Dostało się Leśmianowi, ale nie jemu jedynemu. Wcześniej były protesty przeciwko ustanowieniu Roku Tuwima, krytykowanie Szymborskiej, a podczas święta na cześć Miłosza niektórzy chcieli wygłaszać referaty o „antypolskości” jego poezji. Czy istnieje jakaś czarna lista, na którą wpisywani są poeci niechciani? Bo piszących w sposób nieprzystający do jednej, słusznej wizji państwa, człowieka i religii było u nas wielu. I to nie tylko w ostatnim półwieczu.

Ostatnio dostałam propozycję, by Rok Leśmiana przenieść na koszulki – wydrukowane byłyby na nich fragmenty wierszy poety, a może i zdjęcia, tak, „by pozostał jakiś ślad naszego obywatelskiego sprzeciwu”. Ja z kolei proponuję nie zatrzymywać się na Leśmianie. Mamy wielu wspaniałych poetów, których prawdopodobnie czytamy zbyt rzadko. I którym za wzbogacanie polskiej kultury odpłaca się wyrzucaniem poza margines tego, co „wartościowe”, czyli w obecnej retoryce proste i gładkie jak wieczko konserwy.

Jeśli bowiem senatorom nie podobały się błyskotliwe, filozoficzne rozmyślania Leśmiana nad naturą Boga i jego związkiem z człowiekiem, to co powiedzieliby o ciemnych stronach osobowości Kazimierza Przerwy-Tetmajera, który w jednym ze swoich najbardziej znanych, dekadenckich utworów pisał:
KAZIMIERZ PRZERWA-TETMAJER

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,
Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:
Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…