Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 3

 

Jarek

Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


Dziś polski poeta, krytyk literacki i tłumacz poezji, zmarły przed trzema laty. Był członkiem-założycielem Komitetu Obrony Robotników w 1976 roku. Jego nazwisko znalazło się na specjalnej liście, na której umieszczono autorów pod szczególnym nadzorem peerelowskiej cenzury (dlatego publikował pod pseudonimami, m.in. jako Barbara Stawiczak w „Tygodniku Powszechnym” i „Znaku” oraz Sabina Trwałczańska w „Zwierciadle” i „Literatura na Świecie”). W 1981 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych i rozpoczął pracę na Uniwersytecie Harvarda, gdzie objął katedrę języka i literatury polskiej. Pierwszym jego tekstem, który poznałem, było niezwykłe tłumaczenie utworu dla dzieci Theodora Seussa Geisela (znanego jako Dr. Seuss) pt. „Kot Prot”. Przed Państwem… Stanisław Barańczak.

Gdyby nie ludzie

Gdyby nie ludzie, gdyby nie istnieli
tak natrętnie, ze swoim łupieżem, paranoją,
wystrzępionymi spodniami, antysemityzmem,
kłopotami w pracy, trwałą ondulacją, skłonnością do uproszczeń i zadyszki,
gdyby wcale nie trzeba ich było poznawać,
przecierających zamglone okulary, wycierających zamaszyście buty
„straszne dziś błoto”, ocierających bezsilną łzę,
gdyby nie otwierali przed każdym tak od razu
swoich otłuszczonych serc i wyszmelcowanych teczek
z przetartymi na zgięciach papierami
„chwileczkę, gdzie ja podziałem to zaświadczenie”,
gdyby w ogóle ich nie było, tych zanadto takich samych
i nadmiernie odmiennych światów z podwyższonym ciśnieniem,
z wygórowanymi żądaniami „panie musisz pan mi pomóc”,
zbyt głośno mówiących, zbyt naocznie żywych,
zbyt dotkliwie ludzkich,
o ile łatwiej by się mówiło „nic co ludzkie nie jest…”

5.XI.1979
Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu, 1980


I jeszcze jeden z moich ulubionych wierszy Stanisława Barańczaka:

Co będzie świadectwem

Nie nasze podręczniki historii, których nikt
nie otworzy, bo i po co, nie gazety,
które nigdy nie były otwarte
na rzeczywistość (jeśli nie liczyć niektórych
nekrologów i prognoz pogody), nie listy,
które tak często były otwierane,
że niczego w nich nie mogliśmy pisać otwarcie,
i nawet nie literatura, też zamknięta
w sobie, w szufladach urzędników albo
w tekturowych trumienkach okrojonych wydań

jeśli co pozostanie, to otwarte oczy
tego dziecka, co dzisiaj nie może zrozumieć
naszego świata zamkniętego i
otwiera usta, aby zadać nam pytanie;
i jeśli nie przestanie powtarzać swych pytań,
da kiedyś naszej prawdzie otwarte świadectwo

Nie wiem dlaczego, ale kiedy po raz kolejny czytałem ten wiersz, przypomniał mi się fragment z książki „Ruchome obrazki” Terry’ego Pratchetta z 1990 roku:

“You know what the greatest tragedy is in the whole world?… It’s all the people who never find out what it is they really want to do or what it is they’re really good at. It’s all the sons who become blacksmiths because their fathers were blacksmiths. It’s all the people who could be really fantastic flute players who grow old and die without ever seeing a musical instrument, so they become bad plowmen instead. It’s all the people with talents who never even find out. Maybe they are never even born in a time when it’s even possible to find out. It’s all the people who never get to know what it is that they can really be.”

“Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć…”

Jarek

Listy z krainy snów… http://www.wiersze.co

Komentarzy 5 to “Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 3”

  1. A propos wspomnianego przez Ryśka przemijania przypomniała mi się ciekawa anegdota:

    Któregoś dnia turysta odwiedził słynnego rabina. Zadziwił go niesłychanie widok domu rabina, wszystkie pokoje wypełniały jedynie książki, zaś całe umeblowanie stanowił… stół i krzesło.
    – Rabbi, gdzie są twoje meble? – spytał turysta.
    – A gdzie są twoje? – zareplikował rabin.
    – Moje? Ależ ja jestem tutaj jedynie przejazdem!
    – Ja także – odparł rabin.

    Nic jednak nie pobije poniższego tekstu, który często sobie przypominam marząc o emeryturze:

    Ksiądz, pastor i rabin spotykają się, by w końcu ustalić, kiedy zaczyna się życie.
    – W chwili poczęcia – stanowczo stwierdza ksiądz.
    – Dopiero w szóstym tygodniu ciąży – uważa pastor.
    Rabin długo myśli. Wreszcie odpowiada:
    – Życie zaczyna się, gdy dzieci wyjdą z domu, a pies zdechnie.

    Życie musi być piękne, gdy nie trzeba iść rano do pracy… Jest tyle książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, miejsc do odwiedzenia, ciekawych ludzi do spotkania… Jak ktoś mi mówi, że mu się nudzi, to mam wielką ochotę dać mu… książkę do poczytania (lub przewodnik do zaplanowania ciekawej wycieczki).

    Miłych snów…
    Jarek Kosiaty

    Polubienie

  2. Droga Olu, kazda poezje mozna interpretowac na rozno, Zgadzam sie z pania ze mozna w bochaterze tego wiersza (Quatorze Juillet) widziec motloch ktoremu sie glowe zagmatwalo i mozg wypralo. Ale nie dlatego go tutaj przynioslem, moim skojarzeniem tutaj byl prosty czlowiek ktory nadaje swemu zyciu wartosc przez identyfikowaniem sie z pewnym celem. Czy ten cel jest dobry czy zly nie wiem, a co ja wiem o swiecie podboju Bastylli, prawdopodbnie nic, A czy to podobne do ruchu Trumpa? mysle ze nie, ale to juz oczywiscie inna dyskusja.

    Polubienie

  3. Rysiek, mam skojarzenia: Trump jako błysk gromu, a zamiast rzeźnika cechowego elity wyobcowane od narodów.

    Polubienie

  4. A czy to naprawde tak latwo byc ponad zwyklym prostym czlowiekiem? Ilu sie to udalo? bardzo niewielu. Zwyczajnymi ludzmi jestesmy i przez nasze zwyczajne zycia sie jakos staramy przejsc i znaczenie temu danemu nam zyciu nadac. Wciagu tej drogi pomiedzy naszymi urodzinami i smiercia staramy sie co dzien odpowiedziec na pytania; dlaczego, jak, dokad, skad, etc?. Odpowiedzi nie znajdujemy i zanurzamy sie zpowrorotem w codzienne proste zycie. A nie tzeba duzo. mozna malymi rzeczami, zrobic duzo. Julian Tuwim napisal piekny wiersz o prostym czlowieku ktory daje swemu prostemu zyciu tak wielkiege znaczenia:

    Quatorze Juillet

    Już jest gotów. Nosi strój odświętny:
    Żółte buty, frak naftalinowy,
    Krawat lila, „półkoszulek” zmięty
    I błyszczący kołnierzyk gumowy.

    W mętnym lustrze z ramą pozłacaną
    Widzi pysk spasiony, tłustą szyję.
    „Polsko”, szepce, „łojczyzno kochano!
    I ty, Francjo – oto jezdem – niech żyje!”

    JEGO święto dzisiaj, w tę rocznicę
    Czarnych tłumów, krwi, szału, wściekłości,
    Kanonady, co prażyła ulice
    W burzy słodkiej, francuskiej wolności!

    JEGO święto dzisiaj! On dziś będzie
    Dźwigał sztandar rzeźnicki cechowy,
    On w resursie dziś wieczór zasiędzie,
    „Wiwe làfrans!” będzie krzyczał śród mowy!

    ON, bałusząc oczy, będzie śpiewał
    Marsyliankę z cechową starszyzną
    I sztandarem na jej cześć powiewał,
    Myśląc: „Francjo! Moja druga łojczyzno!”

    On to właśnie, on – rzeźnik cechowy –
    Bunt świętuje i łezkę ociera,
    On – sojusznik rewolucji lipcowej,
    Korfantego, wszystkich świętych i Hallera!

    Lecz gdy kiedyś będzie szedł z obchodu,
    Już nie zdąży na „sztukamięs” do domu!
    – Ty, Madame, z wzburzonego narodu
    Skoczysz nagle, błyśniesz błyskiem gromu!

    I dopędzisz go! I jak szalona
    W pysk go batem smagniesz śród ulicy,
    Rewolucjo! Amazonko czerwona!
    O, płomieniu oszalałej stolicy!

    Polubienie

  5. Nadmiar pesymizmu hamuje, moze nawet paralizowac dzialanie…przecietny Zyd na taki luksus nie moze sobie pozwolic (Golda Meir powiedziala cos w tym stylu).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: