IMPRESJE JEROZOLIMSKIE cz.5 – PARADA RÓWNOŚCI

STANISŁAW OBIREK

Po roku wracam do moich impresji jerozolimskich. Właśnie wróciłem po dwóch tygodniach spędzonych w środku lata w Jerozolimie, od 2 do 14 sierpnia.

Tym razem nie będę pisał o doświadczeniach artystycznych czy historycznych, ale skupię się na mieście dzisiejszym, a dokładniej na jego dzisiejszych mieszkańcach.

Jerozolima to nowoczesne, żywiołowe i walczące o własną tożsamość miasto. Zmagania toczą się na różnych płaszczyznach i w różnych miejscach. Najważniejsze to starcie kosmopolitycznej, nowoczesnej, a może nawet ponowoczesnej świadomości większości jej mieszkańców z rosnącą agresją środowisk ultrareligijnych i fundamentalistycznych, które chcą przejąć kontrolę nad całym miastem. Te drugie cieszą się też poparciem radykalnie prawicowego i coraz bardziej nacjonalistycznego rządu, który chętnie odwołuje się do religii jako wyznacznika tożsamości państwa żydowskiego.

Fakt, że sam premier Benjamin Netanyahu i większość ministrów kierowanego przez niego rządu są niereligijni, nie ma większego znaczenia. Gdy chodzi o uzyskanie poparcia – Netanyahu nie cofa się przed retoryką populistyczną. Jak dotąd jest ona dość skuteczna, ponawiane oskarżenia o korupcję czy to samego premiera czy bliskich mu współpracowników dotychczas mu nie szkodzą. Spora w tym zasługa podporządkowanych rządowi mediów.

No, ale nie o religii i nie o polityce chcę pisać. Robią to inni znaczenie bardziej kompetentnie ode mnie. Wolę ograniczyć się do tego, co widziałem własnymi oczyma i czego osobiście doświadczyłem.

Tak więc tym razem opowiem o trzech wymiarach życia w Jerozolimie. Najpierw o… ulicy, gdyż dzieją się na niej rzeczy nader ciekawe i wpływ na nie polityki i religii jest dość ograniczony. Drugi to skatepark, powstały dzięki naciskom małej grupy entuzjastów, który stał się jednak ważnym miejscem spotkania Arabów i Żydów. O skateparku dowiedziałem się dzięki Gajowi, synowi mego szwagra Yarona, który jest częstym użytkownikiem tego miejsca. Trzeci wreszcie to Uniwersytet Jerozolimski, który po raz 17 zgromadził tysiące badaczy z całego świata na kolejnym Światowym Kongresie Studiów Żydowskich.

Dowiedziałem się, że ministerstwo kultury Izraela nie dało ani szekla na Kongres. Szefowa resortu, Miri Regew była wcześniej… rzeczniczką Sił Obrony Izraela. A jako minister kultury zwykła podkreślać, że to, co to ministerstwo finansuje, powinno być lojalne wobec państwa Izrael.

Obserwując kongres z bliska wcale się nie dziwię, że pani minister woli finansować pewniejsze inicjatywy. Uczonych nie da się kontrolować, a ministerstwo finansuje tylko to, na co ma wpływ od początku do końca. O tej konferencji chcę napisać, bo brałem udział w jednym z czterystu paneli.

Oczywiście Czytelnik może snuć porównania z polską rzeczywistością, ale musi to robić na własną odpowiedzialność. Ja nie piszę tekstów politycznych, tylko opowiadam to, co widzę i czego doświadczam.

No więc zacznę od tego pierwszego wymiaru tym bardziej, że na to doświadczenie nie byłem zupełnie przygotowany.

Chodzi mianowicie o Paradę Równości, która już po raz szesnasty odbyła się w tym mieście przy regularnym proteście, tym razem wyjątkowo zgodnym, ultrakonserwatywnych środowisk żydowskich i równie głęboko religijnych środowisk muzułmańskich.

Nie wiem jak to wyglądało poprzednimi laty. Tym razem byłem świadkiem jak bezradni wobec żywiołu życia i pragnienia tolerancji są fanatycy religijni. Co ciekawe, wyjątkowo pomocni okazali się gospodarze miasta, którzy nie tylko zadbali o bezpieczeństwo demonstrujących, ale zapewnili serdeczną atmosferę, trzymając nielicznych protestujących fanatyków w bezpiecznej odległości, a kilkunastu podejrzanych (w tym jeden uzbrojony w nóż) po prostu nie dopuszczono do udziału w demonstracji.

Jak się dowiedziałem, nie były to zbędne środki ostrożności, gdyż dwa lata wcześniej właśnie taki agresywny i uzbrojony w nóż fanatyk zamordował 16-letnią Shirę Banki w trakcie Parady Równości. W tym roku wokół miejsca gdzie została zamordowana zgromadziły się tysiące ludzi, przynosząc białe kwiaty.

Otóż o samej Paradzie Równości, która odbyła się w Jerozolimie 3 sierpnia dowiedziałem się obserwując jedną z głównych ulic miasta. Była udekorowana tęczowymi flagami, a jej pobocza były zamknięte dla samochodów. Zaintrygowany, zapytałem żonę, co to może oznaczać.

Wszystkiego dowiedzieliśmy się z informacji zamieszczonej ma stronie internetowej miasta. Niedaleko miejsca naszego zamieszkania właśnie za kilka godzin miała się rozpocząć owa coroczna Parada Równości. Niewiele się zastanawiając – udaliśmy się na miejsce. Byliśmy, jak się później okazało, częścią ponad 20 tysięcy uczestników. Tę liczbę podawano zgodnie we wszystkich mediach; widać tamtejsza policja nie ma kłopotów z liczeniem uczestników zgromadzeń publicznych.

Trasa przemarszu ciągnęła się przez blisko dwa kilometry – od Parku Dzwonu Wolności, do Parku Niepodległości. Jednak nim wyruszyliśmy przez dobrą godzinę, zanim zgromadzeni ruszyli w trasę mogliśmy słyszeć skandowane rozmaite hasła i obserwować ciekawe napisy na sztandarach, kartkach, ubraniach, a nawet na ciałach radosnego tłumu zebranych w Parku Dzwonu Wolności. Tematem przewodnim tegorocznego marszu była tolerancjai i relacja LGBYQ do religii. Niedaleko zgromadziła się grupa około 50 protestujących z radykalnie prawicowej organizacji, którą jednak otoczył ścisły kordon policji.

Zaciekawiło mnie, że wśród zebranych uczestników Parady Równości byli ludzie w różnym wieku, a przede wszystkim uderzył mnie widok wielu uczestników religijnych. W istocie, jak się dowiedziałem później, niektórzy z nich byli ortodoksyjnymi rabinami, którzy chcieli pokazać inną twarz ortodoksji.

Na przykład ortodoksyjny rabin Aaron Leibowitz, członek rady miasta, powiedział, że to, co ludzie widzą w Jerozolimie, to fundamentalistyczna twarz ortodoksji, która pewne fragmenty Tory tłumaczy w taki sposób, by usprawiedliwiać zachowania agresywne, a nawet przeniknięte przemocą. Tymczasem Tora mówi wiele innych rzeczy, jak chociażby to by „kochać bliźniego swego jak siebie samego”.

Jak podkreślił, pojawił się na Paradzie Równości po to, by pokazać, że w Torze znajduje się wiele innych tematów i wartości, które pokazują „jako powinniśmy się zachowywać w świecie”.

Gdy próbowaliśmy przed czasem opuścić Paradę Równości i pytaliśmy policjantkę gdzie można wyjść przy najbliższej okazji, to zachęcała nas z uśmiechem, by pozostać do końca – bo przecież to wspaniale i zdrowo tak maszerować.

Jednak następnego dnia czekała nas kilkudniowa konferencja na Uniwersytecie Hebrajskim i musieliśmy wcześnie wstawać, więc nie skorzystaliśmy z mądrej rady, tylko urwaliśmy się i długo wracaliśmy do tej „mniej znanej twarzy” świętego miasta.

Stanisław Obirek

PS. Gdy już skończyłem pisać refleksje o paradzie równości w Jerozolimie – odwiedził mnie siostrzeniec Michał, który z entuzjazmem opowiadał o swoim doświadczeniu na Przystanku Woodstock w tym roku. Martwiło go, że tak wspaniały festiwal jest otoczony tak wieloma krzywdzącymi opiniami. Tam ludzie naprawdę wspaniale się bawią i zostali przez Jurka Owsiaka wychowani, by dbać o porządek i kulturę – przekonywał mnie. Pomyślałem, że to dobrze, że coraz więcej młodych ludzi doświadcza różnorodności i jej przyjaznego oblicza.

Wszystkie wpisy Stanislawa Obirka

TUTAJ

http://studioopinii.pl/stanislaw-obirek-impresje-jerozolimskie-parada-rownosci/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: