Pamięci wszystkich pomordowanych w latach 44+ w bratobójczych walkach@#$%^&*#$ WSZYSTKICH!

Jesienią roku 1993 mój Tato był już tak poważnie chory, że jeździłam (ze Szwajcarii, gdzie mieszkałam) do Krakowa, gdy tylko mogłam. Ostatni raz widziałam Go w październiku 1993, przywiozłam mu wydruk listu, który napisałam wcześniej i wysłałam do redakcji „Polityki” – treść listu odpowiadała dokładnie Jego opowieści. 


 

Tato na początku wojny uciekał śladami swojego starszego brata z Krakowa na wschód. Brat przedostał się do ZSRR, tam trafił do łagru a potem do Armii Andersa, wrócił do Polski na pocz. lat 50. Tatę zatrzymały sprawy osobiste w miasteczku Kańczuga, mieszkał tam, gdy wojna się kończyła… potem via Wrocław wrócił do Krakowa, gdzie żył do końca życia. Zmarł 6 grudnia 1993 roku. Kopię listu do „Polityki” schował wtedy do pancernej kasetki, która trafiła do mnie wiele lat później, bo rok po śmierci mojej Mamy (†25 czerwca 2007), gdy likwidowałyśmy z siostrami mieszkanie po Rodzicach.

List opisywał tragiczne wydarzenia pewnej marcowej nocy 1945 roku w Kańczudze, żołnierze NSZ zamordowali wtedy kilkanaście osób. Wydarzenie to opisane zostało 9 lat później w Gazecie Wyborczej. Witold Piecuch opisał w tekście z marca 2002 roku zatytułowanym „Wielka noc w Kańczudze” co zaszło (znalazłam ten tekst w pdf w sieci, dołączam go pod moim listem za pozwoleniem Autora). Także Piotr Lipiński na łamach Gazety Wyborczej wrócił do tych wydarzeń tekstem „Nikt ich nie tykał” z 30 sierpnia 2002. Z tych tekstów wiem teraz, że była to Wielka Sobota, 31 marca 1945 roku, że zginęło co najmniej trzynaście osób i że znane są niektóre nazwiska ofiar (i kilka innych szczegółów):

Izrael Eizig, 35 lat, jego żona Chana Krieger, 20 lat, Sima Krieger 16 lat, Berek Zwanziger, 26 lat, Mindla Salzman, 55 lat, Dojra Bergman, 32 lata, Feiwel Jakubes, 33 lata, Debora Risman i Izrael Reitzfeld. Jest wśród nich Feiwel Jakubes, a więc to na pewno ten sam Fewel, którego pamiętał mój Tato, choć nie miał pewności, czy było to imię czy nazwisko. To było imię.

Szanowna Redakcjo „Polityki”,

Ustawa Sejmu o odznaczeniach dla Narodowych Sił Zbrojnych NSZ za „UDZIAŁ W WALKACH O PRAWDZIWĄ NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI W LATACH NIEMIECKIEJ OKUPACJI I PO OKUPACJI” sprzed ponad roku spowodowała duże poruszenie wśród ludzi pamiętających tamte czasy, ale nie tylko wśród nich. Choć sama należę do pokolenia powojennego, trudno mi pogodzić się z niektórymi posunięciami polityków dotyczących „rehabilitowania” działalności ludzi potępionych – jak najbardziej słusznie – przez Polskę Ludową.

W numerze 2 „Polityki” za stycznia tego roku opublikowany został w odpowiedzi na artykuł z nr 46/92 wybór listów na temat  s p o s o b ó w  walki NSZ o tę niby prawdziwą Polskę. Skłaniam się wprawdzie do zdania Ryszarda Nazarewicza (w komentarzu do opublikowanych listów), że nie należy obciążać wszystkich ludzi należących do NSZ, bo nie wszyscy mają na sumieniu zbrodnie, ale jeżeli ustawa Sejmu dotyczy nie  n i e k t ó r y c h  z NSZ, ale NSZ jako organizacji, to powinien wystarczyć nawet tylko ten jeden punkt programowy NSZ, żeby zdyskwalifikować całą organizację, a mianowicie wspieranie przez oddziały NSZ ( n a w e t  jeśli nie wszystkie) hitlerowskiej ideologii zakładającej m.in. eksterminację ludzi pochodzenia, czy też wiary żydowskiej.

Piszę ten list z niejakim opóźnieniem (choć czy na uzupełnianie faktów historycznych jest kiedykolwiek za późno?), ale właśnie niedawno poznałam z ust wiarygodnego naocznego świadka dwa nowe fakty dotyczące zbrodni NSZ w latach powojennych na terenach Polski. Ponieważ nigdzie nie trafiłam (ani też nikt z ludzi, których pytałam, nic o tym nie wiedział) na wzmiankę o tych wydarzeniach, chciałabym je opisać, niechby się znalazły choćby tylko w archiwach „Polityki” ze względu na pamięć pomordowanych.

W jednej z ostatnich nocy marca 45 w miejscowości Kańczuga pod Jarosławiem miał miejsce zbrojny napad grupy mężczycn, o których z pewnością wiadomo, że należeli do NSZ, na budynek zamieszkały przez około dwudziestoosobową grupę (głównie) młodych kobiet i mężczyzn – Żydów. Blisko jedną trzecią wymordowano, reszta zdołała uciec. Byli to mieszkańcy miasteczka, którzy przeżyli okupację ukrywając się (niewątpliwie w mniej lub bardziej potwornych warunkach) po okolicznych wsiach.

Po wyzwoleniu terenu w dniu 28 lipca 1944 ludzie ci wrócili do  s w o j e g o  miasteczka, w  s w o j e j , było nie było,  o j c z y ź n i e, i zamieszkali wszyscy razem we wspólnym domu przy ulicy „na przedmieściu” (tak określano potocznie drogę wychodzącą na Łańcut). Pozostali mieszkańcy Kańczugi ustosunkowali się do powracających życzliwie i zaraz zaczął się między nimi a budynkiem nazwanym „małym gettem” handel wymienny.

Po napadzie pochoano zabitych we wspólnym (tymczasowym?) grobie przy ulicy Węgierskiej, koło magazynu materiałów budowlanych. Był wśród nich mężczyzna mniej więcej 30-letni o imieniu (a może nazwisku?) FAWEŁ. Jest to jedyne imię, które mój rozmówca był w stanie przytoczyć. Starsi mieszkańcy Kańczugi pamiętają żywo to wydarzenie i, zapytani, wyrażają swoje oburzenie wobec ustawy Sejmu.

Druga znana mojemu świadkowi „akcja” wojska NSZ miała miejsce w maju 51 w Jarosławiu. Podczas spaceru zastrzelony został przez NSZ (o czym było wiadomo) komendant powiatowy MO, porucznik JÓZEF KOSIK. Zostawił żonę i małe dzieci. Mieszkańcy miasta poważali go i odnosili się do niego z szacunkiem.

Mimo niewątpliwej kotłowaniny towarzyszącej wymianie systemów, polscy politycy powinni ze szczególną rozwagą rozpatrywać swoje ustawy. Bo nawet jeśli nie wszyskim poprzedni system przypadał do gustu, w żaden sposób nie wolno popierać bandyckich sposobów walki organizacji typu NSZ.

Z poważaniem
Elżbieta Binswanger-Stefańska
dziennikarka

Zurych, 10.9.93

Calosc TUTAJ

Komentarze 2 to “Pamięci wszystkich pomordowanych w latach 44+ w bratobójczych walkach@#$%^&*#$ WSZYSTKICH!”

  1. – Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów – powiedziała w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info Olga Tokarczuk, tegoroczna laureatka Literackiej Nagrody Nike.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Olga-Tokarczuk-robilismy-straszne-rzeczy-jako-mordercy-Zydow,wid,17895476,martykul.html

    Polubienie

  2. aleksander 20/09/2017 @ 07:50

    15 września 2017 roku Sejm RP uchwalił przez AKLAMACJĘ oświadczenie w sprawie rocznicy powstania NSZ.
    I to by było na tyle bo komentować tego się nie da

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: