Halina Szpilman: Mój mąż mówił, że winą za zło nie można obarczać całego narodu

Wzruszające chwile w Krzyżowej. Muzycy z całego świata spotykają rodzinę Szpilmanów. Polski pianista i jego twórczość w centrum tegorocznego festiwalu Krzyżowa Music.

 


Katharina Kang oglądała „Pianistę“ Romana Polańskiego już kilka razy. Film opowiada historię słynnego muzyka żydowskiego pochodzenia Władysława Szpilmana, który stracił całą rodzinę w Treblince. Sam dzięki pomocy m.in. znajomych muzyków i niemieckiego oficera przeżył okupację. – Za każdym razem płaczę. Ta historia jest niesamowita. Też jestem muzykiem i zawsze głęboko przeżywam ten film – przyznaje 27-letnia skrzypaczka z Korei i nie spodziewa się, że za chwilę wzruszenie będzie jeszcze większe. Po pokazie na salę wchodzi Halina Szpilman, żona Władysława Szpilmana. Razem z nią Andrzej Szpilman, syn słynnego pianisty. – Poczułam, że muszę ją uściskać – mówi Katharina i obejmuje Halinę Szpilman.

Halina Szpilman nigdy wcześniej nie była w Krzyżowej, ale znała historię tego miejsca. Wiedziała, że to tu spotykali się członkowie grupy niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej „Kręgu z Krzyżowej” (tak została nazwana przez Gestapo). Pamiętała, że tu w listopadzie 1989 roku, w historycznym momencie – właśnie upadał mur berliński – odbyła się Msza Pojednania, w której uczestniczyli Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl. 28 lat później podczas festiwalu Krzyżowa Music to tu rozbrzmiewają dźwięki utworów jej męża. Katharina Kang jest jednym z młodych muzyków, dla których bycie na festiwalu w takim miejscu jest wyróżnieniem.

 

„Pianista”: Historię Władysława Szpilmana sfilmował w 2002 Roman Polański. Odtwórcą głównej roli jest Adrien Brody

 

 

„Wiem wszystko. Czytałam książkę“

Halina Szpilman swojego przyszłego męża poznała w 1948 roku. Nie wiedziała wówczas, że życiorys mężczyzny, który zalecał się do niej w jednej z krynickich kawiarni, doskonale jest jej już znany. Dwa lata wcześniej przeczytała jego pamiętniki. – Ten człowiek, którego poznałam, w ogóle nie kojarzył mi się z tą książką. Był wesoły, dowcipny, a inaczej wyobrażałam sobie człowieka, który tyle przeżył – mówi w rozmowie z DW. Tak było potem na co dzień. Halina Szpilman wspomina, że mąż nie wracał do przeszłości, do trudnych przeżyć, do cierpienia. – Powiedział mi po trzech dniach: ty wiesz. Ja odpowiedziałam: wiem wszystko, czytałam książkę. I na tym się skończyło – zaznacza. Synowie nic nie wiedzieli, dopóki sami nie znaleźli książki. Przeczytali i o nic nie pytali. Życie toczyło się nieobarczone przeszłością jej męża. – Nasi synowie dorastali w towarzystwie muzyki. Mąż ćwiczył codziennie od godziny 8 do 11. Jak tego nie robił, mówił: czuję się jak świnia. Nic nie gram – wspomina. Z kompozycji Władysława Szpilmana najbardziej popularne stały się jego piosenki. Poza muzyką klasyczną tworzył utwory kameralne i symfoniczne.

Hosenfeld2-Familie1938 (Privatarchiv Familie Hosenfeld, Fulda)

Rodzinne zdjęcie Hosenfeldów z 1938 r.

Podczas wojny Szpilman komponował i koncertował w warszawskim getcie, już wtedy był znanym muzykiem, dzięki czemu uniknął transportu do Treblinki. Zginęła tam cała jego rodzina. Do końca wojny ukrywał się w Warszawie. Przeżył dzięki pomocy przyjaciół i przypadkowych osób, a także niemieckiego oficera Wilma Hosenfelda. – Życie mojego męża uratowali Polacy, którzy narażali swoje życie i życie swoich rodzin. Hosenfeld mu bardzo pomógł, bo dał mu przede wszystkim nadzieję, że to się niedługo skończy, że Rosjanie są po drugiej stronie Wisły – opowiada Halina Szpilman i dodaje, że właśnie ta nadzieja pozwoliła mu walczyć o życie. W 1944 roku Szpilman nie poznał nazwiska Hosenfelda, sam jednak powiedział oficerowi: „Jeżeli przeżyję tę gehennę, to będę pracował, jak przed wojną w Polskim  Radiu. Nazywam się Władysław Szpilman”. Hosenfeld przekazał te dane swojej żonie, z myślą o tym, że będzie mógł potrzebować pomocy osób, którym sam kiedyś pomógł.

Dobry Niemiec

W wydanej w 1946 roku książce „Śmierć Miasta” „nie wypadało pisać o dobrym Niemcu” – mówi żona muzyka, dlatego cenzura zmieniła Niemca na Austriaka.

Do spotkania między Szpilmanem a Hosenfeldem nigdy nie doszło. Hosenfeld trafił do niewoli radzieckiej, był przetrzymywany w obozach. Zmarł w 1952 roku. – Mąż mówił mi kiedyś, że zaraz po wojnie wydawało mu się, że gdyby pojechał do Niemiec, wyżywałby się na ludziach, ale później, kiedy tam jeździł i koncertował, doszedł do wniosku, że byli różni ludzie, że nie można obarczać winą całego narodu, tylko pojedynczych ludzi. – A dziś? – pytam Halinę Szpilman. – Czy znów świat jest czarno-biały? Źli Niemcy? – To się powtarza – odpowiada. – Wystarczy tylko zapalić lont. Tak jak teraz z reparacjami. To wszystko jest dla mnie niezrozumiałe. Tyle lat po wojnie. Było przecież pojednanie… tu, w tym miejscu.

Szpilmanowie do dziś spotykają się z rodziną Wilma Hosenfelda. Zależy im na tym, żeby został uhonorowany. W 2009 roku Instytut Yad Vashem przyznał mu tytuł „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata”. Dwa lata wcześniej został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Syn muzyka Andrzej Szpilman zabiegał o przyznanie Hosenfeldowi Federalnego Krzyża Zasługi. – Do tej pory się nie udało, ale nie tracę nadziei –  mówi.

Magdalena Gwóźdź

http://m.dw.com/pl/halina-szpilman-m%C3%B3j-m%C4%85%C5%BC-m%C3%B3wi%C5%82-%C5%BCe-win%C4%85-za-z%C5%82o-nie-mo%C5%BCna-obarcza%C4%87-ca%C5%82ego-narodu/a-40228826?maca=pl-Facebook-sharing

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: