„Wędzona nostalgia”

Prawdziwa, choć trochę przesadzona historia Szlomy Adlera pt. „Wędzona nostalgia”


Według słownikowej definicji nostalgia oznacza: „związanie z przeszłością, tęsknotę za dzieciństwem, sentyment.
W życiu ludzkim istnieją nostalgie wszelkiego rodzaju: Człowiek może tęsknić za krajobrazem swego dzieciństwa, za przyjaciółmi dzieciństwa, za książkami które czytał lub opowiadaniach które słyszał.”
Chciałbym opowiedzieć wam o mojej nostalgii, o mojej tęsknocie.

W małym galicyjskim miasteczku, nazwijmy je Pipidówką, na rogu ulic Dolińskiej i Doktora Blumentala, mieszkał Ignacy Lewandowski.
Ten Lewandowski miał wędliniarnię, w której sam robił wędliny.
Sklep ten był oddalony około pół kilometra od domu rodzinnego opowiadającego. Dom jego był bardzo koszerny a mama była bardzo wierzącą kobietą, ale ojciec chciał, aby synulek należycie się rozwiał, więc od czasu do czasu, przynosił wieczorem do domu mały pakuneczek. Otwierano go bardzo ostrożnie w kącie kuchni na specjalnie wyłożonym gazetami taborecie.
Procedura zaczynała się ostrzeżeniem mamy:
– Ty musisz „to” jeść nad gazetami! (nigdy nie wymówiła strasznej nazwy „tego”), i uważaj, żeby mi ani jedna okruszyna nie upadła na podłogę!
Po takim przemówieniu ojciec rozwijał ostrożnie pakuneczek (mama by go nigdy nie tknęła), a synulek, który doskonale wiedział, jaka jest jego zawartość, czekał niecierpliwie aż ukaże się różowa tajemnica.
Gdy papier opadł pojawiała się szynka, po zapachu poznawał, że jest od Lewandowskiego. Lewandowski musiał mieć jakiś tajemniczy przepis, bo nawet ta biała część, która się zwie słoniną (zawsze się dziwił jaki związek ma tłuszcz na szynce z tym ogromnym afrykańskim zwierzęciem), smakowała niesamowicie.

Ten proceder sięgał czasów jego najwcześniejszego dzieciństwa. Pamiętał siebie i całą tajemniczą, wieczorną procedurę od czasu, gdy miał może cztery lata. Cotygodniowa uczta rozpoczynała się zawsze od tego, że matka ostrzegawczo groziła palcem ojcu za przekroczenie jednego z najważniejszych w religii żydowskiej prawa zabraniającego jeść wieprzowinę, później owijała gazetami taboret, na którym ojciec ostrożnie rozpakowywał szynkę, a synek w tym czasie stał niecierpliwie, trzymając w rękach podnóżek, na którym usiądzie obok taboretu.
Nie wiadomo, dlaczego ojciec uważał, że synkowi jest szczególnie potrzebna do życia ta sprzeczna z religią kolacja. Możliwe, że miał rozterki związane z niekoszerną tajemnicą, ale czego się nie robi dla prawidłowego rozwoju spadkobiercy, tym bardziej, że pociecha tak bardzo to lubiła. Z pewnością jednak, to nie stało się przyczyną, dla której już w dwunastym roku życia pociecha mamy i taty został sierotą. Mimo woli stał się faktycznym spadkobiercą. Spadkobiercą niczego, prócz wspomnienia wyśmienitego smaku szynki Lewandowskiego. To było wszystko co pozostało synkowi po rodzicach.

Minęło wiele lat, pociecha zmienił się w młodzieńca, który ciągle szukał tamtego smaku.
Także w czasie wojny, gdy nieraz głodował wszędzie szukał tego smaku. Ale ani w Lublinie, gdzie wstąpił się do wojska, ani w Warszawie, do której wkroczył w styczniu 1945 i gdzie służył i mieszkał półtora roku po wojnie, ani nawet w więzieniu w Poznaniu, gdzie siedział oskarżony o faszyzm, nigdzie nie mógł odleźć smaku szynki Lewandowskiego.
Ani później, gdy nie był już młodzieńcem i wyruszył z Polski. Nie znalazł tego smaku we Francji, więc postanowił popłynąć do Palestyny, bo powiedziano mu, że tam były minister polskiego Rządu niejaki Sławój –Składkowski, który wyrabia wędliny (podejrzewał, że z pewnością będą miały smak tych Lewandowskiego).
Pełen nadziei wsiadał na nielegalny statek i namawiał kapitana, aby dodał pary. Anglicy zatrzymali statek.

  • Jaki jest cel Waszej podroży?
  • Szukam szynki Lewandowskiego z Pipidówki!
  • Być może znajdziesz ją na Cyprze.

Ale i tam jej nie znalazł.
Rozczarował się jeszcze bardziej, gdy dotarł w końcu do Palestyny, bo nie było tam już Składkowskiego ani jego szynki.
Zaczął więc szukać zapamiętanego smaku po całym świecie.
Szynka duńska, która rzekomo jest najlepsza na świecie, nie była nawet podobna i nie mogła ugasić jego wędzonej nostalgii.
Również holenderska szynka nie miała nic wspólnego ze smakiem.
Niemieckie wędliny nie dosięgały do pięt Lewandowskiego.

Ale dziwne są wyroki boskie i może w naszym stuleciu także dzieją się cuda.
Gdy stał już na progu utraty ostatniej nadziei, kiedy był prawie staruszkiem, wybrał się na wycieczkę do Chin.
I tam, po dwutygodniowym zwiedzaniu, gdy zjechał ten wielki kraj wzdłuż i wszerz, jedząc najdziwniejsze i niesmaczne potrawy, stał się ten cud.
Znalazł się w hotelu Sheraton Bej gin, gdzie pilot wycieczki powiedział:

  • Dzisiaj dostaniemy kolację w stylu zachodnim.

Wchodzi nasz staruszek do luksusowej jadalni i tam wśród różnych smakołyków przygotowanych jako przystawki widzi szynkę, która w niczym nie przypomina tej Lewandowskiego. Próbuje kęs i choć nie ma w niej odrobiny słoniny, ale ten smak moi Państwo! To jest to czego szukał od lat!
Nałożył sobie szynki na olbrzymi talerz i ku zdziwieniu innych biesiadników jadł ją z wielkim wzruszeniem.

Jakiś czas po tym historycznym wydarzeniu rozmawiał nasz staruszek ze swym starszym o trzynaście lat kuzynem, opowiadał mu o Chinach. O tym, co mu się najbardziej podobało

  • Wiesz Salim, ogromne wrażenie robi Mur Chiński, Grób Minga i żołnierze z terakoty. Ale na to byłem przygotowany.
    To czego się nie spodziewałem, to to, że znajdę w Chinach Szynkę Lewandowskiego!

Po chwili ciszy padło pytanie:
– Co??! To Lewandowski żyje w chinach??!!!

 

 

 

Anna Karolina Klys (  Tajemnica Pana Cukra ) poprawila tekst i wyszla taka perelka

 

Juz niedlugo bedzie na blogu ( po polsku ) ksiazka Szlomy Adlera . 

.

A o ksiazce TUTAJ

 

2 komentarze to “„Wędzona nostalgia””

  1. Ja pamietam smak szynki wedzonej w Polsce gdy bylem chlopcem. Swinia byla nasza, zabita, rozparcelowana. Wedzarnia to byla beczka metalowa bez dna. I nigdy wiecej nie jadlem tak dobrej szynki. Takze kielbasa wedzona z tejze swini byla super ale wedzona nie w beczce tylko w domowej wedzarni. Nie bylo nawozow sztucznych, pasza byla zdrowa, mieso bylo zdrowe. Podobnie jest z warzywami, owocami. Teraz wszystko zanieczyszczone.

  2. Śliczne i wzruszające!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: