Naczelny rabin Polski: Antysemici i rasiści czują się w Polsce mocniejsi

  • Rabin Michael Schudrich i biskup Rafał Markowski 15 grudnia 2017 r. na konferencji poprzedzającej 21. Dzień Judaizmu. Fot. BP KEP

Bolesne jest, gdy ci, co mówią, że nie ma miejsca dla innych, deklarują: „My chcemy Boga!”. A czy ja, Żyd i rabin, nie chcę Boga? – mówi w rozmowie z KAI Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.


KAI: Co roku 17 stycznia Kościół katolicki w Polsce obchodzi Dzień Judaizmu. Wkrótce, w Warszawie, odbędzie się jego 21. edycja. Jakie znaczenie ma ten dzień dla społeczności żydowskiej?

Michael Schudrich: Dla nas, Żydów, jest to wydarzenie niezmiernie ważne. Przedstawiciele innej religii, chrześcijanie, chcą zgłębić naszą wiarę. Jeśli są ludzie chcący poznać moją wiarę, to ja mam obowiązek być na nich otwartym.

Jak Pan ocenia stan relacji katolicko-żydowskich w Polsce?

– O wiele lepiej niż 27 lat temu, kiedy przybyłem na stałe do Polski. Ale te relacje nie są jeszcze doskonałe. Zawsze trzeba pamiętać, że Sobór Watykański II, który w przełomowej deklaracji „Nostra aetate” odmienił sposób patrzenia katolików na Żydów i judaizm, wydarzył się zaledwie 50 lat temu. Czym jednak jest owe 50 lat w porównaniu z dwoma tysiącami lat chrześcijaństwa? Zmiana postaw wynikających z wiary jest nieraz bardzo długim procesem. Trzeba na to czasu.

Ale mimo to, kiedy patrzę na te 50 lat jakie upłynęły od Soboru, to widzę jak bardzo głęboko duch „Nostra aetate” zmienił relacje katolicko-żydowskie. Żydzi nie są już postrzegani negatywnie, ale traktowani w sposób neutralny. Nasz papież, bo tak mówię o Janie Pawle II, ukazywał Żydów w sposób pozytywny. Mówił o nich jako o „starszych braciach w wierze”. Do historii przeszły jego słowa, że „kto chce poznać Jezusa, musi poznać judaizm”, jak też wiele innych wypowiedzi i gestów. Potrzeba czasu, aby to zakorzeniło się w ludzkiej świadomości. Nie tylko w głowie, ale także w duszy i w sercu.

W ostatnich latach mamy wiele spotkań, którym towarzyszy dialog i dyskusja na wiele tematów. I nie jest już tak, że Żydzi są po jednej stronie, a katolicy po drugiej. Często jakiś ksiądz i jakiś rabin mają podobne stanowiska, a inny rabin z innym księdzem mogą się z nimi nie zgadzać. Jest to przykład merytorycznej rozmowy, a nie tylko występowania w „swojej drużynie”. Tego stopniowo się uczymy. Uczymy się, że można się nawet kłócić i mimo to pozostać dobrymi przyjaciółmi.

Podkreślam też, że relacje katolicko-żydowskie w Polsce nie są jeszcze doskonałe. Od 20 lat rozmawiają ze sobą wciąż ci sami ludzie. I choć ta rozmowa jest głęboka i poważna, to nieco żałuję, że nie toczy się jeszcze ona w szerszym gronie i na szerszym gruncie.

Chodzi o zbyt wąskie grono tych katolików i Żydów, którzy są na siebie otwarci?

– Może nie jest ono wąskie, ale powinniśmy do tej rozmowy zachęcić nowych ludzi. Oczywiście, ma to i swoje plusy. Bo skoro od lat rozmawiamy ze sobą w tym samym gronie, to może to być dialog bardzo głęboki. Ale warto, aby ta rozmowa przeniosła się na nieco szerszy grunt.

Żałuję też, że do części katolików jeszcze nie dotarł fakt, że był Sobór Watykański II ani to, co ogłosił on w stosunku do Żydów. Wiem, że Poczta Polska pracuje bardzo wolno, ale przez 50 lat taka informacja powinna już była dotrzeć do zwykłych ludzi, do szerokich rzesz wiernych.

Pół roku temu miałem takie przykre doświadczenie. Zauważyłem na kościelnym budynku niedaleko Warszawy baner, zawierający zresztą cytat z o. Kolbego, a mówiący, że „trzeba się modlić o nawrócenie grzeszników, Żydów i masonów”. Tak wypadło, że akurat w tym budynku zorganizowano ze mną spotkanie. Gdy zwróciłem uwagę na napis, jeden ksiądz powiedział, że skoro tak mówił o. Maksymilian a został świętym, to my będziemy tak mówić dalej. Wówczas ich zapytałem: ale jak sądzicie, co by powiedział o takim stanowisku Jan Paweł II? Wtedy ksiądz zmienił temat. To bolesne dla nas, Żydów, że są jeszcze ludzie, którzy tak myślą.

O. Maksymilian Kolbe został ogłoszony świętym ze względu na męczeństwo, na to, że ofiarował swe życie na współwięźnia, a nie ze względu na poglądy nt. Żydów jakie głosił w swojej prasie.

– Ogłoszenie człowieka świętym nie oznacza chyba, że jest on doskonałym. Tylko Bóg jest doskonały. A każdy człowiek, nawet święty, ma prawo do grzechu i słabości.

Być rabinem w takim kraju jak Polska, to chyba coś bardzo szczególnego. Czy Żydzi z zagranicy częściej niż kiedyś czy może już rzadziej pytają Pana o polski antysemityzm?

– W ciągu ostatnich 20 lat słyszę stopniowo coraz mniej takich pytań. A coraz częściej słyszę pytanie: co się stało, że Polacy nas tak lubią? Odpowiadam: kiedyś miałeś pretensję, że Polacy was nie lubią, a teraz masz pretensję, że was lubią? A później tłumaczę, że jest to cały proces, który dokonał się dzięki Janowi Pawłowi II, że nastąpiły wielkie zmiany, itp.

Można powiedzieć, że tak było do ubiegłego roku, bo teraz pytania o polski antysemityzm pojawiają się częściej. Szokiem było spaleniu kukły Żyda we Wrocławiu. Ale pozytywne było to, że od razu nastąpiła reakcja prezydenta Wrocławia oraz Episkopatu. Wszyscy zobaczyli, że chodziło tutaj tylko o jednego człowieka, który jest łobuzem, a nie o generalną postawę Polaków. Niedobrze jednak, że w tej sprawie milczał rząd.

Ale generalnie rzecz biorąc, wystąpień o charakterze antysemickim mamy dziś znacznie więcej w zachodniej Europie niż w Polsce?

Calosc TUTAJ

One Response to “Naczelny rabin Polski: Antysemici i rasiści czują się w Polsce mocniejsi”

  1. aleksander 17/01/2018 at 09:59

    Zaledwie kilka dni po strzelistej deklaracji Brudzińskiego na temat agresji,ksenofobii i takich innych dyrdymałach zakłamanej demokracji kibole-naziole zaatakowali na Jasnej Górze ludzi o odmiennych poglądach.
    Policji oczywiście nie było.Jest faktem,że władze zapewniają prawicowo-narodowej hołocie bezkarność.
    Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: