.Jestem znów Zydem cz 18

Szlomo Adler

Książka ta opiera się na moich wspomnieniach. Piszę tylko o tym co sam przeżyłem, widziałem lub słyszałem. Większość imion wspomnianych w tekście jest prawdziwa.

Przez wiele lat odkładałem opisanie moich wspomnień, ponieważ praca nad tym była dla mnie bardzo ciężka, otwierała jeszcze niezabliźnione rany. Po wojnie czułem się jakbym był w koszmarnym śnie.  Często myślałem, że to nie jest jawa, a moje prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, gdy obudzę się z okrutnego koszmaru, zobaczę moich rodziców, siostrę, krewnych i kolegów.
Na początku próbowałem zbudować nowe życie, pod przybraną polską tożsamością. Przyjąłem polskie maniery, ale komunistyczny reżim w Polsce sprawił, że zostałem aresztowany. Oskarżono mnie o zdradę i faszyzm. Ostatecznie okazało się, że mój areszt korzystnie wpłynął na moje życie. Wróciłem do żydostwa i uciekłem z Polski. Ale nawet po przyjeździe do Izraela, moja depresja nie zniknęła.

Byłem nieszczęśliwy, nie miałem ochoty na budowanie rodziny i nowego pokolenia w tym okrutnym świecie. Nie chciałem, aby i moje dzieci były nieszczęśliwe.  Ale los chciał inaczej.   W 1949 roku, gdy odbywałem służbę wojskową, spotkałem moją wybrankę serca, Ester. Ester przeżyła Holocaust na Syberii, dokąd ja wygnano wraz z rodziną, co uratowało im życie. Ester pragnęła dużej rodziny. Pobraliśmy się i urodziło się nam dwóch synów.


cd. aresztowanie rodzicow

Następnego dnia, około południa, matka poszła aby wręczyć Ukraińcowi 120.000 złotych, połowę umówionego okupu.

Ale do wieczora ani moja matka, ani ojciec nie wrócili do domu. Cały czas myślałem- dlaczego ich nie ma? W końcu wymyśliłem, że  prawdopodobnie ojciec i stryj zostali zwolnieni z więzienia późno, i z powodu godziny policyjnej pozostali na noc u ciotki Alty Diamand lub w domu wuja Jehoszuy. Oboje mieszkali blisko magistratu. „Jeśli nie przyjdą rano, będę ich szukać i dowiemy się, co się stało”, powiedział moja starsza siostra Miriam.
Nie jadłem kolacji. Płakałem z powodu frustracji i braku informacji. Nie rozumiałem, co się mogło stać. Pieniądze zostały wpłacone, ale obietnicy danej mamie nie spełniono. Czy to jest możliwe? Byłem naiwnym dzieckiem. Wtedy, po raz pierwszy, poczułem niedowierzanie i brak zaufania, który później stały się moją drugą naturą. Ta natura uratowała mi życie.

Następnego dnia moja siostra poszła do centrum miasta. Gdy przybyła do domu ciotki Alty, ta powiedziała jej co się stało: „Wczoraj po południu twoja matka była tutaj, z dobrą nowiną.  Sara powiedziała mi, że wraca ze spotkania z szefem ukraińskiej policji. Dała mu okup, a on obiecał, że w ciągu dwóch godzin mężczyźni będą zwolnieni. Mama  właśnie miała iść do domu, aby przygotować dobre jedzenie, którym będziemy świętować zwolnienie ojca, gdy wszedł do mieszkania Żyd, który był znany w mieście jako donosiciel.  Powiedział do mojej matki: „Niech pani Adler natychmiast się ukryje, policja chce panią aresztować za próbę przekupustwa!”. I tak moja matka zniknęła.

Minęły dwa dni i matki ciągle nie było. Płakałem, żądając od mojej siostry, aby powiedziała gdzie jest mama. Następnego dnia zabrała mnie do domu rabina Perlowa, gdzie nasza mama ukrywała się w wynajętym mieszkaniu pani Lew. Matka tłumaczyła mi, że muszę to zrozumieć, i być silnym. Mama nie była przygotowana na to wszystko, nie przewidywała, że będzie się musiała ukrywać, że nic nie wyjdzie z planów ucieczki na Węgry, że Herdinger zniknie, a tatę aresztują. 
Pomyślałem sobie wtedy, że mój tato miał rację. Zabrali pieniądze, ale nie tylko, że go nie zwolnili , to teraz chcą jeszcze aresztować moją matkę.
Płakałem głośno z poczucia bezradności i braku ratunku. Co możemy zrobić? Miriam i ja byliśmy zdesperowani.
Ciotka Luba, matka Józika, która dopiero co została wdową, była tak samo zdenerwowana jak my. Ona również nie wiedziała, co można zrobić i do kogo można się zwrócić o pomoc. Nasz cały świat został zupełnie zniszczony.
Moja siostra powiedziała: „Widzisz jak to dobrze, że nie pojechałam do Lwowa na aryjskich papierach? Kto byłby się tobą teraz opiekował?”
Następnego dnia próbowałem namówić Józika aby poszedł ze mną do Bumka Grinszlaga, naszego przyjaciela. Miałem nadzieję, że może uda się nam zapomnieć na chwilę o naszych kłopotach, a może dostaniemy od niego lub jego ojca jakąś radę. Ale po śmierci ojca Józik zmienił się całkowicie. Stracił chęć do zabawy, zabrano mu radość życia.
Ja jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z własnego położenia, nie rozumiałem co czuje syn, któremu zamordowano ojca. Poszedłem sam do naszych przyjaciół, Grinszlagów. Rodzina Grinszlag była również porządnie okaleczona. W pierwszej akcji  po brutalnych torturach w DKA pani Grinszlag i jej starszy syn Gedale zostali zamordowani w Taniawskim lesie

Dom Grinszlaga  znajdował się przy Kolejówce, tak wszyscy mówiliśmy na  Aleja Dr Blumentala, lipową drogę, która wiodła do ​​dworca kolejowego. Byłem właśnie z Jankusiem, środnim bratem i Bumkiem, moim najlepszym przyjacielem, w jadalnym pokoju. Okna tego pokoju wychodziły na aleję. Nagle, przez okno, zobaczyliśmy grupę ludzi. Wśród nich widziałam mojego ojca, wujka Izraela, naszego sąsiada Dunia Jungermana i dwóch mężczyzn, których nie znałem. Oni maszerowali w kierunku dworca kolejowego, eskortowani przez kilku policjantów.Wszystcy mieli paczkę skóry pod pachą. Chciałem pobiec na zewnątrz, aby być z ojcem lub chociaż pożegnać się. Ale Jankuś chwycił mnie mocno, i zatrzymał. On powiedział: „Zrobisz szkodę im, i sobie.” Jankuś był starszy ode mnie, i był bardziej  doświadczony.

Był to ostatni raz, że widziałam mojego ojca, wujka Izraela i innych. Trudno było uzyskać informację o ich losie.Powiedziano nam, że są oni, w Stanisławowie, gdzie czekają  na rozprawę za przestępstwo handlu kradzioną skórą.

Po tygodniu rozeszla  pogłoska, że ​​oni są we więzieniu w mieście Kałusz, również miasto w Stanisławowskim wojewódstwie. Po pewnym czasie dotarł do domu pakunek, który zawierał ojca ubranie pokryte krwią. (Ja nie wiedziałem o tym ubraniu. Mój kuzyn Józik, który zawsze był z nami, widział je i pamiętał dokładnie zawartość tej paczki.Opowiedział mi o tym wiele lat puźniej) Inna, pogłoska rozprzestrzeniła się, że mój ojciec uciekł z więzienia. Ja nigdy nie dowiedziałem się, czy to prawda czy tylko moja nadzieja, która chciała wierzyć w tą pogłoskę.

Między innymi, było to  powodem, że nie zmieniłem mojego nazwiska, wierząc, że utrzymując moje pierwotne nazwisko, ktoś będzie mógł mnie odnaleźć.

Mój ojciec Abraham (Dolek) Adler, syn Dawida i Berty (Balci) Adler, z domu Adlersberg, urodzony w Bolechowie w 1900 roku. Został zamordowany gdzieś i kiedyś, między Stanisławowem i Kałuszem. Sposób jego uśmiercenia i miejsce wiecznego odpoczynku są mi nieznane.
Cześć jego pamięci.

Poprzednie czesci  TUTAJ

Zredagowala Anna Karolina Klys

 

Cdn.

Ksizka zostala wydana w USA po angielsku.

O drugim wydaniu TUTAJ

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: