STALIN I NAUKOWCY

Stalin, jak powszechnie wiadomo, znał się na wszystkim. Ochoczo zabierał głos także w sprawach nauki. Pisze o tym Simon Ings w książce „Stalin i naukowcy”.


Stalin, jak powszechnie wiadomo, znał się na wszystkim. W młodości pisał wiersze, więc na stare lata sprawdzał się jako krytyk literacki i redaktor o największym autorytecie w Związku Radzieckim. Łaskawie namaszczał pisarzy – wpierw Maksyma Gorkiego, a po jego śmierci Michaiła Szołochowa – decydował o formie i treści literatury. Gdy Komitet Centralny nakazał Aleksandrowi Fadiejewowi, szefowi Związku Pisarzy Radzieckich, przepisanie jego niezwykle popularnej powieści Młoda gwardia, opiewającej wojenne dokonania bohaterskich komsomolców z czasów wielkiej wojny ojczyźnianej, w związku z niedostatecznym docenieniem kierowniczej roli partii, można mieć pewność, że odbyło się to z poduszczenia Stalina.

Stalin udzielał dobrych rad także reżyserom filmowym, w tym wielkiemu Siergiejowi Eisensteinowi. Drugą część Iwana Groźnego skwitował następująco: „To nie film – to jakiś koszmar” i natychmiast po seansie wezwał do siebie reżysera, by wyłożyć mu historię Rosji, a także przekazać uwagi do scenariusza. Stalin lubił także taniec i muzykę, więc ochoczo i bez skrupułów wygłaszał krytyczne uwagi zrozpaczonym kompozytorom. W 1936 roku po zobaczeniu opery Cichy Don według nieukończonej wówczas powieści Szołochowa Stalin zaprosił do loży rządowej roztrzęsionego z nerwów kompozytora Iwana Dzierżyńskiego. Pochwalił go kurtuazyjnie, ale zwrócił także uwagę na braki w mistrzostwie kompozytora i polecił Dzierżyńskiemu, „by nadal się uczył”. Ten zresztą i tak miał więcej szczęścia niż Dymitr Szostakowicz, który znalazł się w podobnej sytuacji jakieś dwa tygodnie później. A właściwie mógłby się znaleźć, gdyby Stalin i jego palatyni nie wyszli z moskiewskiego Teatru Wielkiego przed czwartym aktem opery Lady Makbet mceńskiego powiatu. Szostakowicz mógł się jednak zapoznać z domniemaną opinią najwybitniejszego radzieckiego melomana w wydaniu „Prawdy” z następnego dnia.

Równie ochoczo Stalin zabierał głos również w sprawach nauki. Jako hobbysta-sadownik ze specjalizacją w cytrusach szczególnie upodobał sobie nauki przyrodnicze. I tu nie bał się odważnego, a czasem obcesowego wyrażania własnych opinii. Na transkrypcji z przemówienia Jurija Żdanowa – syna ulubionego przez Stalina członka KC Andrieja – o opłakanym stanie radzieckiej biologii i genetyki Stalin notował swoim ulubionym niebieskim ołówkiem: „Bzdura!”, „Ha, ha, ha” i „Chrzań się”. Młody Żdanow i tak miał szczęście, bo dzięki zyskaniu sobie sympatii Wodza jakoś wykaraskał się z tarapatów – pewnie nie bez związku było to, że był zięciem Stalina. Wiadomo jednak, że obsesje, entuzjazm i dyletantyzm Stalina miały dużo poważniejszy wpływ na radziecką naukę – w gruncie rzeczy doprowadziły do całkowitej likwidacji genetyki.

Simon Ings w interesującej książce Stalin i naukowcy. Historia geniuszu i szaleństwa drobiazgowo opisał historię „mecenatu Stalina”. Ale czy udało mu się napisać coś więcej niż tylko kronikę?

Calosc TUTAJ

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: