.Jestem znów Zydem cz 26

Szlomo Adler

Książka ta opiera się na moich wspomnieniach. Piszę tylko o tym co sam przeżyłem, widziałem lub słyszałem. Większość imion wspomnianych w tekście jest prawdziwa.

Przez wiele lat odkładałem opisanie moich wspomnień, ponieważ praca nad tym była dla mnie bardzo ciężka, otwierała jeszcze niezabliźnione rany. Po wojnie czułem się jakbym był w koszmarnym śnie.  Często myślałem, że to nie jest jawa, a moje prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, gdy obudzę się z okrutnego koszmaru, zobaczę moich rodziców, siostrę, krewnych i kolegów.
Na początku próbowałem zbudować nowe życie, pod przybraną polską tożsamością. Przyjąłem polskie maniery, ale komunistyczny reżim w Polsce sprawił, że zostałem aresztowany. Oskarżono mnie o zdradę i faszyzm. Ostatecznie okazało się, że mój areszt korzystnie wpłynął na moje życie. Wróciłem do żydostwa i uciekłem z Polski. Ale nawet po przyjeździe do Izraela, moja depresja nie zniknęła.

Byłem nieszczęśliwy, nie miałem ochoty na budowanie rodziny i nowego pokolenia w tym okrutnym świecie. Nie chciałem, aby i moje dzieci były nieszczęśliwe.  Ale los chciał inaczej.   W 1949 roku, gdy odbywałem służbę wojskową, spotkałem moją wybrankę serca, Ester. Ester przeżyła Holocaust na Syberii, dokąd ja wygnano wraz z rodziną, co uratowało im życie. Ester pragnęła dużej rodziny. Pobraliśmy się i urodziło się nam dwóch synów.


Hans Gunter Sobotta ( 1)

Pewnego poranka, przed południową zmianą, leżeliśmy na łóżkach. Nagle do naszego pokoju wpadł jakiś Niemiec. Zeskoczyliśmy z łóżek i stanęliśmy przed nim na baczność.  Nasz przyjaciel i sąsiad Izio Ajzensztab, również stanął na baczność, ale zapomniał zdjąć czapkę. W ułamku sekundy gestapowiec był obok niego i zaczął go bić po głowie, krzycząc „Ty przeklęty Żydzie. Jak śmiesz stać w czapce przed niemieckim oficerem?  Ja cię nauczę.” Izio zdjął czapkę i zaczął się wycofywać w stronę drzwi, a przez cały ten czas był bity po głowie i ramionach.  Staliśmy jak sparaliżowani w milczeniu i patrzyliśmy jak Izio się cofał, aż spadł z tarasu na ziemię.  Baliśmy się, że ten rozwścieczony Niemiec teraz zacznie okładać nas. Ale on zszedł na dół.  Widzieliśmy tylko jego głowę i rękę z batem, poruszającą się w górę i w dół. Bił leżącego bez słowa na ziemi Izia i  wrzeszczał: „Ja cię nauczę, ja cię nauczę”. W końcu przestał, odwrócił się i wyszedł na ulicę.  Dopiero gdy był już dosyć daleko, odważyliśmy się poruszyć i zeszliśmy na dół. Izio leżał zakrwawiony i miał drgawki. Zaczęliśmy go cucić wodą.  Jeden z nas pobiegł do domu obok, po dentystę, który teraz pracował jako robotnik w fabryce beczek. Dentysta przybiegł i stwierdził, że Izio nie żyje.  Czy Izio umarł z powodu upadku na ziemie czy gestapowiec pobił go na śmierć? Tak czy inaczej zamordował go.

Hans Gunter Sobotta był członkiem SS, pojawiał się nagle w obozie w swoim czarnym mundurze, z trupią czaszką na czapce i z batem z twardej skóry w ręku.  Każdy kto mu się nawinął był przez niego pobity.

 

Po zamordowaniu, czyli tzw. “likwidacji” Żydów z obozu gospodarki wodnej, cały ten teren opustoszał. Kiedyś tu były przecież nasze domy i garbarnia.  Józik i ja chodziliśmy tam w wolnych chwilach. Nie czuliśmy jednak żadnej nostalgii ani smutku.  Jakby to nigdy do nas nie należało.

Pewnego dnia mój kuzyn, Mojżesz Freilich, syn Jehoszuy brata mojej matki, przyszedł do naszego obozu. Wujek Jehoszua był jedynym, który pozostał żywy ze wszystkich Żydów z obozu recyklingu. Wysłał żonę i syna do getta w Stryju, a jego córki, Lola i Klara, zostały w Bolechowie i zostały zamordowane razem z moją siostrą, matką Józika ciotką Altą, i innymi. Teraz Mojżesz przyjechał do Bolechowa w grupie 100 młodych ludzi wysłanych z getta w Stryju, do pomocy w fabryce beczek.   Wszyscy z naszego pokoju zgodzili się ścisnąć i umożliwić Mojżeszowi by spał z nami. Jednak po kilku dniach, gdy zlikwidowano getto w Stryju, żydowscy i ukraińscy policjanci otoczyli fabrykę beczek, aby zebrać ponownie tych 100 młodych ludzi. Mojżeszowi udało się uciec i wrócił do naszego pokoju, gdy byłem tam sam.  Mojżesz powiedział mi, że razem z nim uciekło jeszcze kilku chłopców i dwie dziewczynki.  Ukrywali się w opuszczonej garbarni. Cała grupa dzieci ze Stryja była już teraz w Bolechowie nielegalnie, bo nie mieli zezwolenia na pracę ze znakiem W lub R.  Mojżesz poprosił mnie abym powiadomił jego ojca o wydarzeniach w Stryju, o jego ucieczce i położeniu.  Tego tygodnia pracowałem na popołudniowej zmianie. Wiedziałam, że chrześcijańskie dzieci są w szkole do południa.  Postanowiłem pójść sam, bo ciemne włosy Mojżesza mogłyby łatwo zdradzić jego żydostwo. Przed wyjściem zapowiedziałem mu, że ma siedzieć na ostatnim łóżku, a gdy usłyszy, że ktoś zbliża się do naszego pokoju, musi natychmiast schować się pod nie.  Jeśli broń Boże, ktoś go znajdzie, ma powiedzieć, że wszedł do pokoju przed chwilą, bez niczyjej wiedzy i zgody.

Zdjąłem z piersi znak R i opaskę z gwiazdą Dawida, i poszedłem do centrum miasta. Znalazłem wujka Jehoszuę bardzo przygnębionego.  Prawie nie zwrócił uwagi, że ktoś wszedł do mieszkania.  Był zrozpaczony, nie ogolony i zaniedbany.  Nigdy nie widziałem go w takim stanie, pamiętałem, że zawsze bardzo dbał o swój wygląd.  Wiedział już o likwidacji getta w Stryju i o tym, że jego rodzina nie żyje.  Powiedział mi: „Moje życie nie ma już żadnego sensu i nic mnie nie obchodzi, jeśli Niemcy dziś mnie zabiją”. Gdy powiedziałem wujkowi, że Mojżesz uciekł i ukrywa się pod łóżkiem w moim pokoju, jego twarz się rozjaśniła. W pierwszym odruchu chciał natychmiast pójść ze mną do niego. Ale po chwili powiedział: ” Furmanki załadowane materiałami przyjeżdżają często, bez żadnej stałej pory, muszę wtedy tu być. Furmani, którzy mnie znają sprzed wojny przynoszą mi chleb i inne produkty. Od czasu do czasu przyjeżdża ciężarówka z tragarzami i zabierają zebrane w magazynach materiały.”  Wujek napisał kilka zdań na kartce do Mojżesza, dał mi trochę pieniędzy i pół bochenka chleba.  Wujek zaproponował, żeby Mojżesz ukrywał się przez kilka dni ze mną lub z innymi dziećmi w opuszczonej fabryce. Powiedział, że znajdzie kryjówkę dla nas. Wróciłem do obozu i wszedłem do mojego pokoju.  Mojżesz leżał pod ostatnim łóżkiem trzęsąc się ze strachu. Byłem pierwszą osobą, która pojawiła się w pokoju przez cały czas. Gdy usłyszał moje kroki, bez namysłu, wczołgał się pod łóżko, tak jak mu poleciłem. Powiedziałem, że może już wyjść spod łóżka i dałem mu list, chleb i pieniądze.  Opowiedziałem mu, że jego ojciec postanowił poszukać kryjówki dla nas trzech, i że pójdę znowu do niego za trzy lub cztery dni. Bałem się, co powiedzą chłopcy, z którymi mieszkałem w pokoju, na wieść o ukryciu kogoś nielegalnego u nas. Poradziłem Mojżeszowi, aby wieczorem przyłączył się do innych w opuszczonej fabryce, a ja i Józik będziemy codziennie przynosić mu jedzenie.  Mojżesz zaczął drżeć i prosił, żeby mógł zostać w naszym pokoju jeszcze przez kilka dni.  Odpowiedziałem, że jeśli koledzy się zgodzą, to będzie musiał zachowywać się dokładnie według wskazówek.  Gdy usłyszy czyjeś kroki musi natychmiast schować się pod łóżkiem.

Hans Gunter Sobotta ( 2) za tydzien

Poprzednie czesci  TUTAJ

Zredagowala Anna Karolina Klys

 

Cdn.

Ksiazka zostala wydana w USA po angielsku.

O drugim wydaniu TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: