Religia danych – Yuval Noah Harari

Stanislaw Obirek

Muszę przyznać, że zajmowanie się sprawami religii i polityki w Polsce przypomina mi lektury z lat szkolnych.Te pierwsze nieodparcie kojarzą mi się z opowiadaniami i powieściami Franza Kafki, przenikniętymi nieubłaganym fatum.


Niezależnie od tego, co bohaterowie Kafki robią lub czego nie robią, życie kończy się dla nich fatalnie. Z kolei polskie życie polityczne, a zwłaszcza nasi politycy jako żywo przywołują mi na pamięć opowiadania i dramaty Sławomira Mrożka. Spiętrzenie absurdów, jakie na co dzień obserwuje w tzw. życiu politycznym, nieskończenie przekracza inwencję twórczą tego najbardziej przenikliwego komentatora idiotyzmów życia w czasach PRL.

Na szczęście nie samą religią i nie samą polityką człowiek żyje. Od czasu do czasu trafiają się autorzy, których książki prowokują do myślenia.

Yuval Noah Harari

Jednym z nich młody izraelski historyk Yuval Noah Harari. Od kiedy zaczął medytować, jego życie stał się pasmem sukcesów. A każda z trzech książek stała się globalnym bestsellerem, on sam zaś globalnym celebrytą. Jak twierdzi, od spotkania w 2000 roku z medytacją vipassana, a zwłaszcza z jej nauczycielem A.N. Goenka – jego życie uległo przemianie. Odtąd medytuje każdego dnia po dwie godziny, a raz w roku oddaje się intensywnym ćwiczeniom medytacyjnym, trwającym 30 dni. Przyznam, że przypomina mi to moje życie w zakonie jezuitów, gdzie oddawałem się podobnym praktykom. Choć nie jestem pewien, czy moje życie uległo przemianie, to wspominam je jak najlepiej.

Wcześniejsze trzy książki tego w ogóle nie zapowiadały. Owszem, były błyskotliwe, syntetyczne, oparte na solidnych badaniach. Co ciekawe wszystkie trzy były poświęcone konfliktom militarnym. No, ale takich książek pisze się każdego roku tysiące i żadna nie staje się globalnym bestsellerem, a ich autorzy są znani tylko wąskiemu gronu specjalistów, którzy zwykle i tak wynajdują w nich masę nieścisłości i nieuprawnionych uogólnień.

Jaki więc sekret skrywają książki Yuvala Noaha Harariego, poczynając od Sapiens. Od zwierząt do bogów, wydanych w 2017 przez PWN po polsku, czy Homo deusKrótka historia jutra,wydane w tym roku przez WL i przez to samo wydawnictwo opublikowane na początku listopada 21 lekcji na 21 wiek, że są tłumaczone na wszystkie możliwe języki i sprzedawane w milionowych nakładach?

Pewnie najlepiej samemu przeczytać i się dowiedzieć z pierwszej ręki, by nie padać ofiarą przemądrzałych recenzentów czy fanatyków religijnych, ostrzegających przed nową herezją ubraną tylko w uwodzące nowe szaty.

Mnie Yuval Noah Harari przypomina odwagę pisarstwa Stanisław Lema, który eksperymentował z tym, co wiedział. A wiedział dużo. Jego eksperymenty myślowe polegały przede wszystkim na stawianiu niewygodnych pytań. Podobnie robi Harare. Różnica może jest taka, że izraelski historyk nie obawia się również udzielania odpowiedzi. Nie wszystkie są przekonujące, ale każda z nich prowokuje do myślenia. I właśnie dlatego warto go czytać.

Ja w każdym razie nie tylko te książki czytam, ale polecam też studentom i znajomym. Pozwalają przemyśleć na nowo pytania podstawowe, zachęcają też do sporu.

Owszem, są tacy, dla których na przykład Homo deus to książka odstręczająca. Jeden z oburzonych recenzentów w konserwatywnym czasopiśmie katolickim w Polsce napisał, że „to obrzydliwa mikstura gnozy i pogaństwa w ładnym opakowaniu”. Dla mnie natomiast to inny wariant podstawowego dogmatu chrześcijańskiego „Deus homo factus est”. Przecież przekonanie, że Bóg stał się człowiekiem – to też eksperyment myślowy, którego konsekwencje są odczuwane do dzisiaj.

Czy droga odwrotna (człowiek staje się bogiem) nie jest warta namysłu? Yuval Noah Harari na nią wszedł – i, jak widać, interesuje ona coraz więcej ludzi. Mnie też.

Pozostaje naturalnie otwarte pytanie: czy od razu wiarę w możliwości człowieka należy kojarzyć z jego ubóstwieniem, a przywiązywanie znaczenia do informacji od razu należy nazywać religią danych (dataism) to inna sprawa.

Jednak z zaciekawieniem śledzę oficjalną stronę twórcy nowej religii.  Jak widać, ma on się całkiem dobrze i nic nie zapowiada prześladowań. No może… niebawem ruszą do boju różnej maści fanatycy religijni, ale podobnie jak już nieraz w historii bywało, przyczynią zapewne Harariemu nowych wyznawców.

Stanisław Obirek: Religia danych – Yuval Noah Harari

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: