Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 88

Jarek

 

-Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


Listopad to podobno jeden z najbardziej depresyjnych miesięcy w ciągu całego roku. Brakuje słońca, szybko robi się ciemno, a poza tym zimno, wieje… (niektórzy mówią: „Piździ jak na dworcu w Kielcach” – Dorota Skwark w ciekawy sposób tłumaczy pochodzenie tego powiedzenia w oparciu o wydany ponad 50 lat temu przewodnik „Góry Świętokrzyskie” Sylwestra Kowalczewskiego*). Drzewa łyse, brak kwiatów cieszących nasze oczy i dusze teczą kolorów, wszyscy szczelnie opatuleni, spieszący się, aby jak najszybciej znaleźć się w domu i przytulić do kaloryfera. Po ogrodach i parkach, gdzie jeszcze nie tak dawno w ciepłych promieniach słońca wesoło gwarzyliśmy z przyjaciółmi, teraz tylko hula wiatr bawiąc się resztkami liści…

Tylko patrzeć, jak to wszystko przykryje biały welon śniegu. Nie potrafimy nawet cieszyć się zbliżającymi świętami, bo to stanie w kolejkach, dodatkowe wydatki na zakupy i prezenty, sprzątanie w całym domu, pichcenie w kuchni, a wszystkie media już dawno skutecznie zohydziły nam przedświąteczny czas oczekiwania natrętnymi reklamami („będziesz szczęśliwy tylko wtedy, kiedy kupisz w świątecznej ofercie najnowszy model smartfona, laptopa, lodówkę, telewizor, perfumy, buty, zestaw naczyń żaroodpornych, patelni teflonowych, śpiewających lalek dla dzieci, itd, itd.”).

Dlatego poruszyła mnie lektura artykułu Renaty Radłowskiej „Po prostu opowieść wigilijna. Halo, mówi tata„. Szczerze polecam Wam ten tekst:

http://wiersze.co/wigilijna.htm

A dla poprawy nastroju zachęcam do przeczytania jesiennego wiersza Ludwika Jerzego Kerna:

 
Jesień

Ludwik Jerzy Kern

Wiatr
Największy elektroluks świata
Wszystkie drzewa
z liści poomiatał
I baluje w pustej altanie.

Spadły liście
Posnęły wiewiórki,
Ciała drzew
Dostały gęsiej skórki,
Można sprawdzić, panowie i panie.

Uciekają z ogrodów dziewczyny,
Wjechaliśmy w hrabstwo Aspiryny,
Wjechaliśmy dość zdecydowanie.

Wszystko razem biorąc, krótka mowa:
Najpierw deszczyk,
Potem krzyż
I głowa
I w łóżeczko, panowie i panie.

A w łóżeczku
(Jeśli grypa letka)
Całkiem miło:
Książeczka,
Gazetka,
Albo słodkie kimanie-drzemanie.

Jeśli tylko radio nam nie trzeszczy
I symptomów nie ma zbyt złowieszczych,
To jest bosko, panowie i panie.

* * *

Pozdrawiam ciepło i życzę miłych snów 😊

Jarek Kosiaty

Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

„Listy z krainy snów” – www.wiersze.co

* „W obronie kieleckiego wiatru” Dorota Skwark
http://swietokrzyskie.org.pl/publicystyka/1510-w-obronie-kieleckiego-wiatru

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: