SZKIEŁKO SIGMUNDA

Ludwik Lewin

 


 

Mam przyjaciela, który mówi o sobie, że nie jest Żydem, ale natychmiast dodaje, że Żydem był jego ojciec. Nie wiem dlaczego nie mówi o matce, ale to jego sprawa, choć może właśnie dlatego cały czas o nim myślałem podczas zwiedzania wystawy „Sigmund Freud – od spojrzenia do wysłuchania”.

W tym roku mija 80 rocznica śmierci ojca psychoanalizy. Z tej okazji, jak i z powodu dwudziestolecia swej działalności, paryskie Muzeum Sztuki i Historii Judaizmu poświęciło mu dużą ekspozycję, próbującą ogarnąć wszelkie aspekty freudyzmu, od jego genezy, poprzez oryginalność myśli i działania, aż do wpływu na literaturę i sztukę.

W tym celu zgromadzono rękopisy, różnego rodzaju aparaturę naukową i instrumenty medyczne oraz obrazy i rzeźby, a wśród nich, oprócz dzieł Kokoschki, Schielego i Rothki, słynne Pochodzenie Świata Gustave’a Courbeta, jak i nienajlepszą może, ale jakże ważną, kopię rzymskiego Mojżesza Michała Anioła.

Ważną dlatego, że podświadomą – choć może nie do końca – nicią przewodnią ekspozycji jest pytanie, co to znaczy być Żydem. Nie ma w tym przecież nic przypadkowego, bo Freud przez całe życie próbował zgłębić to, co stanowi nieprzeniknioną istotę żydostwa, to, co – jak pisał w roku 1936 – „wciąż nie poddaje się jakiejkolwiek analizie”.

I bardzo był chwiejny w tych poszukiwaniach, bo odrzucał wszystko, co żydowskie, religię tak samo jak syjonizm, a jednocześnie przez całe życie wtulał się do swej żydowskiej tożsamości, której nie potrafił zdefiniować.

W roku 1930 przetłumaczono na hebrajski jego „Totem i Tabu”, a Freud napisał w przedmowie do jerozolimskiego wydania: „Żaden z czytelników tej książki nie będzie mógł postawić się na miejscu autora i czuć to, co czuje on, całkowicie oderwany od religii swych ojców, jak i od każdej innej religii, nie będący w stanie podzielać ideałów narodowych, a jednak nigdy nie wyrzekający się przynależności do swego narodu, odczuwający swą żydowską naturę, której nie chciałby zmienić.

Gdyby go zapytano: to co w tobie pozostało jeszcze z żydostwa, kiedy zrezygnowałeś ze wszystkiego, co jest jego dziedzictwem?

Odpowiedziałby: jeszcze bardzo wiele i prawdopodobnie to, co najważniejsze”.

Prawie pół wieku wcześniej, w lutym 1886 r., w liście z Paryża do Marthy Bernays, wtedy jeszcze narzeczonej, opowiada o rozmowie z francuskim neurologiem Gilles’em de la Tourette, który „prorokował najstraszliwszą wojnę z Niemcami”. „Powiedziałem mu natychmiast, że nie jestem Niemcem ani Austriakiem, ale Żydem” – pisze Freud i tłumaczy, że „tego rodzaju rozmowa jest dla mnie zawsze bardzo nieprzyjemna, gdyż czuję, jak porusza się we mnie coś niemieckiego, coś, co już dawno postanowiłem w sobie zdusić”.

A w roku 1926 pisał do włoskiego psychoanalityka Enrica Morellego, że nie jest pewny czy ma on rację określając psychoanalizę jako bezpośredni produkt żydowskiego ducha, ale tak czy inaczej, nie wstydziłby się tego. „Choć od dawna oderwany jestem od religii swych przodków, nigdy nie straciłem poczucia solidarności z moim narodem i napełnia mnie satysfakcją, gdy słyszę, że uważa się pan za ucznia wielkiego Lambrosa – człowieka mojej rasy

Moje zydowskie dziedzictwo pomogło mi znosić krytyki, izolację, samotną pracę. (…) Te trudności naprawdę pomogły mi w odkryciu analizy, ale twierdzenie, że sama psychoanaliza jest tworem żydowskim, wydaje mi się absurdem. Jako dzieło nauki, nie jest ani żydowska, ani katolicka, ani pogańska” – pisał Freud w roku 1928.

19 lipca 1938 r. Sigmunda Freuda w jego londyńskim mieszkaniu odwiedził Salvador Dali. Spotkanie zorganizował Stefan Zweig, który towarzyszył malarzowi. Surrealista podczas wizyty zrobił kilka bardzo realistycznych, rysunkowych portretów gospodarza. Pisał później Zweig: „nigdy nie ośmieliłem się pokazać (tego portretu) Freudowi, ponieważ Dali, jakby obdarzony siłą jasnowidzenia, w tym rysunku przedstawił w nim śmierć”.

Wkrótce po tym spotkaniu twórca psychoanalizy wydał surrealistyczną pod wieloma aspektami pracę Der Mann Moses und die monotheistische Religion (Człowiek imieniem Mojżesz a religia monoteistyczna).

Michel-Ange (dit), Buonarroti Michelangelo (1475-1564) (d’après). Paris, école nationale supérieure des Beaux-Arts (ENSBA). MU3664.

„To Mojżesz stworzył Żyda i moja praca będzie się nazywać «Człowiek Mojżesz, powieść historyczna»”, zwierzał się Arnoldowi Zweigowi, gdy w roku 1934 zabierał się za ten temat. W książce powtarza to tłumacząc, że duma i miłość własna Żydów, wyłącznie Mojżeszowi zawdzięczają religijne zakotwiczenie. A ten osiągnął to twierdząc, że działa na rozkaz Boga. „Ośmielamy się więc powiedzieć, że Żydów stworzył jeden człowiek, Mojżesz”.

Zanim Freud opublikował – jednocześnie po angielsku w Londynie i po niemiecku w Amsterdamie – składający się z trzech części tekst, stylem wahający się między powieścią a rozprawą naukową, ukazały się dwa pierwsze rozdziały „Mojżesza…”. Wystarczyło, by kręgi żydowskie naciskały na autora by zrezygnował z wydania książkowego.

Mojżesz nie jest w tej książce Żydem, ale księciem egipskim, który po śmierci faraona Echnatona i upadku monoteistycznego kultu, jaki próbował wprowadzić monarcha, wybrał Hebrajczyków, żeby wiarę tę rozwinąć i umocnić. Nie koniec na tym. Autor zabija następnie swego egipskiego Mojżesza, tak samo jak w teorii wyłożonej w „Totem i Tabu”, pradawna horda, pchana pragnieniem zabicia ojca, pragnienie wciela w czyn. A następnie podstawia wychodźcom znad Nilu nowego Mojżesza, Midianitę z Kadesz Barnea. Obaj przecież mają trudności z poskromieniem swego ludu i obaj cierpią.

Kiedy Freud opisuje jak Mojżesz panuje nad swym cierpieniem, mówi również o sobie samym i o swej sytuacji w kręgu ruchu psychoanalitycznego. Obawiając się antysemityzmu i nie chcąc by psychoanalizę kojarzono z żydowskością, Freud decyduje się ją „odżydzić”, stawiając na czele utworzonego właśnie w roku 1910 Międzynarodowego Towarzystwa Psychoanalitycznego Carla Gustava Junga, którego nazywał „synem spadkobiercą” i który, zgodnie z teoriami swego mistrza, dokona wkrótce symbolicznego ojcobójstwa, głosząc, że Freud jest schizofrenikiem.

W rozdziale zatytułowanym „Lud Izraela” autor tłumaczy, że naród żydowski już dawno porzucił pragnienie panowania nad światem, jakie wiązać się może z przekonaniem o Boskim wyborze. „To przekonanie trwa przecież w nieprzyjaciołach tego ludu, wierzących w spisek «Mędrców Syjonu»”. W jaki sposób Żyd stał się tym, kim jest i dlaczego ściągnął na siebie tę wieczną nienawiść?” – pyta Freud i odpowiada: „Ośmielam się stwierdzić, że wciąż trwa w nich zazdrość wobec narodu, który podaje się za pierworodne, ukochane dziecko Boga-Ojca. Jakby dawali wiarę temu mniemaniu”.

Nie zastrzegając się, że nie jest Żydem, pisze do mnie mój przyjaciel:

„Freuda ciągle warto czytać. Jeśli o mnie chodzi, to jak wiesz, od samego dzieciństwa mało żydostwa we mnie, nie mam czego się wyrzekać. Ale jednak historia moich przodków coraz bardziej mnie interesuje. Właśnie czytam dwa bardzo interesujące studia, jedno o judaizmie, a drugie o shoa. Nic nie jest tak proste jak by się wydawało albo jak to, co w popularnych opracowaniach można znaleźć”.

Myślę, że mojemu przyjacielowi – jest genialnym matematykiem, podobnie jak odkrywcy psychoanalizy, brak nieco pokory.

I przypomina mi się jak pewna znajoma Sefardyjka przypomniała mi, że za największą zaletę Mojżesza, a może wręcz zasługę, uważa się pokorę.

Mojżeszowa pokora polegała na tym, że choć nie chciał, nie czuł się na siłach, by podjąć nakazane przez Pana zadanie – Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu? – choć prosił o nieobarczanie go tym jarzmem, a nawet próbował się od nakazu Pańskiego wykręcić, poddał się przecież żądaniu.

Haszem uczynił go największym z proroków, ale nie był z nim łagodny, wręcz przeciwnie. Wiele razy niemal pozbawił życia, nie pozwolił na stworzenie dynastii – poza tym, że byli, nic nie wiadomo o jego synach.  Dał spojrzeć, ale nie dał wejść na Ziemię Obiecaną, a na koniec ukrył miejsce jego grobu. I jeszcze kazał mu to wszystko, łącznie z własną śmiercią, opisać, bo to Mojżesz jest autorem Tory.

Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko – pisał Mickiewicz. Wierzyć więc, czy analizować?

Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

Pierwodruk ukazal sie w Slowie Zydowskim

2 komentarze to “SZKIEŁKO SIGMUNDA”

  1. genia tyrangie benezra 10/03/2019 at 08:11

    BARDZO INTERESUJACE.TO NIESWIADOME CZY PODSWIADOME PRZYWIAZANIE DO”ZYDOWSDKOSCI” JEST FASCYNUJACE dla Zydow dalekich od tradycji z roznych powodow. Ja od lat nad tym rozmyslam bo to jest sednem mojego duchowego i spolecznego zycia . Dwa miesiace temu skonczylam ksiazke wlasnie na ten temat.Wyjdzie po hebrajsku jesienia a obecnie poszukuje inteligentnego wydawcy we Francji bo napisalam ja po francusku. Moje „przywiazanie” i poszukiwanie tozsamosci pomimo zyciowego oddalenia od tradycyjnego zydowstwa tlumaczylam ” transgenerationa
    l transmission” .Ale odwazylam sie na inna teze dziedzictwa epigenetycznego i przekazywania przez pamiec komorek mozgu.Naukowcy Damasio,Changeux,Naccache, Dehaine, neuro biologists nad tym pracuja od lat a ja z moja zydowska hucpa to uzylam do wytlumaczenia „zydowskiego dziedzictwa genetycznego” i przekaz antysemityzmu u na szych przesladowcu od czasow Mojrzesza. Na polska wersje nalezy przeczekac obecna cykliczny wybuch psychotyczny
    g

  2. Dziekuje Ci Ludwik. Ciekawie polaczyles swego przyjaciela matematyka i Freuda i ich brak przywiazania do Judaizmu. Zaden z nich, tak jak wielu innych nie moze uciec od tego jak jest widziany przez innych. Ale Freud roznil sie jednak od ludzi z naszego pokolenia – on wiedzial co odrzuca, w przeciwienstwie do tych, ktorzy nic o Judaizmie nie wiedza i nie chca byc Zydami. Freud tak sie bal ze jego badania nad natura ludzka beda zwiazane z nazwa „zydowska dziedzina”, ze wybral Junga, ktorego nie lubil i nie specjalnie szanowal, ale mial nadzieje, ze ten doda powagi psychoanalizie. Jesli masz okazje przeczytac ksiazke Sophie Freud, corki Martina Freuda, ktora mieszka w Bostonie i jest bardzo znana social worker. Przez swojego dziadka, ktory nie chcial by Sophie i jej matka, rozwiedziona z Martinem, przyjechaly do Londynu. To spowodowalo ich tulaczke przez 2 lata we Francji, Portugalii, i Maroko. Potem zyly w duzej biedzie przez wiele lat. Tytul ksiazki: „Living in the Shadow of the Freud Family”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: