Uncategorized

Adam Michnik: Uważałem, że antysemityzm nie wróci do Europy. Pomyliłem się

„Oficer i szpieg” Romana Polańskiego wstrzelił się wyjątkowo w swój czas. Europa i świat znowu brunatnieją i coraz częściej w centrum podobno cywilizowanej debaty jest miejsce na język nienawiści, hejtu, nietolerancji, a także antysemityzmu.

 


 

Paweł Smoleński: Jak to miło we Francji końca XIX w. – było nie było – autorce i ojczyźnie hasła o równości, wolności i braterstwie, oskarżyć Obcego, w tym wypadku Żyda, o szpiegostwo. W dodatku na rzecz Niemiec, zwycięzcy upokarzającej dla Francji wojny z Prusami w 1870 i 1871 r.

Adam Michnik: Mam nieco inny pogląd w tej sprawie. Przed wielu laty przeczytałem wspaniałe reportażo-opowiadanie Ksawerego Pruszyńskiego „Cień Gruzji”. To historia emigranta, premiera gruzińskiego rządu na wygnaniu w Paryżu. Mówił do narratora mniej więcej tak: my wierzyliśmy we Francję, w cywilizację Zachodu, gdzie w obronie Alfreda Dreyfusa, jednego człowieka niesprawiedliwie skazanego, mógł powstać ogromny ruch mający za przeciwnika armię, policję, administrację, Kościół, i doprowadzić do tego, że wyciągnięto go z więzienia i zrehabilitowano. Wówczas Francja była dla nas światłem, bajką. A potem, kiedy się okazało, że można zamknąć w więzieniu nie jednego człowieka, ale cały naród gruziński, wyszło na jaw, że tego wspaniałego Zachodu nie ma.

Nie wiem, czy to zdanie prawdziwe, czy Pruszyński je wymyślił. Ale według mnie pokazuje, że historia Dreyfusa ma dwie twarze: optymistyczną, pozytywną, wspaniałą, czyli Emila Zolę, Anatole’a France’a, Marcela Prousta, czyli tę Francję, która nie tylko opowiedziała się po stronie skazanego niesłusznie oficera, ale też wybrała Francję demokratyzującą się, ulegającą przemianom modernizacyjnym, konsekwentnie idącą szlakiem „Deklaracji praw człowieka i obywatela” przeciwko Francji nacjonalistycznej, konserwatywnej, antysemickiej, ciemnej i klerykalnej.

Przypadek Dreyfusa był znakiem rozpoznawczym – co opisuje Proust w „Poszukiwaniu straconego czasu”. Wiemy od niego, jak rozpoznawali się ludzie wedle stosunku do tego, co nazywał „sprawą”. Oczywiście Francja była na ówczesny czas krajem demokratycznym, ale pamiętajmy, że to przełom XIX i XX w., więc demokracja jest chybotliwa, kraj ciągle jest pogrążony w konflikcie, jest spolaryzowany, podzielony, stoi w bardzo niewygodnym rozkroku.

Kiedy mówisz, że miło oskarżyć Żyda… Naturalnie antysemityzm był i jest zawsze instrumentem w rękach sił ksenofobicznych, które łączyły konserwatyzm obyczajowy i ustrojowy z osobliwym sojuszem z motłochem.

Co to jest motłoch?

– To tłum ogarnięty nienawiścią, nietolerancją, złością, a w takich warunkach Żyd staje się kozłem ofiarnym.

Ale przecież ta kulturalna Francja, która bardzo oburzyłaby się, gdyby zestawić ją z motłochem, mogła sobie zafundować innego zdrajcę i szpiega. W całej armii francuskiej było 300 oficerów pochodzenia żydowskiego, w tym dziewięciu generałów. Może wojsko nie było antysemickie, ale korpus oficerski jak najbardziej, skoro jego przedstawiciele pisali w założonej przez jezuitów gazecie „Wolne Słowo” donosy na oficerów Żydów, demaskując ich jako przyszłych zdrajców. Francuzi mogli sobie wybrać na zdrajcę Bretończyka albo Alzatczyka, ale padło na Dreyfusa.

– Mogło też paść na każdego innego z tych 300 oficerów, co nie zmieniłoby istoty rzeczy. Korpus oficerski był tradycyjnie konserwatywny i antysemicki, a Żydzi byli identyfikowani z liberalizmem, szczególnie rozumianym kosmopolityzmem, więc stosunek do nich był w oczywisty sposób bardzo niechętny.

Wiecej TUTAJ

 

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Jak dlugo istnieje Narod Zydowski tak dlugo beda antyseymici – To jest aksjomat historyczny i nic na to nie poradzi. Zosia Braun

  2. Dziwne zmiany na starość. Ale zdarzały się i u najtęższych ideologów.
    Jeszcze stanie się syjonistą boże uchowaj, spluń trzy razy przez prawe ramię.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: