Uncategorized

Oliwki

Edgar Keret

Jeśli to koniec, nie ma to jak wszystko zamknąć gwiaździstym niebem i kiepską argentyńską telenowelą. Publikujemy opowiadanie Egara Kereta „Oliwki”.

 


W dniu końca świata jem oliwki. Pierwotnym planem była pizza, ale kiedy wszedłem do supermarketu i zobaczyłem te wszystkie puste półki, zrozumiałem, że o cieście na pizzę i przecierze pomidorowym mogę zapomnieć. Spróbowałem zagadać do starszej kasjerki z kasy ekspresowej, która ze swojego smartfona rozmawiała akurat z kimś po hiszpańsku przez Skype’a, ale odpowiedziała mi, nie podnosząc nawet głowy. Wyglądała na zdruzgotaną.

– Wykupili wszystko – mruknęła. – Zostały tylko tampony i marynaty.

Na półce uchował się jeden jedyny słoik oliwek nadziewanych czerwoną papryką, z tych, które najbardziej lubię.

Kiedy wróciłem do kasy ekspresowej, starsza kasjerka była już zalana łzami.

– On jest jak cieplutki bochenek – powiedziała – ten mój słodki wnuczek. Już go więcej nie zobaczę, nie poczuję jego zapachu, nigdy w życiu już tego mojego maleństwa nie przytulę.

Zamiast odpowiedzieć, postawiłem słoik na taśmie i wyciągnąłem z kieszeni banknot 50-szeklowy.

– W porządku – powiedziałem, gdy zorientowałem się, że nie zamierza wziąć ode mnie banknotu – reszty nie trzeba.

– Pieniądze? – parsknęła kasjerka. – Świat się rozpada, a ty proponujesz mi pieniądze? Co dokładnie miałabym z nimi zrobić?

Wzruszyłem ramionami.

– Ja naprawdę chcę kupić te oliwki. Jeśli 50 nie wystarcza, mogę zapłacić więcej, ile by to kosztowało…

– Przytulenie – przerwała mi zapłakana kasjerka. – To będzie kosztowało przytulenie.

Siedzę teraz na balkonie, oglądam telewizję i jem ser z oliwkami. Wytaszczenie tu telewizora było trochę skomplikowane, ale jeśli to koniec, nie ma to jak wszystko zamknąć gwiaździstym niebem i kiepską argentyńską telenowelą. To 436. odcinek i nie znam bohaterów. Są piękni, wzruszający i krzyczą na siebie po hiszpańsku. Nie ma tłumaczenia, trudno dokładnie zrozumieć w jakiej sprawie. Przymykam oczy i przypominam sobie kobietę z supermarketu. Kiedy się przytulaliśmy, starałem się być mały, cieplejszy niż naprawdę, próbowałem pachnieć, jakbym się dopiero urodził.


*Etgar Keret – poeta, reżyser, jeden z najpopularniejszych izraelskich pisarzy

https://wyborcza.pl/7,75517,25843592,etgar-keret-swiat-sie-rozpada-a-ty-proponujesz-mi-pieniadze.html#S.zajawka_magazynowa-K.C-B.8-L.1.maly

 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: