Jehuda Amihaj Wiersze cz. 2

Jehuda Amichaj. Fotografia dzięki uprzejmości Rodziny Poety

 

 

 

 


Twoje życie i śmierć Twoja ojcze

Twoje życie i śmierć Twoja ojcze
Ciążą na moich barkach.
Moja szczupła żona poda
nam wody.

Więc wypijmy ojcze
za kwiaty i za ideały.
Ty byłeś moją nadzieją,
którą teraz straciłem.

Twoje otwarte usta ojcze
śpiewały a ja nie słyszałem.
Drzewo na podwórzu było prorokiem
a ja nie wiedziałem o tym.

I tylko Twój chód ojcze
kołacze się jeszcze w mojej krwi.
Kiedyś Ty odprowadzałeś mnie
dziś odprowadzam Ciebie ja.

Śmierć ojca

Mój ojciec opuścił nagle
Wszystkie pokoje i udał się
W swoje dziwne dale
poszedł poprosić swego Boga
Żeby teraz wyciągnął ku nam pomocną dłoń
No i Bóg już nadszedł i troskliwie
Powiesił swój płaszcz na haku księżyca.
Ale naszego ojca który po Niego poszedł
Postanowił na zawsze u siebie zatrzymać.

Mój ojciec

Pamięć o moim ojcu jest zawinięta w biały papier
jak kromki chleba przygotowane do pracy.
Niczym czarodziej wyjmujący z cylindra wieże i króliki
z drobnego swego ciała on wyjmował miłość.
Rzeki jego rąk
zasilały w dobre uczynki.

*  *  *

Czasami ropa,
czasami poezja —

zawsze coś się wydziela
a cierpienie wiecznie.

Mój ojciec był drzewem w Zagajniku Praojców,
zarośniętym zielonym mchem.

O, wdowy suchych kości, o, krwawe sieroty,
Ja muszę uciekać.

Ostre jak noże oczy
rozjątrzyły głębokie tajemnice.

Przez ranę w mojej piersi
Pan Bóg patrzy na świat.

Bo ja jestem drzwiami
Jego domu.

I Chwała Tobie
Z modlitwy na Straszne Dni

W wielkim milczeniu i w niewielkim krzyku orzę.
Byłem już w ogniu i byłem już w wodzie, a jakże.
Byłem w Jerozolimie i w Rzymie. Może będę w Mekce także.
Ale tym razem Pan Bóg się chowa a Adam woła gdzieżeś.
I Chwała Tobie.
Pan Bóg pod światem leży na grzbiecie,
zawsze coś naprawia, stale coś psujecie.
Pragnąłem zobaczyć Go całego, ale widzę
zaledwie zelówki Jego butów i płaczę.
I Chwała Jemu.
Nawet drzewa udały się na króla wybieranie.
Już tysiąc razy zaczynałem życie od zarania.
U wylotu ulicy ktoś stoi i wybiera:
tego i tamtego tego i tamtego.
I Chwała Tobie.
Może jak antyczny posąg bezramienny
życie będzie lepsze bez bohaterskich czynów.
Możesz wyzwolić mnie ze zbroi mego pożółkłego podkoszulka,
zmagałem się już z wszystkimi rycerzami aż zgasła elektryka.
I Chwała mnie.
Uspokój się, Twój spokój biegł ze mną cały czas,
a teraz jest już zmęczony i poszedł sobie w las,
patrzę na Ciebie jak wyjmujesz coś z lodówki,
cała oświetlona jej światłem jak z innego świata.
I Chwała mnie
I Chwała Jemu
I Chwała Tobie.

JEHUDA AMICHAJ
tłum. z hebrajskiego IRIT AMIEL

PIĘĆ FRAGMENTÓW

*  *  *

Obujcie z powrotem stopy,
to miejsce nie jest już święte.
Przestaliście tu kochać.
Odtąd
zmieńcie swoje życie w przewodnik
z opisami miejsc
nazwami gór i hoteli
i długością dróg.

*  *  *

Gdy Mojżesz siedział na wysokości koło Boga
i pisał,
zachowując dla potomnych Jego prawo,
ja siedziałem na uboczu w klasie,
marzyłem i rysowałem,
aż kilka kartek pokryły
rysunki twarzy i kwiatów
i twoje imię twoje imię twoje imię.
Teraz schodzę na ziemię i znoszę to wszystko ze sobą,
a ciebie już nie ma.
Nie słuchajcie Jego nakazów. Nie bądźcie posłuszni.
Zostawcie mnie w spokoju.

*  *  *

Prawdziwa synagoga
to ta w której już nikt się nie modli
przetacza się po tobie śmiech
przetaczają się łzy
jest teraz pusta
żywej duszy
modlę się

Pierwsza miłość

Byłem na ciebie ślepy, gdy mnie kochałaś dawno temu.
Zamieniłem cię na inną, jak Izaak,
dla zapachu, dla smaku, i by nie czuć już głodu,
dla ciepła, i domu, i pachnącego ogrodu.
Zapomniałem słowa
jedynego listu, jaki do ciebie napisałem.
Pamiętam tylko smak kleju ze znaczka
na języku.
Los, który o nas przesądził, tak naprawdę nie był
przeznaczeniem,
był jednak mocny i pewny jak palec skrzypaczki,
przesądzający o losie nuty,
choć i on jest ostateczny i kategoryczny
jak śmierć.

*  *  *

Sytuacja jest niebezpieczna,
bardzo niebezpieczna.
Stać ich na to, by stworzyć nową religię.
Mamy dość.
Ktoś zauważy kilkoro dziwnie ubranych młodych ludzi
i wokół nich powstanie nowa religia.
Mamy dość.
Każde wzniesienie rąk
każde tłumaczenie na inne języki
może wydać nową religię.
Każde zejście w białej szacie po kamiennych schodach
może wydać nową religię.
Mamy dość.
Każda melodia w jaskini
każde westchnienie w alkowie
każda zapałka zapalona w ciemności —
wszystko to mogą zmienić w nową religię
w tym mieście.
Ta perspektywa jest niebezpieczna.
Sytuacja jest niebezpieczna.

JEHUDA AMICHAJ
tłum. Agnieszka Pokojska

JEHUDA AMICHAJ ur. 1924 w Würzburgu, zm. 2000 w Jerozolimie. W 1935 wyjechał do Palestyny. Walczył w II wojnie światowej i wojnie o niepodległość Izraela, 1948. Debiut poetycki, 1940. W tłumaczeniu TOMASZA KORZENIOWSKIEGO ukazał się tom jego wierszy Koniec sezonu pomarańczy (Świat Literacki). Poświęciliśmy mu numer 97 „Zeszytów Literackich”. Jehuda Amichaj to przybrane nazwisko poety, prawdziwe to Ludwig Pfeuffer.

AGNIESZKA POKOJSKA ur. 1975. Tłumaczka literatury anglojęzycznej, m.in. Zadie Smith, Rachel Cusk, Alice Munro, a ostatnio eseje W. H. Audena Szekspirowskie miasto (słowo obraz / terytoria). W jej opracowaniu ukazało się dwujęzyczne wydanie poematów W. H. Audena w przekładzie Stanisława Barańczaka Tym czasom. Dwa poematy.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: