Czy to koniec konfliktu arabsko-izraelskiego?

Wraz z normalizacją Sudanu względem Izraela jesteśmy świadkami początku końca konfliktu.

Rami Dabbas


Artykul zostal przetlumaczony przy pomocy google translate

To, czego teraz jesteśmy świadkami, to całkowity upadek konfliktu arabsko-izraelskiego. Przyjrzyjmy się, co wydarzyło się między Sudanem a Izraelem, a jasne jest, że widać nawet koniec konfliktu palestyńsko-izraelskiego.

Dlaczego pokój z Sudanem jest taki ważny?

Oto 7 strategicznych powodów, dla których normalizacja tego muzułmańskiego narodu z Izraelem ma taką skalę.

Po pierwsze: to wydarzenie ma znaczenie symboliczne.

Pół wieku temu, w 1967 roku, po rozgromieniu Arabów przez Izrael w wojnie sześciodniowej, przywódcy wszystkich państw Bliskiego Wschodu zebrali się na szczycie w Chartumie, aby odpowiedzieć na klęskę z rąk państwa żydowskiego.

Rozwiązali:

  • Nie ma pokoju z Izraelem.
  • Brak uznania Izraela.
  • Żadnych negocjacji z Izraelem.

W Chartumie potrójne „Nie” zamieniło się w:

  • Tak dla pełnego pokoju z Izraelem.
  • Tak do negocjacji w sprawie rozszerzenia współpracy
  • Tak dla uznania Izraela za państwo narodowe narodu żydowskiego

Na poziomie symbolicznym normalizacja ta oznacza początek końca konfliktu arabsko-izraelskiego. Jest to również szok dla przywódców narodu palestyńskiego, których ten konflikt „wymyślił”, aby stworzyć klin między Izraelem, światem muzułmańskim i społecznością międzynarodową. Konsekwencje tego są takie, że zbliżamy się do końca konfliktu izraelsko-palestyńskiego, który był oparty na kłamstwach wymyślonych przez Arabów, które teraz się rozpadają.


Po drugie: niesamowity potencjał strategiczny tych umów.

Sudan był sojusznikiem Iranu i Hamasu pod rządami byłego dyktatora Omara Hassana al-Bashira. To nie przypadek, że przepływ broni przez Sudan skierował się do Gazy. Zabezpieczając stosunki z Izraelem, Sudan staje się częścią zupełnie innej osi i jest to ogromna zmiana, która dotyczy całego regionu.

Po trzecie: Izrael jest obecnie głównym graczem na Bliskim Wschodzie .

Sudan przez lata pozostawał szczególnie wrogi wobec Izraela. Przejście do pełnych stosunków dyplomatycznych z Państwem Żydowskim, w tym połączeń lotniczych między tymi krajami, jest rewolucyjne i pokazuje, jak silny był Izrael w ostatnich latach. Izrael należy teraz uważać za głównego gracza na Bliskim Wschodzie.

Po czwarte: ten pokój jeszcze bardziej wzbudza gniew przywódców narodu palestyńskiego.

W końcu zawsze upierali się, że dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie w sprawie państwa palestyńskiego, nikt ze świata arabskiego nie będzie chciał pojednać się z Izraelem. Ta teoria teraz upadła, gdy kraj po kraju buduje mosty z Izraelem.

Po piąte: Sudan znajduje się nad brzegiem Morza Czerwonego.

Sudan, położony dokładnie naprzeciw Arabii Saudyjskiej i Jemenu, jest strategiczną lokalizacją dla Izraela. Wcześniej Chartum wezwał Turcję do utworzenia bazy wojskowej na wyspie należącej do Sudanu na Morzu Czerwonym. Ten plan się nie powiódł, ale zbliżenie z Izraelem stało się teraz kolejnym ciężkim ciosem dla planu Erdogana, by odbudować Imperium Osmańskie i zająć stanowisko „sułtana”.


Po szóste: tylko kilka tysięcy sudańskich „uchodźców” pozostaje w Izraelu.

Organizacje praw człowieka, które chcą skrzywdzić Izrael, okłamują międzynarodowe sądy, mówiąc, że gdyby „uchodźcy” wrócili do Sudanu, byliby tam prześladowani, ponieważ „przybyli z Izraela”. Teraz nic nie powstrzyma ich przed powrotem do domu, łącznie z mieszkańcami Darfuru. Od początku września tego roku dzięki pośrednictwu ZEA osiągnięto już porozumienie w sprawie Darfuru. Fałszywe zarzuty i opowieści o Izraelu jako „narodzie apartheidu” stały się żartem.


Po siódme: Wczorajszy wróg może teraz zostać przyjacielem.

Rozległe obszary współpracy między Izraelem a Sudanem są teraz otwarte w dziedzinie rolnictwa, bezpieczeństwa, gospodarki, infrastruktury i oczywiście izraelskiego przemysłu zaawansowanych technologii, który szybko rozprzestrzenia się na całym świecie. Wciąż rozwijające się gałęzie przemysłu Izraela nadal rozszerzają się na nowe i nietknięte rynki, zmieniając naród żydowski w międzynarodową potęgę gospodarczą, polityczną i innowacyjną.

W międzyczasie, w Ramallah, przywódcy narodu palestyńskiego pogrążeni są w żałobie, żalu i złości, gdy patrzą, jak świat arabski, jeden kraj po drugim, normalizuje stosunki z Izraelem.
Politycy narodu palestyńskiego od 70 lat zarabiają na życie w oparciu o fikcyjną „sprawę palestyńską”, która stała się przestarzała, a teraz są świadkami zakończenia konfliktu arabsko-izraelskiego.

Mój wniosek? Radość i nadzieja dla Izraela i wszystkich przyjaciół państwa żydowskiego, ale smutek i rozpacz dla wrogów Izraela!


Oryginal TUTAJ

3 komentarze to “Czy to koniec konfliktu arabsko-izraelskiego?”

  1. Obserwator 10/11/2020 at 00:30

    Niestety trafne spostrzeżenia. Nie chce mi sie szukać źródła tego powiedzenia (może ktoś wie?) , ale brzmi ono mniej więcej tak: „mój kraj ma troje prawdziwych przyjaciół :swoją armię, flotę i lotnictwo”
    Nie pamietam o jaki kraj chodzilo ale napewno dotyczy to też Izraela

  2. MEF, mozna zaczac od nieudestepniania Polsce izraelskiej technologii rakietowej .rakiety pzeciwczolgowe SPIKE sa produkowane w Polsce na izraelskiej licencji.
    Jeszcze wieksza glupota bylo danie Polsce super zaawansowanych izraelskich urzadzen zagluszajcych ,ktorych ani US ani zaden z rozwinietych krajow NATO nie chcialy jej dac.
    Pozwalaja one na utrzymywanie normalnej komunikacji radiowej pomimo zagluszania ewentualnych sygnalow radiowych aktywujacych bomby umieszczone na trasie np. transporterow opancerzonych w takim Iraku

  3. Rami Dabbas jest rzadkim zjawiskiem, Jordańczykiem konwertytą na chrześcijaństwo i gorącym syjonistą.
    Może dlatego, zaślepiony miłością, odnosi się do naszych umów normalizacji z państwami muzułmańskimi z przesadnym entuzjazmem.

    A rzeczywistość jest brzydsza.
    Jeszcze nie wysechł atrament na umowach „pokojowych” i trzech nowych „miłośników Syjonu”, już pospieszyło się z poparciem antyizraelskie rezolucji w ONZ.

    Czym przyłączyły się do szerokiego grona „przyjaciół” którzy rana robią z Izraelem interesy a wieczorem głosują z Iranem , Kubą i Wenezuelą za rezolucją że państwo żydowskie jest garnizonem kolonialnym na ziemi muzułmańskiej.

    Takich przyjaciół mamy od groma. Na wschodzie i na zachodzie. Polska, Francja, UK, Irlandia, Hiszpania I Belgia. Argentyna, Brazylia i Japonia. Nie mówiąc już o naszych najlepszych przyjaciołach jak Niemcy, którzy biczują Izrael na arenie międzynarodowej ze specjalnym upodobaniem.

    Nadejdzie dzień, kiedy będziemy dość pewni siebie aby odfiltrować przyjaciół prawdziwych od hipokrytów.

    Może wtedy ci pokrzywdzeni hipokryci potępią Izrael za złe maniery.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: