Uncategorized

Nie kupuj u Żyda (odżywki do włosów), czyli niezmierzone zasoby bezczelności i hipokryzji w Radiu Poznań

Przyslala Rimma Kaul


Częstochowa, sierpień 1936. Prymas Polski ks. kard. August Hlond (w środku na pierwszym planie)

 „Swój do swego po swoje” było bardzo nośnym hasłem przedwojennej Polski wymierzonym głównie w Żydów. Dzisiaj, jak się okazuje, przeżywa swoją drugą młodość. Przynajmniej w głowach dwóch poznańczyków.

W lutym 1936 roku kardynał August Hlond, prymas Polski, napisał list pasterski zatytułowany „O katolickie zasady moralne”, w którym pouczał swą owczarnię, że „w stosunkach kupieckich dobrze jest swoich uwzględniać przed innymi, omijać sklepy żydowskie i żydowskie stragany na jarmarku”, ale – dodawał miłosiernie – „nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, niszczyć żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów”.

Należy, kontynuował Hlond, „zamykać się przed szkodliwymi wpływami moralnymi ze strony żydostwa, oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące wydawnictwa”, ale – ponowne miłosierdzie – „nie wolno na żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać”.

Te wypowiedzi jego eminencji o Żydach cytowała tydzień temu z nieukrywanym podnieceniem, o czym donosił na naszych łamach redaktor Piotr Żytnicki, gwiazda Radio(węzła) Poznań – Roman W., wielkopolska personifikacja pisowskiej propagandy. A okazja ku temu była, przyznać trzeba, niebagatelna, bowiem pewien wierny syn Kościoła postanowił hlondowe apele z lat trzydziestych ubiegłego wieku przenieść bez zbędnej zwłoki do lat dwudziestych naszego wieku. Jeno Żydów, po których w Polsce zostały groby i ruiny synagog, zastąpić mają teraz „tropikalni Żydzi”, jak Izraelczyków lubi nazywać (pro)rządowa prasa.

Od Nerona do Super-Pharm

Prymas Hlond był tak zwanym miłym antysemitą, gdyż nawoływał de facto do wykluczenia Żydów z życia społeczno-gospodarczego Polski i ich kompletnej izolacji, ale napadania i bicia już nie rekomendował. Można powiedzieć, dobry pan. Bardzo miły jest także prof. UAM Grzegorz Musiał, chodząca ewangelia Wydziału Fizyki, który bardzo uprzejmie, gdyż jest człowiekiem wielkiej kultury osobistej, zaproponował, by Polacy rozpoczęli bojkot izraelskich towarów i firm działających w naszym gościnnym (gość dom, Bóg w dom) i otoczonym drutem kolczastym kraju.

„Nie kupujmy MK Cafe, Pedros, Fort, Sahara, Syropy Fabbri, a także herbaty Teartis. Nie chodzimy do kina Cinema City i nie kupujemy leków w Super-Pharm. BOJKOT!!! Wszyscy możemy zrobić coś pożytecznego. Nie kupujmy produktów z tym kodem!” – napisał pan profesor, który każdego dnia stara się, jak tylko może podążać za naukami Jezusa Chrystusa. Ów kod kreskowy został dodany na zdjęciu, zaczyna się od cyfr 729, oznacza „made in Israel” i na fejsbukowym profilu pana profesora rozpoczął natychmiast niezwykle ciekawą dyskusję o bojkocie izraelskich produktów sięgającą nawet XIV wieku! (Izrael powstał w 1948 roku). Dla przykładu, dr Sebastian Wołoszczuk, także z Wydziału Fizyki UAM, wyraża w komentarzu swoje ubolewanie z powodu decyzji króla Kazimierza Wielkiego, który „popełnił znaczący błąd” pozwalając w Polsce osiąść Żydom i dając im samorządną autonomię (dostał za to lajka od prof. Musiała).

To ubolewanie nad panoszącym się wszędzie, a szczególnie w Polsce żydostwem. To znaczy, tfu, przepraszam, izraelskim kapitałem wydaje się z jakiegoś powodu szczególnie zainteresować pracowników Wydziału Fizyki UAM, co jest zadziwiające, biorąc pod uwagę to, jak bardzo ceni się tam logiczne myślenie oraz ewangeliczną miłość do bliźniego. Nie bez powodu to właśnie na tym wydziale odbywa się konwersatorium „Wiara i rozum” pod duchowym przewodnictwem księdza Zbigniewa Reguckiego, chrystusowca i proboszcza parafii pw. św. Jadwigi Królowej. Opowiadał o tym pięknie w Telewizji Trwam sam profesor Musiał, który jest także wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej Przewielebnego Ojca Dyrektora, o czym redaktor Roman W. naturalnie w swym radyjku słuchaczy już nie poinformował. A cóż takiego konwersatoria z księdzem proboszczem dały pracownikom Wydziału Fizyki? Ano bardzo wiele. Od czasu, gdy na wydziale pojawił się ksiądz, zrobiło się jakoś tak milej, kulturalniej, lewactwo przestało kąsać i zupełnie, jak twierdzi pan profesor, zniknęły inwektywy pod adresem katolików – najbardziej prześladowanej, wie to każde dziecko, grupy społecznej w Polsce. Dodać tu należy, że neutralność religijna instytucji publicznych jest dla pana profesora koncepcją zupełnie niezrozumiałą i wprowadzona w życie oznaczałaby – to są słowa samego Musiała – „prześladowania jak za Nerona”.

To, że katolicy są prześladowani na UAM jak za Nerona, wie każdy, kto widział, jak Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka poznańskiego zoo, próbowała przy pomocy trzech izraelskich kapitalistów nakarmić profesorem Musiałem uratowane przez nią słynne tygrysy. Ledwo uszedł z życiem.

Katolickie ofiary nienawiści

Ale wróćmy jeszcze do rzeczonej radiowej rozmowy Romana W. z prof. Grzegorzem Musiałem, bo to podręcznikowy przykład manipulacji, nielogiczności, semantycznego pomieszania z poplątaniem i antysemickich obsesji polskiej prawicy. Otóż szanowny pan profesor, który miał przecież mówić o bojkocie izraelskich firm (w Cinema City krew chrześcijańskich dzieci dodają podobno do nachosów, a w drogeriach Super-Pharm do odżywki do włosów), słowo „Izraelczycy” zgubił szybciej, niż zaczęła się rozmowa z prowadzącym ją klakierem.

Prof. Musiał przeszedł natychmiast do rozmowy o „osobach narodowości żydowskiej”, które – mówiąc w skrócie – zajmowały się głównie katowaniem i mordowaniem Polaków, kiedy ci z kolei – mówiąc w skrócie – zajmowali się głównie ratowaniem Żydów. Dlatego właśnie nie należy pić kawy Pedros i generalnie rzecz biorąc należy kupować u swoich. „Dopóki Izrael nie wyrzeknie się swojej polonofobii, my nie chcemy, nie lubimy ich produktów” – wyjaśnił pan profesor, który już nigdy nie kupi niczego w drogerii Super-Pharm i będzie chodził tylko do niemieckiego Rossmanna albo portugalskiej Hebe, bo jest patriotą!

Hitem tej piętnastominutowej – chwalić Pana! –  rozmowy jest jednak redaktor Roman W. pytający profesora Musiała, skąd tyle nienawiści? Nienawiści, ma się rozumieć, pod ich adresem za kulturalne przecież apelowanie o bojkot wytwórczości tropikalnych Żydów. Trzeba doprawdy posiadać niezmierzone zasoby bezczelności i hipokryzji, żeby robić z siebie ofiarę hejtu. Robi to funkcjonariusz pisowskich mediów, na którego nienawistny język skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji składał już Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Homofobicznych, Rada Etyki Mediów uznała, że narusza Kartę Etyki Mediów, a członkowie Rady Programowej Radia Poznań (ma już zmieniony skład) pisali: „z niepokojem obserwujemy, jak z obiektywnego i rzetelnego radia Wielkopolan w oczach słuchaczy radio staje się narzędziem propagandowo-ideologicznym, służącym interesom jednej grupy politycznej i jednego światopoglądu”.

Profesor Musiał z kolei jest członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, który – podobnie jak Radio(węzeł) Poznań – słynie z języka miłości i dialogu. Szczególnie wobec społeczności LGBT+, a także i samej rektoressy UAM, prof. Bogumiły Kaniewskiej. Kiedy pani profesor wydała solidaryzujące się z kobietami oświadczenie po pseudowyroku pseudo-Trybunału Konstytucyjnego zakazującego w Polsce de facto terminacji ciąży, ukochany klub profesora Musiała (z jego własnym podpisem) odpowiedział na nie własnym napastliwym oświadczeniem, nazywając właściwie profesor Kaniewską żenującą eugeniczką.

UAM jako droga krzyżowa

Fascynujące jest doprawdy, jak fizyk może sprawnie łączyć z swej głowie taką ilość nielogiczności. W jednej wypowiedzi prof. Grzegorz Musiał potrafi wzywać do bojkotu i podkreślać, jak ważny jest dialog; walczyć o wolności badań naukowych, a Gender Studies nazywać „ideologią podniesioną do rangi teorii nauki”; powielać antysemickie klisze o żydokomunie i powoływać się na ewangeliczne poszukiwanie prawdy; potępiać nieistniejące w Izraelu prawo zakazujące ponoć debaty na trudne tematy historyczne i wychwalać polski rząd, który chciał właśnie taki zakaz wprowadzić (słynna nowelizacja ustawy o IPN); opowiadać, że katolicy są na uniwersytecie dyskryminowani i jednocześnie współtworzyć na tymże uniwersytecie prowadzone przez katolickiego księdza konwersatorium; skarżyć się na nienawiść i jednocześnie mówić o tak zwanej mowie nienawiści, która ma być współczesną formą cenzury i wykluczenia. Bardzo trudno za tym tokiem myślowym nadążyć.

Podczas rozmowy z panem profesorem w Telewizji Trwam (prowadzący ją zakonnik nie sformułował poprawną polszczyzną ani jednego zdania), zadzwoniła słuchaczka, znajoma prof. Musiała, emerytowana pracowniczka UAM. Powiedziała, że dzisiaj bycie katolikiem na polskim uniwersytecie to jest prawdziwa droga krzyżowa, co pokazuje w rzeczy samej stopień odlotu polskiej katolickiej prawicy. Jeśli bycie katolikiem na UAM jest drogą krzyżową, w tej sytuacji Wydział Fizyki wydaje się nową Golgotą. A na niej jest już niezłomny profesor Grzegorz Musiał, który wyznał skromnie w Telewizji Trwam: „Nie można powiedzieć, że jestem święty, ale się staram”.

Częstochowa, sierpień 1936. Prymas Polski ks. kard. August Hlond (w środku na pierwszym planie) (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)”Swój do swego po swoje” było bardzo nośnym hasłem przedwojennej Polski wymierzonym głównie w Żydów. Dzisiaj, jak się okazuje, przeżywa swoją drugą młodość. Przynajmniej w głowach dwóch poznańczyków.

Nie kupuj u Żyda (odżywki do włosów), czyli niezmierzone zasoby bezczelności i hipokryzji w Radiu Poznań

Kategorie: Uncategorized

6 odpowiedzi »

  1. W:
    Nie interesuje mnie porównanie tej sieci z innymi sieciami, ale brutalne zachowanie się Superpharm w Izraelu. Ta sieć która wyrosła w Izraelu od jednej drogerii pod koniec lat 70 i pozwala sobie dzisiaj brać od Izraelczyków ceny najwyższe na świecie. A te nawet nie ich produkty, bo przecież wszystko importują.

    W moich oczach ta kompletnie prywatna sieć nie reprezentuje Izraela tak że chuligani poznańscy tylko trwonią czas, bo tam nawet nie pracują Żydzi. Jak Teva i dziesiątki innych miliarderów nie reprezentują Izraela ,ale co najwyżej udziałowców, w większość antysemitów z natury rzeczy.

  2. Narod chory nieuleczalnie na antysemityzm , tak bylo, jest i bedzie , z Zydami czy bez Zydow.

  3. Prawdą jest, ze ceny Superpharm sa wyzsze w Polsce w porownaniu z innymi sieciami tej branzy. Sklepy Superpharmu znajduja sie w kazdym polskim centrum handlowym, wiec chyba posiadaja duza popularnosc niech wiec polscy klienci placa. Roznica nie jest tak wysoka jak moj poprzednik to wyliczyl. Niektore ceny produktow sa porownywalne z siecia Rossman. Na tym polega konkurencja. Niech ludzie sami ocenia gdzie chca kupowac. Uciekać sie do bojkotu Superpharm to przesada Panie MEF.

  4. Ja osobiście pochwalam bojkot Superpharm. Nie tylko w Polsce ale w każdym innym miejscu. Superpharm stosuje cennik europejski i cennik izraelski. Cennik europejski jest przeciętnie tańszy o 40-50% od izraelskiego. Zwróciłem na to uwagę będąc w Superpharm w Poznaniu 4 lata temu.

    Jestem pewien że niewiele zmieniło się od wtedy, może nawet różnica wzrosła. W ciągu 18 miesięcy epidemii ceny izraelskie wzrosły o wiele procent. Nie wiem jak w Polsce, ale chyba nie cierpi na taką inflację.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.