Uncategorized

PROSTO Z MOSTU


Henryk Grynberg

“Bardzo interesujące, a dla mnie ponadto sympatyczne było Prosto z Mostu. […] Czesław Straszewicz, który był moim bardzo dobrym przyjacielem, pisał do Prosto z Mostu, to samo Karol Irzykowski, Konstanty I. Gałczyński […] drukował u nas i zupełnie mi nie przeszkadzało, że jest czołowym poetą Prosto z Mostu – pisze Jerzy Giedroyć przy okazji swojego wspomnienia o Mieczysławie Grydzewskim w zbiorze „Wiadomości i okolice” (Toruń 1995).

O Gałczyńskiego skokach z tego mostu wiedziałem (przepraszał za nie po wojnie), o Irzykowskiego nie, ale zaskakuje mnie Giedroyć jako „sympatyk”, gdyż – jak informuje Wikipedia – „Ideologia Prosto z Mostu miała charakter narodowo-radykalny: łączyła nacjonalizm o wyraźnie antysemickim i imperialistycznym charakterze, krucjatowy katolicyzm, a nawet sympatie dla ustroju totalnego. Wraz z postępującą radykalizacją polityczną czasopisma, niektórzy współpracownicy (m.in. Karol Irzykowski, Bolesław Miciński) demonstracyjnie zerwali współpracę z nim. Innymi godnymi odnotowania incydentami z dziejów Prosto z Mostu, które nie stroniło od prowokacji i agresywnej polemiki, są jego konflikty ze Skamandrem oraz liczne głośne konfiskaty, którym podlegało skonfliktowane z sanacyjnymi władzami pismo. […]

W latach 1931–1935 [tygodnik Prosto z Mostu] ukazywał się jako niedzielny dodatek kulturalny do związanego z ONR dziennika ABC”. Przypomnijmy jeszcze inny incydent. Na konferencji polskich konsulów w maju 1938 roku dyrektor Departamentu postulował ustawę, która miała na celu „podniesienie godności obywatela polskiego przez wykluczenie wszystkich tych, którzy nie są godni…” Na podstawie tej ustawy w listopadzie 1938 roku polskie władze trzymały na granicy, pod gołym niebem, kilkanaście tysięcy obrabowanych i wygnanych z Niemiec polskich Żydów. W styczniu 1939 roku Karol Irzykowski wygłosił w Poznaniu odczyt na całkiem inny temat, ale – jak informował tygodnik Prosto z Mostu nr 6/1939 – musiał się tłumaczyć „znacznej części sali” z tego, że złożył „ofiarę na uchodźców żydowskich, gdy polskie dzieci na Polesiu puchną z głodu”. Pisarz wyjaśnił, że – cytuję za tygodnikiem – „dał p. Rudnickiemu (Hirszonowi) za jego namową na ten cel ofiarę, pragnął jednak, by to było anonimowo…”

Tygodnik przypomniał, że wśród ofiarodawców znaleźli się także: Jerzy Andrzejewski, Maria Czapska, Józef Czapski, Józef Czechowicz, Maria Kuncewiczowa, Zofia Małynicz, Zofia Nałkowska, w/w Adolf Rudnicki (Hirszon), Jerzy Stempowski, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Aleksander Zelwerowicz. Kilka tygodni wcześniej w Prosto z Mostu nr 54/1938 ukazał się list Marii Kuncewiczowej, która wyjaśniła, że złożenie ofiary na uchodźców żydowskich nie oznacza „chęci sprowadzenia ich do Polski” i że „przez posłanie im pieniędzy zapewnia się im kawałek chleba, może jakiś koc czy poduszkę, ale nie wizę wjazdową”. Pisarka dodała, że „do pomocy ma prawo każdy człowiek” i że „praktykowaniem tej zasady różni się właśnie moja religia od religii żydowskiej”. Wprawdzie nie udokumentowała owej różnicy, ale wskazała, że innych ochraniają „państwo, konsulaty, prezydent i prawo, Żydzi zaś w tej chwili są wyjęci spod praw… za ich nędzą nie stanie nikt, jeśli nie staną ludzie… w pierwszym rzędzie chrześcijanie”, zwłaszcza teraz, gdy kryteria religijne „zostały całkowicie wyrugowane przez kryteria nacjonalistyczne”. Na koniec nadmieniła, że krew jej przodków przelana za ojczyznę daje jej „prawo chcieć Polski szlachetnej, rycerskiej, chrześcijańskiej”.Prosto z Mostu w odpowiedzi skrytykowało sławną pisarkę za „osobliwą ocenę polityczną, że międzynarodowe żydostwo nie jest potęgą, której w ciężkiej walce przeciwstawiają się ujarzmione gospodarczo, politycznie i kulturalnie narody aryjskie, ale że to Żydzi są biedni, uciemiężeni i prześladowani przez wszystkich”.

Tygodnik uznał, że „z takiej naiwności poczęte demonstracje filosemickie są szkodnictwem narodowym”. „Przed krwią przodków p. Kuncewiczowej, przelaną w walce z zaborcami, nisko schylamy głowę, byłby jednak czas, żeby p. Kuncewiczowa zrozumiała, że walka z zaborcami jeszcze nie skończona; że toczy się ona o usunięcie czwartego i najgroźniejszego, bo wewnętrznego zaboru żydowskiego” – pisali patrioci Prosto z Mostu w przeddzień prawdziwego zaboru, najtragiczniejszego ze wszystkich, odwracając uwagę od rzeczywistego stanu rzeczy. Antysemicki klasyk. Z powyższego wynika również, że jeszcze przed okupacją lepiej było nie pomagać Żydom, i że nie ma co się dziwić państwom, które odmówiły schronienia żydowskim wygnańcom i uchodźcom, jeśli nie chciał ich wpuścić kraj, którego byli obywatelami? (Powyższe trzy akapity przytaczam z mojego „Pamiętnika 3”, Wyd. Czarne 2017).Oprócz Gałczyńskiego, Irzykowskiego i Micińskiego Prosto z Mostu skakali m.in.: Andrzejewski, Jerzy Braun, Dobraczyński, Iłłakowiczówna, Parnicki, Pietrkiewicz, Zbyszewski, Swinarski, Waldorff, a nawet Turowicz, lecz wszyscy oni wcześniej czy później się opamiętali, natomiast Giedroyć ewidentnie nie. PS A Adolf Rudnicki nie nazywał się Hirszon, tylko Hirschhorn.

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.