Uncategorized

TOLERANCJA VS NIETOLERANCJA


Muzułmańska Kurtuba (Kordoba) miała milion mieszkańców i tysiąc sześćset meczetów, lecz nie stosowała kwot (equity). Mógł tam zrobić karierę zdolny Berber, chrześcijanin, Żyd, czy „sakaliba” ze słowiańskiej gwardii – podkreśla Aleksandra Lipczak w swoim reportażu historycznym „Lajla znaczy noc” (Karakter 2020). Nie zmuszano do konwersji (Koran wręcz zabraniał), innowiercy musieli tylko okupywać się specjalnym podatkiem – im więcej innowierców, tym lepiej dla skarbu państwa. Akulturacja była zjawiskiem naturalnym: „Al-Andalujscy [andaluzyjscy] chrześcijanie, przynajmniej ci z miast i średnich albo wyższych klas, uzna[wali] arabską kulturę za swoją” (s. 61).

Chrześcijański kronikarz narzekał, że na każdego chrześcijanina, który umie napisać list po łacinie, „przypada tysiąc innych, którzy umieją wyrazić się z elegancją po arabsku i piszą w tym języku lepsze wiersze niż Arabowie”. Od języka i kultury był tylko krok do islamu, który przyjmowano „żeby zrobić karierę, ożenić się, nie płacić podatków, nie wyróżniać się”. Z takiego samego konformizmu pochodzą słowiańscy muzułmanie na Bałkanach. W połowie X wieku nawróceni na islam stanowią ponad połowę społeczeństwa. „Ich dzieci pobierają edukację po arabsku, modne staje się obrzezanie” (s. 63). Niektórzy badacze twierdzą, że „Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie żyli w obrębie jednej społeczności i – pomimo niezaprzeczalnych różnic i uporczywych waśni – współtworzyli złożoną kulturę opartą na zasadach tolerancji”.

Inni uważają, że był to fenomen „tolerancji mieszanej” i „równoległych społeczeństw”, a jeszcze inni, że „tolerancyjny apartheid” (s. 79-80). Ja bym zaproponował jedno, drugie i trzecie.Sefardyjscy Żydzi byli naturalnymi pośrednikami handlowymi i dyplomatycznymi między światem muzułmańskim a chrześcijańskim. Jeden z nich, Ibrahim ibn Jakub – którego w polskiej szkole nie wiadomo czemu kamuflowano jako „kupca arabskiego” – dotarł aż do księstwa Mieszka I. Andaluzyjscy Żydzi też traktowali arabskojęzyczną kulturę jako swoją.

Pisali po arabsku, choć przeważnie hebrajskim alfabetem (dużo łatwiejszym od arabskiej kaligrafii). Tak pisał nawet Majmonides – jeden z największych żydowskich myślicieli wszechczasów. „Kwitnie nauka i filozofia, a żydowska kultura wznosi się na nieznane dotąd w Europie wyżyny”. W historii Żydów jest to złoty wiek – zwłaszcza na tle ich ponurych dziejów w Europie chrześcijańskiej. Autorka książki wskazuje niezaprzeczalny fakt, że „Żydzi, chrześcijanie, muzułmanie mieszkają w jednym mieście od kilku wieków i nie leje się krew” (s. 77), lecz dodaje, że „epoka kalifatu Kurtuby z jej międzywyznaniowym spokojem będzie raczej wyjątkiem niż regułą”, bo w innych rejonach Iberii powtarzały się „fale wygnań i ucieczek chrześcijan i Żydów” (s. 85-86). Dlatego Chasdaj Ibn Szaprut szukał kontaktu z królestwem Chazarów, które leżało na południowym pograniczu Europy i Azji (Kaukaz, Krym, ujście Wołgi, Morze Kaspijskie), a nie „w Azji Środkowej” – jak podaje autorka (s. 65).

Pisząc list do króla Chazarów, żydowski dyplomata chce się dowiedzieć, czy jego królestwo jest takim miejscem na ziemi, gdzie Żydów „nikt nie uciska i nikt (obcy) nie panuje nad nimi” (s. 87). Chasdaj był „człowiekiem o nieograniczonych wpływach, ‘nasim’ – żydowskim księciem w sercu islamskiego kalifatu”, lecz nie czuł się tam u siebie w domu. Szmuel Ibn Naghrela, poeta, mistrz języka arabskiego i dyplomata, został wezyrem, rządcą Granady, lecz gdy po nim objął to stanowisko jego syn, tłum uznał, że Granada staje się państwem żydowskim i zabił nowego wezyra oraz większość Żydów (plądrując przy okazji ich domy). „Rozwścieczony tłum wpadnie do pałacu i ukrzyżuje ministra. Tego samego dnia zginie cztery tysiące grenadyjskich Żydów” – pisze polska reportażystka (s. 86). W relacji historyka Simona Schamy nie ma wzmianki o ukrzyżowaniu, ale jest „podrzynanie gardeł” („The Story of the Jews: Finding the Words 1000 BC – 1492 AD”, podrozdz. „Poezja i władza”). Dwadzieścia lat po tej dosłownej rzezi niepoprawni Żydzi powrócili do Granady i znów „modlili się, handlowali” a małoletni poeta Jehuda Halewi (ur. w 1075 roku) szukał tam azylu i poezji. Później tego samego szukał w Lucenie, Sewilli, Toledo, Kordobie aż w końcu został syjonistą i powędrował do Jerozolimy.Maurowie zatrudniali „żydowskich wezyrów i chrześcijańskich wojskowych” i zawierali sojusze z północnymi chrześcijanami.

Chrześcijanie podobnie korzystali z pomocy wojska muzułmańskiego. Symbolem tych zawiłości może być Cyd, hiszpański bohater narodowy, który – okazuje się – był rycerzem najemnym „raz u boku chrześcijańskich, raz muzułmańskich władców” (s. 82). Rekonkwista nie była typową wojną religijną. Podbój Iszbiliji (Sewilli) odbył się „według klasycznego al-andaluskiego scenariusza: kastylijską armię wspiera pięciuset jeźdźców przysłanych przez […] emira Granady” (s. 98). Dzięki takiej zręcznej polityce Granada padnie jako ostatnia. Gdy po ośmiomiesięcznym oblężeniu poddały się Mickiewiczowskie „twierdze Granady”, spalono tam tysiące Koranów i innych arabskich ksiąg (s. 251). Maurów chrzczono lub wyganiano. Jak wcześniej Żydów, ale Żydów wygnano od razu, w ciągu jednego miesiąca, a Maurów stopniowo: z Walencji, Granady, Andaluzji, Kastylii, Katalonii, Aragonii (s. 253) i trwało to latami. Wędrowali pieszo, na wozach, na koniach – Żydom nie pozwolono zabrać koni. Płacili po drodze „za wodę i cień” jak Żydzi i „okradano ich i zabijano na morzu” jak Żydów.

Na koniec wygnano nawet morysków – potomków ochrzczonych muzułmanów. Osiedlali się w Maroku, Algierii, Tunisie. Jak Żydzi.Wielki Meczet Kurtuby przemieniono w Wielką Katedrę. Jak przedtem synagogi w kościoły. „Za czytanie po arabsku grozi[ł] stos” (s. 122). Jak przedtem za czytanie ksiąg żydowskich. ”Nawet kropla złej (żydowskiej, mauryjskiej) krwi psuje jej resztę na co najmniej cztery pokolenia. Jak raςa czyli skaza na tkaninie. To niewinne tekstylne pojęcie w języku romance jeszcze nie wie, jaka czeka je kariera w następnych stuleciach. Statuty czystości krwi obowiązują w wojsku, urzędach państwowych, na uniwersytetach i w zakonach. […] Mania na punkcie pochodzenia” (s. 252). Jak parę wieków później w Polsce. „Jesteśmy Hiszpanami Wschodu”- mawiają Polacy i – jak z powyższego widać – nie bez powodu. W każdym razie rasizmu nie wymyślono w XIX wieku i Hitler wcale się nie musiał wysilać: toledański „Statut Wykluczenia” z 1449 roku, głoszący, że nawet nawróceni Żydzi nie są godni piastowania urzędów publicznych ani „sprawowania jakiejkolwiek władzy nad prawdziwymi chrześcijanami” brzmi jak wzór dla ustaw norymberskich z 1935 roku.

Z jakichś pragmatycznych względów nie zdyskwalifikowano świętego Jana od Krzyża, w którego żyłach zachowała się krew Żydów zmuszonych do chrztu. Ani jego słynnej „Nocy ciemnej”, w której opisuje schadzkę kochanków: „Ona ‘przez miłosne spalana płomienie’ wymyka się do niego w całkowitej ciemności […] (‘tylko w [jej] sercu płonęły pochodnie’) [i] zmierza na spotkanie z Miłym”. Autorka książki wyjaśnia, że to „język mistycznego szyfru” i że „chodzi o miłość i ekstatyczne połączenie, ale z Bogiem”, że pierwowzorem bohaterki tego romansu jest Lajla z „beduińskiej wersji ‘Romea i Julii’” i że istnieje jeszcze bardziej mistyczna wersja u sufich, u których „sposobem, żeby opowiedzieć o miłości człowieka do Boga i vice versa jest erotyczna relacja między dwojgiem ludzi” (s. 113). Nie wiadomo, czemu brak tu wzmianki o „Pieśni nad pieśniami” zwanej Salomonową – która jest dużo starszym wzorem takiej erotycznej mistyki, zapisanej wiele wieków wcześniej w Talmudzie – i musiała być znana temu świętemu żydowskiego pochodzenia, ponieważ śpiewali ją rytualnie Żydzi oraz marani. Natomiast dobrze się stało, że polska reporterka przyłapała pewnego światowej sławy absolwenta Harvardu, który w głośnym przemówieniu na kairskim uniwersytecie powołał się – dla celów politycznych – na „historię tolerancji Andaluzji i Kordoby w czasach Inkwizycji” (s. 78).

W odnośniku jest wyjaśnienie, że „Inkwizycja ruszyła dopiero pod koniec XV wieku”. Ściślej w 1478 roku, czyli po tolerancji.W dzisiejszej Kordobie mieszka cztery tysiące muzułmanów na trzysta tysięcy chrześcijan, lecz proporcja ta może się zmienić, bo „Hiszpania jest krajem o największej liczbie konwersji na islam w Europie (proporcjonalnie do liczby ludności)” a dla wielu jest to raczej rewersja niż konwersja. W przeszłości „conversos” to byli przyjmujący chrzest Żydzi i muzułmanie. Dziś są to katolicy, którzy przechodzą na islam, a raczej do niego wracają (jak pożydowscy marani do judaizmu). W przeszłości, zwłaszcza frankistowskiej, za klucz do „duszy narodu” uważano rekonkwistę, walkę z islamem. Dziś – jak relacjonuje polska dziennikarka – szuka się tej duszy w „konwiwencji” – współżyciu kultur, „amalgamacie”, gdzie jest dość miejsca na „politykę i poezję, arabski szyk i żydowską pobożność”.

Wracają pojedynczo i masowo. Żydzi pojedynczo, muzułmanie masowo. „Andaluzja chce autonomii i wolności”. Niby podobnie jak Katalonia, Kraj Basków, Galicja, lecz Andaluzja „rzuca się łapczywie na swoje arabskie dziedzictwo” (s. 178). Podobno większość pierwszych nawróconych na islam pochodziła z antyfrankistowskiej lewicy (s. 182), choć Franco nie był islamofobem: w wojnie domowej po jego stronie walczyło osiemdziesiąt tysięcy marokańskich muzułmanów, z których dwadzieścia tysięcy poległo – jeszcze jedna komplikacja w hiszpańskim stylu. „Zaczynasz studiować historię swojej rodziny i wychodzi na to, że babka ze strony matki miała żydowskie obyczaje, a krewni ze strony ojca byli całkowicie moros w swoim widzeniu świata”. Albo, że „dziadkowie myli się jak muzułmanie przed modlitwą”.

„To, że pochodzimy z Maurów, to też część zbiorowej pamięci, choć długo to wypieraliśmy” (s. 193). Spytałem mojego hiszpańskiego tłumacza, czy to prawda, że dwadzieścia procent Hiszpanów ma żydowską krew. Nieprawda, pięćdziesiąt procent, drugie pięćdziesiąt procent ma krew arabską – odpowiedział (patrz „Pamiętnik 2” pod 15 IX 2011). Potraktowałem to jako żart, a teraz widzę, że zawiera spore ziarno prawdy. Hiszpańskie państwo uznaje islamskie śluby, pozwala na lekcje islamu w szkołach, obecność imamów w wojsku i odpisywanie części podatku na islamskie organizacje. „Jednym z naszych największych wyzwań jest wykluczenie kobiet w meczecie. Istnieje stereotyp, że islam jest nie do pogodzenia z feminizmem, a to nieprawda” – twierdzi islamska działaczka (s. 191), lecz nie wskazuje dowodów, że to nieprawda. „Islam to nie religia. To sposób bycia” – powiada islamski malarz, pisarz i działacz (s. 194). Co brzmi jak kopia z judaizmu. Andaluzja „musi rozpoznać w sobie to, czym była zanim zdominowali ją najeźdźcy – za takich uważa królów, rycerzy i osadników, którzy dokonali rekonkwisty. […] My nie możemy, nie chcemy, nigdy nie będziemy Europejczykami. [Jesteśmy] Andaluzyjczykami, Euroafrykanami […], harmonijną syntezą ludów” – głosił jeszcze przed wojną domową autonomista Blas Infante. Polska autorka określa to jako „nacjonalizm, który nie chce nim być” (s. 203). Blasa Infante zastrzelili w 1936 roku nacjonaliści, którzy nie mieli takich wahań. „Andaluzja?

Chyba najbardziej przypomina mi Afrykę. Ten sam szacunek dla drugiego człowieka. To samo ciepło” – opowiada jeden z migrantów (s. 244). Nie dałbym głowy za taki pozytywizm, ale fizycznie Andaluzję dzieli od Afryki tylko trzynaście kilometrów wody, którą przypływają nowi „Maurowie”, jeśli nie toną (w 2019 roku 1283 utonęło). Dużo więcej przybywa suchą stopą: samolotem, autobusem, pociągiem. W pierwszej dekadzie XXI wieku Hiszpanii przybyło pięć milionów migrantów, najwięcej na świecie per capita (s. 230). Osiemdziesiąt procent Hiszpanów nie miało nic przeciwko temu. „Czy może to mieć związek z taką a nie inną przeszłością? Na przykład większą niż gdziekolwiek indziej w Europie zażyłością z islamem?” – pyta retorycznie autorka.

Z FB

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Ta pani stosuje NewSpeak z powodów dla mnie niejasnych. Jak komuniści europejscy 100 lat temu którzy wychwalali Rosję bolszewicką.
    Życzę Hiszpanom szybkiej i bezbolesnej islamizacji. Także każdemu Europejczykowi który tęskni do tolerancji kalifatów.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.