Uncategorized

Naftali Bennett


Premier Naftali Bennett powiedział: „Przez trzy dekady największym wrogiem Izraela była Islamska Republika Iranu. Zasoby, które nasz kraj zainwestował w radzenie sobie z irańskim zagrożeniem – militarnie, dyplomatycznie, ekonomicznie, technologicznie, potajemnie i jawnie – są ogromne. Wygląda na to, że po tak długim czasie, musimy przyjrzeć się temu, co osiągnęliśmy i sprawdzić czy nie powinniśmy skalibrować ten ogromny wysiłek.

A odpowiedź brzmi, że powinniśmy to uczynić. Zainwestowane przez nas zasoby były na poziomie strategicznym. A ich rezultatem na arenie nuklearnej było taktyczne opóźnienie irańskiego programu. Jednak w obszarze regionalnym była to porażka. Zacznijmy od kwestii programu jądrowego. Kiedy niecałe pół roku temu przybyłem do kancelarii premiera, byłem zdumiony rozbieżnością między retoryką a działaniem. Między stwierdzeniami typu: „Nigdy nie pozwolimy Iranowi zdobyć broni jądrowej”, a tym, co zostało mi przekazane, istniała niepokojąca rozbieżność. Rzeczywistość, którą odziedziczyliśmy, można podsumować jednym zdaniem – Iran jest w swoim programie nuklearnym dalej niż kiedykolwiek wcześniej, a jego machina wzbogacania uranu jest bardziej zaawansowana niż wcześniej.

Ponadto, Iran konsekwentnie odnosi sukcesy w otaczaniu Izraela ze wszystkich stron pierścieniem zbrojnych milicji i rakiet. W ciągu ostatniej dekady Iran odbija się w każdym oknie w Izraelu. Na północnym wschodzie znajdują się szyickie milicje w Syrii. Na północy Hezbollah. Na południu Hamas i Islamski Dżihad. Irańczycy otoczyli państwo Izrael rakietami, podczas gdy samemu bezpiecznie sobie siedzą w Teheranie. Nękają nas, wysysają naszą energię, wykańczają nas i robią to wszystko, prawie nie wychodząc z domu. Wykrwawiają nas bez płacenia samemu ceny za to. Jest to bardzo wygodny układ dla nich. Koniecznym było wyciągnięcie przez nas wniosku, że dotychczasowe sposoby ścigania terrorystów, którzy otrzymują rozkazy od sił Al-Quds, nie mają dalszego sensu.

Musimy dotrzeć do tych, którzy wydają rozkazy. Podczas frustrujących dni po walkach drugiej wojny libańskiej, dręczyło mnie pytanie: Jak to możliwe, że Roi Klein został zabity przez irańskich emisariuszy, a Iran nie zapłacił za to żadnej ceny? Jak mogliśmy zaakceptować taką asymetrię? Jak to możliwe, że nasi synowie ginęli w Bint Jbeil lub Szuja’ijja, podczas gdy rozkazy nadchodziły z Iranu, a irańscy zleceniodawcy spokojnie siedzieli w Teheranie?Druga wojna libańska doprowadziła mnie do polityki, i po długiej podróży zostałem premierem. Nie zapominam jednak o Roi, moim dobrym przyjacielu Emanuelu Moreno i wszystkich innych żołnierzach Sił Obronnych Izraela, którzy stali między obywatelami Izraela a irańskim terrorem, który nieustannie przybiera inną formę. Kiedy zostałem premierem, jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłem, było rozpoczęcie przeglądu naszej polityki w kwestii irańskiej, z naciskiem na kwestię nuklearną, a także na trwającą w całym regionie zimną wojnę między nami a Irańczykami. Był to długi i pouczający proces, który miał dwa wymiary – musieliśmy zrozumieć wroga, ale także musieliśmy zrozumieć nasze błędy i zdecydować jak możemy odnieść sukces. Oto moje wnioski.

Po pierwsze: asymetria była strategicznym błędem ze strony Izraela. Wysyłają przeciwko nam swoich pełnomocników z Libanu, z Syrii, ze Strefy Gazy – a my zabijamy tych posłańców. Inicjatywa w tej ciągłej grze na wyniszczenie jest w ich rękach. Po drugie: musimy bardziej efektywniej niż w przeszłości wykorzystać nasze atuty w walce z ich agresją – naszą silną gospodarkę, zdolności cybernetyczne, demokrację, międzynarodową legitymację, wzajemną odpowiedzialność. W ten sposób Stany Zjednoczone pokonały Związek Radziecki. Po trzecie: musimy zwiększyć przepaść między nami a naszym wrogiem – wszyscy razem i każdy z osobna. Państwo Izrael jest silnym krajem, ale musi być jeszcze silniejsze. Dużo silniejsze! W tym celu musimy zapewnić konkurencyjność i rozwój naszej gospodarki na skalę globalną, a owoce tego wzrostu musimy inwestować we wzmacnianie się: w pociski, w cybernetykę, w lasery i szereg innych technologii. Te szczególne rodzaje umocnień nie pozostawią wątpliwości i wyeliminują chęć wypróbowania nas. Ostateczny wniosek odnosi się do rdzenia syjonistycznego etosu: inicjatywa, działanie, bez zwlekania.

Po prostu robienie tego, co trzeba zrobić. Państwo Izrael musi zachować swoje zdolności i swobodę działania w każdej sytuacji i w każdych okolicznościach politycznych. Chciałbym się tu zatrzymać i rozejrzeć dookoła, spojrzeć na panoramę Izraela w listopadzie 2021 roku. Moi przyjaciele, nasz kraj zmierza w dobrym kierunku. Powstrzymaliśmy zawirowania polityczne, utworzyliśmy rząd, uchwaliliśmy budżet i przywróciliśmy stabilność. Doskonale radzimy sobie z pandemią koronawirusa. Nasza gospodarka jest otwarta, co pozwoliło nam cieszyć się fenomenalnym wzrostem na poziomie 7% rocznie. Stworzyliśmy narzędzia, które pozwolają Izraelowi żyć normalnie nawet podczas pandemii. Nasze stosunki zagraniczne rozkwitają z wieloma krajami na całym świecie, bliskimi i dalekimi. Konflikty z sąsiadami są coraz słabsze. W ciągu ostatnich kilku miesięcy odbyłem dziesiątki spotkań dyplomatycznych.

Na każdym z nich przywódcy rozmawiali ze mną prawie wyłącznie o izraelskich innowacjach, o zastrzykach przypominających, o współpracy w prawie każdym obszarze. Państwo Izrael jest silne, odnosi sukcesy, i jest otwarte na świat. Przeciwko niemu jest Islamska Republika Iranu – jest to wróg, którego nie szukaliśmy, naród, przeciwko któremu nic nie mamy, reżim, który, aby usprawiedliwić swoją beznadziejność, ponad 40 lat temu wskazał Amerykę jako wielkiego szatana, a nas jako małego szatana. Iran nie jest gigantem, za jakiego go uważamy. Oni są znacznie bardziej bezbronni, niż ludziom się to wydaje. Ich reżim znajduje się w najbardziej ekstremalnym punkcie od 1979 roku. W ciągu ostatnich kilku dni uważnie przyglądałem się demonstracjom w Isfahanie. Jes to reżim, który swoim obywatelom nie potrafi zapewnić nawet wody. Wody. Jest to reżim o słabej gospodarce, a ich administracja jest skorumpowana, rządzi przemocą i strachem. Irańczycy nie chcą popełnić samobójstwa. Życie jest dla nich cenne. Irańskie rodziny mają średnio dwoje dzieci. Ich reżim zawsze będzie wolał znaleźć libańskich, afgańskich czy jemeńskich ochotników do przeprowadzania ataków w ich imieniu.

W Syrii widzimy to przez cały czas. Jesteśmy teraz w ważnym punkcie tej toczącej się bitwy – Izrael przeciwko Iranowi – która w rzeczywistości jest bitwą całego świata przeciwko skrajnemu islamskiemu reżimowi, który przez cały czas dąży do osiągnięcia hegemonii szyitów w regionie, pod nuklearnym parasolem. Stoimy na początku złożonego okresu. Mogą pojawić się nieporozumienia z najlepszymi z naszych przyjaciół. Nie byłby to pierwszy raz. W każdym razie, nawet jeśli nastąpi powrót do JCPOA, Izrael oczywiście nie będzie stroną takiej umowy i nie będzie przez nią związany. Błąd, który popełniliśmy po pierwszej umowie w 2015 roku, już się nie powtórzy. Tamta umowa zadziałała na nas jak pigułka nasenna. Państwo Izrael po prostu zasnęło. Byliśmy zajęci innymi sprawami. Wiele nauczyliśmy się z tego błędu. Dlatego teraz zachowamy naszą swobodę działania. Od samego początku państwo Izrael stawiało czoła wyzwaniom. Nie pozwalają nam tu żyć w spokoju, ale nadal żyjemy. Rok po roku budujemy się w górę i coraz głębiej zapuszczamy nasze korzenie. Z kilku kompanii i batalionów przekształciliśmy się w małą armię, a następnie w regionalną potęgę. Z odległego, biednego osiedla żydowskiego przekształciliśmy się w kraj, który wchłania imigrantów. Jesteśmy jedną z najlepiej prosperujących, energicznych i innowacyjnych gospodarek na świecie. Te wyzwania nas ukształtowały, wzmocniły i w dużej mierze uczyniły nas tym, kim jesteśmy. Tak będzie także i z tym wyzwaniem.”


Efraim na FB

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Bitwa całego świata przeciwko irańskiemu reżimowi? Coś się biedakowi pokręciło w głowie jeśli wierzy że ma sojuszników w wojnie przeciw Iranowi.

    To mnie też napawa niepokojem. W 1967 Izrael miał wiele powodów wierzyć że Zachód stanie po jego stronie w wypadku ataku egipskiego. RUnda dyplomatów izraelskich w stolicach świata szybko wyjaśniła że nikt Izraelowi nie pomoże. Dlatego Izrael zaatakował pierwszy, ale nie przed zmontowaniem koalicji z opozycją prawicową. W 1973 Izrael znowu liczył na poparcie Zachodu i był o włos od klęski przez niezdecydowanie. Następne wojny Izrael toczył już bez złudzeń z równocześnie rosnącym sprzeciwem Zachodu.

    Wiara Bennetta w poparcie Izraela przez Zachód w jakimkolwiek scenariuszu wojny z Iranem, jest patetyczna i może kosztować nas za dużo.

    Rząd Benneta reprezentuje mniejszość Żydów izraelskich i nie może wyjść na wojnę zaczepną przeciwko Iranowi bez poparcia większości. Bo przecież jasne że nie dostanie poparcia ani skrajnej lewicy w koalicji ani islamistów w tejże koalicji.

    A jedynej alternatywy, wspólnej platformy z opozycją syjonistyczną, nawet nie w tym artykule nie zaproponował.
    Człowiek zagubiony który może zgubić po drodze całe państwo.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.