Uncategorized

Dylemat emigranta


Uniwersalny problem, książki w macierzystym języku ustawione na półkach w kraju osiedlenia. Jeśli dzieci znają język rodziców, pól biedy. Lecz jeśli nie znają, prędzej czy pózniej oddadzą je na makulaturę. Są i inne opcje, choćby przekazanie bibliotekom, ambasadom/konsulatom, instytutom literackim,  antykwariatom etc. ale jeśli się z tego wykręciliśmy, dzieci pewnie również.

Sam inne mam rozwiązanie, niektórzy skrzywią się z niesmakiem: przechowujmy  książki w komputerach, tamże w padach lub w czytnikach w formie e-bookow. Najchętniej darmowych, żeby nie nadwyrężac masy spadkowej. Jeśli nie wyrzucą, umieszczą może dzieci nasz komputer na strychu, a w nim książki przeciez!  i tych się nie pozbędą. 

Jak i skąd e-booki sciągać, jak czytać i ewentualnie przeformatowywać ,  to oddzielny problem. Uczmy się, pokiśmy mlodzi. 

Bronek

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.