Izrael znajduje się w tej strasznej sytuacji głównie z powodu Ameryki.

Jakby Izraelczycy nie byli wystarczająco straumatyzowani przez nikczemny pogrom Hamasu z 7 października, porozumienie w sprawie zakładników zawarte w tym tygodniu okrutnie spotęgowało ich cierpienia.
W środę rano ogłoszono warunki porozumienia między Izraelem a Hamasem. Spośród zakładników, 30 dzieci, osiem matek i 12 innych kobiet miało zostać uwolnionych w zamian za czterodniową „przerwę” w izraelskich naziemnych i powietrznych operacjach wojskowych, zwiększenie dostaw pomocy do Strefy Gazy i uwolnienie 150 palestyńskich więźniów przebywających w izraelskich więzieniach. Dodatkowo, za każdych kolejnych 10 zakładników uwolnionych przez Hamas, Izrael miał kontynuować zawieszenie broni przez kolejny dzień.
Późnym wieczorem w środę dyrektor Rady Bezpieczeństwa Narodowego Izraela, Tzachi Hanegbi, ogłosił opóźnienie. Zakładnicy zostaną uwolnieni najwcześniej w piątek.
W czwartek Katar poinformował, że porozumienie wejdzie w życie o 7 rano w piątek. Różne doniesienia mówiły, że w ostatniej chwili Hamas nałożył dalsze warunki na przekazanie zakładników lub zwiększył swoje żądania, aby Izrael jeszcze bardziej ograniczył swoją działalność wojskową.
Kogo może to dziwić? Izrael nie kontroluje już wydarzeń. Za jednym zamachem oddał kontrolę nad wojną przywódcy Hamasu w Strefie Gazy, Yahya Sinwarowi.
Presja ze strony rodzin zakładników na zawarcie porozumienia była ogromna. Nikt w Izraelu nie może nie podzielać ich udręki.
A warunki porozumienia są okropne. W chwili, gdy IDF są gotowe do wkroczenia do południowej części Strefy Gazy, zobowiązały się do zaprzestania wszelkich obserwacji z powietrza przez cztery dni i przez sześć godzin dziennie na północy.
Jak oświadczył były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA John Bolton: „To całkowicie niewytłumaczalne i nie do obrony, że zgodziliśmy się na wstrzymanie nadzoru powietrznego nad Strefą Gazy na znaczny okres czasu, ponieważ Hamas wykorzysta to, aby zmienić położenie lub wydostać niektórych swoich przywódców, przenieść zakładników i w inny sposób przygotować się do następnego etapu walki”.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział krajowi, że według agencji bezpieczeństwa umowa nie zaszkodzi wysiłkom wojennym i że „wysiłki wywiadowcze zostaną zachowane w tych dniach”.
Począwszy od premiera Izraela, poprzez agencje bezpieczeństwa i najwyższe dowództwo IDF, są to ludzie, których samozadowolenie, arogancja i fatalnie błędna analiza umożliwiły pogrom z 7 października. Jak ktokolwiek może ponownie uwierzyć w cokolwiek, co mówią?
Rzeczywiście, oni już wycofali się ze swoich słów. Po 7 października przysięgli, że nigdy nie powtórzą swojej wcześniejszej polityki uwalniania więźniów terrorystycznych za zakładników. Jednak w porozumieniu zgodzili się uwolnić 150 więźniów winnych przemocy terrorystycznej – w stosunku trzech terrorystów na jednego zakładnika.
Niektórzy w Izraelu twierdzą, że pomysł pozostawienia zakładników na miejscu powinien być nie do pomyślenia i że porozumienie w sprawie ich uwolnienia powinno było zostać zawarte od razu.
Ich emocje są całkowicie zrozumiałe. Umyka im jednak fakt, że zakładnicy są ostateczną bronią Sinwar.
Hamas jest wrogiem ludzkości, jakiego świat nigdy wcześniej nie widział. Jego główną bronią jest ludność Gazy, Izraela i Zachodu.
Zamienia cywilów ze Strefy Gazy w mięso armatnie, aby wykorzystać legiony pożytecznych idiotów na Zachodzie, którzy reagują na zmanipulowane przez Hamas liczby ofiar i obrazy palestyńskiego cierpienia, wywierając presję na swoje rządy, aby przestały wspierać Izrael. Hamas wykorzystuje swoich zakładników do torturowania Izraelczyków, by zmusili swój własny rząd do zawarcia katastrofalnego porozumienia.
Zakładnicy mają zatem kluczowe znaczenie dla przetrwania Hamasu. Jak napisał płk (rez.) Shai Shabtai dla Centrum BESA Uniwersytetu Bar-Ilan: „Utrzymywanie zakładników ma jeden cel: wykorzystanie niekończących się negocjacji w celu osłabienia demontażu jego politycznej i militarnej potęgi”.
Wynika z tego, że nie ma żadnych szans na dobrowolne uwolnienie zakładników przez Sinwara. Może uwolnić kilku, aby jeszcze bardziej namieszać w izraelskich umysłach. Ale przetrzymywanie zakładników jest sposobem na wygranie wojny.
Dlatego jedyną realną perspektywą odzyskania większości z nich jest jak najszybsze zniszczenie Hamasu przez IDF.
Zamiast tego porozumienie zwiększa prawdopodobieństwo ostatecznego zwycięstwa Hamasu. Zgodziwszy się na to zawieszenie broni, Izrael znajdzie się pod rosnącą presją ze strony Ameryki i Zachodu na kolejne i dłuższe zawieszenia broni, „aby wydostać więcej zakładników”.
W ten sposób Hamas przetrwa, by zrealizować swoją groźbę powtórzenia masakry z 7 października „raz za razem”.
Izrael znalazł się w tej strasznej sytuacji głównie z powodu Ameryki.
Na pogromie z 7 października widać było odciski palców irańskiego reżimu. Iran stoi również za atakami na Izrael przeprowadzanymi obecnie z Syrii i Libanu.
Jednak to administracje Obamy i Bidena, których ustępstwa wobec Iranu umożliwiły mu finansowanie, uzbrajanie, szkolenie i kierowanie armiami zastępczymi, w tym Hamasem, Hezbollahem i syryjskimi bojówkami, których celem jest zniszczenie Izraela.
To właśnie administracja Bidena, pięć tygodni po pogromie Hamasu, przelała do kasy Teheranu kolejne 10 miliardów dolarów w ramach łagodzenia sankcji.
To administracja Bidena zmusiła Izrael do zawarcia układu z zakładnikami. To administracja Bidena naciska teraz na Izrael, by nie kontynuował wojny na południu Strefy Gazy, gdzie zamierza wykończyć Hamas.
Ameryka jedną ręką daje Izraelowi, a drugą wbija mu nóż w plecy. Z pewnością zapewnia Izraelowi stałe dostawy broni, bez której państwo żydowskie byłoby bezsilne.
Jest to jednak minimum, które Ameryka musi zrobić, aby zapobiec zniszczeniu Izraela na jej oczach, czego Amerykanie nigdy by nie tolerowali.
Tak, administracja Bidena wysłała dwie grupy lotniskowców i okręt podwodny do regionu „w celu odstraszenia Iranu”. Nie użyła jednak tych sił, by powstrzymać rakiety Hezbollahu wystrzeliwane z Libanu w kierunku północnego Izraela. Nie zareagowała też odpowiednio na dziesiątki irańskich ataków na jej własne siły w Iraku – choć biorąc pod uwagę nieuchronną eskalację takich ataków, Ameryka może zostać jeszcze bardziej wciągnięta w ten konflikt.
Zamiast tego Ameryka wykorzystuje swoje wsparcie wojskowe dla Izraela, aby zmusić go do prowadzenia wojny zgodnie z celami administracji Bidena: dalszego uspokajania Iranu i tworzenia państwa palestyńskiego. Oba te cele stanowią śmiertelne zagrożenie dla bezpieczeństwa i istnienia Izraela.
Jeśli dzięki temu porozumieniu większość zakładników zostanie zwrócona, a Hamas pokonany, to ci, którzy podjęli tę brzemienną w skutkach decyzję, zostaną usprawiedliwieni.
Jeśli jednak umożliwi to Hamasowi ponowne powstanie z popiołów Gazy, setki Izraelczyków, którzy stracili życie w próbie powstrzymania go na zawsze, poniosą najwyższą ofiarę za nic; zginie więcej izraelskich niewinnych; a Iran będzie stale rozprzestrzeniał dalszą śmierć i przemoc wobec Zachodu.
Straszliwy dylemat Izraela w sprawie zakładników przypomina niewypowiedziane wybory wymuszone na żydowskich radach, które zarządzały gettami w Europie podczas Holokaustu, i które naziści zmusili do dostarczenia list osób do deportacji do obozów zagłady lub zaryzykowania zamordowania wszystkich w getcie.
Ten piekielny wybór został wymuszony na Izraelu przez krąg nacisków utworzony przez Yahya Sinwara, irański reżim i – co przerażające – administrację Bidena.
Jeśli amerykańska społeczność żydowska chce wiedzieć, jak najlepiej pomóc Izraelowi w tym strasznym czasie, powinna ostrzegać swoich współobywateli Amerykanów o tym, co administracja Bidena robi Izraelowi w ich imieniu.
Piekielny wybór stojący za porozumieniem w sprawie zakładników
Kategorie: Uncategorized


Komunistyczna Partia Wielkej Syrii zyje i aktywna,, i jej przedstawiciel pi..i o ” uchodzcach”.
Gdzie by on sie osmielil pisnac ze Polska i Zwiazek Radziecki stworzyli problem uchodzcow niemieckich..
Niech ten problem rozwiazuje w swojej Syrii.
Poza polglowkami jak on sa niestety i w Izraelu i na Zachodzie kretyni ktorzy uwazaja palestyncow za cos wyjatkowego , ponad Niemcami, Hindusami, czy Serbami.
Ba, mozna powiedziec ze Belgia stworzyla trucicieli, jego zona Magda Goebbels ktora otrula 5 swoich dzieci, byla jedna z dziesiatek tysiecy Niemcow wysiedlonych z Belgii po WW1.
No to Nanesku, pod Ambasady Belgii, Polski i Rosji, niech sie zajma uchodzcami niemieckimi.
8zrael music zrozumiev, ze stworzyl problem uchodzcow
I nie more go podrzucic nikomu. Nie woe jak tò sie robi? Moze Bajdem pomoze. A jak nie, to jeszio raz , jeszczio mnogo raz..
Ameryka nie wygrala zadnej wojny od czasu WW2. Zadnej, No tak, z Grenada i Panama tak.
No i wojna z Jugoslawia.
W czasie bombardowania Belgradu Mary Robinson, wtedy UN Human Rights szefowa oswiadczyla :
” Dowodcy NATO powinni pojsc pod sad jako zbrodniarze wojenni”
NATO odpowiedzialo ” To nie czas zaprzestac bombardowan”-i kontynuowalo.
Nawet Ambasade Chin w Belgradzie trafili.
W czasie wojny z ISIS, 21000 (21 tysiecy) cywili zostalo zabitych w Mosulu bombardowaniami RAF i USAF.
Wielka Brytania miala tez swoja ” mini Gaze” , gdy banda ” Beach Boys” w Sierra Leone porwala Anglikow zatrudnionych w eksploatacji mineralow tam.
Anglicy odpowedieli raidem helikpterow na wioske murzynska , gdzie ” Beach Boys” mieli tylko cos z epoki kamienia lupanego zeby sie przeciwstawic.
Zadnego gledzenia o ” proporcjonanosci” czy ” dyplomacji”.
Oficer angielski dowodzacy ta inwazja zostal przywitany jako bohater w Londynie.
Wiec zadne medrkowania i pouczania ze State Department czy Camerona nie maja zadnej moralnej podstawy.
Ci sami ” usual suspects” uniemozliwili Izraelowi pokonanie Hamasu w poprzednich wojnach z Gaza.
Miejmy nadzieje ze Izrael wypomina to Blinkenowi i Cameronowi i wkoncu wygra nad Hamasem, bo o ile nie, straty w nastepnej wojnie beda o wiele, wiele wieksze.