Skąd palestyńska milicja bierze pieniądze
Andres Mourenza
Żałobnicy na pogrzebie Ahmada Hammouda, który zginął wraz z zastępcą przywódcy Hamasu Salehem al-Arurim w ataku drona w Bejrucie. Liban, Tyr 3 stycznia 2024 r. . (Fot. REUTERS/Aziz Taher)
Amerykanie naciskają na kraje takie jak Turcja, aby odcięły fundusze zasilające organizację, która do czasu przejęcia władzy w Strefie Gazy imponująco rozbudowała swoje źródła finansowania.
Przed tygodniem, na kilka godzin przed wylądowaniem szefa amerykańskiej dyplomacji Antony’ego Blinkena w Stambule, Departament Stanu USA ogłosił nagrodę w wysokości do 10 mln dol. za informacje na temat pięciu kluczowych członków struktury finansowej Hamasu, z których trzech – jak się uważa – przebywa w Turcji.
Rząd Izraela i Waszyngton są przekonani, że aby pokonać palestyńską milicję islamistyczną, muszą odciąć jej źródła finansowania i zburzyć strukturę, która obejmuje firmy i inwestycje warte miliony w różnych krajach – w tym w Turcji, państwie należącym do NATO, który jednak w ostatniej dekadzie pozwala działać u siebie przywódcom Hamasu, nazywając go „ruchem wyzwoleńczym”.
Grupa terrorystyczna czy ruch oporu – walka zbrojna Hamasu kosztuje: zakup broni, utrzymanie infrastruktury wojskowej (fabryki dronów i rakiet, tunele, bunkry i koszary), pensje dla bojowników i odszkodowania dla rodzin tych, którzy zginęli. A Gaza – baza operacyjna grupy – nie może zaspokoić zapotrzebowania na gotówkę: długoletnia izraelska blokada sprawiła, że blisko połowa ludzi w Strefie jest bezrobotna, a dochód na mieszkańca wynosi zaledwie 1150 dol. Jak więc działa infrastruktura gospodarcza, która utrzymuje Hamas?
„Dopóki Hamas nie przejął kontroli nad rządem w Strefie Gazy, był finansowany głównie przez Iran i dzięki przejmowaniu pomocy od organizacji charytatywnych dla ludności”, mówi Matthew Levitt, dyrektor programu antyterrorystycznego Instytutu Waszyngtońskiego i były pracownik Departamentu Skarbu i FBI: „Ale w ciągu ostatnich 10-15 lat jego głównym źródłem dochodu była całkowita kontrola terytorium w Strefie Gazy i podatki”. Budżet operacyjny i wojskowy Hamasu szacuje się na ok. 550 mln euro rocznie, co jest porównywalne z wydatkami wojskowymi państw takich jak Słowenia czy Łotwa. To daje 230 euro na głowę – ale wydatki wojskowe Izraela per capita są dziesięciokrotnie wyższe.
Rząd Hamasu nakłada podatki na import towarów przez przejścia graniczne, a gdy te nie są otwarte, przez tunele, którymi Strefa jest zaopatrywana z Egiptu. Wraz z podatkami od działalności handlowej przynosi to ok. 450 mln euro rocznie.
Jednocześnie Gaza otrzymuje ok. 1,85 mld euro rocznie od Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu Jordanu i od społeczności międzynarodowej, w tym ONZ, Unii Europejskiej i Kataru. Ten ostatni dostarcza 360 mln dol. rocznie – jeszcze kilka lat temu w teczkach z gotówką przekazywanych przez emisariuszy Katarczyków i za pozwoleniem Izraela – na pensje urzędników państwowych i pomoc najbardziej potrzebującym rodzinom, także zgodnie z porozumieniem zawartym z rządem Beniamina Netanjahu.
Eksperci tacy jak Levitt uważają, że dalece nie wszystkie pieniądze przekazywane z zewnątrz dla Gazy trafiają do ludności – znaczna część z nich idzie na wydatki operacyjne Hamasu, m.in. żołd dla bojowników, którzy są formalnie zatrudnieni jako urzędnicy służby cywilnej. Po ataku z 7 października władze izraelskie ujawniły tożsamość niektórych napastników, którzy rzekomo pracowali jako policjanci i urzędnicy służby cywilnej w administracji Gazy.
Teraz to źródło dochodów wyschło.
Centrum inwestycji Hamasu to obecnie Turcja
Iran pozostaje wyraźnym i znanym donatorem, zwłaszcza dla zbrojnego skrzydła Hamasu, brygad Ezedin al-Qasam. Przywódca polityczny organizacji, Ismail Haniyeh, przyznał w wywiadzie dla stacji Al Jazeera w 2022 r., że Iran przekazał 70 mln dol. na „wzmocnienie jej siły obronnej”. Szacunki ekspertów mówią nawet o sumie 120 mln rocznie płynących z Teheranu. Ponadto palestyńska grupa nadal otrzymuje darowizny od palestyńskiej diaspory i osób prywatnych w różnych częściach świata, w ramach kampanii crowdfundingowych, które reklamuje w mediach społecznościowych. Fundusze są wysyłane do Strefy Gazy za pośrednictwem hawali lub kryptowalut – chociaż te ostatnie okazały się mniej bezpieczne, ponieważ można je śledzić za pomocą technologii blockchain. Amerykański i izraelski wywiad uważają, że ważne huby transferowe – kantory wymiany walut i kryptowalut – wykorzystywane przez Hamas, znajdują się w Turcji.
Aby jednak uniknąć tej zależności od darczyńców – np. wkład Teheranu został przejściowo na początku ostatniej dekady znacznie zmniejszony, gdy Hamas sprzymierzył się z syryjską opozycją przeciwko reżimowi Asada popieranego przez Iran – Hamas utworzył specjalny komitet finansowy, którego członkowie rezydują od dekad za granicą (najpierw w Jordanii, następnie w Arabii Saudyjskiej, a później w Turcji), oraz biuro inwestycyjne. Według amerykańskiego wywiadu, Zaher Jabarin jest szefem Hamas Finance od 2017 r. i operuje z Turcji; natomiast biuro inwestycyjne było prowadzone przez Ahmeda Odeha, Usamę Alego i Hishama Qafisheha, z których wszyscy mieszkali lub spędzali wiele dni w roku w Turcji. Qafisheh, który zajmował wysokie stanowiska w kilku firmach zarządzanych przez Hamas, uzyskał obywatelstwo tureckie w 2021 r. i zmienił nazwisko na Hasmet Aslan.
Inwestycje od Hiszpanii po Sudan
Departament Skarbu USA szacuje, że zagraniczne aktywa Hamasu wynoszą 500 mln dol. i obejmują firmy takie jak grupa Al Zawaya, która ma spółki zależne na Cyprze, w Turcji, Hiszpanii (to firma zajmująca się nieruchomościami w Walencji). A także w Sudanie, gdzie po upadku islamistycznego dyktatora Omara al-Baszira otrzymała lukratywne kontrakty na budowę dróg, eksploatację złóż i dzierżawę rolną. W ostatnich miesiącach Stany Zjednoczone nałożyły również sankcje na inne firmy budowlane i deweloperskie, które stanowią elementy sieci finansowej Hamasu, takie jak Sidar z Algierii, Anda z Arabii Saudyjskiej i emiracka firma Itqan Real Estate JSC, którą Hamas próbował sprzedać w 2019 r. za 150 mln dol.
„Stany Zjednoczone mają długą tradycję nakładania sankcji na niewinnych ludzi bez konkretnych dowodów” – skarży się Ali Bakir, ekspert ds. Turcji i profesor na Uniwersytecie Katarskim, dla którego oskarżenia te są częścią kampanii mającej na celu przykrycie zarzutów o „ludobójstwo” dokonywane w Gazie przez Izrael.
Firmą, której umieszczenie na czarnej liście przez Amerykanów wywołało największe zamieszanie, jest turecka spółka Trend GYO, notowana na giełdzie, która niedawno ukończyła budowę nowego budynku Uniwersytetu Handlowego, instytucji powiązanej ze Stambulską Izbą Handlową. Firma została założona w 2006 r. przez Qafisheha i Saudyjczyka Saleha Mangousha pod nazwą Anda Gayrimenkul, a od 2017 r. znana jest jako Trend GYO. Już w maju 2022 r. Departament Skarbu USA umieścił ją na swojej liście sankcyjnej, identyfikując ją jako jeden z „kluczowych elementów globalnej sieci aktywów Hamasu” – od tego czasu różni jej menedżerowie i udziałowcy zostali objęci trzema kolejnymi rundami sankcji.
„Hamasowi nie jest trudno budować takie struktury”, wyjaśnia Levitt. „Wszystko, czego potrzebują, to ludzie, którzy z nimi sympatyzują, prowadzą legalne interesy, ale w czasie wypłat dywidend przekierowują część lub całość z nich do Hamasu. Na papierze wszystko działa tak, jak powinno, podlega też niezależnym audytom i kontroli tureckiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Do tego stopnia, że zgodnie z dochodzeniem przeprowadzonym przez „The New York Times”
międzynarodowi klienci kupili akcje Trend GYO za pośrednictwem amerykańskich i europejskich banków. Jej udziałowcem jest m.in. Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli mormoni z Utah. Ironia globalnego kapitalizmu.
Ludzie Erdogana w zarządach firm Hamasu
Tureckie ministerstwo finansów oświadczyło w zeszłym miesiącu, że dokonało przeglądu rachunków Trend GYO oraz osób z nim związanych i stwierdziło, że „nie nadużyli oni przepisów naszego systemu finansowego” i że nie są w żaden sposób powiązani z atakami na Izrael z 7 października. W rozmowie z „El Pais” źródło w firmie odrzuciło zarzuty Departamentu Skarbu USA jako „kłamstwa”: „Nie mamy pojęcia, dlaczego nas atakują; być może dlatego, że naszymi początkowymi inwestorami byli Palestyńczycy, ale oni już dawno opuścili Turcję. Obecny zarząd nawet nie zna ich osobiście”.
W ciągu ostatnich trzech lat następowała stała rotacja w zarządzie i składzie akcjonariatu, a większość arabskich inwestorów odeszła, wynika z zapisów w rejestrach. W ich miejsce pojawiło się za to wielu urzędników związanych z AKP, partią tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, a pomimo sankcji akcje firmy budowlanej zyskały na wartości.
Amer Alshawa, jeden z domniemanych finansistów Hamasu, za którego USA oferują 10 mln dol. nagrody i który w 2015 r. został już raz aresztowany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pod zarzutem wspierania palestyńskiej organizacji, pełnił funkcję dyrektora generalnego Trend GYO w latach 2007-19.
W wywiadzie dla „The New York Timesa” zaprzeczył, jakoby miał powiązania z Hamasem, ale potwierdził, że ma podejrzenia, iż członkowie zarządu współpracowali z tą grupą: „Nie obchodziło mnie to, ja byłem tam, żeby zarabiać pieniądze”
Dywidendy, jakie międzynarodowy konglomerat inwestycyjny przynosi Hamasowi, szacuje się na 10-20 mln dol. rocznie. „Te inwestycje nie są płynne. Nie są gotówką, do której można uzyskać natychmiastowy dostęp” – podkreśla Levitt. Stanowią raczej fundusz awaryjny, z którego można skorzystać w razie potrzeby. Na przykład dokumenty księgowe uzyskane przez izraelskich szpiegów wykazały, że po wojnie w 2014 r. Hamas sprzedał aktywa o wartości 75 mln. dol., aby odbudować część swojej infrastruktury w Strefie Gazy.
Teraz, po zniszczeniu Gazy, odbudowa islamistycznego ugrupowania może rozpocząć się również tam. „Przyszłe inwestycje są niezbędne, by w Gazie dało się nadal żyć, będą generować stałe przychody i dopóki hamasowcy nie zostaną zidentyfikowani i odcięci, będą nadal przejmować część międzynarodowej pomocy” – mówi Jessica Davis, ekspert ds. wywiadu finansowego i były pracownik kanadyjskich służb specjalnych: „Jeśli grupa straci kontrolę nad Strefą Gazy, prawie wszystkie jej aktywa za granicą mogą zostać wykorzystane do działań wojskowych lub terrorystycznych”.
ANDRES MOURENZA
Kategorie: Uncategorized


