
Motto
Kiedy za oknem śnieg prószy
Lub szemrzą jesienne deszcze,
Naówczas w głąb własnej duszy
Chmurni wpatrują się wieszcze.
Tadeusz Boy-Żeleński, Słówka (zbiór)
Opierajac sie na wiadomosci podanej w dosc dokladnym przewodniku dotyczacym Krymu i nawiazujac do slòw autora „Zbrodni i Kary” informuje, ze niewiele brakowalo by slynny palac w Bakczysaraju zostal kompletnie zniszczony przez bolszewikòw a samo miasto Bakczysaraj zmienilo nazwe na brzmiace bardziej z rosyjska. Uratowal je od zniszczenia …Puszkin choc sila rzeczy o tym nie wiedzial.
„W trakcie akcji deportacyjnej narodu Tatarów krymskich w 1944 roku wszystkie krymskotatarskie nazwy miast i wsi były zmieniane na rosyjskie(a właściwie sowieckie). Szykowano też nową nazwę dla Bakczysaraja: Puszkinsk, Sadowsk oraz inne. Chodziły też słuchy o planowanym zburzeniu pałacu, niemego świadka świetności chanów i całego narodu Tatarów krymskich. Na szczęście władze radzieckie zorientowały się w porę, że w tym przypadku musiałyby zmienić też tytuł słynnego poematu Puszkina. To okazało się być ponad ich siły. Tym trafem pałacu nie zburzono, a Bakczysaraj pozostał Bakczysarajem”. (zròdlo eastway.pl)
Umieszczajac kilka uwag na temat historii i deskrypcji palacu chanatu tatarskiego pozwole sobie ròwniez zalaczyc ,(ale juz w nastepnym odcinku ze wzgledu na ograniczona ilosc miejsca na blogu )
refleksje na temat dwòch wieszczòw polskiego i rosyjskiego narodu, ktòrych polaczylo zeslanie do Odessy, pobyt na Krymie, napisanie utworu na temat fontanny w Bakczysaraju i przynajmniej na poczatku przyjazn.
Wlasnie ….przyjazn pomiedzy Mickiewiczem a Puszkinem ktòra nam usilowano jeszcze w szkole (z powodzeniem zreszta) wmòwic nie wygladala jednak tak jak ludowa wladza ja nam przedstawiala. Mickiewicz idealnie nadawał się na wieszcza narodowego, nie tylko dlatego, że sam to pojęcie definiował. Był tytanem słowa, a równocześnie człowiekiem obdarzonym silną osobowością.
Wczesniej wspomiany w innym odcinku przeze mnie Michal Czajkowski vel Sadyk Pasza nazywal Mickiewicza-„wielkim poeta, wielkim czlowiekiem, wielkim Polakiem od poczatku do konca ” a czesc dla narodowego wieszcza zachowal do konca zycia.
Już za życia autora „Pana Tadeusza” jego improwizacje i publikowane teksty stawały się legendą. Puszkin nie potrafil improwizowac na zawolanie – i jak wyrazil sie Stanislaw Cat- Mackiewicz jego aktywna działalność polityczna byłaby groteską, gdyby nie był wieszczem i gdyby to wszystko nie było tak tragiczne.
Natomiast jako poeta jest istotnie tytanem i kto wie, czy nie pierwszym poetą Słowiańszczyzny. W liryce przewyższa go Tiutczew, ale Puszkin był od niego mniejszy w skali talentu. Autor: Stanisław Cat-Mackiewicz, Życie daremne. „Wiadomości 1950–1956”, Universitas, Kraków 2022, s. 120. Bakczysaraj to symbol orientu i ostatni pamiątka po potędze tatarskiej.” Pałac chanów to jedyny w świecie przykład krymskotatarskiej architektury pałacowej, unikatowy zabytek dziedzictwa kulturowego Krymu i świata (na równi z hiszpańską Alhambrą i tureckim Topkapı).” Taką opinię wystawili w roku 2003 międzynarodowi specjaliści i dzięki ich rekomendacji rozpoczął się proces nominacji Pałacu do wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Ostatecznie palac zostal wpisany na liste w dniu 7-go lipca 2023 roku, a wstepnie w 2003-ym. Zwiedzajac palac chanòw trzeba by znalezc odpowiedz na nastepujace pytania: -1) skad sie wzieli Tatarzy na Krymie 2) Z czego zyli skoro pòlwysep krymski to jalowy step ? 3) Czy w dzisiejszej Polsce jest obecna tatarska mniejszosc narodowa?
Tatarzy wywodzą się z terenów północno-wschodniej Mongolii i rejonu Bajkału, prawdopodobnie spokrewnieni są z Połowcami i Kipczakam. Weszli w skład imperium Czyngis-chana i jako element wieloetnicznej armii mongolskiej brali udział w wyprawach na Europę, przez co słowo „Tatarzy” stało się na Zachodzie synonimem Mongołów. Tyle popularna Wikipedia. Tatarzy ciągnęli na Zachód z budzącą przerażenie mongolską armią Czyngis-chana. Sami siebie nazywali ludem Tatarlar, co w uszach Europejczyków brzmiało jak Tartar, czyli według mitologii greckiej najmroczniejsza część piekła. Paląc, mordując i łupiąc, najeźdźcy ze Wschodu zachowywali się tak, jakby rzeczywiście byli „z piekła rodem”. Wszystkich ich zaczęto nazywać Tatarami. Ale Tatarzy to nie Mongołowie. Należeli – co w kontekście obecnych wydarzeń na Krymie ma niebagatelne znaczenie – do ludów tureckich. Różnił ich język i obyczaje, po przyjęciu islamu także religia (Mongołowie pozostali przy szamanizmie i buddyzmie). Imperium stworzone przez Czyngis chana ciągnęło się od Chin po Indie, Kaukaz i dzisiejszą Ukrainę. Nie przetrwało próby czasu,
szybko rozpadło się na mniejsze państwa nazywane ordami lub chanatami. W XV wieku jedno z nich założył na Krymie tatarski wódz Hadżi Girej.
Miał na tyle silną rękę, że potrafił sobie podporządkować krnąbrnych poddanych. Ale już jego syn i następca zwrócił się o pomoc do pobratymców z Turcji. Ci chętnie jej udzielili, lecz nie za darmo. Jeśli dynastia Girejów chciała dalej rządzić, musiała uznać zwierzchnictwo. Od 1475 roku władcy Krymu byli wasalami sułtanów imperium osmańskiego, którym musieli podporządkować swą politykę zagraniczną. Dotkliwie odczuła to Rzeczpospolita, gdyż w wojnach polsko-tureckich Tatarzy niemal zawsze szli ramię w ramię z Turkami. W bitwie pod Cecorą (1620 r.) to oni rozbili wojska hetmana Żółkiewskiego.
Krym – poza wybrzeżem, na którym już starożytni Grecy budowali twierdze i porty dla intratnego handlu ze Wschodem – to jałowy, suchy step, na którym niewiele urośnie.
Osobiscie jestem przekonana, ze urosloby- gdyby tam obecnie mieszkali Zydzi, ci pracowici i genialni ludzie potrafili nawet z terenòw pustynnych w Izraelu zrobic tereny uprawne ! Osobiscie widzialam na Krymie przemierzajac go wzdluz i wszerz ogromne palacie zupelnie niezagospodarowane. (Gospodarka krymska opierała się na najazdach i, ze względu na stepowe tereny, niemal nie posiadała własnego zaplecza produkcyjnego), Głównym źródłem utrzymania Tatarów stało się więc łupienie sąsiadów. Przynosilo ono duze zyski o czym swiadczy nie tylko luksusowy wystròj palacu chanòw, ale ròwniez niewielki szczegòl na ktòry tylko niektòrzy obeznani ze znajomoscia zycia w sredniowieczu zwracaja uwage.
Nad pałacowymi budynkami wznosi się drewniana ośmioboczna wieża strażnicza. Wyższe od niej są tylko minarety Wielkiego Meczetu. Baszta pochodzi z 1 połowy XVIII w. W czasach chanatu w wieży znajdowało się pomieszczenie dla chańskich ptaków łownych skąd pochodzi jej nazwa, baszta Sokolòw.
W czasach chanów polowania z sokołami były bardzo popularne, a rzadkie rasy sokołów chanowie otrzymywali w charakterze podarków. Oswojone sokoły trzymano w przestronnych pomieszczeniach.
Baszta znajduje się w rogu Dziedzińca Perskiego, który stanowił swoiste miejsce odpoczynku. Znajdowało się tu wiele altanek, fontann, łaźni.
Zaciszny zakątek pałacu był ulubionym miejscem spacerów chanów i ich rodzin. Po ostatnim remoncie baszta została oddana do użytku publicznego. Wladcy krymscy posiadali dosc liczna kolekcje ptakòw mysliwskich, ktòrych cena byla wysoka, jak ròwniez ich utrzymanie a i wysokie byly kary za kradziez ptakòw.
Adam Dopierala przewodniczacy Polskiego Klubu Sokolnikòw nazywany ròwniez pediatra od sokolow podal kilka interesujacych ciekawostek na temat tych ptakòw mysliwskich, kosztòw ich utrzymania etc. Okazuje sie, ze sokòl zjada okolo cztery kurczaki dziennie. Jednak największy koszt to czas. Jak myśliwy wróci z polowania, to wyczyści broń i odstawi ją do szafy. Sokoła nie możesz po prostu odstawić do szafy – konkluduje hodowca ptaków.
Sokoły trzeba nieustannie szkolić, układać, dokarmiać., a to sa koszty do tego dochodza koszty samych ptakòw, jak bysmy sie dzis wyrazili zawrotne.
Ponizej cytat z wywiadu z panem Dopierala;
W średniowieczu na zachodzie Europy funkcjonowało prawo burgundzkie, zgodnie z którym ten, który odważył się ukraść sokoła i został złapany, miał wycinane sześć uncji ciała. Dawano je temu ukradzionemu ptakowi do zjedzenia.
Tak duża była wartość sokołów? Ogromna. Nie tylko w Polsce czy Europie, ale w całym ówczesnym świecie. Kiedy sułtan Bayezid w XVI wieku pojmał w bitwie francuskich żołnierzy, w ramach okupu zażądał tzw. białych sokołów z północy, białozorów. Za cztery białozory, które Jan III Sobieski podarował szachowi Iranu, otrzymał w zamian dwa konie czystej krwi arabskiej. Przy okazji interesujaca ciekawostka;
. Od XVI-XVII wieku Rzeczpospolita była potęgą sokolniczą, mieliśmy wielkie szkoły sokolnicze np. w Grodnie, Łowiczu, Niepołomicach, do których po ptaki przyjeżdżali kupcy z Francji, Hiszpanii i Niemiec. Słynną na całą Europę sokolarnię mieli w Malborku Krzyżacy. Z tej hodowli król Kazimierz III Wielki co roku, w ramach lenna, otrzymywał dwadzieścia cztery psy myśliwskie i osiem sokołów. W połowie XV wieku. Rządzone przez dynastię Girejów tureckie lenno uczyniło z porywania ludzi źródło ogromnych dochodów. W miarę przesuwania się na wschód granic Polski i Litwy, do trzech szlaków, którymi na Moskwę szły wyprawy po niewolników, chanowie dodają kolejne: na Wołyń, Podole i Pokucie. Procederowi sprzyja długa odkryta i słabo broniona granica. Polscy władcy próbowali zapobiegać procederowi porywania ludzi metodą wysyłania chanom podarków. Tylko za panowania Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta na Krym pojechało 11 delegacji, które zawiozły prezenty wartości 400 tys. złotych w tym ròwniez sokoly.
Jednak „przekupywanie terrorystów” okazało się mało skuteczne. Chanowie domagali się coraz wyższych kwot, a niezadowoleni organizowali nowe wyprawy. Po unii z Litwą w 1569 roku
porywanie ludzi stało się jednym z najważniejszych problemów polskiej polityki zagranicznej. To już nie był lokalny kłopot księstwa litewskiego, ale sprawa autorytetu całej Rzeczypospolitej.
Zwykle przybysze z Krymu dokonywali dwóch najazdów rocznie, ale zdarzały się lata, gdy bywało ich nawet po pięć. Te mniejsze, zwane „besz besz” (czyli pięć głów), podejmowane były przez wojowników z własnej inicjatywy.
W ich trakcie porywano od kilkudziesięciu do około 300 osób. Te większe – „czapuły” (to od tego słowa pochodzi polskie „czambuł”) – urządzali lokalni dostojnicy, bejowie i mirzowie. Uprowadzały one do trzech tysięcy jeńców.
Były wreszcie wyprawy walne, nazywane „sefer”. Organizowali je chanowie – wtedy na Polskę spadała cała tatarska potęga. W jasyr brano od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. Na przykład w bitwie pod Łopusznem w 1512 roku siły polskie odbiły 16 tysięcy ludzi. Z kolei według różnych relacji podczas najazdu z 1575 roku Tatarzy zagarnęli od 19 do 55 tysięcy jeńców.
Ten ostatni szacunek daje wyobrażenie nie tylko o skali szkód, ale także o trudnościach z dokładnym ustaleniem liczby strat.
Tylko w pierwszej połowie XVII wieku przekraczali granice Rzeczypospolitej ponad 70 razy. Zostawiali po sobie spaloną ziemię. Mężczyzn zabijali, kobiety i dzieci porywali i sprzedawali. Handel niewolnikami stanowił jedno z głównych źródeł ich dochodów. Opisywani w Sienkiewiczowskiej „Trylogii” okrutnicy buszujący na Dzikich Polach to nie kto inny jak Tatarzy Krymscy.
Jaki był los tych, którzy mieli nieszczęście trafić do tatarskiej niewoli? Bez nadmiernej przesady można stwierdzić, że ofiary najazdów czekało piekło na ziemi. Błyskawicznie poruszający się przeciwnicy spadali zwykle na wieś lub miasteczko jak grom z jasnego nieba. Starszych i niesprawnych mieszkańców od razu zabijali, młodych brali w jasyr, kobiety gwałcili, a zabudowania puszczali z dymem. Jeńcom zakładano powrozy na szyję i pędzono pospiesznie na południe, by uniknąć odbicia przez ewentualną odsiecz.
Kategorie: Uncategorized

