Uncategorized

Józef Wittlin w Ameryce. Klasycznie obcy


Opis książki

Mocny kandydat do literackiej Nagrody Nobla w latach 30. XX wieku. Pisarz światowej rangi, którego pacyfistyczna powieść „Sól ziemi” czytana była w licznych przekładach, a przez Thomasa Manna nazwana została jednym z niewielu ówczesnych dzieł „mitycznych i epickich”. Dziś o wielkiej renomie, jaką cieszył się Józef Wittlin, wiedzą nieomal tylko specjaliści i bibliofile.

W książce Jacka Hajduka emigracja Wittlina do Ameryki, jego poczucie duchowej obcości poza Europą i sytuacja kryzysu twórczego zestawione zostają z Homerową „Odyseją”, z którą ten mimowolny podróżnik mierzył się przez długie lata jako tłumacz. Pozwala to zobaczyć w biografii pisarza uniwersalny los człowieka wykorzenionego, osamotnionego i skazanego przez historię na tułaczkę.

Ksiazke mozna kupic TUTAJ


Józef Wittlin

17.08.1896—28.02.1976

Poeta, prozaik, eseista, tłumacz „Odysei” i „Gilgamesza” oraz z języka hiszpańskiego, angielskiego i niemieckiego. Urodził się 17 sierpnia 1896 roku w Dmytrowie koło Radziechowa w Małopolsce Wschodniej. Zmarł 28 lutego 1976 w Nowym Jorku.

W latach 1906-1914 uczęszczał do gimnazjum o profilu klasycznym we Lwowie. Już wtedy, w roku 1912 na łamach „Wici” debiutował wierszem „Prolog ku czci Zygmunta Krasińskiego”, w setną rocznicę urodzin poety. Maturę zdał we Wiedniu w roku 1915 i tutaj zaczął studiować germanistykę, romanistykę i historię sztuki. Tutaj także poznał Józefa Rotha i Rainera Rilkego. Ich utwory będzie później przekładał na język polski.

Wojna przerwała Wittlinowi naukę. Najpierw zgłosił się jako ochotnik do Legionu Wschodniego (po jego rozwiązaniu w 1915 roku zdał maturę), a potem, w roku 1916 został wcielony do armii austriackiej. W wojsku przebywał do 1918 roku. Po wojnie powrócił do Lwowa i tutaj podjął dalsze studia tym razem polonistyczne i filozoficzne. W tym samym czasie pracował jako nauczyciel języka polskiego w gimnazjum.

W latach 1919-1920 Wittlin był związany z ekspresjonistami skupionymi wokół czasopisma „Zdrój”. Warto przypomnieć, że właśnie nakładem „Zdroju” ukazał się w 1920 roku jego debiutancki tom poezji „Hymny”.

W roku 1922 Wittlin przeniósł się do Łodzi i został kierownikiem literackim Teatru Miejskiego, ponadto prowadził wykłady w Szkole Dramatycznej, a w dzienniku „Głos Polski” pisywał recenzje teatralne. Pięć lat później przeniósł się do Warszawy. Jego związki z ekspresjonistami już wcześniej uległy wyraźnemu rozluźnieniu, bliższe natomiast stały się kontakty ze Skamandrytami.

Od początku lat dwudziestych Wittlin publikował recenzje, artykuły, a także własne wiersze w czasopismach literackich – między innymi w „Skamandrze”, „Wiadomościach Literackich”, w „Filomacie”. W swoich tekstach wielokrotnie podejmował wątki pacyfistyczne. Pisarz należał do tego pokolenia, które szczególnie silnie i boleśnie przeżyło dramat pierwszej wojny światowej. Antywojenną wymowę miały już jego „Hymny”. Wittlin ponadto włączał się w różnego rodzaju akcje protestacyjne, podpisywał listy, na łamach „Wiadomości Literackich” wystąpił w sprawie Brześcia. Wittlin stał się, podobnie jak i inni pisarze „Skamandra” pod koniec epoki międzywojennej, celem ostrych ataków ze strony publicystów ONR-u (Obozu Narodowo-Radykalnego).

W lipcu 1939 roku Wittlin wyjechał z Polski do Francji. W następnym roku znalazł się w Portugalii, skąd w zimie 1941 udał się do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Nowym Jorku. W latach 1941-1943 współredagował (m.in. z Janem Lechoniem i Kazimierzem Wierzyńskim) ukazujący się w Ameryce „Tygodnik Polski”. W roku 1952 Wittlin nawiązał współpracę z Radiem Wolna Europa.

Resztę życia Józef Wittlin spędził na emigracji w Stanach Zjednoczonych, pisząc i zajmując się pracą przekładową. Zmarł 28 lutego 1976 roku w Nowym Jorku.

Niewątpliwie najgłośniejszym utworem Wittlina była niedokończona powieść „Sól ziemi”wydana w końcu 1935 roku (z datą 1936). Autor, jak sam wspominał, zaczął pisać ją jeszcze w połowie lat dwudziestych, mając w pamięci lata pierwszej wojny światowej. Ta niezwykle piękna opowieść o końcu pewnej epoki, o załamaniu się porządku świata przynosi ostrzeżenie przed śmiercią i zagładą kultury. Echa kataklizmu docierają niespodziewanie do Galicji, na daleką prowincję, która do tej pory żyła własnym, niespiesznym rytmem. Jest w tej powieści nakreślona wielka, epicka panorama przemian ludzkich losów i całej rzeczywistości. Oto bezduszna machina wojenna staje naprzeciwko skromnej, lecz tylko pozornie, osobowości bohatera. Ale zdziwienie, pytania, nieporadne reakcje „prostaczka”, Piotra Niewiadomskiego budują dystans do wydarzeń wojennych. W ten sposób Wittlin obnażył cały absurd „rzeczy niby racjonalnych, jak wojny, zabijanie, służba cesarzom i królom”. Autor nosił się z zamiarem napisania dalszych części „Soli ziemi”. Zachowały się pewne fragmenty kolejnych tomów, a w 1972 roku w „Kulturze” nr 198 ogłoszono nawet jeden z nich – z zamierzonego tomu drugiego – pod tytułem „Zdrowa śmierć”. Niestety te plany nigdy nie zostały zrealizowane.

Za tę powieść Józef Wittlin otrzymał w 1936 roku nagrodę redakcji i czytelników „Wiadomości Literackich”. Rok później autora uhonorowano Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury. Ale – co chyba najważniejsze – w 1939 roku „Sól ziemi” była przedstawiona do nagrody Nobla.

Stosunkowo wcześnie, bo jeszcze w 1922 roku ukazał się pierwszy duży przekład dokonany przez Wittlina: starobabiloński epos „Gilgamesz”. A już w 1914 roku pisarz rozpoczął pracę nad przekładem „Odysei”. Pierwsza wersja tłumaczenia ukazała się w roku 1924. Dla Wittlina epos Homera był wiecznie młody, był opowieścią o każdym, historią dziejącą się zawsze. Pisał w przedmowie, stosując nieco patetyczny styl, że „…tęsknicie w zadymionych kawiarniach, w ciasnych biurach i pracowniach, za Waszą Itaką, jak ten Odys, o którym dzisiaj będzie pieśń”. Pierwsze tłumaczenie „Odysei” poeta ujął w miary zbliżone do heksametru, używając przy tym nieco archaicznych zwrotów i wyrażeń. Na tym jednak nie poprzestał. Nad tekstem pracował nadal i w roku 1931 ukazało się drugie, zmienione tłumaczenie – Wittlin otrzymał za nie nagrodę polskiego PEN Clubu w 1935 roku. Wersja trzecia – stylistycznie stonowana – pojawiła się w Londynie w 1957 roku.

Wittlin tłumaczył także poetów hiszpańskich – Francisco Brinesa czy Miguela Hernandeza, włoskich – Salvatore Quasimodo, angielskich – Williama Carlosa Williamsa, W. H. Audena i innych. Spośród prozaików Wittlin wybrał do przekładów wspominanego już Josepha Rotha, Hermana Hessego i jego „Wilka stepowego”. Przekładał również utwory Rilkego.

W 1943 roku Wittlin otrzymał ważną nagrodę American Academy of Arts and Letters oraz National Institute of Arts and Letters, a w 1965 roku przyznano mu nagrodę Jurzykowskiego.

Po wojnie, w 1946 roku, ukazał się tom, w którym pojawiły się bardzo osobiste akcenty i wątki. Wittlin nie miał już złudzeń – wiedział, że resztę życia przyjdzie mu spędzić poza granicami Polski. Zresztą nie było już nawet na mapie tej Polski, z której wyjeżdżał w 1939 roku, jej granice zostały przesunięte daleko na zachód. Tom nosi bardzo znamienny tytuł: „Mój Lwów”. Wittlin powrócił w nim do swojego dzieciństwa, do czasu młodości, mówił o niby błahych szczegółach, ale potrafił dzięki nim odtworzyć niezwykły koloryt i charakter tamtego świata. Ta bardzo „prywatna” książka kryje w sobie uniwersalną prawdę o przemijaniu, ale mówi zarazem o potrzebie pamięci.

Wittlin pisał powoli, z namysłem i rozwagą. Jego szkice i eseje były prawie zawsze sumą wielu doświadczeń. W 1933 roku ukazał się tom esejów zatytułowany „Etapy”. Znalazły się tutaj relacje z podróży do Włoch, Francji i Jugosławii. Owe – jak sam Wittlin mówił – „reportaże literackie” są dzisiaj obrazem czasów niewyobrażalnie odległych, bije z nich jeszcze optymizm i radość życia.

W 1963 roku w Paryżu ukazał się tom zbierający cały eseistyczny dorobek Wittlina. To jedno z ważniejszych świadectw ostatniego stulecia w literaturze polskiej nosi tytuł „Orfeusz w piekle XX wieku”. Ta książka jest rodzajem autobiograficznego portretu. Składają się nań myśli, uwagi, spostrzeżenia uważnego i wrażliwego obserwatora. Wittlin dostrzegał znaki kryzysu moralnego i kulturowego Europy. Zanik wartości był dla niego dowodem na duchowe zubożenie współczesnego człowieka. Z tym autor„Orfeusza…” nie chciał pogodzić się nigdy. Szukał ocalenia.

Zygmunt Kubiak w posłowiu do „Soli ziemi” nazwał Wittlina „polskim homerydą”. Słusznie bowiem zauważył tę niezwykłą umiejętność autora „Hymnów” pochylania się nad każdym elementem rzeczywistości, który ma w sobie ślad tego, co wielkie i typowe.


Twórczość:

  • „Hymny”, Poznań 1920
  • „Etapy”, Warszawa 1933
  • „Sól ziemi”, Warszawa 1936 (właściwie 1935)
  • „Mój Lwów”, Nowy Jork 1946
  • „Orfeusz w piekle XX wieku”, Paryż 1963

Autor: Wojciech Kaliszewski, Szkoła Wyższa Przymierza Rodzin w Warszawie, współpracuje z Instytutem Badań Literackich, maj 2003.

https://culture.pl/pl/tworca/jozef-wittlin

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. A tego ci specjaliści w życiu nie widzieli?
    /Users/Anna/Desktop/jozef-wittlin-edited-by-anna-frajlich-1_orig.jpg
    Between Lvov New York and Ulysses Ithaca Józef Wittlin Poet essayist novelist
    Edited by Anna Frajlich. 2001

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.