Uncategorized

Niech Argentyna, Izrael, Włochy, Tajwan i inni będą liderami


Daniel Pipes

Pytanie: Jakie są najbardziej obiecujące, konkretne, ukierunkowane kroki, jakie Ameryka może podjąć w ciągu najbliższych kilku lat, aby promować wolność, demokrację i rządy prawa w innych krajach? Na jakich miejscach i ludziach byś się skupił, jakie są argumenty przemawiające za podjęciem tych wysiłków i jak, praktycznie, udaje Ci się to zrobić, biorąc pod uwagę ograniczenia narzucone przez amerykański krajobraz polityczny i fiskalny?

Postawione pytanie jest przestarzałe: Miało ono sens w latach 1945-2008, od momentu, gdy Stany Zjednoczone stały się wielką potęgą, do wyboru Baracka Obamy. Teraz, niestety, jest to anachronizm.

Ameryka reprezentowała nowy rodzaj wielkiego mocarstwa, które w wyjątkowy sposób łączyło interes narodowy z zasadami moralnymi. Wykuty w gorącej wojnie z nazizmem i zimnej wojnie z komunizmem, przepasany chwiejnym, ale adekwatnym ponadpartyjnym konsensusem, niekwestionowany w swoim przywództwie, Waszyngton rzeczywiście stał dumnie przez dwie trzecie wieku jako trybun „wolności, demokracji i rządów prawa”.

Era supermocarstwa USA rozpoczęła się i zakończyła wraz z prezydentami Partii Demokratycznej.

Potem spadał z tej pozycji, a z biegiem czasu stawała się ona coraz gorsza.. Między Partią Demokratyczną, w której występują głośne elementy, które gardzą Stanami Zjednoczonymi („Pieprzyć Amerykę”) i Partii Republikańskiej, która odpowiada drażliwym izolacjonizmem („Przestańcie finansować wojnę na Ukrainie”), centrum osłabło w ciągu ostatnich piętnastu lat. Żaden z kandydatów na prezydenta (nawet pomniejszy) nie oferuje Stanom Zjednoczonym potencjalnego przywództwa, które pozwoliłoby im wypełnić swoją dawną misję przywództwa i moralności.

Dlatego nie mogę zaproponować „obiecujących, konkretnych, ukierunkowanych kroków”. Zamiast tego mogę wskazać na w większości niezauważalną pozytywną stronę: wzmocnienie amerykańskich sojuszników.

W dawnych czasach hałaśliwych Stanów Zjednoczonych, jak zauważyłem w 1997 r., „amerykańska dyplomacja … przekonana o słuszności i znaczeniu swojej sprawy” wielokrotnie popełniała błąd, biorąc na siebie zbyt dużą odpowiedzialność za bezpieczeństwo międzynarodowe, tym samym odsuwając na bok lokalne strony. Miało to przewrotny skutek w postaci uwolnienia ludności miejscowej; świadomi, że to, co robią, nie ma prawie żadnego znaczenia, powrócili do politycznej niedojrzałości. Nie musząc już martwić się o własną skórę, zamiast tego oddają się korupcji (Wietnam), politycznemu oportunizmowi (NATO) i teoriom spiskowym (Bliski Wschód). Dorosły Amerykanin sprawił, że inni stali się jak dzieci.

Doprowadziło to do „wywrócenia do góry nogami sytuacji, w której odległe i silne mocarstwo błaga sąsiednie i słabe państwa o powstrzymanie swojego wspólnego wroga”.

Kilka przykładów: duński polityk Mogens Glistrup notorycznie wzywał do zastąpienia duńskiego wojska „rosyjskojęzycznym nagraniem z napisem 'Poddajemy się'”. Ogromne tłumy Europejczyków protestowały przeciwko stacjonowaniu amerykańskich pocisków manewrujących i Pershing II w ich krajach („700 000 Niemców z Zachodu zmasowało … w akcie sprzeciwu, który miał stanowić punkt zwrotny w historii ich narodu”). Sąsiedzi Iraku za panowania Saddama Husajna unikali podjęcia kroków w celu powstrzymania go, pozostawiając ten uciążliwy obowiązek Waszyngtonowi – a następnie skrytykowali za to Amerykanów. Seul wyraził gniew na Waszyngton za naleganie na twarde stanowisko wobec Pjongjangu w okresie rozkwitu „polityki słonecznej” Korei Południowej wobec Północnej.

Z kolei słabsze Stany Zjednoczone zmuszają tych sojuszników do dojrzałości. W Europie oznacza to opuszczenie przyjemnego świata państw opiekuńczych, uświadomienie sobie realiów twardej władzy, przeciwstawienie się Rosji, pomoc finansową Ukrainie i rozwinięcie poważnego potencjału wojskowego. Na Bliskim Wschodzie przekłada się to na utworzenie półoficjalnego sojuszu przeciwko Iranowi, na czele którego stoi Arabia Saudyjska, który obejmuje nawet Izrael. W Azji Wschodniej łączy w liczne sojusze wiele państw, od Korei Południowej po Japonię, Tajwan, Filipiny, Singapur, Wietnam i Indie, tworząc liczne sojusze w celu obrony przed Chinami.

Rezygnacja z polegania na Wujku Samie skupia uwagę, wzmacnia od dawna zanikające mięśnie i nadaje powagę celowi. W ten sposób dziecięca Ameryka popycha swoich sojuszników do zwiększenia ich odpowiedzialności, woli i możliwości. Być może, tylko być może, przywództwo rozproszone wśród Argentyny, Izraela, Włoch, Tajwanu i innych wzmocni wolny świat. Niech rozpocznie się nauczanie Gabinetu Owalnego.

Javier Milei z Argentyny (po lewej) i Giorgia Meloni z Włoch spotkali się w lutym 2024 r.; przygotowują się do rozmowy w Gabinecie Owalnym?

Oryginał angielski: Let Argentina, Israel, Italy, Taiwan and Others Lead
Tłumaczenie: Magda Keitz

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. A na prezydenta świata najlepiej sułtana Brunei. Pokój światowy gwarantowany.

  2. Dlaczego Wlochy ?!
    Wstrzymaly one export broni do Izraela a Minister w rzadzie wloskim oznajmil ze zaaresztuja Netanyahu o ile bedzie tam.
    Nie mowiac juz o glosowaniu przeciw Izraelowi w UN.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.