
B. dziennikarz TVP
Ławnik Sądu Najwyższego
Zarząd Stow. Otwarta Rzeczpospolita
Tow. Dziennikarskie
Donald Trump, który został 47. prezydentem USA, wprawił w osłupienie świat roszczeniami terytorialnymi. Chce zawładnąć Grenlandią i Kanałem Panamskim ze względu na ich strategiczne położenie, oraz Kanadą z powodu kryzysu politycznego, który tam ma miejsce. Ekspansja terytorialna przywodzi na myśl Hitlera, który również pragnął dla swojego narodu rozszerzenia przestrzeni życiowej, ale także Putina, który napadł na Ukrainę. Trump legitymizuje w ten sposób putinowską agresję.
KTO GO WYBRAŁ?
Trzeba jednak zaznaczyć, że Trump zdobył władzę legalnie i jest to już recydywa jego władzy. Ktoś go zatem wybrał. Pytanie, kim są wyborcy Trumpa, że zdecydowali się oddać na niego swój głoś, pomimo że mieli już wcześniejsze doświadczenia z jego prezydenturą. Kim jest społeczeństwo, któremu Trump się podoba i mu odpowiada? Podobne zresztą pytanie można zadać w odniesieniu do naszego społeczeństwa i wyborców partii Kaczyńskiego. Przecież po dwóch kadencjach rządów Zjednoczonej Prawicy w ostatnich wyborach PiS znów zdobył wielkie poparcie, tyle że na szczęście dla nas wszystkich nie dysponował zdolnością koalicyjną, by utworzyć rząd.
DOJRZALI VERSUS NIEDOJRZALI
Moja żona słucha chętnie pogadanek psycholożki, dr Izabeli Kopaniszyn, która opowiada o swoich doświadczeniach terapeutycznych i psychopatologii. Omawia takie zagadnienia, jak na przykład psychopatia, czy osobowość narcystyczna, a także borderline. Stwierdziła, że zatrważająco dużo pacjentów ma niedojrzałą osobowość. To jest taka diagnoza, która daje dość złe rokowania. Musimy zdać sobie sprawę, że terapeuta nie jest cudotwórcą. Z rozmaitymi psychicznymi niedomaganiami, czy chorobami można walczyć, ale osobowość – o ile nie dojrzeje we właściwym czasie – raczej już nie ma szans dojrzeć.
CO SIĘ DZIEJE W NASZYM ŚWIECIE
Dokąd zatem zmierza nasza cywilizacja? Na czym polega to upodobanie do przywódców manifestujących brak psychicznej stabilności? Stawiam tezę, że nasz świat powoli opanowują społeczeństwa niedojrzałe. Szukając wyjaśnienia gwałtownych karier i trwania przy władzy jednostek, które powodują chaos i zagrożenie wojenne, skłaniamy się ku poglądowi, że oto społeczeństwa się faszyzują, czyli coraz bardziej agresywne i nacechowane plemiennie, lub że są lękowe i ulegają demagogii populistów. To wszystko racja, jednak w sensie czysto psychologicznym mamy do czynienia z dorosłymi dziećmi.
ŚWIAT DZIECKA
W potocznym rozumieniu świat dziecka jest idylliczny. Dziecięcy świat kojarzy nam się z zabawą, czystymi intencjami i emocjami, z prostotą myślenia nie uwikłanego w zawiłości świata dorosłych, pozbawionego wyrachowania i ukrytych intencji.
Ktoś, kto pamięta „Władcę much” Williama Goldinga, wie mniej więcej, ku czemu zmierzam. Ten świat niedojrzały nie ma szans zakwitnąć. Dlatego dziecko w toku dojrzewania porzuca swój dotychczasowy sposób funkcjonowania i nabywa cech dorosłego. Niestety, bywają dorośli, którzy mimo swojego wieku nadal pozostają dziećmi. Takie dorosłe dzieci niekiedy stają się koszmarem naszego świata. Dzieciom metrykalnym wiele można wybaczyć, dorosłe dzieci nie zasługują na pobłażanie z naszej strony. Mało tego, gdy dojdą do władzy, potrafią niszczyć wszystko dookoła siebie.
REGRESJA W SŁUŻBIE EGO
Ostatnio premier Tusk sfotografował się z bałwankiem przez siebie ulepionym i zwierzył, że ilekroć spada pierwszy śnieg, on ma ochotę być znowu dzieckiem i rzucać śnieżkami. To istota tzw. regresji w służbie ego, czyli umiejętności kontrolowanego stania się na nowo dzieckiem, by się zrelaksować, zdystansować, czy jakby powiedziano dzisiaj, „zresetować”. Tusk ma dojrzałą osobowość, ale też umiejętność zadbania o swój stan psychiczny, co jest cenne w tych chwiejnych czasach i wobec roli, której się podjął.
W CZASIE DESZCZU DZIECI SIĘ NUDZĄ
Dawniej, za moich czasów, dzieci miały ambicje, by jak najszybciej stać się dorosłymi. Oczywiście, wiązało się to z dużym ryzykiem, bo opierając się na powierzchownych obserwacjach dorosłych, dzieci podejmowały różne zachowania, których im wzbraniano, np. popalały papierosy, etc. W każdym razie za dorosłością dzieci tęskniły i powoli zaczynały rozumieć, na czym ona polega.
Mam wrażenie, że teraz dzieci nie odczuwają potrzeby stania się dorosłym. Może to wynik z faktu, że ich rodzice również są niedojrzali, więc nie bardzo wiadomo, czy w takim towarzystwie ktokolwiek jest dorosły. Pierwszą cechą dorosłości jest umiejętność odraczania przyjemności. Dzieci tego nie potrafią, więc są impulsywne, niecierpliwe i całkiem nie odporne na nudę.
Zauważyłem, że rządy, które skupiają się na administrowaniu, czyli tym, do czego zostały powołane, szybko tracą poparcie społeczne. Mówi się o nich z pogardą jako o technokratach. O ich wyborcach zaś mówi się, że cenią sobie ciepłą wodę w kranie. Ich przeciwnicy mają zupełnie inną wizję władzy. Władza ma „śmieszyć, tumanić, przestraszać”. Ma zaskakiwać, niczym na arenie cyrkowej, ma angażować emocjonalnie swój elektorat. Ma być niczym aktorzy z filmu sensacyjnego, a nie panie w granatowych garsonkach i panowie w garniturach. To już przestało być walorem, przestało być modne.
NICZYM NA RINGU
Władza Trumpa, czy Kaczyńskiego stwarza pozory siły. Ich wyborcy ulegają kultowi siły i przemocy. Podobnie jest w świecie dziecięcym, kiedy chłopcy przynajmniej skłonni są do ustawicznych bójek. Siła fizyczna staje się atutem, a jeśli nie ona, to przynajmniej mocne słowo, które ma zastraszyć oponenta politycznego i przy okazji całą resztę. Ludzie zaczęli tęsknić za „rządami silnej ręki”, co wydaje się nieracjonalne, ale wyraża tęsknotę za scedowaniem odpowiedzialności za własne życie, i życie wspólnoty, w ręce swojego zwierzchnika, opiekuna, symbolicznego rodzica.
ZAOPIEKUJ SIĘ MNĄ!
Dorośli ludzie, którzy od państwa oczekują opieki – zwracam uwagę, że użyłem słowa „opieka” a nie „pomoc”! – są niczym dzieci, które widzą we władzy swoich opiekunów. Tego typu relacje państwa ze społeczeństwem niosą ze sobą fatalne skutki, grożą hierarchizacją w miejsce partnerstwa, całkowitym zduszeniem inicjatywy społecznej, przekształcają kraj w obóz karny, a władzę cementują. W imię poczucia bezpieczeństwa – wyborcy rezygnują z niezależności, a nawet wolności. Wolności słowa, wolności wyboru. Z indywidualności. Społeczeństwo niedojrzałych chce się podporządkować, staje się bezkrytyczne i bezgranicznie ufne. Staje się zbieraniną małych brzdąców, owszem roszczeniowych, ale nie bardzo groźnych. Brzdąców pokracznych, w skórze dorosłych i realizujących dorosłe zadania.
ŻYĆ MARZENIAMI
Trump chce Grenlandii, Panamy i Kanady, i nie wiadomo, czym to się skończy. W każdym razie „walczy z imposybilizmem”, zupełnie jak Kaczyński. Nie ma, że się nie da! Wszystko się da, bo chcieć to móc! Chcecie Grenlandii? Macie Grenlandię! Na razie w sferze marzeń.
Kaczyński postępował identycznie. Mieliśmy mieć Centralny Port Komunikacyjny, samochody elektryczne, nową stocznię, mnóstwo tanich mieszkań, odbudowane zamki średniowieczne, nawet rakietę kosmiczną, dobrze pamietam. Ludzie żyli tymi marzeniami, nie zdając sobie sprawy, że to jedynie złudzenie. Handlarze marzeń, jak śpiewano w Kabarecie Olgi Lipińskiej. Zgrzebna rzeczywistość przykryta fantasmagoriami władzy. Co zostało po PiS-ie, poza wielkim długiem i mnóstwem skradzionej przez władzę kasy? Przekop przez Mierzeję. Jedno jedyne zrealizowane przedsięwzięcie, na dodatek całkiem pozbawione sensu.
SKRAJNY INFANTYLIZM
Żywię przekonanie, że za karierami tych demagogów skrywa się skrajny infantylizm, zarówno nich samych, jak i społeczeństw, które ich wybierają. Musi być ciągła zabawa, ale nie taka w klasy, tylko raczej w podchody. Zabawa angażująca, wzbudzająca wrogość, strach. Zabawa, która zwalnia od odpowiedzialności, bo to, czego osobowości niedojrzałe nie znoszą, to właśnie odpowiedzialność za własne życie. Musi to być zabawa z przewodnikiem, który jest poza wszelką krytyką, uwielbianym pomazańcem bożym, potrafiącym wzmóc zapędy wielkościowe narodu, utrwalić przekonanie o ich własnej wyjątkowości niezależnie od stanu faktycznego. Zabawa musi trwać.
Jesteśmy w rękach osób niedojrzałych, infantylnych, nie potrafiących przewidywać skutków własnych słów i poczynań, i nie chodzi tu tylko o szemranych populistycznych przywódców, ale też o tych, którzy są ich wielbicielami, o całych narodach.
Niedojrzałe osobowości, gdyby je przyrównać do jakichś figur popkulturowych, najbardziej kojarzą się z Jokerem. To jest zasadniczo współczesny idol demokratycznych elektoratów, które nie chcą się już bawić w dorosłość, a w zamian pragną zabawy w chowanego albo berka.
Przemysław Wiszniewski
B. dziennikarz TVP
Ławnik Sądu Najwyższego
Zarząd Stow. Otwarta Rzeczpospolita
Tow. Dziennikarskie
Kategorie: Uncategorized


Kto napisał ten bzdurny artykuł ?
Wniosek.durni na swiecie nie brakuje.
Amerykanie wybrali durnìa na prezydenta swiata, a swiat zaplaci.
Walerianie …Lenina nikt nie wybierał była rewolucja,car musiał abdykować a w koncu bolszewicy przejęli władzę. Rozważania o „infantylnosci” polityków prowadzą do nikąd: Prezydent podejmuje decyzje to jest jego najważniejsze zadanie, pomagają mu doradcy. Dobry prezydent dobiera dobrych doradców. Carter np. miał okazuje się złych doradców i przegral wybory.
@walerian z piątkami
” W 1945 NKWD wymordował polską opozycję przy pomocy UB. Naiwni Polacy jednak nie reagowali, początkowo wierzyli ze to dla ich dobra.”
W 1944-ym i 1945-ym Związek Radziecki wyzwolił Polskę spod okupacji hitlerowskiej (czy też dokonał ”zbrodniczego wkroczenia na ziemie polskie”, to już zależy od poglądów). Znałem całkiem sporo Polaków-aryjczyków, którzy posługiwali się tym pierwszym określeniem, bo nie wszystkim aryjczykom podobała się niemiecka okupacja. Niektórym się jednak nie podobała.
Dla Żydów (tych, co jeszcze żyli) alternatywa była znacznie prostsza – albo ”zbrodnicze wkroczenie” (tak będzie dobrze?), albo prosto do gazu i do pieca (w najlepszym razie, bo wesoły Niemiec mógł na przykład w brzuch strzelić, żeby nie było za lekko). Z tej przyczyny całkiem sporo Żydów było w 1-ej Armii WP i praktycznie nie było dezercji.
Co do tej ”polskiej opozycji”, to rzeczywiście trafiali się Żydzi nawet w NSZ. Co tam robili? Tu zdania historyków się rozchodzą. Jedna szkoła utrzymuje, że pełnili rolę tarcz przy ostrym strzelaniu. Druga szkoła twierdzi, że funkcjonowali w charakterze worków ćwiczebnych przy pozorowanych atakach na bagnety.
Taki prezydent jak naród, jacy wyborcy. Lenina i komunizm wybrali naiwni Rosjanie. A jak już mieli władzę to Lenin, Dzierżyński a potem Stalin wprowadzili terror i mordowali opozycję realną a za Stalina te wyimaginowaną z własnej partii. Stalin mordował już własnych towarzyszy walki. A na wszystko to przywalali Rosjanie bo już byli zastraszeni a część była nadal naiwna. Podobnie było w RRL-u. W 1945 NKWD wymordował polską opozycję przy pomocy UB. Naiwni Polacy jednak nie reagowali, początkowo wierzyli ze to dla ich dobra.
W USA jest nieco inaczej. Winni wyboru Trumpa są ….Demokraci. Zapomnieli o sprawach gospodarczych i zaczęło się pogarszać w ekonomii. Biden rozdawał forsę za „nic.” Wpuścił 5 milionów imigrantów a to kosztuje i nie podobało się ludziom. A deficyt rósł. Sprawy ekologii i ochrony zwierząt były ważniejsze . I to się zemściło. Trump obiecał naprawę ekonomii ale na razie zajmuje się „drugorzędnymi sprawami” jak Grenlandia, Kanada i Kanał Panamski. (to jest gra pod nacjonalistów którzy poparli nacjonalizm Trumpa włącznie z zapowiedzią wyrzucenia imigrantów). Nie wiemy co zrobi Trump w sprawie Ukrainy. Biden zaprzecza że to Trump nacisnął Izrael ale jeśli to prawda to nie wróży nic dobrego ani Izraelowi ani też Ukrainie (a tym samum Europie i Polsce).
Czy jest infantylnym człowiekiem, naiwnym dzieckiem? Nie jestem psychologiem. Ale raczej jest zarozumiały, wystarczy posłuchać jak przemawia.
Pan Przemysław postwił bardzo dobrą diagnozę dzisiejszego społeczeństwa. ”…niedojrzałych, infantylnych, nie potrafiących przewidywać…”. Który polityk podpada pod te określenia nie ma zasadniczo znaczenia. Te cech cechują całe społeczeństwa. Jak wspomniałe, diagnoza jest dobra. Brak jednego, Co Robić? Ostatnie badania fizjologii mózgu stwierdzają, że nasz mózg nie jest ukształtowany aż do 25-go rok życia. Można być genialnym matematykiem w wieku kilkunastu lat, a jednak nie potrafić rozwiązać życiowych problemów, czy też przewidzieć skutków swojego działania. Z takim niedojrzałym mózgiem idziemy, jako osiemnastolatki do wyborów parlamentarnych. Co gorsza, możemy zostać wybrani do tego decydującego o naszym życiu grona. Dzisiaj, można być wybranym do Sejmu nie mogąc się wykazać nie tylko wykształceniem ale i choćby jednym dniem pracy, zdolnością opieki nad kimś bliskim czy też wykazaniem się jakiegoś wkładu do dla wspólnego dobra(płaceniem podatków). Kiedyś w Anglii prawo głosu mieli jedynie właściciele posesji, a więc ludzie, którzy własną pracą czegoś się dorobili, założyli rodziny. Tacy nie będą podejmować awanturniczych, nieprzemyślanych decyzji. Nam nie są potrzebni w organach ustawodawczych politruki. Niestety, na naszym demokratycznym Zachodzie rozlegają się (z lewicy) głosy o obniżeniu wieku wyborczego do lat 16-tu. A jak zwykle, apetyt rośnie….
Wniosek: demokracja wymaga gruntownej reformy. O ile mi wiadomo T. chce przeforsować w Stanach zmianę ordynacji wyborczej – ograniczyć ilość lat siedzenia w Kongresie czy Senacie. Poseł nie powinien być zawodem, dożywotnią synekurą. Może właśnie od tego należy zacząć.
Marek, masz absolutną rację – ten człowiek nie ma pojęcia o zasadach funkcjonowania USA. Mieszkam tu ponad 40 lat i nie zauważyłam aby wszystko co sie tu dzieje bylo szukaniem jak zawładnąć światem.
WOW,
DO TYCH WSZYSTKICH TYTULÓW WYŻEJ WYMIONIENEGO AUTORA TRZEBA DODAĆ ”HUZPAN” (po hebrajsku). TO JEST OCZYWISZCIE BARDZO MODNE, BO PODNISI RATING I DO NICZEGO NIE ZOBOWIĄZUJE. ALE DLA NORMALNEGO, MYŚLĄCEGO CZŁOWIEKA WRĘCZ OBRAŻLIWE
Autor nie ma pojęcia kim jest Trump czy USA. Nie ma pojęcia o psychologii. Ale gładko rezonuje. On się ”dzieli” z nami swoimi ”przemyśleniami”…
Kudy tam infantylnej Ameryce do dojrzałego społeczeństwa polskiego. A zobowiązać Trumpa do lekcji manier salonowych u ekspertów warszawskich.