
Nadav Shragai
Izrael skutecznie rezygnuje z kluczowego celu wojennego, potencjalnie narażając na szwank cele likwidacji Hamasu i zabezpieczenia regionów przygranicznych.
Podczas gdy serca i dusze pękają z pragnienia, by w końcu zobaczyć pierwszych zakładników powracających do domu po tak długim czasie, umysły pilnie poszukują odpowiedzi na trudne pytania, na które ujawnione do tej pory szczegóły umowy nie odpowiadają.
Najtrudniejsze pytanie dotyczy samych zakładników: W jaki sposób Izrael może zagwarantować, że dojdzie nawet do drugiej fazy porozumienia i że wszyscy zakładnicy – zarówno żyjący, jak i zmarli (w tym czterech sprzed wojny: Hisham Sha’ban al-Sayed, Avera Mengistu oraz ciała Hadar Goldin i Oron Shaul) – powrócą do Izraela, a nie zostaną porzuceni na pastwę losu w Strefie Gazy?
Drugie pytanie, które się nasuwa, dotyczy Korytarza Filadelfijskiego. Premier Benjamin Netanjahu obiecał, że Izrael nie opuści tego pasa, który sam określił jako „rurociąg tlenu i uzbrojenia Hamasu” – najeżony tunelami i podatny na przemyt. Co zmieniło się w kwestii, którą Netanjahu określił jako „nienegocjowalną”? Jest całkowicie jasne, że Izrael poszedł na kompromis w sprawie Filadelfii, jeśli nie dalej – i nie jest nawet jasne, czy Izrael będzie uczestniczył lub znacząco uczestniczył w monitorowaniu tego, co i kto będzie lub nie będzie tamtędy przechodził.
Stanowisko Izraela dotyczące północnej Gazy (w tym korytarza Netzarim) również całkowicie załamało się w obliczu wysłannika Trumpa, który odwiedził dom Netanjahu w ostatnią sobotę. Czyżby nagle obszar ten przestał być kluczowy dla bezpieczeństwa społeczności przygranicznych i południa kraju? Oczekuje się, że powróci tam milion mieszkańców Strefy Gazy, w tym wielu członków Hamasu. W jaki sposób Izrael zagwarantuje, że Hamas nie odbuduje swojej siły militarnej tam i gdzie indziej?
Umowa prowadzi do jeszcze jednego wniosku: W chwili obecnej Izrael skutecznie rezygnuje z jednego z trzech celów wojennych: upadku rządowego i cywilnego Hamasu, nawet zanim organizacja doznała nokautu z wojskowego punktu widzenia (choć została bardzo mocno uderzona). Umowa pozostawia Hamas jako czynnik rządzący w Strefie Gazy i pozwala mu na odbudowę.
Netanjahu i jego ministrowie będą mieli trudności z przekonaniem izraelskiej opinii publicznej, że wojna zostanie wznowiona po zawarciu porozumienia, a prace w Strefie Gazy – które są dalekie od zakończenia – będą kontynuowane przynajmniej z taką samą intensywnością. Ci, którzy nie byli w stanie powiedzieć „nie” wysłannikowi Trumpa jeszcze przed wejściem nowego prezydenta do Białego Domu, będą mieli trudności z powiedzeniem „nie” samemu urzędującemu prezydentowi w kwestii, która jest kilkakrotnie trudniejsza i bardziej złożona – wznowienia wojny.
Kolejny znak zapytania: Dlaczego Izraelowi nie udało się poczekać jeszcze około tygodnia na porozumienie, kiedy Bidena nie ma już w terenie, aby znacznie ograniczyć dostawy paliwa i żywności do Strefy Gazy, a także wprowadzić ten bardzo istotny parametr do obrazu negocjacji? Dlaczego nie mogli poczekać trochę dłużej, aby pracować i walczyć w Gazie z mniej związanymi rękami, z uzbrojeniem i w sposób, który Biden nam zablokował, a tym samym być może osiągnąć lepszy układ z zakładnikami? W końcu „prezent” dla Donalda Trumpa mógł zostać wręczony dwa tygodnie po jego wejściu do Białego Domu – i to niezupełnie podczas ceremonii inauguracji.
Wszystkie te osądy, rozważania i pytania są obarczone jeszcze jednym ogromnym znakiem zapytania. Obecnie nie wiemy, co, jeśli cokolwiek, obiecano Izraelowi w zamian za zaprzestanie wojny w Strefie Gazy. Czy umowa z zakładnikami działa sama w sobie, czy też jest częścią znacznie większej historii, w której Izrael otrzymał obietnice w innych kwestiach, na przykład w kwestii irańskiego programu nuklearnego i obalenia tamtejszego reżimu?
W każdym razie, po takim porozumieniu Izrael z pewnością nie może twierdzić, że odniósł pełne zwycięstwo. Izrael odzyskuje zakładników, ale być może przywraca nas wszystkich do roli zakładników organizacji terrorystycznej, przywracając aktywa, które zostały mu odebrane w trudnej wojnie i za wysoką cenę krwi.
Porozumienie między Izraelem a Hamasem dotyczaca zakladnikow pozostawia te pytania bez odpowiedzi
Kategorie: Uncategorized


Dzanowny Panie. Znamy to co Pan pisze od 100 lat. Bylem w Gazie jako cywil i zolnierz od 100 lat. Nie wzial pan pod uwage jednego czynnika. Gaze wyzyskujemy od 1949 roku. I to jest na pierwszym miejscu. Klasyczny przyklad, znany powszechnie. Gdy plody rolne z Gazy maja wyjsc z Gazy na samolot, a ten samolot otrzym7je telefon, ze izraelska konkurencja na tym straci, przy wyjsciu z Gazy oglasza sie stan pogotowia wojennego. Po dwuch dniach mozna, np, pomidory z Gazy wyrzucic na smietnik. Wiec Arafatswietne plantacje leza odlogiem.
@avinaneseed26e9a65
… walnął:
”Dlaczego Izrael zrezygnowal z kluczowego celu, likwidacji Hamasu? Bo byl nieosiagalny. Jak cel likwidacji Zydow”
Walnął ten avin-coś-tam jak łysy warkoczem o kant kuli. Cel ”likwidacji Zydow” był jak najbardziej osiągalny i został osiągnięty, Z polskich Żydów, tych, którzy nie uciekli zawczasu i w Polsce pozostali, ocalał mniej więcej jeden procent (z czego połowa jako niewolnicza siła robocza w niemieckich obozach). Zagłada była skuteczna niemal w stu procentach. Ocalały jednostki.
Z głębokim współczuciem traktowano… nie, nie ”likwidowanych” Żydów, tylko speców od ”likwidacji”. Watykańska siatka przerzutowa na spółę z Czerwonym Krzyżem ratowała takich przyjemniaczków od stryczka, załatwiała paszporty, szmuglowała do Ameryki Południowej.
Kit wciska ten gostek, co tutaj usiłuje udawać ”Abrama”. Ciężki kit. No dobra, trzeba po tej wypowiedzi monitor wytrzeć z (CENZURA)na i pokój wywietrzyć.
Dlaczego Izrael zrezygnowal z kluczowego celu, likwidacji Hamasu? Bo byl nieosiagalny. Jak cel likwidacji Zydow
Abram
Nie wiadomo co będzie po pierwszej fazie porozumienia, które się może łatwo załamać, bo Hamas nie zwolni mężczyzn i żołnierzy.