Uncategorized

Zło rośnie w ciszy obojętnych

Alice Teodorescu


Shiri, Ariel i Kfir Bibas.

Każde uwolnienie zakładników to nowy poziom diabolicznego zła. Ale „uwolnienie” czterech trumien, na oczach wiwatujących „cywilów”, przejdzie do najmroczniejszego rozdziału historii.

Dziewięciomiesięczne dziecko ma zwykle jeden lub dwa małe, perłowe siekacze. Skowyt, nawet jeśli pojawia się o wschodzie słońca, może wprawić w ekstazę nawet najbardziej zmęczonego rodzica. Ten mały pucołowaty palec wskazujący ostentacyjnie na pojazdy i słodkie zwierzęta jest jak ósmy cud. Bulgoczący śmiech, który przecina ciszę. Odkrycie życia poprzez nowe życie. Być może dziecko nadal żarłocznie karmi swoje porcje, pozostawiając trwałe plamy z marchewki na białych bluzeczkach. Czołgając się szybko, ale nigdy za daleko.

Dziewięciomiesięczne dziecko chce spać blisko, tak blisko.

Czterolatek bawi się w lekarza i sklep, buduje szałasy z kołder i poduszek, rysuje nakrycia głowy i opowiada coraz bardziej zapierające dech w piersiach historie o superbohaterach, potworach czy jednorożcach. Wyruszają w odkrywczą podróż i gdyby zniknęli na milisekundę z horyzontu rodziców, świat pominąłby każdy kolejny oddech. Czterolatek robi rękodzieło, koraliki i buduje z klocków, usypia pluszaki i kłóci się z rodzeństwem. Mama i tata są w centrum rosnącego wszechświata, który jest zarówno przerażająco duży, jak i klaustrofobicznie mały. Czterolatek to wciąż mała, mała osoba – nawet jeśli bardzo, bardzo stara się wydawać duża.

Mama dziewięciomiesięcznego i czteroletniego dziecka jest niewypowiedzianie zmęczona i wdzięczna. Być może nadal karmi piersią, być może śpi blisko, tak blisko, swoich dwóch małych dzieci. Jej ciało próbuje się dostosować, jej umysł również. Nieustannie próbuje pogodzić zmartwienia z bezgraniczną miłością, pożyczony „czas sam na sam” w toalecie z całkowitą obecnością w żywej zabawie dzieci. Budzi się na sekundę przed przebudzeniem dzieci, nie może przestać na nie patrzeć, gdy zasypiają, całując ich jedwabiste główki, przytłoczona myślą, że te małe serduszka bijące pod kołdrą to te same serca, które widziała dziobiące podczas pierwszego USG. Bycie ich mamą napełnia ją boską miłością; jeśli wcześniej nie wierzyła w Boga, to jest tak blisko, jak tylko może być niepełna istota ludzka.

Matka dziewięciomiesięcznego i czteroletniego dziecka zrobiłaby wszystko, by je chronić, nieść ich brzemię, obejmować ich szczęście, podążać za nimi do końca świata.

Staram się nie myśleć o tym, co Shiri Bibas i jej dwaj mali chłopcy, Ariel i Kfir, musieli znosić po 7 października. Staram się nie myśleć o przerażeniu w jej oczach, gdy została zmuszona do opuszczenia domu, boso, z dziećmi na rękach i kocem zawiązanym wokół niej, brutalnie wywleczona przez palestyńskich cywilów. Czy wiedziała, że jej mąż został porwany, rodzice zastrzeleni, a ich pies również?

Staram się nie myśleć o tym, czy przynajmniej pozwolono im być razem do końca, matce i dwójce rudowłosych dzieci. O tym, czy mogła karmić piersią, czy mleko zniknęło, gdy ogarnął ją szok, czy dostała jakieś jedzenie dla swojego dziecka. Pieluchy, gdy ta, z którą został zabrany, stała się zbyt ciężka? Leki na gorączkę czy maść na swędzenie? Staram się nie wyobrażać sobie, jak spali, co robili, by mijały sekundy, czy bawili się, czy opowiadała bajki, by się uspokoić.

Co potwory zrobiły jej i dzieciom, osobno i przed sobą nawzajem?

Nie do zniesienia jest zadawanie tych pytań, formułowanie tych myśli, wiedząc, że okrucieństwo nie ma granic. Wiedzieć, że dzieci zostały uduszone na śmierć – najbardziej przewlekłą ze śmierci – i poddane rażącej przemocy, która sprawiała wrażenie, że zginęły podczas izraelskiego ataku; wszystko po to, aby winą można było obarczyć tych, którzy zrobili wszystko, aby je znaleźć, a nie tych, którzy mieli prawo je zamordować.

Wiedzieć, że zostali zabici z zimną krwią w listopadzie 2023 roku, a następnie przetrzymywani jako karty przetargowe. Że szczątki matki nie zostały zwrócone, że zamiast tego wysłano szczątki ciała palestyńskiej kobiety – ciało jako ciało – i zwrócono je Izraelowi dopiero 24 godziny później. Że trumny z dziećmi i najstarszym zakładnikiem (86-letnim działaczem pokojowym, który poświęcił swoje życie pomocy Palestyńczykom), które zostały przekazane w najbardziej upokarzający sposób, przybyły bez klucza i były wypełnione propagandą. Że paradowano na widok ludzkich hyeonów, także tzw. cywilnych kobiet i dzieci, wiwatujących nad martwymi maluchami. Nad kolejnymi zamordowanymi Żydami.

Myślę, że trzeba być potworem, żeby coś takiego zrobić. Jak bardzo musisz nienawidzić Żydów – istot ludzkich – aby wyrządzić taką krzywdę jakiemukolwiek żywemu stworzeniu?

Od czwartku 20 lutego w Gazie, przy wiwatach rozentuzjazmowanego tłumu.

Nie chcę myśleć o tym ani o tym, przez co przechodzi uwolniony po prawie 500 dniach ojciec dzieci. Ale musimypomyśleć o tym, na co narażeni byli ci niewinni ludzie w tunelach pod Gazą, musimy zdać sobie sprawę ze skali zła, które rozwijało się w czasie rzeczywistym, podczas gdy cały świat postanowił patrzeć w inną stronę, podczas gdy Izrael był naciskany, obwiniany i demonizowany wyłącznie za uzasadnione próby ochrony swojej ziemi i ludzi: Czerwony Krzyż, Amnesty i inne organizacje pozarządowe. Dziennikarze w głównych mediach głównego nurtu, takich jak SVT i BBC, na całym świecie. Politycy w parlamentach krajowych, w Parlamencie Europejskim w Brukseli i dyplomaci w ONZ.

Wy wszyscy, którzy udostępnialiście bezsensowne memy w mediach społecznościowych („Wszystkie oczy na Rafah”, na przykład), aby zasygnalizować swoją przyzwoitość i moralną wyższość, którzy zatruwaliście internet i ulice swoimi agresywnymi demonstracjami i żałosnymi oskarżeniami o ludobójstwo i dzieciobójstwo, a wszystko to w desperackiej próbie zakamuflowania swojej nienawiści do Żydów. Wy, którzy łyknęliście propagandę Hamasu na temat liczby ofiar śmiertelnych, spolaryzowaliście debatę, nienawidziliście, groziliście i sabotowaliście dziennikarzy, naukowców i polityków, którzy tylko wykonywali swoją pracę. Wy, którzy zniszczyliście zdjęcia zakładników, zmusiliście mniejszość żydowską do pozostania w cieniu, a policję do patrolowania żydowskich szkół i synagog.

Czy zdajesz sobie sprawę ze swojej winy? Czy zdajecie sobie sprawę, że jesteście nazistowskimi sympatykami naszych czasów? Czego tak naprawdę nauczyliście się z historii, ze słów „Nigdy więcej”? Czy zdajecie sobie sprawę, że naziści przynajmniej próbowali ukryć swój sadyzm i strukturalne morderstwa, że byli Niemcy, którzy ryzykowali życie, aby ukryć Żydów – podczas gdy Hamas, wręcz przeciwnie, wykorzystywał ich okrucieństwa do celów propagandowych, że są dumni z tego, że doprowadzili do najgorszego pogromu od czasów Holokaustu?

Że palestyńscy cywile aktywnie pomagali w porwaniu, że ani jeden z nich, pomimo wysokiej rekompensaty finansowej ze strony Izraela, nie zdecydował się oddać zakładników izraelskim żołnierzom, mimo że byli oni ukryci wśród cywilów? Że kobiety i dzieci cieszyły się 7 października i nadal się cieszyły, gdy zakładnicy – żywi i martwi – zostali upokorzeni do końca? Że przyprowadzili swoje dzieci, by były świadkami sadyzmu? Że nigdy nie będzie pokoju z ludźmi, którzy celebrują śmierć, męczeństwo i bezkompromisowość?

Milcząca większość, która jest tym zniesmaczona, faktem, że ludzie, którzy wiwatowali 7 października i od tego czasu nadal wiwatują, są wśród nas, musi zabrać głos, zanim będzie za późno. Słowa takie jak „zakładnik” nie mają miejsca w cywilizowanym słownictwie, podobnie jak pogrom i Holokaust.

Musimy zdać sobie sprawę, że istnieje dobro i istnieje diaboliczne zło. Że potworne czyny, zrodzone ze zła, istnieją również w naszych czasach. Że istnieje prawda, a zatem i kłamstwo, i że nie wszyscy ludzie, kultury i normy są dobre lub zrodzone z tych samych ideałów. Że mamy obowiązek bronić dobra i aktywnie przeciwstawiać się złu.

Antysemityzm jest prawdziwy; jest również bardzo duży, szeroki i głęboki, gdy dziecko może zostać wzięte za zakładnika, podczas gdy zepsuci idioci na Zachodzie mogą nadal relatywizować, „kontekstualizować” i odnosić się do złożoności problemu i długiej historii konfliktu bez konsekwencji. Tak jakby nagle istniało cokolwiek, co mogłoby kiedykolwiek usprawiedliwić taki antycywilizacyjny akt – jak wzięcie dziecka jako zakładnika.

Zabójstwa Kfir, Ariel i Shiri to coś więcej niż tragedia. Los rudowłosych chłopców jest przypomnieniem moralnego upadku świata, porażki Zachodu w obarczaniu winą tam, gdzie należy, a ostatecznie obowiązkiem nas wszystkich jest ochrona naszych społeczeństw przed tysiącletnim antysemityzmem, dostrzeganie go i sprzeciwianie się mu.

Zaczyna się i kończy na naszych działaniach; złych, obojętnych i dobrych.

Zło rośnie w ciszy obojętnych

Alice Teodorescu

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Nataniahu przestal zarabiac na tym, ze sa porwa i w Gazie, wojna itp. Teraz zaczal sie jwgo sad. Bez orotekcji.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.