Uncategorized

Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 314

Jaroslaw Kosiaty

–Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych


Słowa na dziś i jutro

Aktor Jackie Chan tak odpowiedział na pytanie dziennikarza, czy jest zadowolony ze swojego życia:

„Wiesz, kiedyś usłyszałem bardzo ważne słowa:

• Twoja ciężka praca to marzenie każdego bezrobotnego.

• Twoje niesforne dziecko to marzenie każdego, kto nie może mieć dzieci.

• Twoje małe mieszkanie to marzenie każdego bezdomnego.

• Twoje skromne oszczędności to marzenie każdego dłużnika.

• Twoje słabe zdrowie to marzenie każdego, kto zmaga się z nieuleczalną chorobą.

• Twój spokój, spokojny sen, codzienny posiłek – to marzenie każdego, kto żyje w kraju ogarniętym wojną. Doceniaj to, co masz, bo nikt nie wie, co przyniesie jutro.”

Piosenka

W czasie treningów biegowych powróciłem do słuchania starych, włoskich przebojów. Poniżej Umbero Tozzi w piosence „Tu” z 1977 roku:


„Zaśpiewam, aby spadł deszcz
Wiał wiatr, który tylko trochę wieje
Niebo, aby stało się bardziej błękitne
I abyś się do mnie uśmiechnęła…”

Film

Właśnie obejrzałem film „47 roninów” z 2013 roku w reżyserii Carla Rinscha. Obraz oparty został na legendarnej historii 47 samurajów z początku XVIII wieku. Grupa wojowników przez rok planowała zemstę za śmierć swojego pana. Do dziś uważani są w Japonii za bohaterów narodowych, symbol walki o sprawiedliwość nawet za cenę życia. W jednej z głównych ról wystąpił Keanu Reeves. Zwiastun filmu tutaj:

Historia

Była sroga zima, styczeń 1945 roku. Działania wojenne podczas II wojny światowej przypadły na okres wyjątkowo mroźnych zim, a jedną z takich była ta w ’45. To właśnie wtedy, w Jędrzejowie w Świętokrzyskiem, wydarzyła się niezwykła historia z udziałem księdza Karola Wojtyły…

Kapelan podróżując miał przesiadkę właśnie w Jędrzejowie, gdzie na dworcu kolejowym wpadł na młodą dziewczynę. Była przemarznięta, skrajnie wycieńczona i ledwo trzymała się na nogach. Kleryk od razu zwrócił na nią uwagę i zaoferował pomoc. Okazało się, że dziewczyna ma na imię Edith, jest Żydówką i właśnie uciekła z niemieckiego obozu pracy w Częstochowie.

Zziębnięta, głodna, wyczerpana, ubrana jedynie w pasiak z charakterystycznym numerem obozowym, z braku sił usiadła w rogu dworca – być może czekając już tylko na śmierć i… wtedy pojawił się młody mężczyzna. Jak wspominała po latach Edith Zierer na łamach gazety „The New York Times”, był „bardzo przystojny i energiczny, nosił długą szatę i wyglądał na księdza. – Dlaczego tu jesteś, co robisz? – zapytał. Odparłam, że próbuję dostać się do Krakowa, aby odnaleźć swoich rodziców. Jeszcze wtedy Edith nie wiedziała, że cała jej rodzina zginęła na terenie innych obozów…

Wojtyła zniknął na chwilę, a po chwili wrócił z ciepłą herbatą, chlebem i serem. Dziewczyna piła i jadła łapczywie, ale wciąż była tak wycieńczona, że nie miała siły wstać i osuwała się na ziemię. W tej sytuacji kleryk wziął ją na ręce i przez trzy kilometry niósł do pobliskiej wioski. Tam wsiadł z nią do pociągu zmierzającego do Krakowa, w którym jechało bydło. Znajdowała się tam też inna żydowska rodzina. Wojtyła okrył dziewczynę płaszczem i na środku wagonu rozpalił małe ognisko.

W takich warunkach dotarli do Krakowa, a gdy tylko pociąg zatrzymał się na stacji, dziewczyna wyskoczyła nagle z wagonu, wykorzystując chwilę nieuwagi księdza. – Edyta! zaczekaj, Edyta! – wołał ksiądz, ale ta zniknęła za rogiem ulicy i przepadła jak kamień w wodę.

Zierer przeżyła wojnę i będąc już w Izraelu, dopiero po wielu latach dowiedziała się, że człowiek, który wtedy uratował jej życie w Jędrzejowie, to ks. Karol Wojtyła, który później został Papieżem, przybierając imię Jan Paweł II. Kobieta przez lata wysyłała listy do Watykanu, jednak te wciąż pozostawały bez odpowiedzi. Wreszcie w 1997 roku otrzymała list, w którym papież wspominał ich spotkanie na stacji w Jędrzejowie.

W 1998 roku Edith spotkała się z Papieżem w Watykanie i pierwszy raz miała okazję podziękować Ojcu Świętemu za jej ocalenie. Jak pisał „The New York Times”: „Położył jedną rękę na mojej głowie, drugą ujął moją dłoń i pobłogosławił mnie. Kiedy się rozstawaliśmy, powiedział: „Wróć, moje dziecko”, a ja zalałam się rzeką łez.”

Edyta, jak nazywał ją Wojtyła, zmarła w 2014 roku w wieku 84 lat. Przed śmiercią zaczęła spisywać swoje wspomnienia, ale nie zdążyła skończyć pamiętnika…

Wieczorna chwila z poezją

Poniżej wiersz „Dom”. Jego autorką jest Jolanta Wasilewska.





mój krzywy dom ma pięć ścian
na ścianie czasu
wisi portret mamy
w gotyckim oknie
i zegar z wahadłem

na ścianie dzieciństwa
czarno-białe zdjęcia
ja z dłonią na mchu
ja z policzkiem przy korze
ja która się boję zerwać poziomkę
by nie zepsuć lasu

na ścianie podróży
liliowe niebo nad Wenecją
sierpniowe słońce w Arpajon
i Kościół Mariacki

na ścianie światła
ciągle się coś zmienia
narcyze w mlecze
mlecze w słoneczniki
wkrótce nadejdą blade jarzębiny

na ścianie pamięci
kilka portretów
zasłaniających niebo

* * * 

Miłej, ciepłej nocy otulonej dobrymi snami.

Jarosław Kosiaty

Listy z krainy snów

www.wiersze.co

Wszystkie wpisy Jarka TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

6 odpowiedzi »

  1. @Jarosław Kosiaty

    „przywoływania ”wyzwolenia” obozu przez Armię Czerwoną”

    Czy to było wyzwolenie czy „wyzwolenie” – to już kwestia poglądów. Nie brak takich, co do końca życia nie wybaczą Armii Czerwonej, że dokonała Zbrodniczego Wkroczenia na Ziemie Polskie w latach 1944-1945 i tym samym popsula tak prężnie działające kombinaty gazowo-krematoryjne, jak Majdanek i Oświęcim. Z bólem i ze smutkiem przyznaję bez bicia, że ludzie, których nieuchronnie czekał tylko gaz i piec, bezczelnie i sposób antypolski cieszyli się, iż Bezbożna Bolszewia ich od tego gazu i pieca ratuje.

    Dodać można, że władze ojczyzny Jarosława Kosiatego rokrocznie organizują obchody wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, nie ujmując tego określenia w cudzysłów. Po prostu w tamtych czasach nie wszystkim się podobało palenie ludźmi w piecach, zdania były podzielone. I ten podział, jak widać, utrwalił się do dzisiaj.

    „coś zmienia w ocenie jego czynu”

    Racja. Ja też myślę, że „uratować” Żydówkę po wyzwo.. sorki, po Zbrodniczym Wkroczeniu Armii Czerwonej to było Niebywałe Bohaterstwo. Ale przed czym właściwie trzeba ją wtedy było ratować? Co mogło jej grozić wśród gościnnych, serdecznych i przepełnionych duchem tolerancji Polaków? Bo ta dziewczynka jako żywo nie „uciekła” z niemieckiego obozu, to herrenvolki pouciekały. Jak Jarosław Kosiaty nie wie, przed kim te herrenvolki pouciekały, to można mu przypomnieć.

    Tyle merytorycznie. A bardziej personalnie – zawsze to przyjemnie zauważyć, jak szydło wyłazi z wora.

  2. Czy fakt, że Karol Wojtyła był w chwili opisywanego wydarzenia klerykiem w sutannie, a nie wyświęconym księdzem coś zmienia w ocenie jego czynu? Nie rozumiem także zupełnie złośliwości dotyczących walki z Niemcami i Armii Krajowej oraz przywoływania ”wyzwolenia” obozu przez Armię Czerwoną, która do 22 czerwca 1941 roku była wiernym sojusznikiem Hitlera i ściśle z nim współpracowała w ”wyzwalaniu” innych państw i mordowaniu ich mieszkańców. Opisałem pewne wydarzenie, ale zawsze przecież można się do czego przyp… I przy okazji wychodzą braki w edukacji i wybiórcze manipulowanie faktami.

  3. Jeszcze jedna niescislosc: Trzynastoletnia, bliska smierci dziewczynka oczywiscie nie ”uciekla” z zadnego obozu, tylko wyszla z obozu po tym, jak oboz został wyzwolony. Przez kogo został wyzwolony? O tym sie jakos nie wspomina. Ja ograniczam sie do stwierdzenia, ze Niemcow nie rozgromila Armia Krajowa i nawet nie Narodowe Sily Zbrojne.

  4. ”historia z udziałem księdza Karola Wojtyły…”

    Historia rzeczywiście niezwykła, jako że w roku 1945-ym Karol Wojtyła jeszcze nie był księdzem. Wyświęcony został dopiero w listopadzie 1946- go roku.

  5. 47 Ronin, symbol walki za swojego feudalnego pana, honoru, poswiecenia, cos jak kamikaze. ” Sprawiedliwosc, hmm, oto popularna historia z tego samego okresu …
    Feudalny wladca zostal zabity z cala rodzina przez innego .Jego maly syn sie uratowal, oddany nauczycielowi wiejskiej szkoly,ktory przysiagl go chronic.
    Nowy wladca dowiedzial se o tym i wyslal poslanca do nauczyciela ze jutro oczekuje glowy dziecka.
    Nauczyciel chcial poslac glowe jednego z dzieci w szkole, ale wahal sie-dzieci wiejskie sa ciagle w polu, opalone, wiec nowy szogun natychmiast by rozpoznal to mimo ze nie znal dziecka..
    Nastepnego dnia nauczyciel wzywa swa zone i mowi ” Ciesz sie !!! Wypelnilismy swoj obowiazek i ochronilismy powierzone nam dziecko naszego pana!!!”
    Poslal glowe wlasnego syna.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.