Autor: Zev Stub
Gdy Izrael wspomina tajną misję z 1985 r., w ramach której uratowano 8000 Etiopczyków przed wojną i głodem, społeczność ta wychwala swoje osiągnięcia, ale rasizm nadal jest powszechny.

Etiopscy kapłani, czyli kesim, stoją z parasolami podczas państwowej uroczystości upamiętniającej etiopskich Żydów, 26 maja 2025 r. (Zev Stub/Times of Israel)
Tysiące etiopskich Izraelczyków udało się w poniedziałek na górę Herzl w Jerozolimie, aby upamiętnić tych, którzy zginęli w latach 1984-85 podczas operacji Mojżesz, pierwszej tajnej ewakuacji etiopskich Żydów do Izraela.
W 40. rocznicę operacji, która w ciągu siedmiu tygodni wywiozła około 8000 członków społeczności „Beta Israel” z kraju ogarniętego głodem i wojną, wielu przybyło wraz z rodzinami ubranych w tradycyjne kolorowe stroje, trzymając parasole, aby chronić się przed palącym słońcem.
Premier Benjamin Netanjahu i prezydent Isaac Herzog byli wśród przywódców, którzy przemawiali podczas corocznej uroczystości, odbywającej się w Dzień Jerozolimy, aby uczcić odwieczne pragnienie Beta Israel powrotu do Świętego Miasta.
„Pokolenia etiopskich Żydów modliły się i przysięgały powrócić do Syjonu, do Jerozolimy” – stwierdził Herzog. „Nie zapomnieli ani nie stracili nadziei podczas tysięcy lat wygnania, trudów, tęsknoty i pragnienia.
A kiedy nadarzyła się okazja, opuścili swoje domy, porzucili dobytek, a czasem nawet część swoich rodzin, i wyruszyli w trudną i niebezpieczną podróż, która pochłonęła wiele ofiar”.

Pochodnia pamiątkowa płonie podczas państwowej ceremonii upamiętniającej etiopskich Żydów, którzy zginęli podczas podróży do Izraela, 26 maja 2025 r. (Noga Malsa/GPO)
„Hasłem dla tysięcy Żydów, którzy opuścili swoje miasta i wioski, było jedno słowo, które mówiło wszystko: Jerozolima” – powiedział Netanjahu w swoim przemówieniu. „To zwycięstwo wiary, nadziei i siły woli. To zwycięstwo miłości do Jerozolimy”.
Głód i niestabilność zmusiły Żydów z Etiopii do opuszczenia kraju na początku lat 80. XX wieku. Wielu z nich przeszło setki kilometrów pieszo do Sudanu, gdzie żyli w obozach dla uchodźców w strasznych warunkach. Szacuje się, że 4000 osób zginęło po drodze lub w obozach z głodu, chorób lub przemocy.

Uczestnicy pochylają głowy podczas państwowej ceremonii upamiętniającej etiopskich Żydów, którzy zginęli w drodze do Izraela, 26 maja 2025 r. (Noga Malsa/GPO)
Amos, mieszkaniec Netanii uczestniczący w ceremonii, miał 18 lat w czasie operacji. „Moja rodzina przemierzała pustynię pieszo wraz z dużą grupą ludzi” – wspomina. „Po drodze napadli nas bandyci, którzy pobili nas i zabrali nasz dobytek. Po drodze doświadczyliśmy strasznych znęcania się, a wyzwania były ogromne”.
Ponieważ Sudan nie utrzymywał stosunków dyplomatycznych z Izraelem, operacja została zaplanowana w tajemnicy i wymagała współpracy między rządem izraelskim, Stanami Zjednoczonymi, CIA i różnymi organizacjami żydowskimi, a wielu sudańskich urzędników zostało przekupionych, aby przymknąć oko
Między 21 listopada 1984 r. a 5 stycznia 1985 r. ponad 30 tajnych lotów przetransportowało 8000 Żydów, po około 200 na raz, do Izraela przez Brukselę, zanim operacja musiała zostać odwołana po ujawnieniu informacji prasie. W kraju pozostało około 1000–2000 etiopskich Żydów, z których wielu zostało później uratowanych w kolejnych operacjach: operacji Joshua (marzec 1985 r.) i operacji Solomon (1991 r.), w których w ciągu 36 godzin uratowano ponad 14 000 osób.

Nowi imigranci z Etiopii wsiadający na pokład samolotu lecącego z Addis Abeby do Izraela podczas operacji Salomon w 1991 r. (Natan Alpert/GPO)
W ciągu ostatniej dekady do Izraela przybyły tysiące kolejnych osób, głównie z etiopskiej społeczności Falash Mura, której żydowskie pochodzenie jest uważane za nieco mniej jasne niż w przypadku Beta Israel.
Yasu, mieszkaniec Herzliya uczestniczący w uroczystości, był jednym z nielicznych szczęśliwców, którzy opuścili Etiopię przed wojną. „Wyjechałem w 1981 roku na studia do Anglii, a do Izraela przyjechałem jako turysta” – wspomina. „Była tu niewielka społeczność Etiopczyków, którzy przybyli tu w latach 70. z regionu Tigray w północnej Etiopii i pomogli wytyczyć szlak, którym podążali inni do Sudanu. Mieliśmy znacznie łatwiej niż ci, którzy przybyli później„.
Yasu z dumą mówił o rozwoju społeczności etiopskiej w Izraelu w ciągu ostatnich 40 lat. ”To niesamowite. Mówimy o ludziach, którzy przybyli z odległej wioski bez wykształcenia, a teraz zajmują wysokie stanowiska jako naukowcy, inżynierowie i żołnierze. Dzieci osiągają wysokie wyniki w szkole i podejmują pracę w branży high-tech. To cud”.

Etiopscy księża, czyli Kesim, pozują do zdjęcia podczas państwowej ceremonii upamiętniającej Etiopczyków, którzy zginęli podczas podróży do Izraela, 26 maja 2025 r. (Zev Stub/Times of Israel)
Niestety, entuzjazm Yasu jest jedynie wynikiem części historii. Wiele spośród około 170 000 Etiopczyków mieszkających w Izraelu boryka się z poważnymi barierami ekonomicznymi i kulturowymi, a tylko niewielka część z nich prowadzi życie opisane przez Yasu. Wielu Etiopczyków skarży się na dyskryminację rasową, nierówne szanse na zdobycie mieszkania, zatrudnienia i edukacji. Według raportu Stowarzyszenia Żydów Etiopskich z 2022 r. Etiopczycy są aresztowani za przestępstwa dwukrotnie częściej niż wynika to z ich udziału w społeczeństwie izraelskim.
„Zawsze spotykamy się z rasizmem” – stwierdził Yasu. „Być może nieco się on zmniejszył, ale ogólnie nic się nie zmieniło”.

Uczestnicy państwowej ceremonii upamiętniającej etiopskich Żydów, którzy zginęli podczas podróży do Izraela, 26 maja 2025 r. (Zev Stub/Times of Israel)
Większość uczestników poniedziałkowej uroczystości była pochodzenia etiopskiego, choć nie zabrakło również Izraelczyków niebędących pochodzenia etiopskiego oraz turystów, którzy przybyli, aby wziąć udział w tym wydarzeniu.
„Bycie tutaj, aby uczcić pamięć tych ludzi, którzy przeszli tak wiele, aby tu dotrzeć, jest niezwykle poruszające” – stwierdziła Judy Freedman Kadish, gość z Nowego Jorku.
„Jest to szczególnie ważne dla nas, przybyłych ze Stanów Zjednoczonych, gdzie tak wiele osób oskarża nas o kolonializm i każe nam wracać do Europy. To przypomnienie, że to jest wieczna ojczyzna wszystkich Żydów”.
Dwudziestoczteroletni Ezra z Aszkelonu przybył na poniedziałkową uroczystość ubrany w świąteczny strój i niebiesko-biały tałes. „Studiuję, aby zostać kes, etiopskim kapłanem” – powiedział. „Nie jest to stanowisko, które wymaga formalnego wykształcenia, jak rabin” – wyjaśnił. „Jest to stanowisko przywódcy społeczności. Każdy kes jest odpowiedzialny za grupę rodzin, czy to poprzez sprawowanie obrzędów związanych z cyklem życia, doradzanie w sprawach rodzinnych, czy też mediacje w konfliktach. Jesteśmy odpowiedzialni za dbanie o dobro społeczności”.
Dwóch Etiopczyków, obaj studiujący, aby zostać kesim, czyli kapłanami religijnymi, podczas państwowej ceremonii upamiętniającej Etiopczyków, którzy zginęli podczas podróży do Izraela, 26 maja 2025 r. (Zev Stub/Times of Israel)
W społeczności nie brakuje potrzeb. Eli, który został sprowadzony do Izraela w ramach operacji Mojżesz w wieku 16 lat, mówi tonem pełnym ciężaru i traumy długiej i trudnej podróży.
„Chodziliśmy przez wiele dni bez jedzenia i wody” – wspomina. „Ale z Bożą pomocą dotarliśmy do Izraela i stale rozwijamy się jako społeczność. Mamy wiele powodów do wdzięczności”.
W 40. rocznicę operacji Mojżesz,Etiopczycy mieszkający w Izraelu dzielą dumę i ból
Kategorie: Uncategorized

