
Prewencyjny i perfekcyjnie przeprowadzony atak Izraela na Iran to materiał na legendę. Miejmy nadzieję, że doprowadzi on do pozytywnych zmian.
I tak po raz kolejny Izrael bierze na siebie ciężar odpowiedzialności za resztę świata. Tak właśnie postępują Żydzi.
Prewencyjny i perfekcyjnie przeprowadzony atak Izraela na Iran to materiał na legendę. Biorąc pod uwagę, jak blisko Iran był od zdobycia broni jądrowej, Izrael nie mógł dłużej czekać. Nasza mała ojczyzna jest nieustannie oblegana, zniesławiana i zagrożona. Jest to również najodważniejszy kraj na Ziemi.
Izrael jest prawdziwym cudem. Ile zawdzięczamy ludzkiemu geniuszowi, a ile ukrytej roli Boga? Naprawdę nie potrafię tego stwierdzić, ale zacząłem recytować psalmy. Izraelscy naczelni rabini zaproponowali psalmy 20, 21 i 130. Pomimo wszystko, niezależnie od zewnętrznych wrogów Izraela i podziałów między Izraelczykami, to zaszczyt należeć do takiego narodu.
Osobiste wspomnienia
Po raz pierwszy byłam w Iranie/Persji/Shushan w 1961 roku. Aroganckie bogactwo współistniało tam z najgłębszą biedą, a mimo to kobiety z klasy średniej i rządzącej chodziły z odkrytymi głowami, nagimi twarzami i nosiły drogie zachodnie ubrania. Przez lata pisałam o tej wizycie w artykułach i w książce „An American Bride in Kabul” (Amerykańska panna młoda w Kabulu).
Iran ponownie pojawił się w moim życiu, gdy odwiedził mnie Reza Baraheni, irański intelektualista i ówczesny przywódca organizacji Students Against the Shah (Studenci przeciwko szachowi). Było to w połowie lat 70. Opowiedział mi, że był torturowany, często się przeprowadzał, pragnął upadku szacha i „rewolucji”. Po przejęciu władzy przez ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego Reza w euforii wrócił do ojczyzny. Najpierw zaprosił Kate Millett do wygłoszenia wykładu w Teheranie z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Ona, głupio, zgodziła się. Chomeini ją aresztował. Byłam wściekła: jak my, garstka zachodnich feministek, mogłyśmy ją uwolnić? Na szczęście, co dziwne, Chomeini po prostu ją wypuścił.
Reza natychmiast zaprosił mnie do wygłoszenia przemówienia podczas następnego Międzynarodowego Dnia Kobiet. Powiedziałam mu, że podczas pobytu w Kabulu dowiedziałam się wystarczająco dużo o prawdopodobnym losie kobiet w niewoli i że nigdy nie przyjadę do Iranu pod rządami mułłów – przynajmniej nie bez całego batalionu marines i wszystkich możliwych oddziałów specjalnych. Reza był początkowo rozczarowany. Potem wyśmiał mnie.
W ciągu kilku lat on również uciekł z Iranu do Kanady. W końcu był Azerbejdżaninem pochodzenia tureckiego. Mullahowie zbliżali się do niego i do wszelkich marksistowskich idei, jakie mógł wyznawać na temat świeckiego „wyzwolenia”.
Iran w obliczu terroryzmu
Bardzo szybko spotkałam agresywne gangi czarnych kobiet-duchów Chomeiniego podczas konferencji ONZ w Kopenhadze w 1980 roku. Były tam, aby fałszywie oskarżyć Izrael o zbrodnie i z radością połączyły siły z Sowietami i Ligą Arabską przeciwko Izraelowi i Ameryce. Spotkałam je ponownie na konferencji w Nowym Jorku, gdzie stałam wraz z najodważniejszymi irańskimi i afgańskimi kobietami, które wyzywały je i zawstydziły do tego stopnia, że opuściły salę.
Och, jakże wszyscy przeżyliśmy kolejne wydarzenia – porwanie amerykańskich dyplomatów przez Chomeiniego, czystki antykobiece i antydysydenckie, aresztowania, tortury, morderstwa, wieszanie ludzi na dźwigach, gwałty na więźniarkach przed egzekucją, prześladowania prostytutek, morderstwa kobiet, które nie chciały nosić hidżabu lub których hidżab nieco się zsunął, terroryzowanie całego narodu. Zawsze, zawsze mówili o eksterminacji „Wielkiego Szatana” (czyli Ameryki) i „Małego Szatana” (czyli Izraela). Wyrażali się bardzo jasno.
W latach 2003-2004 ja również miałam jasność. Iran był „głową węża” i wraz z Katarem głównym światowym sponsorem terroryzmu i globalnego dżihadu. Stwierdziłam to. Pisałam o tym. Miałam nadzieję, że Ameryka – największa potęga militarna świata – powstrzyma takie finansowanie i zakończy program jądrowy.
Pomimo niezliczonych ataków na amerykańskich żołnierzy stacjonujących na Bliskim Wschodzie, żaden amerykański prezydent tego nie zrobił. Tak, prezydent Ronald Reagan ewakuował pracowników ambasady amerykańskiej w Teheranie, ale prezydent Jimmy Carter tego nie zrobił. W XXI wieku nie zrobili tego również prezydenci George W. Bush, Barack Obama ani Joe Biden.
Odwaga irańskich kobiet
Przez lata utrzymywałam kontakt z wieloma irańskimi kobietami, takimi jak Manda Ervin i jej córka Banafsheh Zand. Ervin założyła Sojusz Irańskich Kobiet. Napisała również książkę o przedirańskich boginiach-matkach Persji, zatytułowaną „The Ladies’ Secret Society: The History of the Courageous Women of Iran” (Tajne stowarzyszenie kobiet: historia odważnych kobiet Iranu). Mąż Mandy był więźniem politycznym pod rządami mułłów. Był torturowany, prawdopodobnie doprowadzony do szaleństwa. W końcu wyskoczył z okna. Wszyscy pracowaliśmy razem podczas pierwszej konferencji islamskich dysydentów w Sankt Petersburgu, a następnie podczas konferencji G8 w Rzymie.
Przeczytałam wszystkie książki irańskich kobiet, jakie udało mi się znaleźć. Najbardziej zapadły mi w pamięć książki Azar Nafisi, Royi Hakakian, Marjane Satrapi, a także opowieść Amerykanki Betty Mahmoody o jej uwięzieniu w Iranie. Jednak nic nie może się równać z historią Freidoune Sahebjam opowiedzianą w książce „Kamienowanie Sorayi M.”. Opowiada ona o małej irańskiej wiosce Kupayah, w której irański mąż-demon fałszywie oskarża swoją niewinną żonę, a mieszkańcy wioski skazują ją na śmierć przez ukamienowanie. Mąż chciał przejąć ich mały dom dla siebie i swojej przyszłej żony. To wspaniała i bardzo bolesna prawdziwa historia, którą wielokrotnie wykorzystywałam, aby zilustrować apartheid płci w prawie szariatu, okrucieństwa, które nie są spowodowane przez zachodni imperializm. Cyrus Nowrasteh nakręcił znakomity film oparty na tej historii.
Nic nie może się równać z odwagą irańskich kobiet. Nic.
Niedawno grupa osób przesłała mi swoje (pirackie) tłumaczenie mojej książki „Woman’s Inhumanity to Woman” na język farsi. Okładka jest tak ładna, że oprawiłam ją w ramkę i powiesiłam w miejscu, gdzie mogę ją łatwo zobaczyć podczas pisania. Co więcej, te odważne osoby nalegały, abyśmy spotkały się na Zoomie. Powiedziałam im: „Ale ja jestem znaną islamofobką, a do tego syjonistką”. Stwierdziły, że to nie ma znaczenia. Chcą z tobą porozmawiać o książce.
I tak się spotkałyśmy: irańskie kobiety nadal mieszkające w Iranie oraz irańskie feministki i dysydentki z całego świata.
W przeciwieństwie do amerykańskich studentek, które dobrowolnie noszą hidżab, one ryzykują życie za odmowę. Darzę je wiecznym podziwem.
Oby mieszkańcy Izraela uniknęli wszelkich represji. Oby żołnierze walczący w Strefie Gazy i na północy Izraela wrócili bezpiecznie do domów. Oby niezwykli izraelscy piloci atakujący wiele obiektów jądrowych w Iranie (w Teheranie, Natanz, Isfahanie, Kermanshah) wrócili do domów żywi i w chwale.
Am Yisrael Chai.
Wspaniały, cudowny Izrael : upadek Iranu, powstanie Persji
Kategorie: Uncategorized

