Uncategorized

Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 321

–Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych


Odkrywanie świata – Chiny

Wyprawa do Chin to jak wylądowanie na innej planecie: olbrzymi kraj, o powierzchni równej prawie całej Europie, zamieszkuje dwa razy więcej ludzi niż na naszym kontynencie. Tysiące pięknych miejsc, smaków, zapachów, kolorów, niezwykłych dzieł natury, zabytkowych budowli sprzed setek i tysięcy lat, ale także – widoczny na każdym kroku – gigantyczny skok technologiczny, dokonany w ostatnich latach. 

Chiny to jednak przede wszystkim skromni, zwinni, niezwykle pracowici, uśmiechnięci ludzie, szanujący swoją tradycję i historię, ale również zwróceni mocno w przyszłość i inwestujący w nowe technologie. Szokuje skala i tempo budowy nowych wysokościowców, gigantycznych mostów, wiaduktów i całych miast. Dziś wrzuciłem do sieci pierwsze zdjęcia z mojej wyprawy do Chin, w czasie której odwiedziłem m. in.: Szanghaj, Yichang, Xiaoguanshan, Chongqing, Xi’an i Pekin. Podziwiałem Świątynię Nefrytowego Buddy oraz Ogród Yuyuan w Szanghaju, poznawałem tajniki produkcji jedwabiu w Fabryce Suzhou Silk, jechałem do Yichang pociągiem dużych prędkości, płynąłem ponad 600 km statkiem „Cruises Victoria Anna” po rzece Jangcy, wspinałem się na Szczyt Trzech Przełomów (1 388 m n.p.m.), poznając przy okazji tamtejszą tamę (największy obiekt hydrologiczny na świecie), w Xi’an oglądałem z bliska Armię Terakotową i rozmawiałem z rolnikiem, który kopiąc na swoim polu studnię w 1974 roku przypadkowo odkrył pierwszych jej żołnierzy, wziąłem udział w kursie chińskiej kaligrafii, w Pekinie byłem na największym placu na świecie – Tian’anmen (44 ha), zwiedziłem Zakazane Miasto i Letni Pałac Cesarski Yiheyuanu, złożyłem wizytę w Centrum Sprzedaży Pereł (perły słodkowodne z Chin stanowią obecnie ponad 90% światowego rynku pereł), wziąłem udział w kursie parzenia tradycyjnej, chińskiej herbaty, wspinałem się na Wielki Mur (zdobywając przy tej okazji imienny, grawerowany medal na Przełęczy Juyong), poznałem tajemnice Świątyni Nieba w Pekinie, a na koniec wziąłem udział w pięknym, baśniowym przedstawieniu „The Golden Face Dynasty”, w którym wykorzystano na scenie m.in. tysiące litrów wody w postaci prawdziwych wodospadów. 

Najbardziej zaskoczyła mnie sytuacja wieczorem na bardzo ruchliwej ulicy w centrum Beijing (Pekinie) – ta cisza, ponieważ… prawie wszystkie samochody i liczne skutery to bezgłośne elektryki. Wyprawa do Chin to również wiele sympatycznych spotkań i rozmów z napotkanymi mieszkańcami tego kraju. Pozostaną niezwykłe wspomnienia, pamiątki, ponad tysiąc zdjęć i wiele filmów. Pierwszą relację z mojej wyprawy można zobaczyć tutaj: bit.ly/3SQdJdL

Czy wiedziałeś, że…

W Chinach uruchomiono właśnie pierwszy na świecie szpital, w którym pacjentami opiekuje się… sztuczna inteligencja. W placówce, która powstała w ramach projektu „Agent Hospital” prowadzonego przez Uniwersytet Tsinghua, pracuje 42 cyfrowych lekarzy w 21 specjalizacjach – od pediatrii poprzez kardiologię aż do neurologii. System jest zdolny do obsługi nawet 10 tysięcy pacjentów w ciągu kilku dni – co w tradycyjnych warunkach wymagałoby ponad dwóch lat pracy lekarzy. To bezprecedensowe osiągnięcie nie tylko zmienia sposób świadczenia opieki zdrowotnej, ale również otwiera szeroką dyskusję na temat przyszłości medycyny, etyki i odpowiedzialności w erze technologii. Więcej informacji w artykule na stronie: https://alertmedyczny.pl/chiny-oficjalnie-uruchomily-ai-hospital-w-pelni-zasilany-sztuczna-inteligencja-szpital/

Film

Obejrzałem właśnie szwedzki film „Czasem trzeba odpuścić” („Släpp taget”) z 2024 roku w reżyserii Josephine Bornebusch. Jest to dramat o znajdowaniu tego, co naprawdę ważne. Główną bohaterką jest Stella (w tej roli reżyserka Josephine Bornebusch), która wszystko ma pod kontrolą… poza spragnionym ciągłej uwagi kilkuletnim synem, wahaniami nastrojów nastoletniej córki i niedostępnym emocjonalnie mężem. Rodzina jest na granicy rozpadu, gdy Stella dostaje wiadomość, która zmienia wszystko. Postanawia wybrać się z najbliższymi na wyprawę, podczas której osiągnie coś niemożliwego – poskłada rodzinę na nowo. Szczerze polecam na letni wieczór do obejrzenia we dwoje:

Słowa na dziś i jutro…

Nie wszystko da się przewidzieć…

Tragedia lotu Boeinga w Indiach przypomina nam brutalnie, jak kruche jest życie. Ktoś wsiadł do samolotu z planami na wieczór. Ktoś miał odebrać dziecko ze szkoły. Ktoś inny czekał na telefon: „Jestem już na miejscu”.

I nagle… cisza.

Życie przerwane.

Słowa niewypowiedziane.

Uściski, które już się nie wydarzą.

Nie mamy wpływu na wszystko. Ale mamy wpływ na to, jak przeżywamy każdy dzień.

Nie odkładajmy miłości na później.

Nie żałujmy dobrych słów.

Nie zapominajmy mówić: dziękuję, przepraszam, kocham.

Bo czasem najcenniejsze jest nie to, co mamy, ale to, że jeszcze jesteśmy.

Że możemy.

Że żyjemy.

Zatrzymaj się na chwilę…

I przytul tych, których kochasz. Dziś. Teraz.

Wieczorna chwila z poezją

Na zakończenie kolejny, piękny wiersz Agnieszki Osieckiej:

Zesłowiczenie

Nie przychodź do mnie, życie, zbyt często,
do serca jak do drzwi nie łomocz,
nie zmieniaj fantazji w szaleństwo
i Boga nie wzywaj na pomoc.

Nie snuj się za mną, nie pętaj,
w zmyślonych Paryżach mnie zgub,
niech zasnę jak żaba zaklęta
ze studnią rozpaczy u stóp.

Ty nie budź mnie, życie, jak kapral,
po nocach pod oknem mi nie wyj,
niech srebrna śpiewa mi harfa
i złoty depce mnie trzewik.

Ucieknę, gdzie czary, gdzie mary,
przebiegnę ci drogę jak kot,
pochowam się w stare zegary
i w śpiewki - przelewki wśród psot.

Ja wolę, jak rentier, na tyłach
podmiejską cepelią w dal kwilić,
niż frunąć na ciężkich skrzydłach
i ginąć na pierwszej linii.

Zbuduję ci, życie, psią budę,
a sama się rzucę w łan baź,
niech drapie mnie w sztuczny podbródek
z cukierków zrobiony mój paź.

Ty nie strój mnie, życie, w koronę,
do ręki nie dawaj mi berła,
nie wciskaj swej mordy skrwawionej
w to miejsce po starych perłach.

Ty przyjdź do mnie kiedyś nad ranem,
ze śmiercią jak z panną pod rękę,
i podaj mi czarny atrament
na śmieszną ostatnią piosenkę.

Staniemy tak sobie jak w lustrach
ty - moje życie, i ja,
i może to będzie szósta -
a może przejedzie sto dwa...

"Niebrzydka z was dwojga jest para" -
śmierć powie ścierając z nas kurz.
Ja na to powiem: "Sen, mara"...
A życie: "już".

Miłej, ciepłej nocy, otulonej dobrymi snami.

Jarosław Kosiaty

Listy z krainy snówwww.wiersze.co

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.