Uncategorized

Wojna, której nie rozumiemy

Daniel Clarke-Serret


Słowa egipskiego filozofa zainspirowały Al-Kaidę, irańską rewolucję i pokolenia dżihadystów – wszystko w imię „wolności”.

Islamscy demonstranci na Malediwach we wrześniu 2014 r. (zdjęcie: Dying Regime from Maldives/Wikipedia)

Sayyid Qutb jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym filozofem naszych czasów.

Chociaż wielu nie zna jego nazwiska, z pewnością nikt nie jest nieświadomy jego wpływu. Uzbrojony jedynie w jego pisma, jego brat Mohammed wyruszył, aby nauczać na prestiżowym uniwersytecie w Arabii Saudyjskiej.

Następnie, zainspirowany i zradykalizowany, jeden z jego notorycznych studentów popełnił zbrodnię stulecia. Jak się nazywał? Osama bin Laden.

Jednak jego nauki rozprzestrzeniły się daleko poza granice sunnickiego świata. Ajatollah Ruhollah Chomeini, choć był szyitą, czerpał ogromną inspirację z intelektualnej trucizny Qutba. Była ona podstawą irańskiej rewolucji islamskiej w 1979 roku.

Sayyid Qutb był czołowym członkiem Bractwa Muzułmańskiego i wpływowym egipskim intelektualistą islamskim. Wiele z jego 24 książek zostało zakazanych przez państwo egipskie, a on sam został oskarżony o (dwie) próby zamachu na egipskiego przywódcę panarabskiego Gamala Abdel Nasera (oficera wojskowego i byłego prezydenta Egiptu), uwięziony i ostatecznie stracony w 1966 roku.

Chociaż jego ciało spoczęło w ziemi, jego dusza nie wstąpiła do islamskiego raju. Zamiast tego wywarła wpływ na całe pokolenie egipskiej elity – polityków, intelektualistów i literatów, którzy ulegli radykalizacji pod wpływem jego słów.

Dzieci w wieku szkolnym i studenci uczelni wyższych byli nauczani z programu nauczania, który prezentował jego pisma, dzięki czemu całe nowe pokolenie stało się biegłe w ideologii islamskiej. Teraz my również musimy przejść podobną edukację, aby zrozumieć zagrożenie, przed którym stoimy.


Czym jest „wolność” według Sayyida Qutba?

Zacznijmy od potencjalnego pozytywnego aspektu i podkreślmy pozornie dobroczynny cel ideologii Sayyida Qutba. Chociaż później nawoływał on do męczeństwa i morderstw w imię islamu, jego celem nie była sama śmierć. Pod wieloma względami dążył on do tego, czego wszyscy pragniemy, od marksistów po angielskich liberałów. Dążył do wolności – wolności od ucisku, wolności od tyranii i, co najważniejsze, wolności od niewolnictwa.

Nawiązując do Manifestu Komunistycznego, który wzywał robotników do wyzwolenia się z kajdan, Qutb wezwał wyznawców islamu do podjęcia podobnych działań.

Nawiązując do Księgi Wyjścia, w której izraelscy niewolnicy/słudzy zostali wyzwoleni z ludzkiego ucisku, aby stać się niewolnikami/sługami Boga na pustyni, Qutb wezwał prawdziwych wyznawców islamu do wyzwolenia się od swoich ludzkich panów. Tylko wtedy będą mogli cieszyć się prawdziwą wolnością pod panowaniem Boga.

Nawet w Anglii, gdzie Wolter chwalił różnorodność religii na rynku i wychwalał tolerancję państwa wobec wyznań nieanglikańskich, robi to w imię wolności. Jego pogarda dla natury tyranicznej władzy ludzkiej jest więcej niż oczywista.

W tym rozumieniu cel Qutba nie odbiega radykalnie od ideologii religijnych i niereligijnych, które rozkwitły w innych krajach. Wyzwolenie ludzkości z kajdan wydaje się być ideałem uniwersalnym.

W „Manifeście komunistycznym” Karol Marks i Fryderyk Engels mówili o stopniowej redukcji klas w miarę upływu czasu. W epoce feudalnej wiele konkurujących ze sobą grup walczyło o zaspokojenie swoich interesów, ale wraz z pojawieniem się kapitalizmu i rewolucji przemysłowej w społeczeństwie pozostały tylko dwie znaczące, rywalizujące ze sobą klasy: burżuazja i proletariat. Był to pozytywny krok na drodze do komunizmu, twierdzili, ale kapitaliści, chcąc zgromadzić chłopów w miastach i zapewnić im przynajmniej minimalną edukację, stworzyli sobie problem, z którym będą musieli się zmierzyć.

Ostatecznie, twierdzono, robotnicy zbuntują się w rewolucji i po nieokreślonym okresie dyktatury proletariatu powstanie jedna klasa komunistyczna, zjednoczona w harmonii i wolna od niewolnictwa. Islam Qutba jawi się jako kolejna, równie niebezpieczna próba podporządkowania ludzkości jednej, równej, międzynarodowej klasie, w której wszyscy „dobrowolnie podporządkowują się” ustalonemu porządkowi.

Dlatego czytając książkę Qutba „Kamienie milowe”, należy oprzeć się pokusie utożsamiania islamizmu z szeroko pojętą kulturą islamską, a nawet religią w ogóle. Być może jego najpotężniejszym wrogiem jest bezbożny, świecki, ale pozbawiony granic marksizm. W obu przypadkach mamy do czynienia z ideologią bezpośrednio przeciwstawiającą się narodowi i wszelkiej tożsamości ukształtowanej przez język, kulturę, miejsce lub pochodzenie etniczne. W obu przypadkach mamy do czynienia z restrykcyjnym, uniwersalistycznym, brutalnym internacjonalizmem proponowanym jako lekarstwo na niewolnictwo i ucisk.


Wizja Qutba i jej konsekwencje

Dokładne kontury „wolności” proponowanej przez Sayyida Qutba są już wszystkim dobrze znane. Akceptacja objawienia Koranu jest aktem czystej wiary religijnej, a nie podróżą intelektualną:

  • Całkowite przestrzeganie jego nauk bez kwestionowania i refleksji.
  • Odmowa uznania sfery świeckiej odrębnej od prawdziwej wiary.
  • Przekonanie, że islam jest wszechogarniający i ma zastosowanie do każdej dziedziny życia.
  • Orzeczenie, że wszystkie nieislamskie źródła i mądrość są pozbawione wartości, a poprzedni muzułmańscy uczeni i filozofowie, którzy próbowali zintegrować islam z szerszym zasobem wiedzy, popełnili grzeszny błąd.

Według Qutba świat islamu popadł w upadek poprzez mieszanie się z nieważnymi źródłami mądrości (symetria z nazistowską ideą mieszania ras jest niepokojąco oczywista).

Aby oczyścić Ummah (arabskie słowo, które ogólnie tłumaczy się jako „naród” lub „społeczność”) i wraz z nią świat, konieczny jest powrót do wartości pierwszego pokolenia islamu. Islam nie może być już postrzegany jako kultura, filozofia lub źródło inspiracji dla określonej grupy ludności świata; musi powrócić do postrzegania siebie jako jedynej uniwersalnej wiary, zawierającej jedyną i niepowtarzalną prawdę w granicach swoich świętych pism.

Qutb potwierdził podział świata na Dom Pokoju i Dom Wojny, z trzecią grupą pośrednią przeznaczoną dla Ludzi Księgi, czyli chrześcijan i żydów. W przeciwieństwie do heretyckich politeistów, z którymi należy walczyć, aż poddadzą się islamowi, współwyznawcy monoteizmu na całym świecie mają wybór: zaakceptować supremację islamu i płacić daninę albo ponieść konsekwencje.

„Kamienie milowe”, jak sugeruje angielski tytuł, nie postrzegają tego procesu jako szybkiego ani łatwego. Jest to proces, który należy realizować metodycznie, krok po kroku. Otoczeni przez większość niewiernych, prawdziwi muzułmanie mogą być zmuszeni do powściągliwości, podobnie jak w czasach pierwszych muzułmanów w Mekce. Jednak tam, gdzie to możliwe, walczą o zwycięstwo, przede wszystkim przeciwko tym, którzy odrzucają monoteizm, a w razie konieczności także przeciwko tym członkom Ludu Księgi, którzy nie chcą zaakceptować supremacji jedynej prawdziwej wiary.

Ummah upadła tak bardzo od czasów, gdy podbiła świat, że konieczne stało się poprowadzenie „obronnej” ofensywy z „awangardą”. Ci, którzy nie boją się niczego i porzucili wszelkie obawy, są tak przekonani o prawdziwości Przesłania.

W obliczu „biedy, trudności, frustracji, udręki” i niewyobrażalnych niepowodzeń islamski bojownik nie załamie się. Zamiast tego będzie kontynuował swoją walkę o „wyzwolenie ludzkości spod ucisku” w ramach całkowitego, wszechogarniającego, międzynarodowego i powszechnego podporządkowania się Prawdzie. Czy takie rozwiązanie rzeczywiście stanowi wyzwolenie, pozostawiamy ocenie czytelnika.


Męczeństwo i śmierć w ideologii Qutba

Sayyid Qutb wyraźnie odrzucił pogląd, że celem życia jest utylitaryzm, że musimy szukać przyjemności lub bronić się przed bólem. Nie czerpie ono również sensu z poszukiwania wiedzy. Według najbardziej niepokojącej koncepcji Qutba życie należy raczej scharakteryzować jako „walkę między wierzeniami – niewiarą lub wiarą, Jahiliyyah¹ lub islamem”.

Słusznie zauważył, że gdyby walka miała charakter polityczny, ekonomiczny lub rasowy, „jej rozstrzygnięcie byłoby łatwe”, ale jako walka między religiami nie ma możliwości osiągnięcia pokoju bez poddania się. W tym słynnym akapicie w końcu rozumiemy, dlaczego od stuleci nie udało się rozwiązać konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Kwestie polityczne można rozwiązać „łatwo”, podobnie jak te związane z niesprawiedliwością rasową, ale te oparte na fundamentalistycznej wierze są nieuchronnie nierozwiązywalne.

Droga Qutba do osiągnięcia islamistycznych celów prowadzi przez męczeństwo. Ta recepta jest jasno przedstawiona czytelnikowi w rozdziale 12 (zatytułowanym „To jest droga”), a jej skuteczność wynika rzekomo z wyzwolenia męczennika od „kultu tego życia”.

Nic, nawet tortury, nie powstrzyma awangardy przed krwawą misją. W szczególnie niepokojącym fragmencie Qutb z aprobatą odnosi się nawet do męczeństwa dzieci:

„Wysłannik Boga – pokój z nim – powiedział: «Kiedy umiera dziecko pewnej osoby, Bóg pyta aniołów: Czy odebraliście duszę dziecku mojego sługi? Oni odpowiadają: Tak. Wtedy On mówi: Czy zabraliście źrenicę mojego oka? Oni odpowiadają: Tak. Wtedy On mówi: Co powiedział mój sługa? Oni odpowiadają, że chwalił Cię i powiedział: Naprawdę należymy do Boga i do Niego powrócimy. Wtedy On mówi: Zbudujcie dom dla mojego sługi w Ogrodzie i nazwijcie go Domem Chwały”.

Po raz kolejny widzimy echo tej filozofii w dzisiejszych wydarzeniach. Hamas, Hezbollah, Huti i ich główny sponsor, Iran, są całkowicie gotowi patrzeć na śmierć swoich dzieci, a nawet zachęcać do niej, mając „pewność”, że młodzi zmarli wkrótce wejdą do Ogrodu.

Śmierć należy celebrować.

Śmierć musi zatriumfować nad życiem, aby ucisk zniknął z powierzchni Ziemi. Jak sam powiedział: „Ten świat nie jest miejscem nagrody”.


Islamizm a islam

Opisując islamizm Sayyida Qutba – manifest kultu śmierci sformułowany w eleganckich zdaniach przez dobrze wykształconego naukowca – starałem się bardzo uważać, aby nie utożsamiać terminu przedmiotowego z wiarą islamu. Nie robię tego z powodu poprawności politycznej, ale raczej dlatego, że takie rozróżnienie sugerował sam Qutb.

Oczywiście to, co Qutb nazywa islamem, a ja islamizmem, jest tym, co pierwszy z nich uważa za „prawdziwy islam”. Jednak podkreślając czystość swojej relacji, autor musiał sugerować, że (zdecydowana) większość muzułmanów, którzy nie należą do awangardy, ma inne rozumienie swojej wiary. Nie do mnie, jako nie-muzułmanina, należy stwierdzanie, co jest „prawidłową interpretacją”, a jedynie to, że istnieją (krwawe) spory w tej kwestii między zwolennikami Qutba a tymi, którzy nie należą do islamistów.

Obóz Qutba stanowił w 1966 r. zdecydowaną mniejszość; w przeciwnym razie, po co byłoby mu mówić o awangardzie? W rzeczywistości, po co w ogóle mówił o procesie stopniowym?

To właśnie frustracja Qutba spowodowana tym, że muzułmanie jego czasów byli skażeni wpływami zewnętrznymi, zainspirowała go do stworzenia tej kontrowersyjnej pracy. Uważał, że odejście od rzekomej czystości wczesnego islamu było przyczyną gospodarczego i społecznego upadku świata muzułmańskiego.

Atrakcyjność jego ideologii, pragnienie „przywrócenia wielkości ummy”, jest dokładnie tym, co zachęciło Osamę bin Ladena, ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego i rzesze zamożnych, rzekomych intelektualistów do pójścia w jego ślady. Albo islam jest prawdziwy i musimy cofnąć się w reformach, aby odzyskać naszą wielkość, albo islam jest fałszywy i zostaliśmy odrzuceni przez Boga. Nie możemy pozwolić na to drugie. Dlatego musimy walczyć.


Wolność Qutba a wolność Zachodu

Różnica między wolnością Qutba a wolnością zachodnią nie mogłaby być większa. Porównując intelektualny upadek katolickiej Francji z postępem gospodarczym anglikańskiej Anglii, Wolter z całego serca poparł tolerancję tej drugiej jako klucz do jej sukcesu.

Można tylko zgadywać, z jaką pogardą patrzyłby na islamizm Qutba, ale można być pewnym jego recepty: jeśli świat muzułmański naprawdę dąży do postępu gospodarczego, intelektualnego i politycznego, jeśli naprawdę dąży do wyzwolenia się z ucisku na ziemi, to musi podążać drogą XVIII-wiecznej Anglii; musi uwolnić rynek, otworzyć szlaki handlowe i zaakceptować towarzyszące temu pokojowe mieszanie się religii.

Z wielką radością odnotowuje się, że Zjednoczone Emiraty Arabskie (w szczególności) z opóźnieniem uświadomiły sobie wzajemny związek między handlem a pokojem oraz między tolerancją dla kwakrów a osiągnięciem wielkości.

Być może to jest sekret. Być może właśnie dlatego świat muzułmański podupadł. Droga do odrodzenia islamu nie prowadzi przez wyzwolenie od ucisku poprzez masowy ucisk, ale przez przyjęcie pokoju opartego na różnorodności religijnej i wolności handlu.

Jednak zmiany nadchodzą. Zjednoczone Emiraty Arabskie są w awangardzie, Saudyjczycy podążają tuż za nimi, a islamska tyrania Sayyida Iraniego, zwolennika Qutba, może wkrótce wydać ostatnie tchnienie.

Wojna, której nie rozumiemy


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. ”W szczególnie niepokojącym fragmencie Qutb z aprobatą odnosi się nawet do męczeństwa dzieci:”

    Ciekawe zagadnienie. Warto przypomnieć, że nie tylko Rycerze Islamu chętnie posługują się dziećmi jako ehmm… męczennikami czy żołnierzami. Mały żołnierz to niekoniecznie wynalazek świata Islamu, w innych kulturach też się pojawia.

    Jak mi kto nie wierzy, to zachęcam do obejrzenia (choćby wirtualnego) Pomnika Małego Powstańca w Warszawie. O czternastoletnich powstańcach sporo pisano. We wcześniejszej epoce były Lwowskie Orlęta:

    ”O mamo, otrzyj oczy,
    z uśmiechem do mnie mów,
    ta krew, co z piersi broczy,
    ta krew – to za nasz Lwów..”

    Nie tylko Arabowie zajarzyli, że mały żołnierz tak samo strzela, je odpowiednio mniej, przekonać go do sprawy łatwo, a poza tym jak się co nieco Małych Żołnierzy pośle na pierwszą linię, to własne. dostojne (CENZURA)sko nie jest narażone na to, że zrobią kuku.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.