Zachód twierdzi, że broni wolności i bezpieczeństwa, ale mężczyźni coraz częściej wycofują się, gdy wartości te są zagrożone. W obliczu brutalności Iranu i jego planów nuklearnych milczenie przemawia głośniej niż potępienie.

Alicja Teodorescu
Iran, a raczej dżihadystyczna dyktatura stanowiąca trzon reżimu mułłów, stanowi egzystencjalne zagrożenie dla pokoju na świecie. Przez 46 lat reżim ten, który wykonuje najwięcej egzekucji per capita na świecie, systematycznie represjonuje i odmawia praw człowieka kobietom, opozycjonistom i homoseksualistom, dążąc do cofnięcia tego niegdyś kwitnącego kraju do średniowiecza.
Jednocześnie udało mu się skutecznie zdestabilizować Bliski Wschód, między innymi poprzez finansowanie różnych armii proxy, takich jak Hamas, Hezbollah i rebelianci Huti, w celu zniszczenia państwa Izrael, konsekwentnie opisywanego jako „rak”. Iran dostarcza Rosji broń w trwającej wojnie z Ukrainą, utrzymuje sojusze z takimi reżimami jak Syria Bashara al-Assada i Korea Północna Kim Dzong-una, a także zatrudnia szwedzkich przestępców gangsterskich jako swoich „torpedowców”, aby atakować izraelskie cele w Szwecji i Europie.
Podobnie jak Rosja i Chiny, Iran jest częścią „osi zła” i stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego oraz porządku światowego opartego na zasadach. Celem jest, jak to się mówi, „złamanie hegemonii Zachodu”. Nie jest więc przypadkiem, że szwedzka Służba Bezpieczeństwa (SÄPO) w swoich analizach od dawna wskazuje Iran, obok Chin i Rosji, jako szczególnie poważne zagrożenie dla Szwecji.
Od dziesięcioleci Iran porywa ludzi i organizuje zamachy bombowe. Kilka lat temu zorganizował tak zwaną kampanię LVU przeciwko szwedzkiej służbie socjalnej. Od prawie dziesięciu lat szwedzki obywatel Ahmadreza Djalali jest więziony i skazany na dożywocie na bardzo słabych podstawach. Ponadto, od samego początku reżim ten monitoruje grupy opozycyjne w irańskiej diasporze. A teraz islamski reżim był w trakcie pozyskiwania broni jądrowej, z naruszeniem międzynarodowych porozumień.
Izrael Wykonuje „Brudną Robotę”
W tym tygodniu niemiecki kanclerz Friedrich Mertz pochwalił odwagę Izraela w działaniach przeciwko irańskim ambicjom nuklearnym i wspieraniu terroryzmu, stwierdzając, że izraelskie naloty na irańskie obiekty jądrowe to „Drecks-Arbeit” – co w języku szwedzkim oznacza mniej więcej, że Izrael wykonuje „brudną robotę” dla całego świata zachodniego.
Faktem jest, że Izrael nie tylko zdołał zdziesiątkować wspomnianych proxy wojowników w całym regionie, obalić dawny reżim Assada, ale także znacznie osłabił, i miejmy nadzieję, zniweczył możliwości Iranu w zakresie pozyskania broni jądrowej. Osłabiony Iran, którego reżim mułłów mógłby upaść, gdyby irański naród wykorzystał okazję, oznaczałby wyzwolenie ludności krajowej, Bliskiego Wschodu, a w zamian za to także sukces Ukrainy i całego świata zachodniego.
Jednak pomimo tego potencjalnie historycznego punktu zwrotnego, krytyka ze strony lewicy i niektórych innych osób, takich jak były minister spraw zagranicznych Carl Bildt (M), jest ogromna. To, że to właśnie Izrael stoi za precyzyjnymi atakami, budzi, zgodnie z utartym schematem, szczególne oburzenie wśród „pół-humanistów”, którzy bardzo wybiórczo wybierają, kiedy krytykować represje irańskiego reżimu. Kiedy bowiem przychodzi do krytyki, wolą stanąć po stronie Iranu, który zabija kobiety pokazujące włosy, niż po stronie Izraela. Innymi słowy, wszystko jest tak, jak zwykle.
Zagrożenie dla Porządku Światowego
Ale jest jeszcze coś, co należy poruszyć: dążenie Iranu do zniszczenia Izraela jest dosłownie takie samo, jak dążenie Rosji do podboju i zniszczenia Ukrainy. Mamy do czynienia z reżimami opartymi na przekonaniach ideologicznych, a w przypadku Iranu na fanatyzmie religijnym, które mówią to, co myślą – i myślą to, co mówią.
Reżimy te stanowią równie poważne zagrożenie dla pokoju na świecie, jak niegdyś naziści, faszyści i komuniści. Jednak zamiast koalicji chętnych, która wyłania się nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w czynach, coraz wyraźniej rysuje się koalicja niechętnych. Charakteryzuje ją raczej naiwna doktryna trzymania kciuków za powodzenie niż świadomość tego, co faktycznie jest stawką.
Pytania, które należy zadać, brzmią: dlaczego irański program jądrowy mógł rozwinąć się do takiego stopnia, że kraj ten, dysponując już taką ilością (60%) wzbogaconego uranu, mógłby w ciągu tygodnia wyprodukować broń jądrową, a w ciągu trzech tygodni dziesięć sztuk? Dlaczego Rosja mogła zaanektować Krym w 2014 r., a od 2022 r. nie spotkała się z żadnym zbiorowym oporem, gdy pełna inwazja była faktem? Dlaczego tak wielu ludzi jest tak pochłoniętych mantrą deeskalacji, że nie dostrzegają rzeczywistej eskalacji, która ma miejsce na ich oczach i stanowi zagrożenie dla znacznie większej liczby osób niż tych, które obecnie znajdują się w strefie zagrożenia? Dlaczego izraelski precyzyjny atak jest postrzegany przez niektórych jako coś gorszego niż dążenie Iranu do pozyskania broni jądrowej?
Izrael i Ukraina to kraje walczące o swoje istnienie i wolność, ale także o wolność Europy i świata zachodniego. Jeśli upadną, upadniemy i my. Niestety, działania świata zachodniego, aż do subtelności naszych słów, pokazują, że nie mamy odwagi działać tak zdecydowanie, jak wymagają tego od nas niektóre sytuacje, aby zapobiec osiągnięciu przez Iran lub Rosję sukcesu w ich wrogich dążeniach.
Te dwie wojny i sposób, w jaki je prowadzimy, wiele mówią o stanie świata zachodniego, o UE czy NATO, o przywódcach naszych czasów i naszych wartościach. Podziały i niezdolność do wspólnego i zgodnego działania na rzecz tych, którzy nam pomagają, są oczywiście z wielkim entuzjazmem odnotowywane przez tych, którzy chcą nam źle, i same w sobie stanowią czynnik utrudniający sytuację.
Cena Wolności i Wnioski
Dla wielu, zwłaszcza w byłych krajach komunistycznych i w Izraelu, istnieje inne rozumienie powagi sytuacji. Nie jest przypadkiem, że kraje bałtyckie, Polska i Finlandia przodują w zbrojeniach i odstraszaniu. W krajach tych, podobnie jak w Izraelu, który od momentu powstania państwa jest zagrożony, istnieje zupełnie inne zrozumienie – również wśród społeczeństwa, niezależnie od przynależności politycznej – tego, co jest potrzebne do zdobycia i utrzymania pokoju i wolności.
Zarówno Rosja, jak i Iran, podobnie jak ich sojusznicy, chcą przekonać świat, że najlepszą strategią jest zawsze pozostawienie ich w spokoju, że wszystko inne jest niebezpieczne, eskalujące i irracjonalne. Ale prawda jest taka, że wojny i konflikty kończą się, gdy jedna ze stron uzna, że więcej zyska na zakończeniu niż na kontynuowaniu. To dlatego ani Hamas, ani Rosja nie kapitulują i nie kończą wojny. Dlaczego miałyby to zrobić? To również powód, dla którego rozpoczęły się obecne wojny – strony atakujące liczyły, że coś na tym zyskają.
Biorąc pod uwagę dzisiejsze, coraz bardziej dominujące podejście, sojusznicy podczas II wojny światowej powinni byli postąpić zupełnie inaczej, aby oszczędzić cywilom śmierci i cierpienia. Ale jak wyglądałaby wtedy Europa, gdyby nazizm nie został pokonany i ostatecznie zniszczony pomimo ogromnych cierpień humanitarnych? W przypadku Iranu należy zatem zadać sobie pytanie, jaka byłaby alternatywa, biorąc pod uwagę fakt, że Iran pragnie broni jądrowej nie po to, aby odstraszyć innych od ataku, ale aby zmusić innych do podporządkowania się?
Wniosek jest taki, że znajdujemy się w paradoksie: pragniemy bezpieczeństwa, ale unikamy odpowiedzialności. Obawiamy się konfliktu, ale ignorujemy długoterminowe koszty bierności. Kiedy świat zachodni pozwala na przekraczanie kolejnych granic z obawy przed „eskalacją”, wysyłamy niebezpieczny sygnał do tych, którzy postrzegają nasze dążenia dyplomatyczne jako tchórzostwo. Porządek świata oparty na zasadach funkcjonuje tylko tak długo, jak długo wszyscy przestrzegają zasad, tak długo, jak długo ci, którzy zachowują się groźnie, nie pozwalają zwyciężyć swojej wielkości lub przemocy.
Izrael łamie przekonanie, że należy milczeć i pozwalać się atakować, w sensie przenośnym i dosłownym. Poprzez swoją interwencję pokazuje, że nadal istnieją kraje, które są gotowe do proaktywnego działania, zamiast biernego oczekiwania na katastrofę. Twarda postawa nie oznacza wyboru wojny – oznacza jej uniknięcie poprzez odstraszenie.
Jeśli naprawdę chcecie, aby Iran nie posiadał broni jądrowej, aby Rosja nie zajęła Ukrainy, musicie poprzeć to działaniami, a nie tylko oświadczeniami i potępieniem. W idealnym świecie Izrael nie musiałby atakować. Ale jest to konieczne właśnie dlatego, że nie żyjemy w idealnym świecie. Wręcz przeciwnie, Izrael wysyła teraz jasny sygnał, że istnieją granice, a ich przekroczenie pociąga za sobą konsekwencje. Po prostu wykonuje brudną robotę, której my nie jesteśmy w stanie wykonać.
Brudna robota, którą ktoś musi wykonać
Kategorie: Uncategorized


”Ale jest jeszcze coś, co należy poruszyć: dążenie Iranu do zniszczenia Izraela jest dosłownie takie samo, jak dążenie Rosji do podboju i zniszczenia Ukrainy.”
Porównanie kompletnie pozbawione sensu. Zupełnie od czapy.
Ukraina stanowiła cześć Imperium Rosyjskiego (a potem część ZSRR) od zawsze, jako kraj niepodległy istnieje od zupełnie niedawna. Ani w czasach Imperium, ani za rządów sowieciarzy rosyjska większość nie próbowała zgładzić czy unicestwić Ukraińców. Co najmniej jeden sowiecki gensek (Chruszczow) był Ukraińcem, rządził całym Sojuzem. Epoka wielkiego głodu to rządy Stalina, który był Gruzinem, a nie Rosjaninem.
Dążenie nie tylko Iranu, ale prawie całego świata Islamu (z pewnymi wyjątkami) do zniszczenia Izraela ma na celu likwidacje, ”starcie z mapy” Izraela jako państwa i fizyczną zagładę jego mieszkańców. Gdyby Walczący Islam przywalił bombami atomowymi w Izrael, to nikt by tam nie ocalał. Nie trzeba znowu tak wielu bomb, żeby przekształcić kraj wielkości jednego polskiego województwa w radioaktywną pustynię.
Tak w ogóle – to ta Ukraina głosuje przeciwko Żydom i przeciwko Izraelowi w każdym głosowaniu w ONZ. Ukraińców nic nie przerobi, nawet ta irańska rakieta, która walnęła w ukraiński samolot pasażerski nad Teheranem, też nikogo niczego nie nauczyła.