
Iran, 15.06.2025 r. (Fot. REUTERS/Amir Kholousi)
Gdyby młodzi Irańczycy dostali wsparcie, reżim mógłby szybko upaść i Iran mógłby myśleć o referendum i demokracji – uważa działaczka na rzecz praw człowieka i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla.
„Reżim w Iranie jest osłabiony jak nigdy, teraz ludzie mogą w każdej chwili powstać i wywalczyć sobie nowy, lepszy system” – uważa noblistka Szirin Ebadi, obecnie żyjąca na wygnaniu w Londynie. „Kiedy Izrael wziął na cel Strażników Rewolucji, nikt specjalnie nie protestował. Ale teraz są kolejne ofiary wśród cywili – i to nie pomaga sprawie”.

Narges Mohammadi (z prawej) w trakcie rozmowy z Shirin Ebadi (w środku) – również laureatki Nagrody NoblaFot. Vahid Salemi / AP Photo
Ebadi mówi, że „o niczym nie marzy bardziej, niż o powrocie do Iranu, ale Iranu wolnego”. „Ten dzień nastąpi”, mówi z przekonaniem irańska adwokatka, która za kilka dni skończy 78 lat. Laureatka Nobla musiała opuścić kraj i od 2009 r. mieszka w Londynie.
*
Co się dzieje w Iranie i co jeszcze wkrótce się wydarzy?
– Liczę, że mój naród będzie coraz bardziej scementowany w antyreżimowym proteście. Na razie jeszcze nie jest wystarczająco zjednoczony. Ale już teraz, w Teheranie i w wielu innych miastach, pojawiają się coraz częściej hasła przeciw reżimowi, ludzie domagają się końca Republiki Islamskiej.
Pani zdaniem izraelskie ataki osłabią reżim w Iranie, czy wręcz przeciwnie, wzmocnią go, bo ludzie się zjednoczą wokół flagi, mimo niechęci do władzy?
– To zależy. Wbrew propagandzie władz większa część narodu irańskiego nigdy nie miała problemu z Izraelczykami czy istnieniem państwa Izrael.
Reżim od dawna wcale nie reprezentuje narodu i jego nastrojów czy poglądów.
To nie przypadek, że naród nie krytykował pierwszych ataków Izraela na Strażników Rewolucji. Ale odczucia obywateli się zmieniły po atakach na cywili i cywilną infrastrukturę. Mój naród wiele wycierpiał w ostatnich latach i wie, że krajowi jeszcze trudniej będzie podnieść się po tych atakach.
Ale czy tego typu interwencja obcego państwa naprawdę może pomóc narodowi irańskiemu?
– Moim zdaniem interwencje militarne i wojna nie pomogą obalić reżimu. Kluczem do zmiany jest internet.
Dlaczego?
– Ponieważ dobrze widać, że reżim robi się bardziej agresywny, gdy czuje się obnażany w sieci. Już pierwszego dnia władze ogłosiły, że nie wolno przekazywać w mediach społecznościowych żadnych informacji i doniesień na temat konfliktu. Zaaresztowali już wiele osób, nawet znaną aktywistkę feministyczną, która ledwo co wyszła z więzienia po wielu latach. Co takiego zrobiła? Potępiła wojnę. Czyli także wszelki odwet.
Ale bomby izraelskie wymierzone w funkcjonariuszy reżimu odnoszą jakiś skutek?
– Zabicie wielu przywódców Republiki Islamskiej z pewnością osłabia reżim, tak jak dekapitacja sił policyjnych, na których się opiera, na przykład kluczowego dla władzy ministerstwa wywiadu.
Ale to nie wystarczy. Chciałabym, aby rząd upadł obalony przez Irańczyków, a nie na skutek wojny z obcymi mocarstwami.
Dlaczego?
– Ponieważ to działalność aktywistów jest fundamentalna dla przyszłości Iranu. Muszą się komunikować, muszą się organizować. Reżim ajatollahów zapewne zdoła stawiać opór do samego końca, do ostatniej rakiety. Chyba że Irańczycy powstaną przeciwko niemu wcześniej. Ale żeby się zorganizować, muszą wymieniać się informacjami i mieć dostęp do internetu. Jestem przekonana, że wtedy udałoby im się przekonać już sporą – i wciąż rosnącą – liczbę wysokich urzędników reżimu do porzucenia ajatollahów i połączenia się z narodem irańskim w walce z teokracją.
Co by się wtedy stało?
– Jeżeli tylko młodzi Irańczycy dostaliby wsparcie, reżim mógłby bardzo szybko upaść i Iran mógłby myśleć o referendum i demokracji.
Reza Ciro Pahlawi II, syn i dziedzic szacha Persji, już wyraził gotowość do kierowania krajem w okresie przejściowym.
– W porządku, ale decyzję o systemie rządzenia w Iranie trzeba będzie podjąć w wolnym referendum, w którym naród będzie mógł wybrać pomiędzy monarchią a republiką. Pahlawi nie ma większych praw niż ktokolwiek inny.
Czy wierzy pani, że zobaczy Iran wolny?
– Jestem pewna, że wrócę do mojego kraju i będzie to kraj demokratyczny. Tak, pewnego dnia będzie to kraj wolny. Do tego czasu jestem tutaj, aby głośno mówić w imieniu moich rodaków marzących o wolności.
Irańska noblistka Szirin Ebadi: Moi rodacy marzą o końcu reżimu ajatollahów
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

