Uncategorized

Izrael i jego sojusznicy na nowo zdefiniowali globalną obronność.


General Yoav Gallant

W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnich tygodniach na Bliskim Wschodzie, krąży żart, że to NATO chce przystąpić do Izraela, a nie odwrotnie. Jak wiele dobrych żartów, ten również zawiera ziarno prawdy.

W rzeczywistości, pomimo braku formalnego regionalnego traktatu obronnego w Zatoce Perskiej, wiele podmiotów na Bliskim Wschodzie od ponad roku współpracuje nieformalnie w celu ochrony przed terrorystyczną armią Iranu, jego sojusznikami i niecnymi zamiarami. Ten niewidzialny sojusz, koordynowany przez Stany Zjednoczone, reprezentowany na polu bitwy głównie przez Izrael i wspierany przez różne siły zbrojne z Bliskiego Wschodu i Europy, funkcjonuje tak, jakby został spisany czarno na białym.

Przez lata debata na temat traktatu obronnego między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem krążyła w kręgach dyplomatycznych. Czy zostanie on przyjęty przez Senat USA? Czy zwiąże ręce Izraelowi? Czy zostanie uruchomiony, gdy będzie to miało znaczenie? Jednak, jak pokazał ostatni rok, być może pytanie to jest już nieaktualne. Być może nie potrzebowaliśmy traktatu, ale wspólnego zrozumienia rzeczywistości.

Sprawa brytyjska

Chociaż chcielibyśmy, aby świat był czarno-biały, w rzeczywistości jest on skomplikowanym miejscem.

Od początku wojny, którą 7 października rozpoczęli sojusznicy Iranu, pozostawałem w stałym kontakcie, czasem nawet codziennym, z sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem, a także z ministrami obrony z całej Europy i innych części świata. Wielu z nich skontaktowało się ze mną w pierwszych dniach, aby wyrazić swoje poparcie. Później zaproponowali współpracę.

Czasami zgłaszali zastrzeżenia do konkretnych polityk lub działań. Nie zawsze się zgadzaliśmy, ale ton rozmów był zawsze koleżeński, a zainteresowanie szczere. To, co robiliśmy, było bezprecedensowe: wojna tunelowa na skalę krajową, zarządzanie kampanią na siedmiu frontach, łączenie sił powietrznych i wywiadu w czasie rzeczywistym oraz prowadzenie operacji specjalnych przy użyciu pagerów. Były to działania rewolucyjne, nawet dla doświadczonych urzędników resortu obrony.

W kwietniu 2024 r., kiedy Iran przeprowadził pierwszy bezpośredni atak rakietowy i dronowy, Stany Zjednoczone zebrały doraźną koalicję obronną, w skład której weszły Izrael, Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania i gracze regionalni.

Kiedy plan był już gotowy, sekretarz Austin poinformował mnie o komplikacji prawnej: brytyjski sekretarz stanu ds. obrony, sir Grant Shapps, skontaktował się z nim w sprawie pewnej kwestii.

Zgodnie z prawem brytyjskim Wielka Brytania nie mogła udzielić pomocy krajowi znajdującemu się w stanie wojny, chyba że została do tego formalnie zaproszona. Shapps poprosił Izrael o złożenie formalnego wniosku o pomoc. Rozumiałem obawy prawne, ale nie mogłem się na to zgodzić. W naszej historii, przynajmniej od 1956 roku, Izrael nigdy nie zwrócił się formalnie do innego kraju o wysłanie sił zbrojnych w celu udzielenia nam pomocy. Byłem wtedy głęboko przekonany i nadal jestem, że potrafimy sami się bronić, więc nie zamierzałem o to prosić.

Powiedziałem więc Austinowi, że z zadowoleniem przyjmuję wsparcie Wielkiej Brytanii, ale nie jestem gotowy złamać precedensu naszego kraju ani własnych zasad.

„Co proponujesz?” – zapytał Austin.

Warto pamiętać, że Żydzi tutaj, w naszej ojczyźnie przodków, byli kiedyś pod mandatem brytyjskim. Nasze siły zbrojne były pierwotnie wzorowane na armii brytyjskiej. Nasz system parlamentarny, podobnie jak tradycja prawna, wiele zawdzięcza Westminsterowi. Po 35 latach służby wojskowej i dziesięciu latach życia publicznego rozumiałem presję biurokratyczną, z jaką borykał się mój brytyjski odpowiednik.

Zaproponowałem więc kompromis, który, jak miałem nadzieję, uszanowałby zarówno izraelskie zasady, jak i brytyjski talent do biurokracji: „Grant”, powiedziałem, „napisz do mnie list z prośbą, abym zwrócił się o wsparcie Wielkiej Brytanii, ponieważ wymaga tego wasze prawo. W odpowiedzi napiszę do ciebie list, w którym stwierdzę, że szanuję wasz proces prawny”.

Tak zrobił. Ja też. Dzięki tej wymianie listów nawiązaliśmy współpracę.

Kiedy John Healey zastąpił go na stanowisku ministra obrony, w październiku doszło do podobnej sytuacji. Pomimo tego, że obaj panowie pochodzili z przeciwnych partii politycznych, obaj postąpili podobnie. Uważam to za dowód słuszności tej zasady.

Narody, które mają wspólne interesy – a tym bardziej narody, które mają wspólne wartości – znajdują sposoby na pokonanie przeszkód i współpracę w celu obrony tych interesów i wartości.

Przed Fordow: kampania październikowa

Tło tego drugiego eskalacji rozpoczęło się 27 lipca 2024 r., kiedy Hezbollah wystrzelił rakietę w kierunku boiska piłkarskiego w centrum Majdal Shams, spokojnego miasteczka na północy Izraela. W tym czasie odbywał się mecz piłki nożnej dzieci. Zginęło dwanaście młodych osób. Trzydzieści cztery osoby zostały ranne. Najstarszy miał 16 lat, najmłodszy 10.

W odpowiedzi podjęliśmy jasną decyzję: ścigać i wyeliminować odpowiedzialnych za ten atak. Cztery dni później w Bejrucie namierzyliśmy i zabiliśmy szefa sztabu Hezbollahu, Fuada Shukra, najwyższego rangą dowódcę wojskowego tej organizacji.

Niektórym z was to nazwisko może być znane. Haj Mohsen był tym samym człowiekiem, który zorganizował zamachy bombowe na koszary w Bejrucie w 1983 roku, w których zginęło 241 amerykańskich marines, 58 francuskich żołnierzy i ośmiu libańskich cywilów.

W tym samym czasie otrzymaliśmy potwierdzone informacje wywiadowcze, że przywódca Hamasu Ismail Haniyeh przebywa w Teheranie, gdzie spotyka się z wysokimi rangą przedstawicielami irańskiego reżimu. Zatrzymał się w silnie strzeżonym pensjonacie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zarezerwowanym dla VIP-ów. Wykorzystaliśmy tę okazję i zlikwidowaliśmy go.

Wkrótce potem rozpoczęła się decydująca kampania, która wstrząsnęła Iranem i jego sojusznikami. Hezbollah został praktycznie rozbity. Punktem zwrotnym była operacja znana jako „Operacja Pager”.

Następnie przeprowadzono operację „Northern Arrows”, w ramach której zniszczono dziesiątki tysięcy pocisków i wyrzutni w południowym Libanie. Broń ta była skierowana przeciwko izraelskim miastom. Jej likwidacja skutecznie zneutralizowała zagrożenie militarne ze strony Hezbollahu w dającej się przewidzieć przyszłości. Kulminacją tych działań było wyeliminowanie długoletniego przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha w jego podziemnym bunkrze w dzielnicy Dahiya w Bejrucie.

Cios dla Iranu i jego strategii opartej na sojusznikach był ogromny. Upokorzenie było publiczne. Teheran zaczął przygotowywać swoją odpowiedź.

Odwet nastąpił 1 października 2024 r., kiedy Iran wystrzelił 200 pocisków balistycznych w kierunku Izraela, ale byliśmy gotowi. Pod kierownictwem sekretarza obrony USA Lloyda Austina ze strony amerykańskiej oraz moim ze strony izraelskiej, wraz z generałem Michaelem Kurillą (dowódcą Centralnego Dowództwa USA), ówczesnym szefem sztabu IDF Herzi HaLevi oraz generałem Eyalem Zamirem (ówczesnym dyrektorem generalnym Ministerstwa Obrony, a obecnie szefem sztabu IDF), zawarliśmy drugi doraźny pakt obronny.

Ten pakt wykroczył poza zakres koalicji kwietniowej. Obejmował on pierwotnych członków, a także kilka dodatkowych państw europejskich i z regionu Zatoki Perskiej, których nazwy pozostaną anonimowe.

Tym razem koalicja nie poprzestała na obronie. Podczas gdy amerykańskie baterie THAAD i platformy morskie wyposażone w system AEGIS stanowiły trzon naszej tarczy przeciwrakietowej, Stany Zjednoczone poparły i wsparły izraelską ofensywę, która nastąpiła 26 października. W ramach tego ataku izraelskie siły powietrzne zniszczyły infrastrukturę produkcji rakiet balistycznych w Teheranie.

Co ważniejsze, zlikwidowano ostatnie cztery działające systemy radarowe i obrony powietrznej S-300, oczyszczając niebo od Izraela po Teheran i tworząc warunki do kampanii powietrznej, która nastąpiła w czerwcu 2025 r.

Wraz z utratą skuteczności Hezbollahu produkcja rakiet balistycznych w Iranie drastycznie spadła, a otwarty korytarz powietrzny do serca Iranu sprawił, że spełnione zostały trzy z czterech warunków koniecznych do przeprowadzenia przez Izrael prewencyjnego uderzenia na irański program jądrowy.

Warto może zaznaczyć to, co oczywiste: nasze ataki na Hezbollah i Iran nie były impulsywne ani spontaniczne. Były one wynikiem długoterminowego planu strategicznego, opartego na dziesięcioleciach gromadzenia danych wywiadowczych i doświadczenia operacyjnego. Plan ten został dopracowany latem 2023 r. w wyniku intensywnych przygotowań, w tym spotkań okrągłego stołu i gier wojennych z naszymi najbliższymi sojusznikami. Został on udoskonalony przed każdą kampanią i wykonany z niemal idealną precyzją, gdy nadszedł odpowiedni moment.

Czerwiec 2025 r.: prewencyjny atak

Czwarty warunek wstępny, poparcie Stanów Zjednoczonych, był zwieńczeniem całego planu. Niecałe dwa tygodnie po drugiej akcji odwetowej Izraela przeciwko Iranowi, 26 października 2024 r., odbyły się wybory w Stanach Zjednoczonych. Nowa administracja miała okazję do działania. I wykorzystała ją w pełni.

Po nieudanych rozmowach dyplomatycznych zarówno Izrael, jak i Stany Zjednoczone zdecydowały, że wolny świat nie może pozwolić Iranowi na posiadanie broni jądrowej. Waszyngton nie wahał się. To, co od miesięcy było dyskutowane i ćwiczone w tajemnicy, stało się rzeczywistością.

12 czerwca Izrael rozpoczął operację. W pierwszej fazie ofensywy nasze samoloty zaatakowały irańskie fabryki rakiet, naukowców zajmujących się bronią jądrową, dowódców wojskowych i Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej, zakłady wzbogacania uranu i inne cele.

Dziesięć dni później Stany Zjednoczone wysłały strategiczne bombowce B-2 z baz w Europie i Zatoce Perskiej. Samoloty te zrzuciły bomby Massive Ordnance Penetrators na zakład wzbogacania uranu w Fordow niedaleko Kom, a także na obiekty w Isfahanie i Natanz.

Był to najbardziej złożony wspólny atak przeprowadzony kiedykolwiek przez siły izraelskie i amerykańskie. Nie była to tylko demonstracja siły ognia. Był to wyraz determinacji. Każda ze stron zrobiła to, co mogła. Izrael kierował kampanią. Stany Zjednoczone zapewniły jej strategiczne znaczenie i międzynarodowy autorytet. Razem zlikwidowaliśmy operacyjny rdzeń irańskiego programu jądrowego i na nowo zdefiniowaliśmy, jak wygląda partnerstwo w obliczu zagrożenia.

Izrael zlikwidował już kluczowe cele, ale pozostało jeszcze Fordow. Tylko Stany Zjednoczone dysponowały środkami, aby je zniszczyć. Tylko prezydent Trump mógł wydać rozkaz. Kiedy to zrobił, nie było to działanie symboliczne. Było to działanie strategiczne.

Co dalej: sojusz sprawdzony w działaniu

Po czerwcowym ataku wiele osób głośno zastanawiało się, jaki rodzaj porozumienia należy teraz sporządzić lub jaką strukturę należy sformalizować. Ale te pytania mogą już być nieaktualne.

Obecny układ regionalny, obejmujący Izrael, Stany Zjednoczone, kluczowe państwa Zatoki Perskiej i partnerów europejskich, okazał się bardziej elastyczny, bardziej operacyjny i trwalszy niż jakikolwiek formalny pakt, jaki moglibyśmy sporządzić. Nie powstał on w wyniku szczytu dyplomatycznego. Powstał w wyniku wspólnych zagrożeń, wzajemnego zaufania i realiów pola walki.

Ten nieformalny sojusz, zbudowany w trybie pilnym i udoskonalony w ramach koordynacji, nie czekał na ratyfikację. Działał i odniósł sukces bez opóźnień, bez nagłówków gazet, bez ceremonii. Udowodnił, że wspólne wartości i zaufanie operacyjne mogą przewyższyć wszelkie klauzule i artykuły.

Powinniśmy przestać zadawać sobie pytanie, czy potrzebujemy traktatu. Prawdziwe pytanie brzmi: czy jesteście gotowi uznać to, co już macie.

A ci, którzy wciąż trzymają się starych schematów, niech zastanowią się nad tym: kiedy brytyjski minister obrony wysyła wam list z prośbą o pomoc; kiedy państwa Zatoki Perskiej koordynują przestrzeń powietrzną za zamkniętymi drzwiami; kiedy amerykańscy i izraelscy piloci wykonują misje w odstępie kilku minut nad wrogim terytorium – to nie jest dyplomacja, to jest odstraszanie, to jest sojusz.

Przez lata nauczyłem się, że na Bliskim Wschodzie przemówienia, deklaracje, a nawet podpisane umowy mają niewielkie znaczenie. Liczą się działania w terenie. Stabilność, dobrobyt i pokój można osiągnąć tylko dzięki sile.

To, co mamy teraz, nie jest dokumentem; to rzeczywistość i szansa.

Izrael i jego sojusznicy na nowo zdefiniowali globalną obronność.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.