Uncategorized

To nie będzie okupacja; celem jest wyeliminowanie Hamasu.

Fiamma Nirenstein

Powstrzymanie Hamasu jest nie tylko imperatywem Izraela, ale także Zachodu.

Była to niezwykle szczera wypowiedź. Przed czwartkowym wieczornym posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa, premier Benjamin Netanjahu jasno stwierdził przed niewielką grupą dziennikarzy, że nadchodząca operacja Izraela w Strefie Gazy nie ma na celu trwałej okupacji.

Celem jest rozbicie machiny wojennej Hamasu i przekazanie w odpowiednim momencie kontroli administracyjnej wiarygodnym partnerom międzynarodowym – zaufanym państwom arabskim, które rozumieją stawkę. Będzie to jednak zmiana strategiczna. Izrael pozostanie w Gazie tylko tam, gdzie będzie to konieczne, aby zapewnić, że Strefa Gazy nigdy więcej nie stanie się bazą wypadową dla terrorystów. Decyzja ta zapadła po 672 wyczerpujących dniach wojny – dniach naznaczonych odwagą, poświęceniem i narodową odpornością, ale także głębokimi ranami: dziesiątkami tysięcy rannych, wieloma osobami z traumą psychiczną, rozbitymi rodzinami, gospodarką w trudnej sytuacji i rosnącą falą antysemityzmu w kraju i za granicą.

Debata w gabinecie bezpieczeństwa, która doprowadziła do podjęcia tej decyzji, była burzliwa, ale ostatecznie zakończyła się porozumieniem. Netanjahu był zdecydowany wysłać siły IDF do miasta Gaza i obszarów Strefy Gazy niekontrolowanych przez Izrael. Szef sztabu Eyal Zamir nalegał na bardziej ostrożne podejście, polegające na otoczeniu pozostałych bastionów terroru, aby chronić życie zakładników.

Teraz rzeczywistość zmusiła Izrael do podjęcia działań: Hamas stanowczo odmówił uwolnienia zakładników. Ci wychudzeni mężczyźni, kobiety i dzieci nie mogą czekać. Izrael nie może pozwolić Hamasowi na dalsze ich torturowanie ani na planowanie kolejnego 7 października z tuneli w Strefie Gazy.


Jak to ujął bez ogródek sekretarz stanu USA Marco Rubio: „Dopóki Hamas istnieje jako ugrupowanie zbrojne w Strefie Gazy, nie będzie pokoju; nie będzie pokojowej przyszłości, ponieważ to się powtórzy, a to nie może się nigdy powtórzyć”. Waszyngton to rozumie. W przeciwieństwie do Europy, która nadal załamuje ręce i wywiera presję na Izrael, Stany Zjednoczone postanowiły współpracować z państwem żydowskim na rzecz zakończenia wojny na warunkach zapewniających bezpieczeństwo jego mieszkańcom.

Powstający plan koncentruje się na mieście Gaza – gęsto zaludnionym ośrodku, gdzie dowództwo Hamasu okopało się, używając mieszkańców jako tarczy. Uważa się, że tam znajdują się zakładnicy. Izrael ewakuowałby cywilów do nowo utworzonych stref humanitarnych – obozów, szpitali, centrów pomocy – przygotowanych w ciągu kilku tygodni. W tym czasie izraelskie siły zbrojne wstrzymałyby natarcie, aby umożliwić bezpieczny przejazd i oddzielenie cywilów od podziemnych kryjówek Hamasu. Szesnaście nowych centrów pomocy wspieranych przez Stany Zjednoczone działałoby przez całą dobę, dostarczając żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Gdy cywile znaleźliby się w bezpiecznym miejscu, wojsko przystąpiłoby do zdecydowanej akcji.

To może być punkt zwrotny. Dwadzieścia lat temu Izrael wycofał się ze Strefy Gazy, likwidując społeczności i pozostawiając infrastrukturę rolniczą w nadziei, że międzynarodowa pomoc i nowe możliwości przyczynią się do powstania pokojowego sąsiedztwa palestyńskiego. Zamiast tego Hamas zniszczył szklarnie, wykopał tunele wojenne i rozpętał dwie dekady terroru, którego kulminacją były krwawe zbrodnie z 7 października 2023 r.


Powstrzymanie Hamasu jest nie tylko koniecznością dla Izraela, ale także dla Zachodu. Jeśli Zachód nie jest w stanie stawić czoła ludobójczej islamskiej organizacji po największej masakrze Żydów od czasów Holokaustu, traci swoje moralne prawo do istnienia. Jednak Europa, obsesyjnie dążąca do utworzenia państwa palestyńskiego bez granic, przywódców i zabezpieczeń, w przewrotny sposób zachęciła Hamas do odrzucenia kolejnej umowy o uwolnieniu zakładników. Zamiast domagać się od Izraela zaprzestania kampanii, europejscy przywódcy powinni wezwać Hamas do kapitulacji i uwolnienia ofiar. Byłby to prawdziwy test na to, czy zależy im na pokoju.

Izrael zapłacił już ogromną cenę – ponad tysiąc zabitych żołnierzy. Mimo to armia pozostaje gotowa do walki, zjednoczona i niezrównana pod względem umiejętności oraz determinacji. Siły Obronne Izraela nie walczą o frakcję polityczną, ale o zakładników, o bezpieczeństwo każdego obywatela i o przyszłość, w której Hamas nigdy więcej nie będzie mógł skropić tej ziemi krwią. Historia zapamięta, kto stanął po stronie Izraela w tej walce, a kto stanął mu na drodze.

To nie będzie okupacja; celem jest wyeliminowanie Hamasu.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.