Itay Ilnai

Generał Michael Kurilla nawiązał nierozerwalne więzi wojskowe z Izraelem, które okazały się kluczowe w konfrontacji z Iranem oraz w operacjach obronnych w regionie. „Moja matka zawsze mi powtarzała, że za wsparcie dla Izraela Bóg mi wynagrodzi” – powiedział kiedyś.
Kluczowa rozmowa, która zmieniła bieg historii
8 kwietnia 2024 roku, tydzień po zabójstwie irańskiego generała Hassana Mahdawiego w Damaszku, dowództwo Sił Obronnych Izraela (IDF) otrzymało niepokojące informacje. Iran miał odpowiedzieć, wystrzeliwując setki pocisków balistycznych, dronów i pocisków manewrujących w kierunku Izraela. Kiedy wiadomość dotarła do ówczesnego szefa sztabu IDF, Herziego Haleviego, jego natychmiastową reakcją było podniesienie słuchawki. „Erik”, powiedział do telefonu, „potrzebuję twojej pomocy”.
Erik to drugie imię czterogwiazdkowego generała Michaela Kurilli, ustępującego dowódcy Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych (CENTCOM). Podwładni zwracają się do niego „generał”, ale koledzy prywatnie nazywają go „Gorylem” – to przez imponującą posturę i czterdziestoletnie doświadczenie bojowe. Tylko najbliżsi przyjaciele ośmielają się mówić do niego „Erik”.
Trzy dni po tej kluczowej rozmowie Kurilla przybył do Tel Awiwu i wziął udział w spotkaniu Forum Szefów Sztabów w Kirya. Organizatorzy przygotowali dla niego miejsce przy głównym stole obok Haleviego. Razem, ci dwaj generałowie, przeprowadzili błyskotliwą, międzynarodową operację obronną, która niemal całkowicie zneutralizowała to, co historia zapamięta jako „pierwszą noc rakietową Iranu”. Zewnętrzni obserwatorzy zauważyli, że IDF wydawało się mieć dwóch szefów sztabu – ocena ta okazała się niezwykle trafna.
Izrael w centrum parasola ochronnego
Operacja ta pozwoliła Kurilli i Izraelowi czerpać korzyści z szeroko zakrojonych przygotowań wojskowych i politycznych, w których amerykański generał pełnił rolę głównego koordynatora. Dzięki niezachwianej determinacji i wyjątkowym umiejętnościom interpersonalnym, z powodzeniem zmobilizował szefów sztabów państw Bliskiego Wschodu. Stworzył ramy współpracy, które dały regionowi siłę pod parasolem ochronnym Stanów Zjednoczonych. Konsekwentnie umieszczał Izrael w centrum tego parasola, nalegając, aby jego przedstawiciele uczestniczyli w każdym spotkaniu i we wszystkich briefingach.
W historycznych zapisach wojny, która wybuchła 7 października, 59-letni generał Kurilla zajmie zaszczytne miejsce. Urodzony w Kalifornii, a wychowany w Minnesocie, w 1988 roku ukończył Akademię Wojskową West Point. Służył w Iraku, Kosowie i Afganistanie, gdzie został ranny podczas bombardowania w bitwie o Mosul. Mianowanie na dowódcę CENTCOM w kwietniu 2022 roku nastąpiło tuż przed wybuchem wojny, w idealnym momencie.
Wytrawni wojownicy Kurilla i Halevi nawiązali niezwykle bliską przyjaźń, podtrzymywaną podczas dziesiątek wizyt amerykańskiego generała w Izraelu, głównie w czasie wojny. Ta osobista więź przełożyła się na wyjątkową koordynację operacyjną, którą można było zaobserwować podczas pierwszej i drugiej nocy rakietowej, operacji „Many Ways” wymierzonej w zakład chemiczny SSRC w Syrii, a zwłaszcza podczas izraelskiego ataku na Iran.
Rola Kurilli wykraczała poza funkcje wojskowe i obejmowała dyplomatyczne działania na rzecz Izraela. Jako osoba podlegająca bezpośrednio prezydentowi, wiedział, jak wpływać na Joe Bidena, gdy Izrael potrzebował pomocy. W rezultacie Kurilla stał się kluczową postacią, która złagodziła opór administracji Bidena wobec operacji w Rafah i kampanii w Libanie – dwóch krytycznych momentów wojny. Tam, gdzie izraelskie władze polityczne i administracja amerykańska miały trudności z koordynacją, Kurilla pełnił rolę niezbędnego pomostu. Bez jego interwencji strategiczna pozycja Izraela wyglądałaby zupełnie inaczej.
Honorowanie zobowiązań rodzinnych i pożegnanie z mundurem
Halevi przekazał sieć bliskich relacji z Kurillą swojemu następcy, generałowi broni Eyalowi Zamirowi. Można przypuszczać, że Zamir również wykorzystał swoje kontakty z dowódcą CENTCOM podczas kampanii perswazyjnej, która skłoniła Donalda Trumpa do zezwolenia na zbombardowanie irańskich instalacji jądrowych w ostatnim dniu operacji. To historyczne osiągnięcie stanowiło zwieńczenie kariery Kurilli w CENTCOM.
W poniedziałek odbędzie się ceremonia pożegnania Kurilli w Stanach Zjednoczonych, oznaczająca jego odejście z wojska i przejście na emeryturę. Szef sztabu IDF, Zamir, skoordynował swoją wizytę roboczą w USA tak, aby zbiegła się z tym wydarzeniem, ale musiał odwołać plany, kiedy porozumienie w sprawie uwolnienia zakładników ostatecznie się rozpadło.
Kurillę zastąpi jego zastępca, wiceadmirał Brad Cooper, reprezentujący marynarkę wojenną. Cooper przejmuje doskonale funkcjonujący mechanizm współpracy regionalnej w ramach CENTCOM. Ma bogate doświadczenie w wizytach w Izraelu i był odpowiedzialny za wzmocnienie współpracy morskiej między CENTCOM a IDF. Chociaż dyplomacie Cooperowi brakuje cech „goryla”, pozostaje nadzieja, że odpowiednio wypełni rolę swojego poprzednika, szczególnie w zakresie specjalnych relacji z IDF.
Kontakt na równym poziomie
Z pewnością zaangażowanie Kurilli w wspieranie Izraela służyło interesom CENTCOM w konfrontacji z Iranem, jednocześnie umacniając dominację Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Ostatecznie pozostaje on amerykańskim generałem, a nie oficerem IDF.
Niemniej jednak, jego niezmienne oddanie dla bezpieczeństwa Izraela wynikało w równym stopniu z osobistych kontaktów nawiązanych z kierownictwem IDF, jak i z emocji, które towarzyszyły mu podczas licznych wizyt. Hotel w Tel Awiwie, w którym regularnie się zatrzymywał, niedawno gościł ewakuowanych z Kiryat Shmona. Kurilla miał w zwyczaju siadać z nimi, pytać o ich samopoczucie i dodawać otuchy. Odwiedził dziesiątki jednostek IDF, nie tylko po to, aby poznać ich możliwości, ale także, aby nawiązać kontakt z żołnierzami na poziomie oczu. „Naprawdę mu zależało” – zauważyła osoba, która towarzyszyła mu podczas kilku wizyt.
Ostateczny dowód jego więzi z Izraelem pojawił się w piątek, podczas pożegnalnej, czterdziestej wizyty w kraju. Po raz pierwszy odwiedził Ścianę Płaczu, ubrany w cywilne ubranie i okulary przeciwsłoneczne. Górując nad rabinem Ściany Płaczu, Shmuelem Rabinovich, który go powitał, sprawiał wrażenie całkowicie swobodnego. „Moja mama zawsze mi mówiła, że za moje wsparcie dla Izraela Bóg mi wynagrodzi” – powiedział.
Generał, dyplomata i prawdziwy przyjaciel: Michael Kurilla
Kategorie: Uncategorized

