Uncategorized

Wygląda na to, że wojna się kończy.

Anna Grabowska

Proszę Państwa, wygląda na to, że wojna się kończy. A z nią kończy się cały ten dwuletni eksperyment humanitarno-psychologiczny pod tytułem: „Pomóż Gazie przez internet”. Dwa lata zbiórek, aukcji, flotylli i łzawych kampanii. Dwa lata ludzi, którzy autentycznie wierzyli, że można przelewem opłacić ewakuację z Rafah.

Wiedzieliśmy przecież wszyscy, że Gaza była odcięta. Żadnych banków, żadnych wypłat, żadnych przelewów, żadnych kart. Od końca 2023 roku – pełna blokada systemu finansowego. Nie było jak przekazać pieniędzy, nie było komu ich wypłacić, nie było nawet kogo rozliczyć. Ale czy to kogokolwiek powstrzymało? Nie. Bo chęć poczucia dobra jest dziś silniejsza od rozumu.

Powstał rynek sumienia. Kufije, torby, kubki, koszulki. „Pomóż rodzinie z Rafah”, „Zajmuję się całą rodziną, jest pięcioro dzieci do wyżywienia „, „Zbiórka na transport dziecka do Egiptu”, „Kup kufiję, wesprzyj Palestynę”. Oni klikali. Oni płakali. Oni kupowali i wierzyli, że ich przelew uratuje świat. Kufija szyta w Pakistanie, nadruk w Berlinie, marża w euro. Ważne by sprzedać z komentarzem: „Zysk przeznaczony dla Gazy”. Dla Gazy? Dla kogo konkretnie? Dla której rodziny, instytucji? Dla jakiego konta? Nie wiadomo. Ale w sieci to nie ma żadnego znaczenia. Liczy się symbolika.

A potem pojawiła się flotylla. Symboliczna kulminacja całego tego spektaklu. 42 statki, 150 aktywistów, 150 kamer, kilka ton sprzętu fotograficznego i… uwaga – około dwóch ton pomocy humanitarnej. Dwie tony! To jest mniej niż ładunek jednej dziesiątej ciężarówki, która codziennie przekraczała przejście Kerem Shalom. Dwie tony wobec dziesiątek tysięcy ton wwożonych co tydzień w konwojach ONZ. Pomoc w rozmiarze happeningowym, a więc i ładunek propagandowy, a nie humanitarny.

Bo w tym samym czasie, kiedy flotyllę przechwytywano z wielką medialną pompą, COGAT raportował, że tylko w jednym tygodniu do Gazy wjechało ponad 1 200 ciężarówek z pomocą, w sumie 23 000 ton towarów. Z kolei ONZ (OCHA) podawało, że nawet w najtrudniejszych dniach liczba transportów sięgała 200-300 ciężarówek dziennie. Każda z nich niosła średnio 20 ton ładunku – żywność, leki, wodę, paliwo. Czyli, proszę Państwa, ta cała śmieszna flotylla ze swoją propagandą dostarczyła tyle, ile jedna ciężarówka z konwoju ONZ wjeżdżała w ciągu piętnastu minut.

Taki to, proszę Państwa, właśnie jest cały absurd tej wojny medialnej. Symbole zastąpiły logistykę, hasztagi konwoje, a farsa zastąpiła fakty. Tam, gdzie ONZ, WFP i COGAT mozolnie budowały system dostaw, oni woleli selfie na tle morza i flag. Biedacy, napadnięci, porwani przez żydowskich piratów, sromotnie uwięzieni, z całą serią tortur w pakiecie. Mówili o blokadzie, o okrucieństwie, o ludobójstwie. I powtarzali słowo „Hamas” bez cudzysłowu.

Bo przecież przez te dwa lata Hamasowi udało się dokonać rzeczy niebywałej: przeistoczyć się z organizacji terrorystycznej w „ruch oporu”. I to nie na polu bitwy, ale w komentarzach pod postami. Nagle zaczęto mówić o nim jak o legalnym rządzie, o „bojownikach o wolność”, o „ludziach, którzy bronią swojego narodu”. Słowa – tylko słowa – ale jak wiemy, to one zawsze budują rzeczywistość szybciej niż autentyczne ciężarówki z pomocą.

W międzyczasie policje, prokuratury i służby w kilku krajach zaczęły przebijać bańkę. W Polsce, śledztwo w Katowicach: fałszywe fundacje, fikcyjne zbiórki, ponad 1,5 miliona złotych wyłudzonych od darczyńców. W Niemczech, likwidacja organizacji Samidoun, która pod pozorem pomocy finansowała „święte slowa Hamasu”. W Indiach – aresztowania ludzi zbierających dziesiątki milionów rupii „na Gazę”, a w rzeczywistości prowadzących biznes na emocjach naiwnych. Wszędzie obowiązuje ten sam schemat: hasło, konto, obraz, łzy, przelew oraz zniknięcie.

Proszę Państwa, nikt z tych pieniędzy nie zobaczył w Gazie ani grosza. Nie było jak, nie było komu, nie było dokąd. Gaza przez te dwa lata żyła z tego, co wjeżdżało oficjalnie, pod kontrolą COGAT, ONZ, Czerwonego Krzyża, Światowego Programu Żywnościowego. Cała reszta, ta medialna, sentymentalna i jakże rzewna – była napompowanym balonem.

I dziś, gdy to wszystko się kończy, chciałabym zapytać szanownych darczyńców: czy Ci, którzy klikali, rozumieją już, że byli tylko częścią kampanii, służyłącej czemuś zupełnie innemu niż pomoc? Czy wiedzą, że tam, gdzie miała być slynna solidarność, była propaganda? Czy czują, że przez dwa lata karmiono ich klamstwem, w którym wybielono Hamas, a Izrael obrzucano błotem?

Jeszcze nie?

Proszę Państwa, jeśli coś warto zapamiętać z tej wojny, to właśnie to. Dwie tony medialnej pomocy wobec 23 tysięcy ton realnej. Dwa lata kłamstw wobec faktów, które leżały na stole. I jedno pytanie, które nie daje mi spokoju: jak to możliwe, że tak wielu wykształconych ludzi dało się nabrać na tak prosty numer?

Nie wiem, czy w ogóle odpowiedź istnieje. Jedno jest pewne – jeśli jeszcze raz zobaczymy flotyllę z hasłem „solidarność”, to przynajmniej będziemy wiedzieć, ile ta solidarność waży. Dokładnie dwie tony. I ani grama sensu.

Wszystkie wpisy Ani TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Antysemityzm, cwani oszuści i useful idiots. Bardzo skuteczne połączenie.
    Chcialabym bardzo żeby tymi oszustami byli ( według schematu…) Żydzi i przekazali te pieniądze do Izraela – byłoby naprawdę zabawnie !

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.