
Cisza, obrazy, pamięć: Debiut Kingi Michalskiej
Film Bedrock, w Polsce Pod powierzchnią, debiutancki pełnometrażowy dokument Kingi Michalskiej, to jedno z najbardziej poruszających i dojrzałych dzieł, jakie pojawiły się w ostatnich latach w polsko-kanadyjskiej przestrzeni filmów dokumentalnych. Tydzień temu miałem okazję wprowadzać ten film podczas tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów EKRAN w Toronto i już wtedy wiedziałem, że jest to obraz, który zostanie ze mną na długo – nie tylko, jako widzem, lecz również, jako kimś głęboko zanurzonym w historię, pamięć i tożsamość polsko-żydowską. Ten film działa na poziomach, które wykraczają poza zwykłe doświadczenie kinowe: dotyka zarówno intelektu, jak i emocji, zarówno pamięci zbiorowej, jak i osobistych dróg rozumienia przeszłości.
Bedrock to film o Polsce, ale jeszcze bardziej – o tym, co skrywa pod powierzchnią. Dosłownie i metaforycznie. O warstwach historii, które wciąż kształtują współczesność, o śladach, które nie zniknęły mimo upływu dekad, o pamięci osadzonej w krajobrazie i ludzkiej świadomości. Michalska prowadzi nas przez wioski, pola, małe miasteczka i lasy współczesnej Polski – przestrzenie, które większości ludzi wydają się zwyczajne, ale które dla wielu z nas, zwłaszcza dla osób o splecionym dziedzictwie polsko-żydowskim, są czymś znacznie więcej. To miejsca, w których widzimy nieobecność. Widzimy puste pola, które kiedyś były czyimś domem. Stojąc wśród tych pejzaży, często czujemy, że ziemia pamięta więcej niż ludzkie słowa.
Właśnie o tym jest ten film. Michalska nie proponuje widzowi wykładu ani uporządkowanej, historycznej narracji. Odrzuca archiwalia, komentarz i tradycyjną konstrukcję dokumentu. Zamiast tego wybiera ciszę, obserwację i poetycką kontemplację. Pozwala, by obrazy mówiły same, a ludzie, których spotyka, wyrażali to, co niewygodne, pęknięte, nieoczywiste. Ten brak nachalności jest niezwykle dojrzałym wyborem – i w moim odczuciu dowodem na wielką wrażliwość reżyserki.
Moje własne lata badań nad historią mojej rodziny – dziesiątki krewnych zamordowanych bądź ocalonych – sprawiają, że jestem szczególnie wyczulony na filmy o pamięci, traumie i polsko-żydowskich relacjach. Bedrock trafił w tę strunę wyjątkowo mocno. Widziałem w nim znajome pęknięcia, stare rany, ale też życzliwe próby ich dotknięcia bez oceniania. Film odsłania codzienność ludzi – Polaków żyjących dziś – którzy nie wybrali historii, ale zostali w nią wpisani poprzez miejsce urodzenia, rodzinne opowieści, a czasem poprzez ich brak. To portrety ludzi, którzy uczą się żyć w kraju, gdzie pamięć Zagłady jest wszechobecna, choć często niewidoczna. I jest w tym pewna prawda, którą rozpoznawałem z własnych rozmów i lektur: że Polacy po wojnie odziedziczyli tożsamości sprzeczne i trudne – ofiar, świadków, ocalałych, ratujących, a niekiedy także uczestników przemocy. Że te warstwy rzadko występują pojedynczo. Że w wielu rodzinach wszystkie te role splatają się ze sobą. Film Michalskiej pokazuje to w sposób uczciwy.
Jednym z najbardziej poruszających aspektów Bedrock jest sposób, w jaki reżyserka pokazuje współczesność – nie jako echo przeszłości, lecz jako jej bolesną i czasem niepokojącą kontynuację. Podczas zdjęć powstała na granicy polsko-białoruskiej zapora, a przez lasy, w których kiedyś ukrywali się Żydzi uciekający przed śmiercią, zaczęli przedzierać się współcześni uchodźcy, na których również czyha ostateczny dramat śmierci. Michalska świadomie nie zestawia tych doświadczeń na zasadzie analogii. A jednak sama powtarzalność ludzkich dramatów, powracające strategie wykluczenia, lęku i politycznej przemocy – to wszystko tworzy niepokojący rezonans. Dla mnie ta zbieżność była jednym z najmocniejszych momentów filmu.
Dużym atutem filmu jest jego warstwa wizualna. Zdjęcia Hanny Linkowskiej – autorki znanej m.in. z krótkometrażowego filmu Miss Holocaust. Nie ma tu żadnych “miejsc pamięci”, żadnych cmentarzy, pomników czy muzeów. Kamera rejestruje bieżącą codzienność ludzi i krajobrazu, który nie krzyczy, a jednak milcząco nosi w sobie ciężar przeszłości. Światło, faktury, rytm przestrzeni – wszystko to buduje atmosferę, w której historia jest odczuwalna, choć niewidoczna. Wielokrotnie, w czasie seansu, łapałem się na tym, wpatruję się w głąb obrazu, próbując dostrzec to, co zostało ukryte przez czas i powraca jedynie w postaci intuicji. W tym sensie film operuje językiem zbliżonym do medytacji.
Warto również podkreślić znakomitą pracę nad dźwiękiem i ścieżką muzyczną. To kolejny element, który działa w filmie niemal podskórnie. Dźwięk otoczenia, subtelne motywy muzyczne, powtarzalne szmery natury – wszystko to buduje poczucie obcowania z czymś, co zarazem jest i nie jest obecne. Wydaje mi się, że ta warstwa jest jednym z kluczy do emocjonalnej siły filmu. Pozwala widzowi wejść głęboko w przestrzeń, w której historia nie jest faktem, lecz doświadczeniem.
Choć film nie daje odpowiedzi, stawia pytania, z którymi trudno się rozstać. Jak żyć w miejscu naznaczonym traumą, która nie została wypowiedziana? Jak upamiętniać, nie redukując przeszłości do politycznych haseł? Jak mówić o winie i odpowiedzialności, gdy od wydarzeń minęło osiemdziesiąt lat, a pokolenia, których to bezpośrednio dotyczyło, odchodzą? Wreszcie – co oznacza życie w świecie, gdzie pamięć jest jednocześnie konieczna i bolesna? Pytania te dotykają mnie osobiście od lat. Bedrock pozwala się z nimi zmierzyć ze szczególną wrażliwością. W tym filmie widać nie tylko artystyczną wrażliwość, ale też olbrzymią empatię i uważność – cechy, które są niezbędne, by opowiadać o pamięci z szacunkiem i powagą. Bedrock nie jest filmem łatwym, ale jest filmem głęboko potrzebnym.Zatem na koniec warto wspomnieć o dystrybucji filmu, ponieważ jest to obraz, który powinien dotrzeć do szerokiego grona widzów. W Kanadzie Bedrock rozpowszechnia Film du 3 mars, a poza nią – Filmoption International. Aby zarezerwować pokaz filmu, można też skontaktować się z międzynarodowym właścicielem praw dystrybucji za pośrednictwem Anne-Julie Lalande pod adresem anne-julie@filmoption.com. Mam nadzieję, że ten obraz trafi również na festiwale i pokazy edukacyjne w różnych krajach, bo jego przekaz jest uniwersalny i może stać się ważnym narzędziem dialogu o pamięci, historii i współczesności.
Piotr Jassem
Kategorie: Uncategorized

