Uncategorized

„Warto wystrzegać się tej niebezpiecznej bajki na dobranoc.

Michael Oren

Szczególnie w kwestii Iranu nie brakowało opowieści, które sami sobie wmawialiśmy”.

W potocznym języku hebrajskim istnieje poruszające wyrażenie, którego nie da się w pełni oddać w innych językach. Brzmi ono: „To są bajki na dobranoc, które opowiadamy samym sobie”. Choć przywołuje ono obraz rodziców czytających dzieciom ilustrowaną książeczkę, w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z troską rodzicielską ani z dzieciństwem. Zamiast sielankowej sceny, opisuje ono dramatyczną rzeczywistość: rodziny te, święcie przekonane, że śmiertelne zagrożenie minęło, w rzeczywistości kładą swoje dzieci do łóżek w schronach przeciwbombowych.

Bez wątpienia najbardziej przerażającą „bajką”, jaką sobie wmawialiśmy, były lata poprzedzające 7 października. Powtarzaliśmy mit o tym, że Hamas został skutecznie odstraszony, że skupił się na rozwoju Strefy Gazy i nie ma zamiaru atakować. 7 października zginęło 1200 Izraelczyków – żołnierzy i cywilów – a od tego czasu poległo kolejnych 800. Jednak proces tworzenia złudnych opowieści wcale się na tym nie skończył.

Po błyskotliwych operacjach z użyciem pagerów i krótkofalówek, eliminacji Hassana Nasrallaha oraz sukcesach operacji oczyszczania południowego Libanu jesienią 2024 roku, znów wmawialiśmy sobie, że Hezbollah jest skończony. Dziś wiemy, jak daleko mu do upadku. Organizacja ta wciąż jest w stanie ostrzeliwać północny i środkowy Izrael setkami rakiet. Gdyby optymistyczne wizje były choć w części prawdziwe, armia nie przygotowywałaby się obecnie do szeroko zakrojonej operacji lądowej w południowym Libanie.

Szczególnie wiele mitów narosło wokół Iranu. Wmawiano nam, że reżim pęka od środka, że arsenały rakietowe są na wyczerpaniu, a naród irański lada chwila powstanie, by odzyskać wolność. Okazało się to jedynie częściową prawdą, a w kluczowych aspektach – kompletną fikcją. Pisząc ten artykuł w 16. dniu wojny, sam musiałem wielokrotnie uciekać do schronu.

Choć politycy chętnie obarczają winą generałów i Sztab Generalny, żadna gałąź izraelskich władz nie ma monopolu na snucie mrzonek. Zjawisko to nie jest zresztą nowe. Czy pamiętają Państwo, jak Jaser Arafat, podpisując porozumienia z Oslo w 1993 roku, miał definitywnie wyrzec się terroryzmu? Pamiętają Państwo zapewnienia, że wycofanie się Sił Obronnych Izraela z Libanu w 2000 roku zmieni ten kraj w spokojnego sąsiada? Albo że wycofanie się ze Strefy Gazy w 2005 roku zapoczątkuje erę pokoju na Bliskim Wschodzie?

Chociaż te historie wyrządziły nieobliczalne szkody, trudno winić przywódców za ich powtarzanie. Podobnie jak dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa przed snem, tak ludzie – a zwłaszcza Izraelczycy – potrzebują nadziei. Jednak obok historycznych dokonań naszej armii, najważniejszym owocem tej wojny musi być kres „bajek na dobranoc”. Możemy je dziś czytać naszym dzieciom w schronach, ale nigdy więcej nie możemy pozwolić, by te opowieści uśpiły naszą czujność.


„Warto wystrzegać się tej niebezpiecznej bajki na dobranoc.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.