O Żydach wierzących w Jezusa

Chrześcijanie z Syjonu

  • Nikt inny nie ma tak wielkiego wpływu na politykę USA wobec Izraela, jak amerykańscy chrześcijanie-syjoniści. Dla nich wspieranie Izraela to święty obowiązek, inspirowany lekturą Biblii.

  • Polska Biblia Tysiąclecia zawiera cztery mapy starożytnej Ziemi Świętej. Tymczasem w wydanych w Ameryce protestanckich Bibliach często pojawia się również mapa współczesnego Izraela „The Holy Land Today” (Ziemia Święta dzisiaj). Pokazuje ona to państwo w granicach przed wojną sześciodniową z 1967 r. Z kolei w wydanym w 1997 r. egzemplarzu Biblii zwanej NAS (New American Standard) można znaleźć mapę współczesnego Izraela wraz ze Wzgórzami Golan, Zachodnim Brzegiem Jordanu oraz Strefą Gazy.

  • Nie ma tu przypadku. Dla amerykańskich protestantów – zwłaszcza ewangelikalnych – Państwo Izrael to ciąg dalszy świętej narracji, którą znają z Biblii. Dla nich współczesny i biblijny Izrael to niemal jedno i to samo.

  • 1.

  • Ta szczególna postawa wobec ludu, z którego pochodził Jezus, oraz wobec ziemi, na której przeszło 2 tys. lat temu się narodził, to znak rozpoznawczy chrześcijańskich syjonistów. Dla nich starożytne przymierze Boga z ludem Izraela nie wygasło wraz z nowym przymierzem w Jezusie, a Bóg dał Żydom ziemię Izraela na wieczność i dlatego wszyscy chrześcijanie mają święty obowiązek wspierania ludu Izraela – zwłaszcza w Ziemi Świętej.

  • Syjonizm chrześcijański jest dziś kluczowym elementem wiary chrześcijan ewangelikalnych, którzy od pół wieku stanowią dominujący nurt w amerykańskim protestantyzmie. Przynależą do zborów, które powstały po reformacji – a więc nie są to luteranie, anglikanie i prezbiterianie, lecz przede wszystkim baptyści i zielonoświątkowcy. Wyróżnia ich gorliwa wiara i przeświadczenie o potrzebie powtórnego duchowego narodzenia się dorosłej osoby. Wierzą też w kosmologię, która ma jasny początek i określony koniec. Opierając się na Księdze Rodzaju, wyznają kreacjonizm i odrzucają darwinizm.

  • Skłaniają się ku dosłownemu czytaniu Biblii, oczekują faktycznego powrotu Jezusa. Są przekonani, że w ostatnich dniach spełnią się proroctwa – że pojawi się anty-Chrystus, dojdzie do Armagedonu i nadejdzie królestwo Jezusa. Jak pokazują niedawne sondaże, aż 79 proc. chrześcijan w Ameryce wierzy w powtórne przyjście Chrystusa, 20 proc. z nich jest przekonanych, że nastąpi to za ich życia.

  • W tych wierzeniach pierwszoplanową rolę odgrywa oczywiście Izrael. Dlatego na długo, zanim Żydzi w Europie zaczęli myśleć o utworzeniu własnego państwa w Palestynie, to właśnie ewangelikalni podjęli już w tym celu konkretne kroki. Byli przekonani, że im szybciej Żydzi wrócą do Ziemi Świętej, tym szybciej nastąpi powrót Jezusa.

  • 2.

  • W konflikcie izraelsko-palestyńskim pięć razy więcej Amerykanów popiera Izrael niż Palestyńczyków i ta proporcja nie zmienia się od dekad. Najbardziej gorliwymi orędownikami tej polityki są oczywiście chrześcijanie ewangelikalni, czyli co trzeci Amerykanin. Licząc tylko wyborców, to aż 70 mln ludzi. Dla porównania, 4 mln żydowskich wyborców w USA stanowi zaledwie 2 proc. elektoratu. Zdecydowanie największe proizraelskie lobby w Ameryce to organizacja chrześcijańskich syjonistów Christians United For Israel (CUFI, Chrześcijanie Zjednoczeni na rzecz Izraela), szczycąca się ponad milionem członków.

  • Żadne jednak lobby nie mogłoby odnieść sukcesów w niesprzyjającej atmosferze społecznej. Tego faktu nie zrozumieli John Mearsheimer i Stephen Walt, którzy w słynnej książce „Lobby izraelskie w USA” skupili się na wpływie Żydów na amerykańską politykę zagraniczną i ledwo wspomnieli o chrześcijańskim syjonizmie. Kilka miesięcy po ukazaniu się tej pracy znany politolog Walter Russell Mead skrytykował jej autorów w prestiżowym piśmie „Foreign Affairs”: „Zwolennicy teorii spiskowych wskazują na spisek Żydów albo – bardziej eufemistycznie – na »lobby żydowskie«, by wytłumaczyć, dlaczego poparcie dla Izraela w USA wzrasta, podczas gdy sympatia dla Izraela w kręgach dawnego establishmentu religijnego i intelektualnego słabnie. Tymczasem właściwej odpowiedzi należy szukać w dynamice amerykańskiej religii. Ewangelikalni cieszą się coraz większą siłą w społeczeństwie i polityce. Nie należy obwiniać za to Żydów”.

  • Nawet jednak w takim prosyjonistycznym społeczeństwie jak amerykańskie lobby proizraelskie ponosi porażki, czego przykładem jest głośna ostatnio sprawa nuklearnego programu Iranu. Otóż mimo że CUFI i organizacje żydowskie zwarły szeregi w walce przeciw układowi z Iranem, mimo zmasowanego izraelskiego PR, zmęczone wojnami społeczeństwo amerykańskie wolało dać szansę pokojowi.

  • 3
  • Przychylność protestantów wobec Żydów sięga czasów reformacji, która – zwłaszcza w wydaniu kalwinistycznym – odkryła w nich biblijnych Izraelitów. Cała wczesna kultura amerykańska była tak przesiąknięta hebraizmem, że na każdym z 10 uniwersytetów, założonych przed rewolucją amerykańską, język hebrajski był obowiązkowy.

  • Chrześcijański syjonizm, znany jeszcze w XIX w. jako restauracjonizm, stał się energicznym ruchem w amerykańskim społeczeństwie. Od początku lat 30. XIX w. mormoński prorok Joseph Smith wołał o przywrócenie Żydom ich starożytnej ojczyzny. Artykuł 10 zasad wiary Kościoła mormońskiego brzmi: „Wierzymy, że nastąpi dosłowne zgromadzenie Izraela”. Kilka lat później profesor hebraistyki na New York University wydał książkę „Wizje w dolinie, czyli ożywienie wysuszonych kości Izraela”. Autor dowodził w niej, że proroctwa zawarte w Starym Testamencie „oferują solidne fundamenty, by wierzyć, że jesteśmy teraz na progu powrotu Żydów do Syrii oraz ich wcielenia do Kościoła”. Autor tych słów nazywał się… George Bush i był stryjecznym bratem praprapradziadka prezydenta George’a W. Busha.

  • To jednak ewangelikalny działacz William Blackstone stoi za najciekawszym wydarzeniem związanym z syjonizmem chrześcijańskim w XIX-wiecznej Ameryce. Mowa o Memoriale Blackstone’a, petycji złożonej w marcu 1891 r. – sześć lat przed syjonistycznym kongresem w Bazylei! – skierowanej do prezydenta Benjamina Harrisona. Potępia się w nim prześladowanie Żydów w Rosji i apeluje do prezydenta Harrisona, by rząd USA wpłynął m.in. na cara i osmańskiego sułtana w sprawie umożliwienia Żydom powrotu do Palestyny. Petycję podpisało ponad 400 znanych osobistości. Byli wśród nich: marszałek Izby Reprezentantów, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, przewodniczący Sądu Najwyższego i przyszły prezydent William McKinley, J.P. Morgan i John D. Rockefeller oraz redaktorzy naczelni „New York Timesa” i „Chicago Tribune”.

  • W odpowiedzi na Memoriał administracja Harrisona podjęła przynajmniej kilka kroków, choć – jak się później okazało – z niewielkim skutkiem. M.in. poproszono o opinię amerykańskiego konsula w Jerozolimie, który odpowiedział, że „Turkowie zazwyczaj nie przekazują całych prowincji w prezencie”. Sam Blackstone przypomniał o sobie jeszcze w 1917 r., gdy to m.in. za jego namową prezydent Woodrow Wilson poparł brytyjską Deklarację Balfoura, mówiącą o ustanowieniu w Palestynie narodowego domu dla narodu żydowskiego.

caly artykul znajdziesz jak

KLIKNIESZ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: