Uncategorized

1913. Rok przed burzą – recenzja nowej ksiazki

Nadeslala  Aleksandra Buchaniec-Bartczak

fzp

Rok rozpisany na miesiące, miesiące pulsujące opowieściami o wszystkim i o wszystkich. Nie na darmo Florian Illies przez kilka lat pracował jako felietonista. To ten język, to ten styl. Zachęcający do sięgnięcia po specyficzną – subiektywną, wybiórczą, autorską kronikę jednego roku. Roku 1913.

 A był to rok wyjątkowy! Ostatni “przed” pierwszą z wielkich wojen XX wieku, co z perspektywy czasu dodaje mu smaczku i pikanterii, naznacza sentymentalną tęsknotą.

 Co począć, gdy aukcja charytatywna zalicza klapę? Artyści zaczynają wzajemnie licytować swoje dzieła. Duma własna, albo pusta kasa. Mniejszy wstyd. Franz Marc, Oskar Kokoschka, Paul Klee, Wasilij Kandinsky… Dzisiejsza wartość zlekceważonych w 1913 roku obrazów to dwieście milionów euro!

 Proza życia contra artyzm. Tomasz Mann pracuje nad nową powieścią, ale przeszkadza mu… dywan, a ściślej mówiąc złość na sprzedawcę dywanów, który oszukał pisarza. Zamiast wyczarowywać “Czarodziejską Górę” Mann sądzi się o przepłacony nabytek.

 W ostatniej chwili odratowano niedoszłą samobójczynię Virginię Woolf. Ma wracać do równowagi w posiadłości przyrodniego brata, który molestował ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Mąż Virginii nie widzi problemu.

 Krytycy sztuki ostro punktują Picassa. Według nich jest artystą słabowitym i niesamodzielnym, który niechybnie utknął w martwym punkcie.

 W Lasku Wiedeńskim Freud zbiera grzyby. Znajduje zawsze największe i najbardziej dorodne. Każdą kolejną zdobycz nakrywa kapeluszem, by uroczyście pochwalić się nią przed pozostałymi grzybiarzami. Ukochana córka Anna wkłada okazy do swego koszyka.

 W grudniu odnajduje się skradziona “Mona Lisa”. Wyniósł ją z Luwru pomocnik szklarza i trzymał w domu pod łóżkiem. Spragniony sławy, zawiedziony nieudolnością organów ścigania ujawnia swą tożsamość pewnemu florenckiemu marszandowi.

 Galeria postaci, kalejdoskop wydarzeń. 1913 – odległy i ostatni “przed”. Burzą, katastrofą, początkiem końca? Jeden rok, podwójnie miniony czas. Choć to złota godzina psychoanalizy, może nie patrzmy nań zbyt freudowsko?

 Wiedeń, Berlin, Monachium, Europa! W oddali majaczy perspektywa wojny, ale piękno-brzydkie, zwyczajno-niezwyczajne, znośno-nieznośne życie trwa.

 Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.

 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.