Meksyk

.Niedawno Reunion 69 odbyl wspaniala podroz do Meksyku, Guatemali i Belise. O podrozy sa dwa wpisy na blogu.

Sa to wpisy w formie albumów  zdjec, plus program podrozy. Ty ktory chcesz ogladnac wszystkie zdjecia

KLIKNIJ TUTAJ – grupa pierwsza

 KLIKNIJ TUTAJ -grupa druga

Ponizej fragment ksiazki Jerzego Klechty „Od Sao Paulo do Meksyku”

saopauloNie jest odkrywaniem Ameryki mówienie, że w Meksyku bogactwo sąsiaduje z biedą. Jednak w stolicy kraju, w Mexico – City sąsiedztwo bogactwa z biedą widać ostrzej niż gdzieindziej. Jest to metropolia pełna sprzeczności. Wykwintne lokale, butiki, salony i biedota żebrząca na ulicy. Ślady bogatej historycznej przeszłości i obok wieżowce w nowojorskim stylu.

Octavio Paz Lozano – meksykański poeta, eseista, krytyk i dziennikarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1990) twierdził, że różnica między bogatą północą ( Stany Zjednoczone) a Meksykiem dotyczy nie tyle spraw ekonomicznych czy politycznych, nie tego, kto jest bogaty, a kto biedny. Różnica wypływa z bogatej przeszłości.

Powiedział do Amerykanów: „W Stanach Zjednoczonych stworzyliście nowy świat. Bogaty świat, świat dla bogatych. Najpierw przeżyliście reformację, liberalizm, potem demokrację i kapitalizm.

A my w Meksyku wystartowaliśmy wraz ze starym imperium Azteków! Przejęliśmy w spadku najstarsze formy teokratyczne tej części świata. Jesteśmy jedną z najstarszych cywilizacji w historii ! ”.

Stolica kraju Meksyk – City, jeśli pominiemy podział administracyjny, dzieli się z grubsza biorąc na trzy części: biedną, między innymi w okolicach Placu Garibaldiego czy też położoną na dalekich peryferiach oraz tą bogatą – w dzielnicach willowych. Oraz całą resztę – na obszarze tej „całej reszty” bywa, że ludzie koczują niczym zwierzęta, skala biedy bowiem nie zna tam granic.

Miasto nie przypomina żadnego innego. Może jedynie dzielnice położone wokół starego placu Zocalo, może jedynie dzielnice położone wzdłuż przestrzennej, ciągnącej się kilometrami alei Paseo de la Reforma nie odbiegają za daleko od panoramy europejskiej , tej śródziemnomorskiej.

To jest wspólnego w Meksyku ze światem bogatych – to banki, wielopiętrowe wieżowce, które sięgają nieba jak w Nowym Yorku, Berlinie czy Szwajcarii.

O kolorycie kraju, miasta zawsze stanowią, świadczą ludzie. Przywykliśmy do nieprawdziwego wizerunku Meksykanina: gnuśnego, leniwego, z sombrero na głowie, fajką w ustach, leniwego macho (samca), pijącego nieustannie wódkę. Jest to obraz wzięty z filmów cowboyskich. Meksykanie są oryginalni, to fakt, ale w innym nieco niż ten zewnętrzny rysunek wymiarze.

Od Hiszpanów przejęli dumę. Od Metysów dzielność i głębokie poczucie patriotyzmu. Od Indian tradycje głębokiej, bogatej przeszłości. Symbolem Azteków był jaguar i orzeł, dwa drapieżniki, które wydarły serca z piersi ludzkich i ofiarowały je bogu Słońca. Jest to symbol sprawności i dalekowzroczności, pracowitości i przebiegłości.

Leniwy Meksykanin to wymysł Amerykanów z Północy. Zaś niechęć Meksykanów do Północy ma swoje uzasadnienie.

Wszak to Amerykanie podbili Meksyk i zagarnęli im ogromne terytoria. Wojna amerykańsko-meksykańska, w latach 1846-1848 była regularną wojną lądową i morską między obu krajami. Teatrem działań były obszary od Kalifornii i Teksasu aż po tereny na południe od meksykańskiej metropolii, oraz wybrzeża obu oceanów. Efektem wojny była utrata przez Meksyk połowy swojego terytorium (Teksas, Kalifornia).

Czy można kochać takiego sąsiada, jakim są Amerykanie – gringos? Podczas moich wędrówkach po Meksyku, gdy wchodziłem do jakiejś knajpki czy innego nieznanego grona, już u progu przedstawiałem się wołając : >yo no soy gringo, yo no soy Americano, yo soy Polaco! (ja nie jestem Amerykanin, jestem Polakiem). To tak na wszelki wypadek.

Gdy podróżującym po Meksyku uda się znaleźć w interiorze czyli na prowincji, warto pojechać do stanu Oaxaca. Stolicą stanu jest miasto o tej samej nazwie. A niedaleko od niej rozciąga się osada o nazwie Mitla. Byłem, sprawdziłem, zachęcam…

Jest to jedna z najstarszych osad Indian zapoteckich. Dojazd autobusem. Droga jest pełna wyrw, zakrętów; kamienne usypiska i piaszczyste koleiny dodają podróży smak wyprawy do innej epoki (co prawda wszędzie straszą reklamy coca-coli i innych artykułów).

Na ryneczku, jak w większości miasteczek i osad meksykańskich, Indianki sprzedają swoje wyroby. Poncza, koszule, korale z grochu. Kobiety chowają twarze przed wścibskimi spojrzeniami przybysza. Dzieci uciekają i potem przyglądają się mu z bezpiecznej odległości. Mężczyźni nieufnie nawiązują rozmowę. Potrzeba czasu, aby zdobyć ich zaufanie.

Ale jak już uda się pokonań barierę nieufności – tak zresztą jest chyba w każdej grupie, w każdej społeczności, a każdym prawie mieście czy nawet kraju – przed przybyszem otwierają się ramiona. A potem niekiedy – serce.

Jerzy Klechta

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: