ŻYCIE I ŚMIERĆ CADYKA

Napisal i przyslal

Natan Gurfinkiel

 


pewnego dnia szames synagogi w lesku pojechał do sąsiedniego miasteczka, by spotkać miejscowymi chasydami i przygotować ich na wizytę cadyka.

– słuchajcie, mój cadyk jest prawdziwym mędrcem. obdarzonym niebywałym u zwykłych ludzi darem przewidywania. nawet kiedy zajmuje się codziennymi sprawami, to co robi ma tchnienie wieczności. kilka dni temu spacerował po mieście, rozwiązując w myślach zawikłane problemy teologiczne i nawet nie zauważył jak znalazł się na targu. co robi cadyk w takiej sytuacji? nie przerywając swych rozmyślań kupił dwa solone śledzie. kiedy zwykły żyd kupuje na targu śledzie, nie kładzie ich do kieszeni chałata, bo nie pachną ładnie i trzeba oddawać chałat do prania. tak myśli każdy przeciętny żyd, ale nie mój cadyk, bo on za bardzo jest zajęty wzniosłymi sprawami, a gdyby nawet o tym pomyślał, to w taki sposób jak herszełe z ostropola. wiecie przecież kim był ten powszechnie nazywany wesołkiem wielki żydowski filozof i prawdziwy wynalazca optymizmu. mieszkał on w skromnej izdebce, w której nie było nawet szafy. kiedyś odwiedził go przyjaciel:

– herszełe, kup sobie szafę.
– a po co mi szafa?
– będziesz miał gdzie wieszać ubrania.
– to co, mam może nago po ulicy chodzić?

mój cadyk, włożył te dwa solone śledzie do chałata i szybko o nich zapomniał. nie przejmując się wypchanymi kieszeniami chałata, ani zapachem, jaki wydzielał (a co, może był właścicielem perfumerii?) poszedł następnego dnia na spacer, żeby pomedytować. zrobił to mimo okropnej pogody, deszczu i mgły, bo miał do przemyślenia ważne niezwykle sprawy. bezwiednie wdrapał się na sam szczyt wzniesienia, u stóp którego było głębokie jezioro. kiedy smagany deszczem tak medytował i spoglądał na spowitą mgłą wodę potknął się o jakiś kamień i zaczął szybko staczać się w dół. nie było tam nigdzie ani krzaczka, ani występu żadnego, którego mógł się uchwycić. rebe nie umiał pływać, czekała więc go pewna śmieć.

– i co wówczas robi ten wielce uczony i pobożny mąż?
– co, nie słyszę? właśnie, modli się!

cadyk spadając zaczął się szybko modlić, a wówczas pan go oświecił:

– rebe, ty wyjmij z kieszeni chałata dwa solone śledzie, które kupiłeś wczoraj na targu i zaciśnij je mocno w garściach…

kiedy cadyk wpadł do jeziora. śledzie ożyły i zaczęły tak trzepotać ogonami, że wyniosły go do brzegu…

– nieprawdopodobne – odezwał się jeden z chasydów – fantastyczne! czy masz jakiś dowód na to, że to co mówisz jest prawdą?
– oczywiście, że mam. przecież rebe żyje!
– no dobrze, a gdyby śledzie za słabo machały ogonami i rebe by się utopił?

szames zamyślił się głęboko, a potem uniósł w górę dłoń i rzekł donośnym głosem:

wtedy byłby to zamach!
– niezwykłe, a czy masz na to jakiś dowód?
– naturalnie. przecież gdyby rebe się utopił, to nadal by nie żył…

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/nathan-gurfinkiel-zycie-i-smierc-cadyka/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: