Natan and Gurfinkiel : koncert na dwa glosy cz. 2

Natan Gurfinkiel

G: co najbardziej utkwiło ci w pamięci, gdy mogłeś już normalnie wjeżdżać do polski? i kiedy to było?

– zacznę od końca. jeszcze przed wyborami w czerwcu ’89 roku złożyłem podanie o wizę i jak zwykle dostałem odmowę. rozmawiałem na ten temat z ówczesnym konsulem:
– na pana miejscu wystawiłbym wizę. widać przecież gołym okiem, że ta władza się chwieje i jej dni są policzone.
– zrobiłbym to z przyjemnością, gdybym tylko mógł. ale przy pańskim nazwisku widnieje adnotacja, że każde wystawienie wizy (z wyjątkiem sytuacji losowych) musi być konsultowane z warszawą. może dni władzy i są policzone, ale zdążyłaby jeszcze pozbawić mnie pracy, gdybym sprzeniewierzył się instrukcji w pana sprawie.

po kilku miesiącach od tej rozmowy mój pracodawca wysłał mnie do warszawy. pracowałem wówczas w organizacji, zajmującej się ekologią miejską. jednym z jej sponsorów było zrzeszenie spółdzielni mieszkaniowych. wydawało ono miesięcznik, dla którego miałem napisać artykuł na temat rynku mieszkaniowego w polsce. honorarium sfinansowałoby mój wyjazd.
wizę otrzymałem od tego samego konsula, wraz z informacją, że lista proskrypcyjna, na której figurowałem już nie istnieje, a wkrótce również wizy zostaną zniesione.

najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że oglądałem warszawę – swe bądź co bądź rodzinne miasto oczyma dzikusa, z ogromna ciekawością, ale bez emocji i palpitacji serca.

mogłem wtopić się w tłum i być taki jak wszyscy, bo przecież jestem nierozpoznawalny, gdy mówię po polsku, polszczyzna nigdy nie przestała być moją strefą komfortu, bo w żadnym z języków, które znam nie wysławiam się z taką swobodą jak w polskim.

w kopenhadze często doświadczam czegoś podobnego, ale nie w takim natężeniu, bo po pierwsze w niej toczy się moja codzienność – w przeciwieństwie do warszawy, która jest już dla mnie egzotycznym miejscem. po drugie, kopenhaga stała się w latach mego pobytu kosmopolitycznym europejskim miastem. moja dzielnica norrebro, mieni się barwami strojów, odcieniami skóry i rozbrzmiewa wieloma językami, bo jej mieszkańcy wywodzą się z kilkudziesięciu grup etnicznych. gdy przyjeżdżam do polski, zdumiewa mnie etniczna jednorodność tłumu.
ta moja podwójna tożsamość jest w istocie tożsamością połowiczną w obydwu przypadkach i to chyba jest cena, którą płaci się za emigrację.

G: czy cena jest dla ciebie akceptowalna, czy tez uiszczanie jej przyprawia cię o dyskomfort?
N: na samym początku sytuacja trochę mnie uwierała, ale im głębiej wchodzę teraz w polski interior, tym łatwiej ją akceptuję. mam skalę porównawczą, co daje mi większe pole widzenia.
G: i co dostrzegłeś na tym rozleglejszym polu?
N: gdybym był autorem „lamparta”, powiedziałbym, że wszystko musiało się zmienić, by wszystko mogło pozostać po staremu.
mój przyjaciel natan tenenbaum tak opisał trwałe elementy polskiego krajobrazu: frasobliwy w kapliczce, menel z butelką i syf na elewacjach domów. to było już w bohaterskim okresie transformacji po tym, jakeśmy obalili komunę i po trzy czwarte litra na statystyczny polski łeb.

zygmunt kałużyński opowiadał mi o swych rozmowach z polańskim, gdy ten w czasach pierwszej „solidarności” przyjechał do warszawy, by zagrać w teatrze na woli tytułową rolę w sztuce petera shaffera „amadeus”, w oparciu o którą forman nakręcił swój słynny film pod tym samym tytułem. polański dziwił się, że tak niewiele się zmieniło od czasu jego wyjazdu z polski.

moje obserwacje z bohaterskiego okresu transformacji, kiedy jak polska długa i szeroka panoszył się optymizm przechodzący w euforię, pokrywały się ze spostrzeżeniami mego imiennika. kiedy wyjeżdżałem z polski – jeden z pobliskich domów z mego warszawskiego osiedla na woli był opleciony rusztowaniem. gdy przyjechałem po przeszło dwudziestu latach, rusztowanie stało nadal, a dom jeszcze bardziej pogrążył się w ruinie. tylko drzewa się rozrosły, wokół osiedlowych bloków było więcej samochodów, a dzieci moich niegdysiejszych sąsiadów wkraczały w dorosłość. dziś są już w wieku przedemerytalnym.

wyobrażam sobie, że niektóre przynajmniej z tych silnie dorosłych niegdysiejszych dzieci musiały zauważyć, że nowe wraca. styl rządzenia obecnej władzy niechybnie budzi w nich wspomnienia z lat dziecięctwa.

cdn

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/natan-and-gurfinkiel-koncert-na-dwa-glosy-2/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: