Narracje a fakty historyczne  — Część 2-ga ( 3)

Fred Mirsky


 

Kilka słów o pomocy Żydom w ostatnich dniach powstania w Gettcie

Bór-Komorowski w swojej książce „Armia podziemna,” pisze, że wysłani przez AK w ostatnich dniach powstania w Getcie przewodnicy po kanałach, dotarli do przywódców powstania, by ich wyprowadzić poza teren Getta. Stwierdzili jednak, że ich stan zarówno fizyczny jak psychiczny wskazywał, że absolutnie nie byli oni w stanie podjąć wędrówki kilometrami kanałów, więc przewodnicy wrócili do swoich baz leśnych bez nich.

Narracja żydowska, tych co wyszli z Getta kanałami i przeżyli, jest prosta: przywódcy powstania czekający na pomoc w bunkrze pod Miłą 5, popełnili samobójstwo, bo Niemcy byli blizcy wykrycia ich bunkru, a pomoc obiecana przez AK nie nadeszła.

 

Monte Cassino – Zwycięstwo Polskiego Oręża

Bitwa pod Monte Cassino lub dokładniej bitwy, bo było ich cztery, rozpoczęły się w sierpniu 1943 i zakończyły się sukcesem Alliantów dopiero w maju 1944. Celem tych batalii było otwarcie przybrzeżnej drogi do Rzymu, leżącego 60 km na północ od pierwszej niemieckiej linii obrony. W walkach brały udział jednostki z Nowej Zelandii, żołnierze z Indii, Amerykanie, Francuzi (głównie Marokańczycy) i Polacy II-go Korpusu. Celem Niemców było opóźnienie marszu Alliantów wzdłuż półwyspu Apenińskiego, co im się udało. Walki były wyjątkowo krwawe, bo Niemcy zajmowali wspaniałe pozycje obronne, zaś Alliańci rzucali do ataku jedną armię po drugiej (może dla równowagi strat, jedną narodowość po drugiej.) Gdy w końcu Niemcy musieli porzucić swe południowe linie obrony, by uniknąć okrążenia, Polacy, o tym nie wiedzący, szturmem zdobyli gruzy klasztoru Monte Cassino – Niemców już tam nie było. Wtedy, lub może nieco później, okazało się, że było kilku pretendentów do zwycięstwa.

Frederic Rossif, francuski filmowiec, zrobił serię filmów telewizyjnych o zwycięstwach francuskiego oręża i w jednym z nich przypisał Francuzom zdobycie Monte Cassino (w innym pokazał jak Francuzi uratowali Armię Brytyjską od klęski pod Aleksandrią.)

Czytałem też o bohaterskich atakach Nowo-Zelandczyków i Indian z Indii (nie mogę napisać Hindusów, bo nie wiem, czy byli Hindusami, czy Singh’ami czy też może Muzułmanami, czy i tymi i tymi.) Jak ktoś kiedyś stwierdził, „zwycięstwo ma wielu ojców.”

Jednej rzeczy tylko nigdy nie słyszałem i nigdy o niej nie czytałem, to o żołnierzach Żydach Armii Andersa poległych pod Monte Cassino: o tym można się dowiedzieć odwiedzając lokalny  Cmentarz Polski.

 

Narracje polsko-rosyjskie o Katyniu i Powstaniu Warszawskim.

Oba wydarzenia były i nadal są kontrowersyjne. W obu wypadkach źródłem kontrowersji jest fakt, że Rosja była w nich głównym proponentem i jednocześnie niemal jedynym świadkiem.

Dla tych, co nie znają Rosji, mogę zaproponować ciekawą dygresję o wielkim poecie rosyjskim 18-go wieku, Dierżawinie, autorze „Ody Katarzynie II”.  By wynagrodzić poetę za wspaniały panegiryk, caryca ofiarowała mu dość wysoką pozycją w administracji cywilnej Imperium: podlegał bezpośrednio księciu krwi. Gdy przedstawiono poecie do podpisu fałszywe rachunki wydatków, z oburzeniem odmówił… i natychmiast stracił pozycję. Poprosił o audiencję u carycy, by ją powiadomić, czego chciano od niego w jej administracji. Ale ona tylko machnęła ręką i ofiarowała mu wspaniałomyślnie pozycję w innym departamencie administracji, pod innym szefem. Ten inny szef, nieco mniej błękitnej krwi niż ten pierwszy, nie czekał długo by się rozprawić z „uczciwym” poetą. A więc poeta stracił posadę po raz drugi (a tak na prawdę, to jakby po raz pierwszy choć dwukrotnie: drugiemu szefowi bardzo zależało, by przypodobać sie pierwszemu, księciu krwi. Poeta chciał to wszystko wyjaśnić Katarzynie ale ta z niecierpliwością odprawiła go. bo nie umiał spodobać się szefom, znacznie wyżej od niego urodzonym. Gdy wychodząc z audiencji wykrzyczał niemal swą złość na nieuczciwych, okradających carycę, szefów departamentów, usłyszał w odpowiedzi zdanie Katarzyny o Rosji: Przedemną alternatywa – albo walczyć z nieuczciwością, albo rządzić, nie mogę robić tych dwóch rzeczy naraz; wybrałam rządzenie.

Jakiś czas potem, wolny od obowiązków pracy administracyjnej, słynny poeta wybrał się do Paryża, gdzie mieszkający tam ziomkowie urządzili  na jego cześć  przyjęcie. Poproszono go by podzielił się z ziomkami najnowszymi wiadomościami z kraju. Krótkie przemówienie Dierżawina w Paryżu przeszło do historii:

„W ojczyźnie naszej nie ma nic nowego. Jak zawsze piją, kradną i kłamią.”

I to są właśnie problemy polskiej narracji. Polska wie na 100%, że Katyń to dzieło Rosjan. Rosjanie oczywiście wiedzą, że Polacy wiedzą, iż Rosjanie kłamią, ale to ich mało obchodzi, bo oni okłamują nie Polaków lecz świat, а świat wierzy im a nie Polakom. Rosjanie posunęli się nawet tak daleko, że wymusili na Alliantach (którzy znali prawdę) proces norymberski Niemców – morderców katyńskich. Choć Rosjanie mieli świadków, a wśród nich Niemca (czy Niemców,) Allianci odmówili udziału w procesie. Nie przeszkodziło to Rosjanom proces wytoczyć. Odbył się też później proces katyński w Niemczech przed prokuraturą niemiecką: ktoś się przyznał, kogoś skazano, ktoś siedział. Gdy w latach 90-ych, po upadku ZSRR, Jełcyn, Prezydent Federacji Rosyjskiej, przyznał winę Stalina i udostępnił światu dokument – decyzję o roztrzelaniu polskich oficerów z podpisami Stalina, Mołotowa i kogoś jeszcze, i przeprosił naród Polski, następca Jełcyna, Prezydent Putin, oświadczył, że dokument był sfałszowany, i że mordu dokonali Niemcy, i że mordu dokonali Niemcy, i że Rosja nie ma kogo i za co przepraszać.

Katyń ma też narrację żydowską: wśród 5,000 polskich oficerów zamordowanych w Katyniu było kilkuset Żydów oficerów Wojska Polskiego a wśród nich naczelny Rabin Wojska Polskiego. W polskich źródłach nie widziałem o tym wzmianki. Nawet Wajda wydaje się nie wiedzieć, nie tylko, że wśród rozstrzelanych w Katyniu oficerów polskich były setki Żydów oficerów Wojska Polskiego ale, że w Polsce w ogóle byli Żydzi, o czym świadczy jego „Katyń”, totalnie „Juden-free”.

Z Powstaniem Warszawskim jest jeszcze więcej kłopotów, bo to nie tylko że Rosjanie kłamią ale jest w dodatku cała grupa polskich historyków wykształconych w Polsce Ludowej, którzy powtarzają za Rosjanami kłamstwa o sytuacji na froncie rosyjsko-niemieckim i winie polskiego rządu londyńskiego i dowództwa AK w wywołaniu powstania i nie uzgodnianiu niczego z dowództwem Armii Czerwonej.

Jak zwykle z Rosjanami, prawda nie jest pośrodku, jest po prostu  zupełnie inna: W końcu lipca do Moskwy przybył Stanisław Mikołajczyk, premier rządu polskiego w Londynie w celu wznowienia stosunków dyplomatycznych zerwanych przez stronę radziecką w wyniku sprawy katyńskiej. Stalin przyjął premiera z honorami i nalegał na potrzebie polskiej pomocy w wyzwoleniu Warszawy. Oświadczył również, w odpowiedzi na interpelację Mikołajczyka, że sprawę wschodniej granicy Polski rozwiążą Polska i ZSRR bez ingerencji W. Brytanii czy Ameryki i bez krzywdy dla Polski. Premier Mikołajczyk poinformował Stalina o wybuchu Powstania.

Kilka dni później radziecka agencja prasowa TASS oświadczyła całemu światu, że Powstanie jest awanturą, w którą Związek Radziecki nie da się wciągnąć.

Wina czy też błąd Rządu Londyńskiego polegały na tym, że po doświadczeniu katyńskim z rosyjskimi kłamstwami ukorowanymi  zerwaniem stosunków dyplomatycznych przez ZSRR (mimo że Polska, W.Brytania i Ameryka wiedziały, że Rosjanie kłamią,) oraz doświadczeniu ze wspólnym wyzwoleniem Wilna i Lwowa (gdy polskich dowódców nagrodzono a następnie aresztowano, żołnierzy zaś rozbrojono i albo aresztowano albo wcielono do armii Berlinga) Polacy – Rząd i dowództwo AK –  nie docenili skali wiarołomstwa Stalina i głębi polityki ugodowej Aliantów wobec niego.

Stalin i jego apologeci, nie tylko że nie czuli się winni tragedii Powstania, którą spowodowali, ale wręcz naśmiewali się z Armii Krajowej, największej armii podziemnej okupowanego kraju Europu: Stalin powiedział a oni mu wtórowali – „Co to za armia, która nie ma czołgów, lotnictwa czy artylerii i pretenduje do wyzwalania miast.” Bzdurność tej oceny nie miała znaczenia – chętni powtarzali i powtarzają ją ad nozeum.

Narracja żydowska nie zaprzecza polskiej lecz ją nieco uzupełnia żydowskim punktem widzenia na sprawy dużej wagi dla Żydów.

Przed poddaniem się, mimo braku mundurów wojskowych, Bór-Komorowski wynegocjował z Niemcami status kombatantów dla Powstańców z biało-czerwoną opaską na ramieniu. Status ten rozciągał się również na nieletnich Powstańców: łączników, sanitariuszy i zwiadowców obojga płci. Nie gwarantował jednak niczego Żydom, żołnierzom Powstania: ich status był w najlepszym razie nie sprecyzowany, praktycznie zaś byli skazani na śmierć lub w „najlepszym wypadku” na obóz koncentracyjny. Nie mogli rozpłynąć się wśród Polaków-cywilów wypędzanych z Warszawy i nie mieli wyraźnie sprecyzowanego statusu kombatantów.

W powstaniu walczyły setki, jeśli nie tysiące, Żydów: kilkaset uwolniono z Pawiaka w pierwszych dniach Powstania; większość z nich przyłączyła się do Powstańców. Do Powstania przyłączyli się również Żydzi ukrywający się w Warszawie. Żydzi z Pawiaka to byli więźniowie Oświęcimia, których przywieziono do Warszawy dla przeszukiwania gruzów Getta; wielu z nich nie znało polskiego. Los Żydów Powstańców nie zawsze był taki, jak polska narracja by sobie życzyła: część z nich rozstrzelano jako „szpiegów niemieckich,” część zabito jako Żydów, pozostali, jeśli nie zginęli w czasie Powstania, znaleźli się w sytuacji praktycznie bez wyjścia po jego upadku. Jeszcze przed końcem Powstania, jeśli wśród Powstańców wziętych do niewoli, byli Żydzi, to Żydów rozstrzeliwano na miejscu. Znany jest wypadek przeżycia siedmiu Żydów, sześciu mężczyzn i jednej kobiety, którzy pod koniec walk przygotowali podziemny bunkier z wyjściem na ścieki pod domem na ulicy Franciszkańskiej No 8. Jeden z nich, Żyd francuski, Charles Goldstein opisał ich kilkumiesięczne przetrwanie w tym bunkrze od września 1944  do 17 stycznia 1945 roku w książce „The Bunker” (angielskie tłumaczenie.)

Czesc pierwsza  TUTAJ

Jutro czesc 3 i ostatnia

2 komentarze to “Narracje a fakty historyczne  — Część 2-ga ( 3)”

  1. Z obolałym sercem przeczytałam obie części… Nie wiedziałam, że było aż tak.

  2. Raz jeszcze bardzo dziekuje…za wszystko !

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: