Warszawa po 50 latach

Napisal i przyslal

Itzhak Shpilman

 

 


 

Szukalem troche wolnego czasu aby przelać na papier moje wrażenia z pobytu w Warszawie .

Przed wyjazdem miałem zasadniczo dwa cele przed sobą : jeden – zobaczyć wystawę “Obcy w domu” oraz drugi – spotkanie z Mikołajem. Wystawa “Obcy w domu” interesowała mnie nie tyle aby dowiedzieć , zobaczyć czegoś co nie znałem na ile zobaczyc jak Polska I polacy widzą dzisiaj te wydarzenia sprzed 50 laty.

Już z daleka po wejściu do gmachu Muzeum usłyszałem głos Gomułki który wrócił do mnie po 50 latach. Jak za dotknięciem cudownej pałeczki znów znalazłem w tamtych ponurych dniach Warszawy. Głosy propagandy partyjnej I ich przedstawicieli. Wróciły mi nazwiska o których myślałem już dawno że zapomniałem, wróciły slogany o syjonistach o których wtedy nie miałem najmniejszego pojęcia I nie rozumiałem ich. Slogany które dzisiaj po 50 latach są mi bardziej zrozumiale. Wrócił znów głęboki ból w brzuchu z tamtych dni co dalej? Co bedzie ze mna, co będzie z Rodzicami, z siostra .Jak sie uloza losy naszej rodzinie w nowej rzeczywistości. Byliśmy (tzn rodzina) sami , nikogo z najbliższych juz nie bylo. Cześć (siostry ojca I brat ) już wyjechali rodzina matki albo zginęli podczas wojny albo byli w Izraelu. Zostaliśmy tylko my.  Wtedy nie miałem z kim o tych uczuciach porozmawiać z kim podzielić się o moich wrażeniach nie mówiąc otrzymać poradę, co robić, co dalej.

Ze ścian ekspozycji patrzyły na mnie dokumenty, zdjecia tak dobrze znane mi z tamtych lat. Ze ścian I gablot w museum patrzyli się na mnie ludzie którzy dołożyli wszelkich wysiłków aby mnie I mnie podobnych wypchnąć poza nawias społeczeństwa, jak przestępcę zbrodniarza.Ojciec który całe swoje zycie poswiecil Polsce polakom, który został uznany jako jeden z filarów nowej Polski teraz jest syjonista,zdrajca, piąta kolumna, Patrzyły na mnie dokumenty które znam z własnego doświadczenia ja je pisałem, ja wypełniałem samodzielnie te druki ja je składałem w urzędzie ministerstwa spraw wewnętrznych, spisy książek które mieliśmy w domu I istnieniu których dawno zapomniałam, spisy rzeczy z  dobytku rodzinnego o których myśleliśmy że będą nam przydatne w nowym nieznanym nam miejscu życia. A ponad tym wszystkim głosy o których nie mogę zapomnieć I które towarzyszą mi już ponad 50 lat.Glosy przemówienia Gomułki, głosy manifestujących robotników na wiecach w miejscach pracy, głosy studentów podczas wiecu na Politechnice.Ja tam byłem ja byłem częścią z manifestacji. Hasła : Syjoniści do Palestyny, precz ze zdrajcami narodu, itd Te głosy mysle ze zostana ze mna na zawsze. Tego nie można zapomnieć. Dla mnie osobiście to była bardzo ważna lekcja mojego poczucia narodowościowego, poczucia gdzie jest moje miejsce, mojego charakteru, mojego podejscia do zycia. Podejścia do otaczającej mnie rzeczywistości.

Wystawa jest ważnym dokumentem w historii Polski, Żydów polskich. Z   naukowa dokladnoscia wystawa przedstawia fakty, dokumenty, zdjecia głosy tamtych dni. Nie znalazlem nic o dzisiejszym podejściu do tego tematu z perspektywy 50 lat, Tak, jest to wierna relacja tamtych dni, ale ani słowa potępienia, odcięcia się od nagonki antysemickiej rozwiniętej aby pokryć niepowodzenia w innych dziedzinach. Ani jednego słowa czy zdania potępiającego antysemitów I antysemityzm. W tamtych dniach nie było słychać głosu porządnych uczciwych polskich przyjaciół w obronie żydów. Po prostu nie dali im głosu, I jeśli były takie głosy to partyjna machina nie dała im podejścia do środków masowej informacji. To było zbyt niebezpieczne dla ich losów. Ale dzisiaj – dlaczego dzisiaj nie słychać głosów skruchy, głosów o popełnionych błędach.

Tzn dzisiaj jest możliwość pojawienia się tego rodzaju historii mimo ze wlasciwie w Polsce nie ma  Zydow.

Tyle o moich przemyśleniach na temat wystawy.

Drugim celem mojej wizyty bylo spotkanie z Mikolajem Grinbergem autorem I redaktorem ksiazki “ Ksiega wyjscia”. W marcu książka Mikołaja wyszła na świat I została przedstawiona szerokiej publiczności. Mikolaj poslal mi egzemplaz ksiazki z dedykacja. Ale do dzisiejszego dnia dzięki naszej poczcie on nie dotarła do mnie. Równolegle poprosiłem u mojego warszawskiego przyjaciela żeby  mi kupił jeden egzemplarz. Tzn w momencie lądowania zobaczylem ta ksiazke pierwszy raz . Od pierwszego momentu miałem pytania: Skad sie wzial ten tytuł dlaczego taki a nie inny, Dlaczego moja relacja znajduje się na już na drugiej pozycji czym sobie zasłużyłem, mowa była o 80 relacji jest znacznie mniej , gdzie przepadły inne które nie weszły do książki. Jak ta ksiazka zostala przyjeta przez polska publike itd Na wszystkie te pytania otrzymałem odpowiedź w jednej z warszawskich kawiarni podczas spotkania  z Mikołajem. Spotkanie było bardzo przyjemnie gdzie każdy powiedział co miał na sercu. Otrzymałem odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Opowiedziałem również o epilogu mojej historii. Opowiedziałem jak znalazlem Terese I co bylo potem.

Mialem rowniez spotkania z szeregiem kolegów z dawnych lat Spotkałem Slawka I innych znajomych

Pozdrawiam

J

 

6 komentarzy to “Warszawa po 50 latach”

  1. Szanowna Pani Tamaro.
    Pozdrawiam serdecznie z mroków nocy (w Warszawie jest godz. 23.58) i dziękuję za ciekawy list… Faszyzm i komunizm zabrały ludziom wolność, wypędziły z „małych ojczyzn”, zamknęły w gettach i łagrach, obdzierały z godności i człowieczeństwa, zabijały albo zsyłały tysiące kilometrów od domu… Dziś cieszymy się wolnością, możemy wybrać do życia dowolne miejsce na Ziemi, a podróż tam nie jest liczona w miesiącach czy tygodniach, ale godzinach… Chodząc ulicami Amsterdamu czy Barcelony widziałem wiele pięknych domów, pełnych kolorowych kwiatów… Jednak żaden z nich nigdy nie poruszył najgłębszych strun w moim sercu tak, jak obraz skromnego domu mojej Babci przy ul. Kilińskiego w Nowym Sączu nad rzeką Kamienicą (dopływem Dunajca)… Domu ogrzewanego wesołym ogniem z kominka, pełnego rodzinnego ciepła, z lepionymi ręcznie pierogami, pysznymi ziemniakami i zsiadłym mlekiem… Mój drugi Dziadek z tego samego miasta, ryzykując życiem własnym i swoich bliskich uratował moją Babcię. Ofiarował Jej także coś jeszcze – swoją Wielką Miłość. Ona odwzajemniła to uczucie, a na świat przyszło trzech synów… Nigdy nie poznałem Dziadka – zmarł młodo w 1949 roku, ale było mi dane poznać moją Babcię – niezwykle mądrą, odważną i dzielną kobietę… Ich groby są na wzgórzu, na starym sądeckim cmentarzu. Gdzie zatem jest moja Ojczyzna? Z jakiegoś powodu Isaac Singer (1902-1991) powiedział, że: „żeby życie było szczęśliwe, odległość między miejscem urodzenia a śmierci nie powinna być zbyt duża”. Ludzie źli są w każdym kraju i miejscu. Niedawno czytałem wspomnienia z września 1939 roku mieszkańców warszawskiego Targówka i Szmulek… Mówili o Niemcach, że przecież „nie muszą się niczego obawiać, bo to taki wykształcony i kulturalny naród”. Wiemy, co zrobili później „dobrzy mężowie i przykładni ojcowie, czytający na co dzień Goethego i słuchający Wagnera”. Codziennie słyszę od złych ludzi wiele złych słów… (nie nadają się do cytowania na tym forum). Przypomina mi się wtedy moja Babcia – skromna, siwa staruszka… Jeśli ona nigdy się nie poddała, ja też nie mogę… I nie czekam, aż ktoś wyciągnie do mnie rękę. Mimo bolesnych doświadczeń nadal sam pierwszy wyciągam ją do ludzi… Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś: „Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje. Czyń dobro mimo to. Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. Staraj się mimo to. Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. Czyń dobro mimo to. Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. Bądź mimo to uczciwy i otwarty. To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach. Buduj mimo to.” Ostatnio byłem z synem w empiku. Na drewnianej tabliczce przeczytałem słowa Martina Luthera Kinga (1929-1968): „Jeśli nie umiesz latać – biegnij. Jeśli nie umiesz biegać – chodź. Jeśli nie umiesz chodzić – czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód.” I dodałem mojemu synowi „I nigdy nie zapomnij o swoich Przodkach i swojej Ojczyźnie. To uczyni Ciebie silnym wbrew przeciwnościom i złym ludziom”. Miłej nocy…

  2. Tamara Slawny 21/09/2018 at 16:10

    Szanowny Panie Jarku,

    Uplynely lata i nowe kraje sa nasza OJCZYZNA.
    Nie jestesmy zawieszeni. Postawilismy domy w krajach, ktore nas przyjely z usmiechem
    W nich mieszkamy i w naszych ogrodach rosna piekne drzewa i kwitna pelne kolorow kwiaty.

    Film ” Miedzy pieklem a niebem” jest bardzo dobrym filmem – nie o nas.

    Autorzy nienawisci niestety nie odeszli .
    Jeszcze niedawno maszerowali ulicami Warszawy wykrzykujac brzydkie zdania.

    Uczmy nasze dzieci i wnuki, ze nie trzeba czekac az ktos tonie, zeby wyciagnac reke.

    Trzeba usmiechac sie do Z Y J A C Y C H.

  3. Szanowny Panie J.
    Głęboka rana, poczucie olbrzymiej krzywdy i niesprawiedliwości pozostaną na zawsze w sercach tych, którzy ze strachem i wielkimi obawami, wtuleni do równie wystraszonych Rodziców, zostali zmuszeni przez komunistyczną nagonkę do wyjazdu z biletem w jedną stronę z Dworca Warszawa Gdańska… Mimo upływu tylu lat ani w Dani, Szwecji, Włoszech czy USA nie będą czuli się u siebie… Tym bardziej Polska – kraj lat dziecinnych i wczesnej młodości, kiedyś tak bliska, ze względu na wydarzenia sprzed 50 lat stała się im obca… Są zawieszeni w próżni czasu i przestrzeni, jak w filmie Vincenta Warda z 1998 roku „Między piekłem a niebem” z niezapomnianą rolą Robina Williamsa… Brakuje słów skruchy i przeprosin, ponieważ inspiratorzy i autorzy opisanych wydarzeń odeszli dawno temu w glorii chwały zajmując swoje wystawne miejsca na warszawskich Powązkach, a obecne pokolenia, zagubione w komercyjnej pogoni dnia codziennego, nie znają faktów, nie rozumieją uczuć „wygnańców”, nie chcą pamiętać o haniebnych wydarzeniach sprzed lat. Chciałem tylko napisać, że i wtedy i teraz nie wszyscy Polacy myśleli i mówili jak Gomułka. W kraju Polin zawsze byli, są i będą ludzie kierujący się słowami Ireny Sendlerowej (1910-2008): „Mój ojciec nauczył mnie jak byłam dzieckiem dwóch rzeczy. Po pierwsze: ludzi dzieli się tylko na dobrych i na złych. Obojętna jest rasa, religia, narodowość. Po drugie: pamiętaj, że jak ktoś tonie, to trzeba mu podać rękę.” To prawda, jest ich mało, nie są widoczni, ponieważ taki rodzaj empatii, a zwłaszcza głośne mówienie o złych wydarzeniach w naszej historii jest passe, a często wprost napiętnowane. „Przebiegnijcie ulice Jeruzalem, zobaczcie, zbadajcie i przeszukajcie jej place, czy znajdziecie kogoś, czy będzie tam ktokolwiek, kto postępowałby sprawiedliwie, szukał prawdy, a przebaczę jej.” (Jeremiasz 5, 1). Patrzę na moje małe dzieci i wiem, że one będą pisały swoją historię od początku, ale to ode mnie zależy, czego ich nauczę, czego i w jaki sposób dowiedzą się o historii sprzed lat, jakimi wartościami będą kierowały się w swoim dorosłym życiu i jak będą budowały przyszłość tego świata, gdy nas już na nim nie będzie… Nie zmarnujmy tej szansy… Pozdrawiam serdecznie.

  4. Minelo 50 lat. Wiekszosc nas ma 70 lat i wiecej.Nasze dzieci i wnuki mowia po hebrajsku dunskim czy szwedzkim jezykiem albo po francusku i nie daj boze po niemiecku. Dokad jechac przed 50 laty wybrali to nasi rodzice ktorzy juz dzisiaj w wiekszosci nie zyja. dla naszego pokolenia reunion 69 ktory zyje w Europie jest nowy problem – oni sa teraz znowu „OBCY W DOMU”. Za kilka lat beda na starosc szukac nowego domu. Europa przsestala byc „domem” narodu zydowskiego

  5. Jozek Szpilman 18/09/2018 at 06:42

    Masz racje , ale po blisko 50 latach ja patrze inaczej lagodniej bardziej miekko na te tematy.

  6. Tamara Slawny 18/09/2018 at 01:12

    „Ale dzisiaj – dlaczego dzisiaj nie słychać głosów skruchy, głosów o popełnionych błędach.”

    Dosyc lagodnie piszesz -„popelnione bledy” ?? – To bylo okrucienstwo.

    Nasi Rodzice wypedzeni z piecioma dolarami……….., przestraszeni, przerazeni…a Polacy komentuja ….udalo im sie wyjechac. W wieku 60 lat, po przezyciu tak okrutnej wojny….. nareszcie tym starym sie udalo ……. spogladac przez okna w roznych krajach, nie znac jezyka, nie rozumiec sasiadow……

    Ciekawie i madrze napisane.

    Nasi Rodzice musieli poddac sie bez walki, ale my nie mozemy przestac o tym mowic, wszedzie, na calym swiecie…..zeby to sie NIGDY i NIGDZIE wiecej nie powtorzylo. Zbudowac piekne Muzeum jest duzo latwiej niz okazac skruche.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: